Kiedy junior zaczyna myśleć o zawodowej przyszłości i jak mu w tym pomóc?

Wybór zawodu to jedna z najważniejszych decyzji, które podejmujemy w naszym życiu. W jaki sposób rodzice mogą pomóc w tym wyborze – opowiada dr Joanna Olszewska-Gniadek, pedagog i doradca zawodowy, z którą rozmawiał Wojciech Musiał.

.

Gdy na uroczystości rodzinnej małego Stasia lub małą Zosię spytamy, kim chcieliby zostać, zwykle odpowiadają, że strażakiem, policjantem czy panią nauczycielką. To są dziecięce wyobrażenia o świecie dorosłych, których nikt nie bierze jeszcze na poważnie, choć są urocze. A kiedy w rozwoju dziecka następuje moment, w którym może świadomie zdecydować o wyborze zawodu?

Najlepiej odwołać się do ekspertów, którzy ten problem naukowo rozpracowali. Bardzo ciekawą teorię opracował Eli Ginzberg, słynny amerykański ekonomista. Wyróżnił on trzy okresy w procesie wyboru zawodu. Pierwszy etap trwa od urodzenia do jedenastego roku życia, kiedy dziecko będąc pod wpływem bajek fantazjuje na temat swojej zawodowej przyszłości. Po przekroczeniu dwunastego roku życia wchodzi w drugi etap: prób i doświadczeń, który trwa mniej więcej cztery kolejne lata. Tutaj młody człowiek aktywnie rozpoznaje swoje zainteresowania, uzdolnienia, system wartości. Trzeci etap zwany realistycznym, to czas między 17 a 18 rokiem życia. Jest to okres świadomego pogłębiania i konkretyzacji zainteresowań. Zresztą tego też wymaga od dziecka sytuacja szkolna. Po najnowszej reformie jest to moment, gdy uczeń kończy szkołę ponadpodstawową i stoi przed dylematem: czy dalej się kształcić (wyższa uczelnia, szkoła policealna, kursy zawodowe) czy też podjąć pracę zawodową.

Pytanie, kto tak naprawdę dokonuje tego wyboru, młody człowiek, czy mający jak najlepsze intencje rodzice?

Rola rodziców jest niezwykle ważna w procesie podejmowania decyzji zawodowych. Bardzo często bowiem dziecko ma zafałszowaną ocenę własnych kompetencji. Albo wydaje mu się, że potrafi więcej, niż w rzeczywistości, albo ma zaniżone poczucie własnej wartości i uważa, że się do niczego nie nadaje. Skonfrontowanie tego, co myśli młody człowiek z doświadczeniem jego rodziców, czasem także nauczycieli i rówieśników jest dobrym punktem wyjścia do rozmowy ze specjalistą. Jednak podmiotem w całym procesie jest uczeń i to on podejmuje ostateczną decyzję dotyczącą własnej przyszłości.

W jaki sposób ekspert ocenia, w którym kierunku młody człowiek powinien dalej pójść? Na czym polegają badania zawodoznawcze?

Punktem wyjścia jest zawsze rozmowa z uczniem, mająca na celu poznanie jego dotychczasowej drogi edukacyjnej, mocnych i słabych stron, aktualnych osiągnięć szkolnych, stanu zdrowia. Dużą wartość w procesie odkrywania osobistego potencjału mają również testy zawodoznawcze. Są one dostosowane do wieku ucznia i diagnozują predyspozycje zawodowe w kontekście głównych czynników wyboru zawodu: tj. zainteresowań, uzdolnień, temperamentu, systemu wartości, możliwości intelektualnych, cech osobowości itp.

I tak na przykład dzięki kwestionariuszowi badającemu inteligencję wieloraką Howarda Gardnera możemy dowiedzieć się na jakim poziomie rozwinięte są u ucznia sfery: matematyczno-logiczna, wizualno-przestrzenna, muzyczna, przyrodnicza, interpersonalna, duchowa. Z kolei z ankiety skłonności zawodowych B.A. Klimowa dowiemy się do jakich kategorii zawodów młody człowiek jest predysponowany (człowiek-człowiek, człowiek-technika, człowiek-system znaków, człowiek-sztuka). Natomiast kwestionariusz „Moja kariera” E. Scheina, badający system wartości, dostarczy nam odpowiedzi na pytanie czy uczeń preferuje poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji, czy może woli być przywódcą i poszukiwać wyzwań.

Oczywiście nie można przeceniać wartości testów, one za nas problemu nie rozwiążą. Będą jednak dobrym punktem wyjścia do rozmowy, a także wsparciem dla ucznia, który poczuje, że ma racjonalną podstawę do nazwania swoich mocnych stron. Wyniki tego badania z reguły bardzo pomagają w wyborze szkoły.

W tym miejscu warto dodać, że niezwykle ważnym czynnikiem w procesie planowania kariery edukacyjno-zawodowej jest również stan zdrowia, który nierzadko przesądza, czy dana grupa zawodów jest dla młodego człowieka dostępna czy też nie. Jest bowiem wiele przeciwskazań zdrowotnych do wykonywania określonych zawodów (głównie z branży technicznej, mundurowej), co może w istotny sposób zaważyć na naszych życiowych planach.

A co się dzieje z dzieckiem, gdy to rodzice podejmują decyzję za dziecko. Bo np. chcą, żeby kontynuowało rodzinną tradycję lekarską, choć ono woli malować obrazy lub jeździć ciężarówką?

Dziecko nakłaniane bądź przymuszane do spełnienia oczekiwań najbliższych traci poczucie pewności siebie, ma tendencje do popadania w skrajności. Albo staje się bierne, a w konsekwencji zdemotywowane do wysiłku albo zbuntowane, nierzadko nawet agresywne. Jest to konsekwencja narastania napięcia wywołanego konfliktem wewnętrznym, który nie zawsze od razu bywa uświadomiony. Czasem pozorna zgoda i akceptacja wyboru narzuconego przez rodziców wychodzi na jaw po latach, gdy uczeń nie czuje satysfakcji z obranej drogi, nie podejmuje pracy w wyuczonym zawodzie, bądź skarży się na różnego rodzaju zaburzenia nerwicowe.

Na szczęście takie sytuacje zdarzają się coraz rzadziej. Z własnej praktyki wiem, że jeszcze dziesięć lat temu rodzice często wywierali na mnie presję, żebym przekonała dziecko do danej opcji. Obecnie rodzice o wiele bardziej akceptują, że wybór należy do dziecka. Być może są bardziej wyedukowani, więcej czytają, więcej się o tym mówi w mediach, na zebraniach w szkole. Najczęściej spotykam się z sytuacją, że dziecko nie bardzo wie, co wybrać, a rodzice nie potrafią mu pomóc. Dlatego przychodzą do specjalisty w poradni. Chcą w ten sposób wesprzeć swoje dziecko, a sami zająć właściwą pozycję w całym procesie.

Z drugiej strony rodzice są też bardziej doświadczeni życiowo i wiedzą, że zawód, który oni „narzucają” zapewni mu bardziej stabilną przyszłość, niż wybór dziecka.

A ja spotykam się też z dziećmi, które mają nierealne oczekiwania. Na przykład uczeń, który ma bardzo niskie osiągnięcia szkolne, koniecznie chce zostać weterynarzem. Miałam ostatnio taki przypadek… Długo trwało uświadamianie, że przy takich ocenach z matematyki, biologii i chemii kandydowanie na studia może skończyć się porażką. W takich przypadkach zawsze proponuję alternatywne rozwiązanie – tak zwany plan „B”. Jeśli ktoś faktycznie interesuje się zwierzętami i praca z nimi to jego marzenie od dziecka, może próbować kształcić się w zawodzie technik weterynarii. Wymagania do tego zawodu są nieco niższe, a droga rozwoju wcale nie jest zamknięta i później zawsze może skończyć studia.

Podobnie jest z zawodem farmaceuty. Jeśli z różnych powodów kandydowanie na studia medyczne jest wyzwaniem ponad siły można starać się o przyjęcie do szkoły policealnej na kierunek technik farmaceutyczny. Aktualnie większość obsługującego nas w aptekach personelu to właśnie technicy farmacji. Tak więc zawsze staram się dobrać zawód w kontekście aktualnych możliwości ucznia, wskazać mu różne drogi dojścia do zawodu, motywować do działania. Oczywiście to on zdecyduje, którą z nich wybierze…

Tylko że szkolne oceny, o których Pani wspomniała, nie zawsze są odzwierciedleniem faktycznych kompetencji dziecka.

To prawda. Oceny szkolne naznaczone są wystawiane z dużą dozą subiektywizmu. Dlatego też podczas wywiadu doradczego z uczniem staram się dowiedzieć na ile te oceny są odzwierciedleniem jego wiedzy i umiejętności. I zwykle padają szczere odpowiedzi („ta czwórka nie kosztowała mnie wiele wysiłku”, albo „najwyższa ocena w klasie z tego przedmiotu to trójka”). Ale w kontekście rekrutacji do szkoły (czy to ponadpodstawowej czy wyższej) oceny ze świadectwa są jednak istotną wytyczną. Na szczęście nie jedyną.

W którym momencie rodzice powinni zacząć zastanawiać się nad wyborem ścieżki zawodowej dla dziecka?

Im wcześniej, tym lepiej. Zwykle dzieje się to w ostatniej klasie szkoły podstawowej i ponadpodstawowej, gdy sam system wymaga podjęcia decyzji, co dalej. Zresztą szkoły też są zobligowane do podjęcia tego tematu, chociażby przez uruchomienie wewnątrzszkolnego systemu doradztwa zawodowego. Na każdym etapie kształcenia powinny być więc organizowane warsztaty, rozmowy indywidualne z uczniem czy prelekcje dla rodziców. To jest silny bodziec, żeby dorośli podjęli rozmowę z dziećmi. Ale jeśli rodzice przez dwanaście lat nigdy nie rozmawiali o przyszłości dziecka, a potem nagle podejmują temat, to niech nie oczekują, że taka rozmowa będzie efektywna. Jeśli będziemy rozmawiać o różnych zawodach od najmłodszych lat, to temat stanie się dla dziecka czymś naturalnym. A ja bardzo często spotykam się z uczniami, którzy zupełnie nie wiedzą, kim z zawodu są ich rodzice. Każdą rozmowę doradczą zaczynam od pytania o to, kim z zawodu są rodzice, jakie mają wykształcenie. Gdy dziecko nie potrafi odpowiedzieć na to pytanie, to wiem że w tym domu o takich sprawach się nie rozmawia.

Na ile opinie specjalistów powinny być wiążące dla dziecka i rodziców?

To nie jest proste pytanie, bo każda ze stron ma swój punkt widzenia i swoją opinię. Myślę, że sensowny obraz całości daje dopiero połączenie punktu widzenia dziecka, rodziców oraz specjalisty. Nie pomijajmy też roli nauczyciela, który obserwuje ucznia na co dzień w zespole klasowym i może mieć wiele do powiedzenia, zwłaszcza w kwestii jego kompetencji społecznych, które dla rodziców siłą rzeczy są mniej widoczne. Naszą rolą jest stworzyć dziecku warunki, w których będzie mogło samodzielnie podjąć decyzję. Zachęcić do autorefleksji oraz poszukiwania informacji o świecie zawodów. Pamiętajmy, że ostatnio powstało wiele nowych zawodów, o których dzieci często nie ma pojęcia: logistyk czy mechatronik. Są też zawody zanikające, które być może warto wskrzesić. Im więcej dziecko wie o sobie i o świecie, tym lepszą podejmie decyzję. Ale to ono zdecyduje.


Joanna Olszewska-Gniadek – doktor nauk humanistycznych w dziedzinie pedagogiki, doradca zawodowy. Pracuje w Instytucie Pedagogiki UJ oraz w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 4 w Krakowie. Na uczelni prowadzi zajęcia ze studentami z zakresu poradnictwa szkolnego i zawodowego, natomiast w Poradni świadczy pomoc uczniom i ich rodzicom w planowaniu kariery szkolno-zawodowej. Jest autorką wielu publikacji oraz trenerką warsztatów zawodoznawczych dla młodzieży m.in. w ramach projektów: „Azymut kariery edukacyjno-zawodowej”, „Krakowska Szkoła Doradztwa Zawodowego”.

rozmawiał: Wojciech Musiał – Współzałożyciel Juniorowa. Z wykształcenia nauczyciel języka angielskiego, ale niepraktykujący. Dziennikarz radiowy, obecnie pracuje w Radiu Kraków, wcześniej w RMF Classic i w Złotych Przebojach. Ojciec Stasia i Zosi, mąż Anetki. Lubi jazz, jogę i święty spokój. Nie lubi braku poczucia humoru, hałasu i zapachu, który powstaje z połączenia wystygłej herbaty z ogryzkiem od jabłka.

 Zdjęcia: Pixabay, Glenn Euloth, Martin Cron, Joanna Olszewska-Gniadek

Kiedy junior zaczyna myśleć o zawodowej przyszłości i jak mu w tym pomóc?
5 (100%) 4 głosów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *