Szkolne nieobecności – wystarczy kilka dni i już junior ma na głowie nadrabianie materiału – zaległe sprawdziany, prace domowe i wszystko to, nad czym jego klasa pracowała, gdy go nie było. Jeśli nieobecność trwa 2-3 dni, to jakoś daje się ogarnąć, ale co, jeśli czwarto- czy szóstoklasistę dopadnie dwutygodniowa grypa, albo złamana na nartach noga unieruchomi w domu na miesiąc? Co można zrobić i jak sobie poradzić z nadrabianiem szkolnych zaległości? Sprawdziłam to na własnym synu, którego angina zatrzymała w domu na trzy tygodnie.

Pobyt w domu – co mogą zrobić rodzice

Przede wszystkim zarówno rodzice, jak i nauczyciele powinni pamiętać, że choroba to czas, kiedy człowiek jest słaby i źle się czuje. Nie można wymagać od dziecka, żeby z bólem gardła, brzucha, głowy, czy choćby ogólnym grypowym „rozbiciem” skupiło się nad lekcjami. Pozostanie w domu na czas choroby służy wyzdrowieniu, zadbaniu o siebie.

Są takie sytuacje, kiedy junior ugrzęźnie w domu na dłużej, ale jego samopoczucie pozwala na zajęcie się nauką. Tak było w przypadku mojego syna – antybiotykoterapia wymagała dwutygodniowego pobytu w domu, ale już po czterech dniach Tymon czuł się całkiem nieźle.  Podobnie bywa w przypadku urazów – np. złamana na nartach noga unieruchamia w domu na dłużej, ale po kilku dniach głowa już pracuje sprawnie i ogólne samopoczucie bywa całkiem dobre. W takiej sytuacji można w domu stopniowo nadrabiać szkolne zaległości. Napisałam więc do każdego z nauczycieli wiadomość i poprosiłam o informacje i wskazówki, do domowej nauki. Odpowiedzieli wszyscy. Dostałam informacje o tym, jakie zagadnienia będą poruszane na lekcjach, niektórzy nauczyciele wskazali zadania czy ćwiczenia, które pomogą w opanowaniu tematów oraz określili prace domowe, które Tymon powinien zrobić.

Jeśli junior poczuje się wyraźnie lepiej, a jeszcze pozostaje w domu na czas rekonwalescencji, możemy pomyśleć o zajęciu się szkolnymi zaległościami. Tylko nie przeforsujmy osłabionego chorobą juniora w imię dogonienia programu szkolnego! Nadrabianie zaległości trzeba rozsądnie rozłożyć w czasie – część być może uda się zrobić w domu w czasie rekonwalescencji, ale liczmy się z tym, że część zaległych zadań pozostanie do zrealizowania już po powrocie do szkoły.

Po powrocie do szkoły – co mogą zrobić nauczyciele

Kiedy junior opuszcza zajęcia w szkole i ma do nadrobienia szkolny materiał, po powrocie może być przytłoczony i zagubiony. Przypomnijmy sobie, jak się czujemy, kiedy po chorobie lub urlopie wracamy do pracy, a tam czekają dziesiątki, setki zaległych maili, sterta dokumentów i szef wołający, że te trzy zaległe raporty to na już.

Będzie znacznie łatwiej nadrobić zaległości, jeśli nauczyciel:

  • ustali z uczniem, co udało mu się zrobić w domu, czy wszystko jest dla niego zrozumiałe, z czym ma trudności i jakiej pomocy może potrzebować;
  • określi, co jest rzeczywiście niezbędne do zrobienia, a co dziecko może pominąć bez szkody dla swojej wiedzy czy umiejętności (czy na pewno trzeba przepisać wszystkie notatki? czy konieczne jest zrobienie piętnastu zadań z matematyki, czy też może wystarczy siedem?);
  • ustali z uczniem, w jakim czasie zaległe zadania zostaną wykonane, uwzględniając możliwości ucznia, jego samopoczucie oraz fakt, że zaległości ma też z innych przedmiotów (nic się przecież nie stanie złego, jeśli zaległą klasówkę z matematyki napisze po tygodniu, a test z przyrody po dwóch);
  • będzie gotów wyjaśnić niektóre zagadnienia i pomóc w wykonaniu zadań sprawiających trudności.

Wielu nauczycieli wymaga, by uczeń po nieobecności uzupełnił wszystkie notatki w zeszycie – czyli przepisał do swoich zeszytów to, co w szkole notowali koledzy. Tak robiło się za czasów mojego dzieciństwa i wtedy miało to uzasadnienie, ponieważ nie było tak łatwego i powszechnego dostępu do źródeł informacji, jak dziś. Mieliśmy tylko podręcznik, w którym była część informacji, notatki w zeszycie często zawierały to, czego podręcznik nie mówił, zasoby bibliotek nie były zbyt obfite, a internetu nie było wcale. W takiej sytuacji przepisanie notatek z lekcji miało swoje uzasadnienie. Ale teraz? Wiedza jest dostępna w różnych formach na wyciągnięcie ręki. Odpowiedzmy więc sobie szczerze, czy przepisanie kilku, a czasami kilkudziesięciu stron notatek, będzie rzeczywiście efektywnym uzupełnieniem zaległości? Oczywiście robienie notatek jest też formą nauki, ale w przypadku, kiedy junior jest przytłoczony mnóstwem zaległości do nadrobienia, trzeba racjonalnie zdecydować, co może zrobić „na skróty” (np. ksero notatek), a nad czym rzeczywiście powinien się pochylić. Nie wymagajmy od dziecka niemożliwego.

Nauka w domu – źródła i pomoce

Domowa edukacja chorobowa to świetna okazja, żeby spenetrować i odkryć pozapodręcznikowe źródła wiedzy. Mogą okazać się fascynujące i zachęcić juniora do podjęcia w domu trudu nadrabiania szkolnych zaległości. Tymon ucząc się w domu skorzystał z kilku źródeł, które polecamy:

Khan Academymatematyka – krótkie filmy wyjaśniają poszczególne zagadnienia, które potem można przećwiczyć w zadaniach online. Konto ucznia w Khan Academy może być udostępnione nauczycielowi, by ten mógł sprawdzić postępy. Zasoby Khan Academy to nie tylko matematyka, ale też inne dziedziny wiedzy: biologia, fizyka, chemia, sztuka czy programowanie. Niektóre filmy dostępne są tylko po angielsku, ale bardzo wiele z nich zostało już przetłumaczonych na polski.

YouTubehistoria, języki i mnóstwo innych. Przejrzeliśmy kilka kanałów w poszukiwaniu ciekawie podanej historii Mieszka I i uznaliśmy, że najlepsza jest Historia na szybko, z prostą grafiką i animacją, odrobiną humoru i przede wszystkim dość jasnym przedstawieniem zagadnień historycznych. Na YouTube można też wyszukać wideo-lekcje języków obcych, a gdybyśmy potrzebowali wiedzy na jakikolwiek inny temat, z pewnością także by się znalazła.

QuizMe – wykorzystaliśmy do przećwiczenia zasad pisowni wielką literą, ale zasoby QuizMe są bogate i dotyczą wielu dziedzin wiedzy – m.in. geografii, astronomii, chemii, fizyki, języków (polskiego i obcych), a przy okazji mają atrakcyjną formę. To serwis pełen quizów, testów i łamigłówek.

Książki„Mieszko, ty Wikingu” jest świetnym wprowadzeniem w historię początków państwa polskiego. Atlas geograficzny wypożyczony z biblioteki pomógł Tymonowi poznać rożne rodzaje map.

Google Maps – świetnie uzupełniły wiedzę o mapach, a z porównania ich z papierowym atlasem geograficznym wyniknęły bardzo ciekawe wnioski.

Skype – podczas jednej z lekcji, kiedy klasa Tymona ustalała podział zadań w aktualnie realizowanym projekcie, jeden z kolegów zaproponował, żeby połączyć się z Tymonem przez Skype. W ten sposób Tymon mógł uczestniczyć w ustaleniach, dopytać o szczegóły i wziąć na siebie takie zadania w projekcie, które był w stanie wykonać z domu. (Bruno! To był świetny pomysł! Dziękujemy!)

Nie mylić pomagania z wymaganiem

Pamiętajmy, że po powrocie do szkoły dziecko musi zmierzyć się ze sporym wyzwaniem: nauki bieżącej z równoczesnym uzupełnianiem zaległości a to wszystko zwykle jeszcze nie w pełni sił.

Rolą dorosłych – rodziców i nauczycieli – w takiej sytuacji jest przede wszystkim wspierać dziecko i mu pomagać. Nie wystarczy sporządzenie listy wymagań i zadań.

Najlepiej wspólnie (nauczyciele, rodzice i dziecko) ustalić plan pochorobowych działań tak, żeby stopniowo uzupełnić, co konieczne ale nie przeciążyć juniora. Dziecko widząc, że ma wsparcie w dorosłych, chętniej podejmie wysiłek niż pozostawione samo wobec wymagań szkolnych.

c

foto: Zaprojektowane przez Freepik

Nieobecność w szkole – jak pomóc dziecku poradzić sobie z zaległościami w nauce?
4.8 (95%) 4 głosów