W myśl zapisów Podstawy Programowej uczniowie czytają około 8 książek na rok. Są to książki podstawowego kanonu lektur. Według Podstawy Programowej „Szkoła podejmuje działania mające na celu rozbudzenie u uczniów zamiłowania do czytania oraz działania sprzyjające zwiększeniu aktywności czytelniczej” (Podstawa programowa – Preambuła str. 6). Czy tak rzeczywiście jest?

Biblioteka Narodowa publikuje co roku dane dotyczące czytelnictwa w Polsce. Z raportu za 2016 rok można wyczytać, że:

– 63% badanych nie przeczytało w ciągu ostatniego roku ani jednej książki,

– w tym 16% nie przypomina sobie, żeby czytało książkę, gazetę, czasopismo, wiadomości w sieci czy nawet tekst o objętości przynajmniej TRZECH stron,

– przynajmniej jedną książkę przeczytało zaledwie 37% Polaków,

– 10% czytało 7 lub więcej pozycji.

Można by powiedzieć, że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. „My po prostu nie mamy czasu na czytanie”. Badania pokazują jednak, że statystyczny Polak, u którego zostało rozbudzone zamiłowanie do czytania bez trudu znalazłby czas na książki:

Z danych Nielsen Audience Measurement wynika, że w okresie od stycznia do maja 2017 roku średni dobowy czas oglądania telewizji przez przeciętnego Polaka w wieku 4+ wyniósł 4 godziny i 36 minut!!!

Co mówią te wszystkie dane? Że stosowany w szkołach sposób „rozbudzania zamiłowania do czytania” jest nieskuteczny! Dlaczego tak jest?

Czytanie na głos przed klasą

Dzieci, szczególnie w młodszych klasach, kiedy dopiero uczą się czytać, często są zmuszane do czytania na głos przed całą klasą. Wiele z nich wstydzi się i stresuje, albo samym publicznym występem, albo swoimi jeszcze niedoskonałymi umiejętnościami. Tym bardziej jeśli nauczyciel głośno krytykuje lub poprawia zacinającego się ucznia, a koledzy śmieją się z popełnionych błędów i przejęzyczeń. Dziecko w takiej sytuacji czuje się upokorzone i bezbronne. Dzieci kojarzą więc książki z nieprzyjemnym doświadczeniem.

Sztywny kanon lektur

Według badań amerykańskich, dzieci bardzo lubią czytać, ale chcą wybierać książki swobodnie. Gdybyśmy chcieli zapytać polskich uczniów, powiedzieliby to samo. Oczywiście jest cały zestaw dzieł literackich, które tzw. ogólne wykształcenie powinno obejmować, jednak w naszych szkołach panuje skrajny rygoryzm czytelniczy.

Dzieci czytają wyłącznie narzucone lektury, nie mają żadnego wpływu na listę lektur, nikt ich nie pyta, co lubią czytać, co je interesuje. Nie ma w szkole przestrzeni na dyskusję o tym, co czytają dla przyjemności, o książkach, które ich naprawdę poruszają, które dla nich coś znaczą.

Ponadto obowiązkowe lektury z listy nie zawsze współgrają z wiekiem i dojrzałością czytelnika. Człowiek uczy się przez całe życie. Jeśli naprawdę rozbudzimy u dzieci zamiłowanie do czytania, będą sięgać po książki, które są warte przeczytania i będą otwarte na inspiracje płynące z różnych źródeł. Osobiście w liceum nie czytałem Gombrowicza. Po „Ferdydurke” sięgnąłem później, zainspirowany ciekawą audycją radiową.

Brak czasu na czytanie

Dzieci są tak bardzo obciążone nauką, zajęciami dodatkowymi, wymaganiami, obowiązkami, że na czytanie dla przyjemności często nie mają już czasu. Czytanie pozostaje wyłącznie obowiązkiem szkolnym. A jak już wcześniej zaznaczyliśmy, kiedy czytamy to co musimy, nie wzbudza to w nas miłości do książek.

Książki wyrwane z kontekstu

Lista lektur to oczywiście nie są same nudne tomiska. Są wśród obowiązkowych pozycji książki, które mogłyby się spodobać młodym czytelnikom, mogłyby ich zafascynować. Jednak sposób, w jaki są omawiane, schematyczny i nudny, potrafi przesłonić nawet największe zalety książki. Poza tym to, co jest omawiane na lekcjach języka polskiego ma się nijak do tematów realizowanych na innych przedmiotach. Każda lekcja idzie swoją ścieżką. O ileż bardziej zrozumiałe byłyby lektury, gdyby równocześnie uczniowie poznawali kontekst historyczny! Brak synergii pomiędzy poszczególnymi przedmiotami kawałkuje wiedzę, choć przecież świat, kultura, nauka to całość, której elementy są ze sobą powiązane i trudno je zrozumieć nie widząc tych relacji.

Sposób omawiania lektur

Jak wygląda praca z książką w szkole? Najpierw „musicie przeczytać na czwartek”. Potem sprawdzian z treści lektury. Potem wypełnianie kart pracy. Dyskusja zdarza się, ale najlepiej żeby wnioski z niej odpowiadały z góry założonej interpretacji. Schemat, schemat, schemat. Oraz presja ocen. A gdzie miejsce na samodzielne myślenie? Gdzie osobista relacja z książką? Gdzie swoboda własnych przemyśleń, które wcale nie muszą być zgodne z tym, co napisano w opracowaniu?

Multimedia

Wśród nauczycieli i rodziców panuje przekonanie, że audiobooki i filmowe ekranizacje książek rozleniwiają uczniów. Wysłuchanie audiobooka traktowane jest jak czytelnicze oszustwo, podobnie jak obejrzenie filmu. Tak naprawdę to nie multimedia powodują czytelnicze rozleniwienie. Niechęć dzieci do czytania wynika z tego, co już wymienione zostało powyżej. Sięganie po opracowania, skróty, multimedia to konsekwencja niechęci do książek, a nie jej przyczyna.

Zarówno audiobooki, jak i ekranizacje mogą być znakomitym sposobem na zachęcenie do czytania. Jedne i drugie bywają doskonałymi dziełami same w sobie. Warto po nie sięgać i pokazywać dzieciom różne sposoby obcowania z literaturą.

Moje dziecko miało kiedyś przeczytać Detektywa Pozytywkę. Niestety zbieg różnych okoliczności sprawił, że tego nie zrobiło, a następnego dnia był sprawdzian z lektur. Moja żona znalazła audiobooka czytanego przez Krzysztofa Tyńca. Już sam sposób czytania wprowadzał wspaniałą atmosferę. Dzięki audiobookowi obaj nasi synowie mogli wspólnie przeżywać przygody książkowego bohatera i rozwijać swoją wyobraźnię.

Książki pobudzają wyobraźnię i kreatywność. To właśnie one powinny być najważniejsze w procesie omawiania książki. To właśnie tworzenie historii, obrazów, portretów, gier, rzeźb, przedstawień i wsłuchiwanie się w refleksje dzieci sprawia, że młodzi czytelnicy nabierają ochoty na zagłębienie się w literaturę. To danie dzieciom i młodzieży szansy na przedstawienie własnej interpretacji tego co przeczytali, bez perspektywy bycia ocenionym spowoduje, że będą bardziej swobodnie i otwarcie rozmawiać o książkach, a przez to inspirować się wzajemnie do czytania kolejnych.

Miłości do książek nie można rozwinąć stosując presję. Nikt nie kocha pod przymusem.

c

autor: Wojtek Gawlik – rodzic, nauczyciel, inspirator edukacyjny. Prezes fundacji Edu Klaster. Jestem mocno zakręcony w dziedzinach na pierwszy rzut oka całkowicie rozbieżnych tj. edukacja i start-upy. Moje makerskie zacięcie łączy się z tworzeniem nowych pomocy, które pomagają fajniej uczyć. Fascynuje mnie też budowanie społeczności i czerpanie z ich synergii. Pracując z rodzicami i nauczycielami skupiam się główne na kreatywności, pracy zespołowej oraz przedsiębiorczości.

Rysunek: Ewa Gawlik

Jak szkoła zniechęca do czytania – czyli dlaczego statystyczny Polak nie czyta książek
5 (100%) 8 głosów