Dlaczego poczucie własnej wartości jest takie ważne? Bo wpływa na niemal każdy aspekt życia człowieka — od relacji, przez rozwój, aż po sposób radzenia sobie z wyzwaniami. Najprościej mówiąc: poczucie własnej wartości to relacja z samym sobą, a więc fundament, na którym opiera się to, jak idziemy przez życie. Decyduje o tym, jak reagujemy na porażki i trudne sytuacje, czy potrafimy czerpać radość i satysfakcję z sukcesów, wpływa na relacje i umiejętność stawiania granic, na postawę wobec rozwoju, na budowanie własnej tożsamości, 

Dziecko od urodzenia buduje obraz siebie, czyli właśnie poczucie własnej wartości. Każde doświadczenie zapisuje się w nim mocniej niż w dorosłym, ponieważ nie ma jeszcze filtrów, dystansu ani narzędzi do radzenia sobie z oceną. Rodzice są pierwszym środowiskiem, w którym dziecko może nauczyć się, że ma prawo czuć, popełniać błędy, próbować, szukać wsparcia, odkrywać siebie. To właśnie te doświadczenia tworzą fundament, z którego będzie korzystało przez całe życie.

Może jednak także nauczyć się, że jest niewystarczające, że każdy błąd zostanie ukarany, że lepiej nie próbować by nie narazić się na wstyd porażki, że można liczyć tylko na siebie, że akceptację i miłość dostaje się wtedy, gdy spełni się określone warunki, oczekiwania innych… To także fundament, jednak na nim trudno zbudować stabilna i mocną konstrukcję.

Dlatego tak ważne jest to, jak my, rodzice, wpływamy na kształtowanie poczucia własnej wartości u dziecka.

O poczuciu własnej wartości i jego kształtowaniu rozmawiałam z psychologiem i terapeutą Arturem Gębką. Jego najnowsza książka dla młodych czytelników (9-13 lat) dotyczy właśnie tego tematu i ma pomóc dzieciom rozwijać zdrową samoocenę. Pomoże też rodzicom, którzy chcą zadbać o zdrowy życiowy fundament swoich dzieci.

Bagaż pokoleniowy: Z czym mierzą się dzisiejsi rodzice?

Ale by zrozumieć, jak budować poczucie własnej wartości w naszych dzieciach, musimy najpierw przyjrzeć się bagażowi, z którym sami wchodzimy w rolę rodzica. Każdy z nas niesie w sobie różne przekonania, schematy, postawy i emocje, które przenikają do codziennego życia rodzinnego. Nasz wewnętrzny obraz siebie ukształtowany w przeszłości, bardzo mocno wpływa na to, jaką postawę przyjmujemy wobec naszych dzieci.

Zrozumienie własnej przeszłości ma fundamentalne znaczenie w wychowywaniu dzieci. Jednocześnie rodzicielstwo jest niezwykłą okazją do przyjrzenia się sobie i własnej historii. Wiele trudności, z jakimi borykamy się jako rodzice – od nadmiernej surowości po nieumiejętność radzenia sobie z emocjami dziecka – ma swoje korzenie w doświadczeniach z naszego dzieciństwa. Pokolenie dzisiejszych 30- i 40-latków dorastało w kulturze, która często, wbrew dobrym intencjom naszych rodziców, utrudniała budowanie zdrowego poczucia własnej wartości.

Brak przyzwolenia na błędy

W wielu domach oraz oczywiście w szkole, błędy były postrzegane jako coś, czego należy unikać za wszelką cenę (“ucz się na cudzych błędach, żeby nie popełniać własnych”). Gdy już się zdarzyły, reakcją była często krytyka (“a nie mówiłam/em?”, “znowu się nie uczysz”), a nierzadko nawet przemoc fizyczna lub emocjonalna (zawstydzanie, ośmieszanie przed innymi, drwiny, albo po prostu lanie za niską ocenę przyniesioną ze szkoły). Wiedząc, że za błąd zostanie ukarane, dziecko wycofuje się z eksplorowania świata i poprzestaje na tym, co bezpieczne, czyli znane. Nie rozwija więc pełni swojego potencjału. Czuje się niewiele warte, a skoro ważni w jego życiu dorośli wyśmiewają jego pomyłki, wierzy, że zasłużyło na takie traktowanie.

Brak przyzwolenia na emocje

Smutek, lęk czy złość spotykały się z reakcjami “nie powinno się tego czuć” lub “nie przeżywaj tak mocno”. Dzieci uczyły się, że okazywanie emocji, a nawet odczuwanie ich jest czymś złym, co prowadziło do tłumienia uczuć i budowania emocjonalnej fasady, by sprostać oczekiwaniom otoczenia. Wiele razy słyszałam jako dziecko, że “złość piękności szkodzi”, “nieładnie jest się złościć”, “czego tu się bać?”, “nie przesadzaj”, a nawet “śmiejesz się jak głupi do sera”. Skoro w dzieciństwie nasze szczere wyrażanie stanów emocjonalnych spotykało się z takimi reakcjami, jak mogliśmy poczuć się wartościowi? Czuję coś, co dorośli krytykują, albo czego zabraniają, więc chyba coś ze mną jest nie tak, skoro czuję coś niewłaściwego.

Nic dziwnego, że kiedy dorośliśmy, nie potrafimy radzić sobie z własnymi emocjami, a emocje naszych dzieci przerażają nas. 

Kategoryczne osądy i szufladkowanie

Powszechne było przekonanie, że pewne cechy, np. inteligencja, są niezmienne, dane raz na zawsze: “albo jesteś inteligentny, albo nie jesteś i tak już zostanie”. Jak nie jesteś, przepadło, idź rowy kopać. Takie myślenie utrwalało w dziecku poczucie bycia “niewystarczającym” i odbierało motywację do rozwoju, skoro i tak “nic się nie da z tym zrobić”.

Uświadomienie sobie tych mechanizmów to nie szukanie winnych, ale pierwszy, fundamentalny krok, by przerwać pokoleniową sztafetę i nie powielać tych wzorców w relacji z własnymi dziećmi. To pozwala nam świadomie tworzyć dla nich środowisko oparte na akceptacji, zaufaniu i bezpieczeństwie.

Współczesne wyzwania: Dlaczego dzieciom jest dziś trudniej?

Oprócz naszego bagażu pokoleniowego, z którym my, rodzice, wchodzimy w nasze role, dzisiejsze dzieci mierzą się z zupełnie nowym zestawem presji. Świat, w którym dorastają, intensywnie testuje ich samoocenę. Żeby nie powiedzieć: bombarduje. W wieku 8-12 lat dzieci zaczynają coraz surowiej oceniać siebie i swoje kompetencje. Dzieje się tak z powodu zderzenia z trzema potężnymi siłami zewnętrznymi.

System szkolny

Wejście w zinstytucjonalizowany system edukacji oznacza zanurzenie się w świecie ciągłego oceniania. Dzieci zaczynają być regularnie porównywane z rówieśnikami, a ich wartość mierzona jest wynikami w nauce. Ta presja sprawia, że naturalna ciekawość i radość odkrywania ustępują miejsca lękowi przed porażką i potrzebie dorównania innym i dopasowania się.

Media społecznościowe i internet

Wszechobecność smartfonów i mediów społecznościowych wystawia dzieci na nieustanną i niczym nieograniczoną ocenę ze wszystkich stron. Każde zdjęcie, komentarz czy post może zostać poddany publicznemu osądowi, który to osąd jakże często bywa krytyczny, a nawet okrutny. To podważa poczucie wartości. Co więcej, algorytmy często podsuwają treści, które pogłębiają negatywne stany emocjonalne – jeśli dziecko zaczyna oglądać smutne materiały, system dostarczy mu ich jeszcze więcej, tworząc błędne koło.

Rozdźwięk między światem cyfrowym a realnym

W grach komputerowych dzieci często czują się jak bohaterowie – są kompetentne, sprawcze i silne. Mogą podejmować decyzje, ponosić ryzyko i uczyć się na błędach bez realnych konsekwencji. Ten wirtualny świat, dający poczucie mocy, tworzy ostry kontrast ze światem realnym, w którym młodzi ludzie mają znacznie mniejszą autonomię, a dorośli chronią je przed każdym, nawet kontrolowanym ryzykiem. Ten rozdźwięk to potężna siła, która ciągnie dziecko w stronę świata cyfrowego – miejsca, które oferuje to, czego odmawia mu pozbawiona swobody i akceptacji rzeczywistość.

W takich oto warunkach mamy realizować swoje rodzicielskie zadanie: stworzyć dom, w którym dziecko będzie czuło się akceptowane i bezpieczne, w którym jednocześnie będzie miało swobodę poznawania i wyrażania siebie, a my, rodzice przyjmiemy to i pomieścimy, wspierając zdrowy rozwój poczucia własnej wartości naszego dziecka. Mamy być przeciwwagą dla oceniającego świata, a nasza postawa ma wzmacniać odporność dziecka na to, co spotka na swojej drodze.

Możecie poczuć, że to was przerasta. I nie będzie to nic dziwnego. Myślę, że niewielu jest rodziców, którzy od czasu do czasu nie mają takiego poczucia. Bo to naprawdę duże wyzwanie. I dlatego powinniśmy sięgać po wsparcie i pomoc – do książek, ekspertów, innych dorosłych. To dlatego piszę ten artykuł i to dlatego rozmawiałam z Arturem Gębką.

Fundamenty zdrowej samooceny – jak budować je w domu

Zdrowa i odporna samoocena nie jest cechą wrodzoną, ale zbiorem umiejętności, które możemy świadomie rozwijać – zarówno u naszych dzieci, jak i u siebie. Opiera się ona na kilku filarach, które możemy wzmacniać w codziennym życiu domowym.

Prawo do błędów i działania

Poczucie własnej wartości buduje się nie przez myślenie o sobie, lecz przez działanie. Dziecko doświadcza, próbuje i widzi efekty swoich starań. Zamiast wyręczać je we wszystkim, stopniowo zapraszajmy je do samodzielności. Stopniowo to znaczy dzieląc duże wyzwania na mniejsze kroki, na miarę możliwości dziecka. Jeśli na przykład dziecko boi się samo zrobić zakupy w sklepie lub pójść na pocztę, nie zmuszajmy go komunikatem “jesteś już duży/a”. Zamiast tego najpierw pójdźmy razem, by dziecko mogło poobserwować “jak się to robi”, potem stańmy z boku, gdy będzie próbowało samo. Każdy mały, samodzielnie postawiony krok buduje realne poczucie kompetencji. Ale też każdy krok ma swój właściwy czas i może wymagać powtarzania. Zapamiętajcie koniecznie: zachęcanie a nie zmuszanie, docenianie a nie krytyka, cierpliwość i zrozumienie, że o gotowości do samodzielności nie decyduje wiek metrykalny, lecz wewnętrzne poczucie.

Przyzwolenie na przeżywanie emocji

Zdrowa samoocena wymaga akceptacji całego spektrum uczuć – również tych trudnych, jak smutek, złość czy lęk. W codziennym życiu ważne jest, nie to, by dziecko nie czuło tego co trudne, bolesne i nieprzyjemne, ale by umiało rozpoznać swoje emocje, nazwać je i sobie z nimi poradzić. Naszą rolą jest pokazanie dziecku, jak “czytać” własne emocje, jak z nich korzystać, komunikować w bezpieczny sposób, a nie jak je tłumić. Kiedy dziecko płacze po kłótni z kolegą, zamiast mówić “nie przejmuj się, nic się nie stało”, powiedzmy: “rozumiem, że jest ci smutno, to normalne”.

Siła samowspółczucia (Self-compassion)

Z dwóch pierwszych punktów wynika ten trzeci. Samowspółczucie to umiejętność bycia dla siebie dobrym przyjacielem, zwłaszcza w trudnych chwilach. To przeciwieństwo wewnętrznej surowości i komunikatów typu “weź się w garść”. Samowspółczucie nie oznacza bierności – pozwala podnieść się po porażce, ponieważ opiera się na łagodnym zaopiekowaniu się sobą (pozwolenie na odczuwanie emocji i zrozumienie ich), a następnie łagodnym zachęceniu do dalszego działania (prawo do błędów i działania). 

Dzieci uczą sie samowspółczucia obserwując, jak rodzice traktują samych siebie oraz w jaki sposób zachowują się w sytuacjach, gdy dziecko popełni błąd, poniesie porażkę, czy ma trudniejszy moment. Np. gdy dziecko dostanie słabą ocenę, pomóżmy mu sformułować wspierający komunikat wewnętrzny, np.: “mam prawo czuć się zawiedziony/a, to trudna sytuacja. Zobaczmy, czego mogę się z tego nauczyć na przyszłość”.

Akceptacja siebie i swojego ciała

W wieku 8-12 lat wygląd staje się dla dzieci coraz ważniejszy. Presja rówieśnicza i medialna może prowadzić do kompleksów. Dlatego tak istotna jest narracja domowa, która promuje akceptację różnorodności, niedoskonałości, a nawet chorób (np. blizn po operacji czy atopowego zapalenia skóry). Zwracajmy więc uwagę na to, jak mówimy o sobie i innych. Unikajmy krytycznych komentarzy na temat wyglądu. Podkreślajmy, że nasze ciała są różne i każde jest wartościowe.

Znaczenie zabawy, odpoczynku i autonomii

Niezorganizowana zabawa i podejmowanie kontrolowanego ryzyka (np. na bardziej wymagającym placu zabaw) są bardzo ważne dla rozwoju poczucia sprawczości. Dzieci, którym odbiera się autonomię w świecie realnym, będą jej intensywnie szukać w internecie, gdzie ryzyko jest znacznie trudniejsze do kontrolowania. Pozwólmy dziecku na samodzielną zabawę na podwórku, dajmy mu swobodę w podejmowaniu drobnych decyzji (np. co chce zjeść na śniadanie) i dbajmy o to, by miało czas na odpoczynek bez presji i zorganizowanych zajęć.

Wdrażanie tych filarów w życie wymaga od nas, rodziców, aktywnego zaangażowania i, co najważniejsze, autentycznej obecności w życiu dziecka.

Jak być obecnym rodzicem? O sztuce “widzenia” swojego dziecka

Najważniejszym narzędziem, jakie posiadamy jako rodzice, jest nasza autentyczna obecność i szczere zainteresowanie. “Widzieć dziecko” to znacznie więcej niż tylko patrzeć. To próba zrozumienia jego świata, uczuć i perspektywy, branie pod uwagę jego potrzeb i zdania, bez oceniania i narzucania własnych oczekiwań. Dziecko, które czuje się widziane, czuje się również ważne i akceptowane. 

I nie, nie wejdzie wam na głowę. Obecność to także wyznaczanie granic. Rodzic obecny to rodzic, który jest w życiu dziecka z własnymi potrzebami i możliwościami. Obecność to także pokazywanie siebie, szczerość i autentyczność. Kiedy poświęcasz siebie, by dziecku było “jak najlepiej”, znikasz. Kiedy żyjesz według przekonania, że “dzieci i ryby głosu nie mają” – znika dziecko.

Co możemy robić na co dzień, by naprawdę widzieć dziecko?

Zainteresowanie: Pytajmy o to, co dziecko robi, czym się interesuje i zajmuje: “w co grasz?”, “opowiedz mi o tym rysunku”, “co oglądasz?”. Zainteresowanie jego aktualnym światem jest sygnałem, że to, co dla niego ważne, jest ważne również dla nas.

Wspólne aktywności i rytuały: Czas spędzony razem jest bezcenny. Wspólne granie w planszówki, weekendowe wyprawy czy wieczorne czytanie książki tworzą poczucie bezpieczeństwa i bliskości. Możecie również wykorzystać ćwiczenia z książki Artura Gębki, by stały się pretekstem do wspólnej zabawy i lepszego poznawania siebie nawzajem.

Dialog zamiast zakazów: Zanim czegoś zabronimy, spróbujmy zrozumieć, jaką potrzebę dziecka dana aktywność zaspokaja. W przypadku gier komputerowych zamiast od razu wyłączać komputer, zapytajmy: “co ci to daje?”, “co w tej grze jest dla ciebie takie fajne?”. Zaproszenie do rozmowy nie tylko buduje relację, ale także rozwija u dziecka kompetencje komunikacyjne i negocjacyjne.

Obecność w świecie dziecka: Czasami najprostsze gesty mają ogromne znaczenie. Być może nasza obecność na szkolnych przedstawieniach, zebraniach, rozdaniu świadectw, czy świątecznym kiermaszu nie spotka się z wyrazami wdzięczności ze strony dziecka, ale nasza nieobecność z pewnością odczuje. 

Bycie obecnym rodzicem to proces ciągłego uczenia się siebie nawzajem. I postawa otwartości na to poznawanie siebie. To budowanie bezpiecznej więzi i środowiska, w którym dziecko może z odwagą i zaufaniem “być sobą”.

Pozwól i pomóż dziecku być sobą

Co właściwie oznacza “być sobą” w kontekście dziecka? Jak tłumaczy Artur Gębka, nie jest to abstrakcyjna idea, lecz bardzo konkretna umiejętność posiadania kontaktu z własnym wnętrzem. To możliwość swobodnego rozpoznawania i wyrażania swoich uczuć, posiadania własnych upodobań (“to lubię, a tego nie lubię”) oraz realizowania pasji, czy aktywności, które dają prawdziwą radość.

Oczywiście nie chodzi tu o wychowanie bez zasad czy pozwalanie na wszystko. Chodzi o to, by dziecko, funkcjonując w ramach społecznych, nie traciło kontaktu z tym, kim jest, co czuje i czego pragnie. To właśnie ta wewnętrzna spójność jest podstawą odporności psychicznej i szczęśliwego, spełnionego życia.

Naszą rolą nie jest ukształtowanie dziecka na nasze podobieństwo, ani na wzór społecznych oczekiwań, ale bycie dla niego wspierającym przewodnikiem w tej najważniejszej podróży, jaką jest odkrywanie samego siebie. Dając mu akceptację, zaufanie i poczucie bezpieczeństwa, dajemy mu najcenniejszy dar – siłę, by z odwagą mogło być tym, kim naprawdę jest. A sięgając do naszego doświadczenia i mądrości uczymy dziecko, jak być częścią społeczeństwa bez utraty samego siebie. 

W tym procesie mamy szansę zmienić własne przekonania, które nas nie wspierają, zrobić remanent w swoim życiowym plecaku, przyjrzeć się schematom i postawom, które niesiemy od dzieciństwa. Wiedza psychologiczna i możliwości wsparcia są dziś nieporównywalnie większe niż 20-30 lat temu. Jesteśmy pierwszym pokoleniem rodziców, którzy mają tak ogromną szansę przerwać sztafetę przekonań i schematów, które więziły naszych rodziców, dziadków, pradziadków…

Obejrzyj/posłuchaj Rozmowy Juniorowa z Arturem Gębką

Kup książkę Artura Gębki o poczuciu własnej wartości

autorka: Elżbieta Manthey – założycielka Juniorowa, blogerka, popularyzatorka wiedzy o edukacji i rozwoju dzieci i młodzieży, mama dwójki nastolatków. Propaguje wychowanie i edukację oparte na szacunku dla dzieci. Popularyzuje nowoczesne pomysły edukacyjne, angażuje się w działania na rzecz lepszej edukacji. Miłośniczka książek, również tych dla dzieci i młodzieży.

Artykuł powstał we współpracy z Gdańskim Wydawnictwem Psychologicznym, wydawcą książki Artura Gębki “Jesteś kimś więcej niż myślisz”.


Odkryj więcej z Juniorowo

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.