„Problem” nastolatków jest obecny w kulturze ludzkiej od kiedy kultura ta istnieje. Gdy tylko nasze cywilizacyjne umiejętności wyszły poza hieroglify i pismo klinowe, zaczęliśmy spisywać nasze refleksje o świecie i naszym w nim miejscu. W ten sposób i nastolatkowie wkroczyli na scenę historii.

Wiemy od Arystotelesa, że „kierując się namiętnościami, młodzi są skłonni również do szybkich zmian swojego stanowiska i zniechęcenia”, tudzież „są porywczy, pobudliwi i skorzy do gniewu”. My, dorośli też kiedyś byliśmy nastolatkami i wbrew naszej selektywnej pamięci, byliśmy tak samo irytujący dla naszych rodziców, jak nasze nastoletnie dzieci są dla nas. 

Skoro temat znany jest od wieków, to zapewne wiemy jakie są źródła i konsekwencje tego przedziwnego stanu psychicznego jakim jest bycie nastolatkiem. Dziesiątki wydawanych co roku poradników mówi nam o tym, jak sobie z nim poradzić. Zapewne opierają się one na solidnych danych i powszechnie akceptowanych hipotezach.

Błąd. Wcale tak nie jest. Jeśli jakaś książka opisuje nastolatka z pewnością swoich twierdzeń, to zapewne znaczy, że jej autor żywi zbyt dużą wiarę w swoją przenikliwość. W rzeczywistości wciąż wiemy niewiele. Potrzebujecie przykładu? Służę: dlaczego nastolatkowie wydają się tak irytujący i tak często popadają w konflikt z rodzicami? Choć różne hipotezy próbują to wyjaśnić, wciąż żadna z nich nie doczekała się powszechnej akceptacji. 

Część tej jakże szerokiej dziury w naszej wiedzy zasypują badania z ostatnich 20-30 lat, w szczególności z zakresu psychologii empirycznej (szczególnie poznawczej i behawioralnej) oraz coraz bardziej rozwijającej się neurobiologii. Najważniejsze doniesienia naukowe z tych dziedzin, wsparte o antropologię ewolucyjną, odnajdziemy zebrane w najnowszej książce dr. Marka Kaczmarzyka Strefa Napięć

Dam wam przedsmak, który pokazuje jak bardzo najnowsze badania naukowe mogą wpłynąć na postrzeganie nastolatka. Jednym z najbardziej fascynujących spostrzeżeń ostatnich lat, jest to, że są oni „niedorozwinięci” jeśli chodzi o empatię emocjonalną. Mają ją obniżoną nie tylko w stosunku do dorosłych, ale również w porównaniu do siebie z wczesnego dzieciństwa. Przypomnę, że empatia emocjonalna to (w największym skrócie) nieświadoma umiejętność odczytywania stanów emocjonalnych innych osób. Gęstość obszarów mózgu odpowiedzialnych za empatię emocjonalną rośnie do ok. 9 roku życia, aby zmniejszyć się w okresie nastoletnim. Spostrzeżenie to idzie w parze z badaniami psychologów, którzy zauważają, że w okolicach 12. roku życia następuje wyraźny regres w umiejętnościach rozpoznawania emocji innych ludzi. Kompetencje te dopiero w 16. roku życia wracają do poziomu 10-latka. Oczywiście mówimy o średniej statystycznej, gdyż jednostkowe różnice są w tym zakresie znaczne. 

Empatia emocjonalna jest podstawą empatii poznawczej – czyli rozumienia myśli i intencji innych osób. Nastolatkowie są pod tym względem niekompletni. Mają problemy z dostrzeganiem smutku, oburzenia, radości czy odrazy na twarzy innej osoby, wliczając w to rodziców. Nie wiadomo dlaczego się tak dzieje. Przychodzą mi do głowy dwie hipotezy funkcjonalne tłumaczące to przedziwne uwstecznienie. Pierwsza mówi o tym, że emocjonalna niewrażliwość nastolatków na innych, jest swoistą ochroną ich kruchej emocjonalności. Chodzi o to, że problemy nastolatka samego ze sobą są dla niego tak obciążające, że musi on odciąć się od emocji innych. Druga hipoteza mówi o oderwaniu się od domu rodzinnego. Rodzice oczekują od nastolatka dojrzałości charakterystycznej dla dorosłego, nastolatek zaś, nie potrafiąc odczytywać emocji i intencji, nie jest do tego gotowy. Skutkuje to sporami i starciami, które oddalają nastolatka od rodziców i każą mu samodzielnie kształtować swoje życie. 

Niezależnie od tego jakie jest ewolucyjne źródło tej strategii, efektem zwykle obserwowalnym u nastolatków jest nie tylko ich nieczułość, ale również nieumiejętność przekazywania swoich emocji. Często przybierają oni taką minę i taki ton głosu, który karze rodzicowi spodziewać się najgorszego. Wydają się być na zmianę radośni, smutni, zdesperowani, znudzeni. Tymczasem emocja, która nimi kieruje, może być zupełnie inna. 

Braki w kompetencjach odczytywania intencji, emocji i myśli innych osób w połączeniu z nierozwiniętymi kompetencjami analitycznymi i krytycznymi prowadzą do niedostatków w planowaniu i przewidywaniu. Młodzi ludzie wydają się nie zauważać oczywistych dla dorosłych powiązań przyczynowo-skutkowych. Angażują się w działania skazane na niepowodzenie, robią masę błędów. Jednocześnie rzadko korzystają z doświadczeń i wiedzy osób starszych, coraz częściej polegając na opiniach rówieśników. Ryzykują, podejmując ciągle nowe aktywności. Próbują bez planu. Rozgrzebują coś, aby nie skończyć i zająć się inną rzeczą. Są niekonsekwentni i porywczy. 

Taka strategia również znajduje swoje uzasadnienie ewolucyjne. Gotowość nastolatków do ciągłego eksperymentowania i podejmowania zachowań ryzykownych, może być istotą zmiany kulturowej. Być może bez eksperymentującego nastolatka, który właśnie zainteresował się systemami zależności świata przyrody czy swojej społeczności, nie byłoby przełomowych odkryć rewolucji neolitycznej. Z pewnością niektóre przełomowe odkrycia rewolucji cyfrowej zawdzięczamy nastolatkom. Część z nich dzięki temu stała się milionerami. „Krnąbrność” nastolatków (podważanie status quo, „bunt”) z punktu widzenia biologa-ewolucjonisty jest bardzo ludzką cechą. Jest to ważny element zmiany kulturowej, dzięki której człowiek bez ewolucji biologicznej może dokonywać ewolucji kultury. 

Jakie jest praktyczne zastosowanie tej wiedzy? Wydaje mi się, że jeśli spojrzymy na nastolatka nie jak na odrobinę mniej doświadczonego dorosłego, ale jak na „przedstawiciela innego gatunku”, który inaczej od nas postrzega rzeczywistość, łatwiej będzie nam zaakceptować, że może nam trudno się porozumieć. Nasz nastolatek może nie zrozumieć naszych intencji czy emocji i nie będzie to jego widzimisię czy złośliwość, zwyczajnie nie będzie do tego zdolny. Tak jak od kota nie oczekujemy że będzie biegał za rzucanym patykiem, od psa że będzie wchodził na drzewo, tak od nastolatka nie powinniśmy oczekiwać, że zrozumie nasze intencje czy emocje z łatwością, na którą stać go było, gdy miał lat dziesięć. (A jeśli już korzystamy z metafory zwierzęcej, to nastolatek jest bardziej kotem niż psem – nieczułym egocentrykiem, który ma ochotę angażować się tylko w takie aktywności, które przynoszą mu satysfakcję. Taka jest jego natura). 

Przytaczane wyżej spostrzeżenie o niskiej empatii nastolatka, to tylko jeden z ważnych mechanizmów rozwojowych opisywanych w Strefie Napięć. I choć książce daleko do monografii nastolatka, tak jak temu artykułowi daleko do wyczerpania tematów prezentowanych w książce, uważam, że dla wszystkich rodziców dzieci, które nie chcą już, aby mówić do nich „dziecko”, jest to pozycja obowiązkowa. 

Książkę można kupić na:

https://wydawnictwoelement.pl/strefa-napiec/

autor: Borys Bińkowski – doktor geografii, pasjonat nauk wszelkich, edukator, tutor, nauczyciel, zwolennik racjonalnego patrzenia na rzeczywistość. Specjalizuje się w naukach przyrodniczych i historii. W działaniach edukacyjnych stawia na interdyscyplinarność i metody projektowe. Aktywnie uczy się nowych metod pracy z dziećmi. Działa naukowo w przestrzeni na pograniczu psychologii, edukacji i neuronauk. Włącza najnowszą wiedzę naukową w proces edukacyjny. Jego pasją jest bieganie po krzakach z kompasem w ręku. Lubi też muzykowanie, w czasie którego nie rozstaje się z gitarą.

Borys Bińkowski prowadzi projekt badawczy pt. „Szkoła od Nowa”, którego celem będzie publikacja pod tym samym tytułem. Projekt i publikacja ma za zadanie zebranie współczesnej wiedzy na temat edukacji i rozwoju dziecka oraz doświadczeń osób pracujących w szkołach alternatywnych wobec edukacji publicznej. W jego wyniku, po raz pierwszy w Polsce, kompleksowo zaproponowane zostaną rozwiązania ułatwiające stworzenie własnej szkoły alternatywnej.