Emocje nastolatków. Wybuchy złości i awantury, często zaskakujące i nieprzewidywalne. W jednej sekundzie wszystko jest w porządku, a za chwilę młody człowiek wybucha jak wulkan. Niezliczone momenty smutku i bólu, który zobaczymy w ich oczach, na ich twarzach, wyczujemy przez zamkniete drzwi pokoju, czasem opowiedzą nam o nich, jeśli nam ufają. Wybuchy ekscytacji z powodów, które dla nas często bywają niezrozumiałe. Ogromne zaangażowanie emocjonalne w sprawy, które możemy uznać za błahe.
My, dorośli, wciąż uczymy się, jak je zrozumieć, zaakceptować, jak uwierzyć, że emocje naszych dojrzewających dzieci nie pojawiają się nam na złość, że nawet nie są o nas, i że nastolatkom jest z nimi jeszcze trudniej, niż nam.
Emocje – silne, sprzeczne, ale… uzasadnione
Anna Englert-Bator, z którą rozmawiałam o emocjach w okresie dojrzewania (cała rozmowa do obejrzenia na YouTube, link pod artykułem) podkreśla, że emocje nastolatków są nie tylko intensywne, ale i często sprzeczne. Wahania hormonalne powodują, że ich reakcje bywają skrajne, a sytuacje, które dla dorosłych wydają się błahe, dla młodych mogą być źródłem ogromnego stresu i niepokoju. Młodzi często nie rozumieją, co się z nimi dzieje, a ich mózg, zwłaszcza niedojrzała kora przedczołowa, nie zawsze pozwala na racjonalne przetwarzanie emocji.
Dodatkowo, współczesny świat stawia przed młodymi ludźmi nowe wyzwania – media społecznościowe, presja rówieśnicza, szkoła z presją na oceny i egzaminy, izolacja społeczna (np. podczas pandemii) – które potęgują stres i trudności w radzeniu sobie z emocjami. Ciało migdałowate, kluczowy element układu limbicznego, nie radzi sobie z tak silnymi emocjami jak gniew czy strach, co przekłada się na zachowania ryzykowne i kryzysy emocjonalne.
Poza tym nastolatki funkcjonują w specyficznym środowisku społecznym, które różni się od świata dorosłych. To “inna wioska” z własnymi normami, wartościami i oczekiwaniami. Rodzice i nauczyciele często nie rozumieją tych reguł, co prowadzi do konfliktów i nieporozumień.
Nastolatki zaangażowane w swoją „wioskę” jednocześnie wchodzą też w świat dorosłych, w gąszcz jego reguł, wymagań i oczekiwań. Nastolatkowie są jak “stażyści” w świecie dorosłych muszą nauczyć się funkcjonować w nowej rzeczywistości, wiele się od nich wymaga, środowisko jest pełne wyzwań, brakuje instrukcji obsługi i w dodatku nastolatek często czuje się jak obcy we własnym ciele.
Spróbujcie przypomnieć sobie swój pierwszy tydzień w pierwszej pracy, poczucie zagubienia, niekompetencji, niewiedzy, kiedy nawet obsługa ekspresu do kawy w kuchni dla pracowników wydawała się skomplikowana. I jeszcze dress code oraz niepisane zasady i układy towarzyskie. I labirynty biurowych korytarzy. Gdzie podziała się toaleta?! Przecież powinna być tutaj! Pomnóżcie to wszystko jakieś sto razy i spotęgujcie o dowolny wykładnik. Mniej więcej tak wygląda dojrzewanie – wkraczanie w dorosły świat.
Współczesne badania neuroobrazowe pokazują, że mózg nastolatka funkcjonuje inaczej niż mózg dorosłego. Układ limbiczny, odpowiedzialny za emocje, jest bardzo aktywny, podczas gdy kora przedczołowa, która odpowiada za kontrolę impulsów i racjonalne myślenie, jest jeszcze niedojrzała. To powoduje, że młodzi ludzie doświadczają emocji bardzo intensywnie i mają trudności z ich regulacją.
Ciekawe (a dla mnie bardzo poruszające) są też badania dotyczące tzw. “bólu społecznego” – sytuacji, w której nastolatek czuje się obserwowany i oceniany przez rówieśników. W takich momentach aktywują się u nich ośrodki bólowe mózgu, podobnie jak wtedy, gdy czują ból fizyczny. Co więcej, w przeciwieństwie do dorosłych, u nastolatków ten ból utrzymuje się i może nawet narastać, co tłumaczy ich silne reakcje na sytuacje społeczne.
Emocje rządzą – i to jest normalne
W okresie dojrzewania emocje rządzą i to nie tylko młodym człowiekiem, ale czasem całym domem. My rodzice nie jesteśmy na nie odporni, emocje naszych dorastających dzieci wywołują w nas reakcje, a od tego, jakie te reakcje są i co z nimi zrobimy zależy, czy emocjonalna erupcja nastolatka przerodzi się w rodzinną awanturę, czy też będzie epizodem prowadzącym do refleksji, zrozumienia, chwili bliskości i wsparcia. Dlatego warto przyglądać się zarówno emocjom nastolatków, jak i naszym własnym – uczyć sie je rozumieć, przyjmowć i korzystać z nich.
Tak, korzystać z emocji, tych szarpiących, trudnych też. Bo emocje nie są przeciwko nam. Pełnią niezwykle ważne funkcje w naszym życiu. Na przykład samotność, choć często postrzegana jako nieprzyjemna i bolesna, jest sygnałem, że brakuje nam kontaktu z innymi ludźmi. Złość informuje o przekraczaniu naszych granic.
Anna Englert-Bator mówi, że emocje są jak sygnalizacja świetlna na drodze – są potrzebne, ale bez odpowiedniego wyregulowania ich może dochodzić do chaosu i wypadków. Dlatego tak ważne jest, by uczyć dzieci i młodzież, jak radzić sobie z emocjami, jak je regulować, by adekwatnie reagować na sytuacje życiowe.
Jak uczyć (się) regulacji emocji (w każdym wieku)
W Polsce wciąż brakuje systemowej edukacji emocjonalnej w szkołach. Tymczasem przykłady z innych krajów pokazują, że wprowadzenie takich programów od najmłodszych lat przynosi wymierne korzyści – spadek przemocy, lepsze relacje rówieśnicze i większą odporność emocjonalną.
Współczesna wiedza neurobiologiczna i psychologiczna oraz skuteczne metody terapeutyczne, dają narzędzia, które mogą pomóc młodym ludziom przejść przez trudny etap dojrzewania z większą świadomością i spokojem. Dorośli powinni być przewodnikami i modelami w nauce zarządzania emocjami, ale zanim będa do tego gotowi, często potrzebują nauczyć się obchodzić z własnymi emocjami, nadrabiając to, czego nie mogli nauczyć się w dzieciństwie.
Regulacji emocji powinny uczyć się więc i nastolatki i dorośli. Większość z nas bowiem w okresie dojrzewania i w dzieciństwie uczona była ukrywania emocji, zachowywania „zimnej krwi” i „kamiennej twarzy”. Zdaniem Anny Englert-Bator współcześni rodzice i nauczyciele powinni być przewodnikami, którzy nie tylko modelują odpowiednie zachowania, ale także uczą młodych, że wszystkie emocje są potrzebne i pełnią ważną funkcję informacyjną. Nie chodzi o eliminowanie emocji, lecz o naukę ich rozpoznawania, akceptacji i regulacji intensywności.
Terapia dialektyczno-behawioralna (DBT) – narzędzie wsparcia
Anna Englert-Bator jest entuzjastką terapii dialektyczno-behawioralnej, która obecnie jest uznawana za jedną z najlepszych metod pracy z nastolatkami. Terapia ta uczy umiejętności takich jak:
- Uważność (mindfulness) – bycie obecnym tu i teraz, bez oceniania i zamartwiania się przeszłością czy przyszłością.
- Regulacja emocji – zrozumienie emocji, ich funkcji oraz sposobów na kontrolę ich intensywności.
- Tolerancja dyskomfortu – radzenie sobie z kryzysami i trudnymi emocjami bez sięgania po nieadaptacyjne zachowania.
- Skuteczność interpersonalna – umiejętność komunikacji, asertywności i budowania zdrowych relacji społecznych.
Terapia DBT jest nie tylko formą leczenia, ale także wskazuje działania profilaktyczne, które mogą pomóc młodym ludziom lepiej funkcjonować w codziennym życiu.
Wsparcie od rodziców i nauczycieli
Rodzice i nauczyciele mogą wspierać młodych, pokazując im, że emocje są naturalne i potrzebne. Ważne jest, by:
- Modelować zdrowe zachowania emocjonalne – pokazywać, jak radzić sobie ze stresem i trudnymi uczuciami.
- Nazywać emocje – pomagać nastolatkom rozpoznawać, co czują, co ułatwia ich regulację.
- Dawać przestrzeń do wyrażania emocji – nie tłumić ich, ale uczyć, jak robić to w sposób konstruktywny.
- Wprowadzać proste techniki samoregulacji – np. kontrola oddechu, zmiana temperatury ciała (ciepły kocyk na smutek, zimny kompres na złość).
- Korzystać z dostępnych materiałów edukacyjnych – książek, filmów, warsztatów, które tłumaczą mechanizmy emocji i uczą radzenia sobie z nimi.
„Nie daj się emocjom” – przewodnik dla nastolatków i dorosłych
Pomocą w nauce regulacji i rozumienia emocji może być książka Sherry Van Dyck „Nie daj się emocjom”. To przystępny poradnik dla młodzieży, ale także dla rodziców, nauczycieli i terapeutów. Książka opiera się na czterech modułach terapii DBT, które wymieniłam wyżej. Przykłady z życia pomagają zrozumieć i przepracować emocje. Można ten poradnik podsunąć nastolatkowi do samodzielnego czytania, można korzystać z niego podczas zajęć psychoedukacyjnych i godzin wychowawczych w szkole, można wspólnie pochylić się nad nim i uczynić z niego punkt wyjścia do wielu ważnych rozmów.
Ważne jest, by nie narzucać nastolatkom lektury, lecz wprowadzać ją stopniowo, pokazując własne zaangażowanie i korzyści płynące z nauki zarządzania emocjami. Wspólne czytanie fragmentów, rozmowy i praktykowanie umiejętności mogą przynieść realne efekty.
Okres dojrzewania to doskonały moment, by nauczyć się, jak rozumieć i odczytywać komunikaty emocji oraz jak je regulować, żeby nie miotały nami jak fale oceanu łupinką orzecha. Zresztą – każdy moment w życiu jest dobry na tę naukę.
Artykuł powstał na podstawie rozmowy z Anną Englert-Bator – psychologiem, certyfikowanym psychoterapeutą CBT i DBT, doktorem nauk społecznych, specjalizującą się w psychoterapii osób cierpiących z powodu dysregulacji emocjonalnej i zaburzeń osobowości, zaburzeń nastroju, lęków, niskiej samooceny, zaburzeń odżywiania i w kryzysie emocjonalnym.
Zobacz całą rozmowę:
Artykuł i rozmowa wideo postały we współpracy z Gdańskim Wydawnictwem Psychologicznym, wydawcą książki Sherry Van Dyck „Nie daj się emocjom”.

autorka: Elżbieta Manthey – założycielka Juniorowa, blogerka, popularyzatorka wiedzy o edukacji i rozwoju dzieci i młodzieży, mama dwójki nastolatków. Propaguje wychowanie i edukację oparte na szacunku dla dzieci. Popularyzuje nowoczesne pomysły edukacyjne, angażuje się w działania na rzecz lepszej edukacji. Miłośniczka książek, również tych dla dzieci i młodzieży.
Odkryj więcej z Juniorowo
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

Twój komentarz może być pierwszy