Jedno z największych naszych rodzicielskich zmartwień: że nasze dziecko nie ma przyjaciół. Że nie jest zapraszane, że trzyma się z boku, że w klasie jest raczej „obok grupy” niż w jej środku. Dzieci zresztą też często się tym martwią. Przychodzą nam wtedy do głowy takie myśli: „moje dziecko jest zbyt nieśmiałe” albo „nie radzi sobie społecznie”. Martwimy się, że z naszym dzieckiem “coś jest nie tak”. Przy odrobinie szczęścia w końcu jednak okaże się, że z dzieckiem wszystko jest w porządku.

Dlaczego w szkole trudno o przyjaźń?

Szkoła jest bardzo specyficznym środowiskiem. Dzieci trafiają do jednej klasy przypadkowo – nikt nie pyta, czy mają podobne zainteresowania, temperament, poczucie humoru. W grupie, którą łączy rok urodzenia i czasem nic więcej, spędzają wiele lat. Jeśli więc twoje dziecko nie ma przyjaciół w klasie, może to znaczyć, że nie ma z kim nawiązać przyjaźni. Nie spotkało kogoś, z kim miałoby wspólny język, upodobania, sposób myślenia. Dziecko, które interesuje się astronomią, mangą, grami planszowymi czy programowaniem, może po prostu nie mieć z kim o tym rozmawiać. Nie dlatego, że jest „dziwne”, tylko dlatego, że w klasie nikt nie podziela tych zainteresowań. A rozmowa o tym, co naprawdę nas kręci, to jeden z podstawowych filarów relacji.

Czasem to po prostu kwestia liczb. W klasie jest 25-30 osób. Z tego może być kilkoro, z którymi w ogóle jest szansa na “chemię międzyludzką”. A jeśli akurat te osoby już mają swoje paczki, może być trudno do nich dołączyć. To nie jest porażka dziecka, to statystyka.

Dzieci introwertyczne potrzebują czasu, żeby się otworzyć, wolą głębsze rozmowy niż głośną grupową energię. W szkolnym środowisku, gdzie liczy się bycie widocznym i przebojowym, takie dzieci często znikają na marginesie życia społecznego, które toczy się z siłą huraganu po szkolnych korytarzach. Nie dlatego, że nie chcą kontaktu, tylko dlatego, że potrzebują go inaczej.

Przeszkoda w nawiązaniu przyjaźni mogą też być wcześniejsze trudne doświadczenia. Jedno odrzucenie, jedna sytuacja, w której dziecko wyciągnęło rękę i zostało zignorowane może sprawić, że więcej już nie spróbuje. Ostrożność nie jest wadą charakteru, którą musimy skorygować, ale racjonalną odpowiedzią na to, czego dziecko doświadczyło.

Gdzie przyjaźń kwitnie i dlaczego?

Z tych powodów, które wymieniłam i z wielu innych ogromnie ważnym dla nawiązywania przyjaźni doświadczeniem są wakacyjne wyjazdy i obozy.

Bo tam można zacząć trochę od nowa. Nowa grupa. Nowe otoczenie. Żadnych szkolnych etykiet. Nikt nie pamięta, że dwa lata temu coś ci nie wyszło albo że jesteś „tym cichym z trzeciej ławki”.

Obozy sprzyjają nawiązywaniu przyjaźni w sposób, jakiego szkoła po prostu nie oferuje. Dlaczego?

Wspólne zainteresowania jako punkt wyjścia. Na obozie tematycznym – fotograficznym, programistycznym, sportowym, teatralnym – wszyscy są “w tym samym temacie”. Już na wstępie jest coś, co łączy. Nie trzeba szukać wspólnego języka, bo on już istnieje. A relacje budowane wokół wspólnej pasji są często głębsze i trwalsze niż te, które wynikają tylko z siedzenia obok siebie przez lata.

Intensywny czas razem. Szkolne przyjaźnie budują się powoli – przez tygodnie i miesiące. W zasadzie dzieci mają na ich rozwijanie jedynie krótkie przerwy między lekcjami – w sumie jakąś godzinę, może półtorej dziennie. Na obozie dzieci spędzają ze sobą niemal całą dobę, przez kilka lub kilkanaście dni. Razem jedzą, śpią, przeżywają trudności i sukcesy. Ten skondensowany wspólny czas przyspiesza budowanie więzi w sposób, który w codziennym życiu jest niemożliwy.

Równy start. Nikt nie przychodzi na obóz jako „ten popularny” czy „ta outsiderka”. Hierarchia się resetuje. Każde dziecko ma szansę pokazać się od nowa i często okazuje się, że to, co w szkole było powodem bycia „z boku”, tutaj staje się atutem. Ekspert od gier RPG nagle jest osobą, do której wszyscy przychodzą po radę, a nie “tym dziwnym” outsiderem.

Bezpieczna przestrzeń do próbowania. Z dala od rodziców, nauczycieli i szkolnych znajomych dzieci często odważają się na więcej. Odezwać się do kogoś. Zaproponować coś grupie. Przyznać, że czegoś nie wiedzą. To małe akty odwagi, które w znajomym środowisku bywają trudne i ryzykowne, a tu, gdzie nikt nas nie ocenia przez pryzmat przeszłości, stają się możliwe.

I okazuje się, że dziecko, które w szkole prawie się nie odzywało, godzinami rozmawia z innymi o mandze, grach RPG, sporcie, muzyce czy programowaniu. Że śmieje się głośno. Że ktoś szuka właśnie jego towarzystwa.

Bardzo często by zyskać przyjaciół, dzieci nie potrzebują wcale stać się bardziej przebojowe. Potrzebują znaleźć się w środowisku, w którym będą mogły poczuć się swobodnie.

Pomyśl, że problemem nie jest twoje dziecko, tylko to, że funkcjonuje w miejscu, w którym trudno mu pokazać siebie.

I właśnie dlatego dobrze dobrane obozy tematyczne potrafią być dla dzieci tak ważnym doświadczeniem. Bo kiedy spotykają ludzi, którzy lubią podobne rzeczy, bardzo często po raz pierwszy mają poczucie: „Ja naprawdę gdzieś pasuję.”

A to może bardzo zmienić sposób, w jaki młody człowiek patrzy na siebie i na świat.

Jeśli szukasz wyjazdów, które łączą dzieci wokół wspólnych pasji i zainteresowań, zajrzyj na kompas.pl

Artykuł powstał w ramach współpracy Juniorowa z BTA Kompas i jest częścią cyklu

Wakacyjny Kompas Juniorowa podpowiada, jak mądrze zorganizować wakacje dziecka i nastolatka. Cykl przygotowujemy wspólnie z BTA Kompas – doświadczonym organizatorem wypoczynku dzieci i młodzieży, z którego obozów korzystają też moje dzieci (i bardzo sobie chwalą).

Fot. BTA Kompas


Odkryj więcej z Juniorowo

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.