Dziesięcioletnia Marysia siedzi nad „Tajemniczym ogrodem” i jęczy, że nudne. A właściwie, że nie sama opowieść nudna, tylko że trudno ją czytać, bo „ten język jest jakiś stary”. I druk drobny. I ilustracje jakieś takie staromodne i dziecinne. Ale „Tajemniczy ogród” przeczytać trzeba – to lektura szkolna. Poza tym warto, bo to piękna historia, o czym Marysia szybko się przekonała i przestała jęczeć. 

Marysia w końcu przełamała trudność językową i wciągnęła się w opowieść – zaintrygowało ją, czyj płacz słychać w wielkiej rezydencji. Ale Marysia w ogóle lubi czytać i kocha książki. Dzieci, których miłość do literatury dopiero kiełkuje, mogą w takiej sytuacji szybciej się zniechęcić i porzucić czytanie. Zastanawiam się więc, jak to zrobić, żeby młodzi czytelnicy docenili klasykę literatury i poznawali ją z zaciekawieniem. Znajdą w niej przecież uniwersalne przekazy, ponadczasowe sensy, inspirację do dyskusji i refleksji o tym, co dotyczy ich samych. Trzeba ich tylko przekonać, że literackie dzieła sprzed wieku to niekoniecznie stare nieaktualne ramoty, które czyta się tylko dlatego, że są lekturami obowiązkowymi. I myślę, że da się przekonać młodych do klasyki, jeśli spróbujemy sami spojrzeć na nią nieortodoksyjnie.

Film, audiobook, komiks to nie pójście na łatwiznę

Wspomniany „Tajemniczy ogród” można zobaczyć w wersji filmowej, a niebawem wejdzie na ekrany kin zupełnie nowa ekranizacja. Kiedy Marysia zobaczyła trailer, od razu zapowiedziała, że koniecznie chce obejrzeć ten film i „on musi być bardzo piękny, mamo!”. Ta sama klasyka, którą trudno jest dziesięciolatce przeczytać, może ją zachwycić i poruszyć w innej formie. Oczywiście znam argumenty nauczycieli, że oglądanie filmu to nie to samo, co czytanie książki, że to pójście na skróty/łatwiznę, a nawet, że to „oszustwo” w pracy z lekturą. Podobne zarzuty słyszałam wobec audiobooków. Nie zgadzam się z takim stanowiskiem. Uważam, że dobra ekranizacja czy audiobook przeczytany przez znakomitego lektora to dzieło warte uwagi samo w sobie – ze względu na swoją indywidualną formę, jak i powiązania z literackim odpowiednikiem. Nie namawiam tutaj, żeby porzucić dzieła literackie w ich oryginalnej formie i zamienić na wersje filmowe czy do słuchania. Polecam jednak gorąco poznawanie klasyki literatury w różnych formach, bo te różne formy same mogą się okazać wspaniałymi dziełami. Mogą też zachęcić do sięgnięcia po literacki oryginał – ale o tym za chwilę.

Klasyka w komiksie

Największym moim odkryciem jest ostatnio klasyka w formie… komiksu. Wydawnictwo Jaguar wydało niedawno „Zabić drozda” Harper Lee jako powieść graficzną. Czyli komiksową. „Zabić drozda” nie jest co prawda uwzględniona w wykazie lektur obowiązkowych, co zresztą niezmiernie mnie dziwi, ale ten komiks to znakomity przykład jak nowa forma sprawia, że klasyka rozkwita.

Czytam tę książkę i jestem nią tak samo poruszona, jak wtedy, kiedy czytałam ją w klasycznej formie jako nastolatka. A może nawet bardziej, bo dorosłymi już oczami widzę, jak niezwykle aktualne są przedstawione w niej tematy. Jednocześnie patrzę, jak moje dzieci z zaciekawieniem się w nią zagłębiają. Po tradycyjną książkę, choć stoi u nas na półce od lat, nie sięgnęły, ale komiks od razu zwrócił ich uwagę. I stał się pretekstem do ważnych i bardzo poruszających rozmów między nami. 

Bo „Zabić drozda” to nie jest tylko historia rasowej segregacji z południa USA sprzed wieku. To opowieść o tym, jak dzieci postrzegają i rozumieją świat dorosłych, jak te dwa światy istnieją obok siebie i jak się coraz bardziej splatają. Na tym polega dorastanie. Młodzi bohaterowie tej historii obserwują dorosłych i próbują po swojemu zrozumieć sens tego, co dzieje się w ich świecie. Zdefiniować sobie, co jest dobre, a co złe, co to znaczy być dobrym człowiekiem i czy warto takim być. Czy warto być wiernym swoim zasadom i czy czasami nie lepiej odpuścić, kto jest prawdziwym bohaterem i czy to zawsze jest oczywiste? Bohaterowie powieści – Mała Smyk i jej brat Jem – przekonują się, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. A moje dzieci dostrzegają wiele analogii z tym, co widzą we współczesnym świecie, o czym rozmawiają dorośli i o czym rozprawiają media. 

„Zabić drozda” to jedna z najmądrzejszych książek, jakie w życiu czytałam. Ubranie tej ponadczasowej powieści w graficzną formę nie tylko odświeżyło ją i dało jej szansę na dotarcie do kolejnego pokolenia czytelników, ale chyba nawet jeszcze mocniej podkreśliło pewne wątki. Kreska komiksu przypomina tu komiksy (nomen omen) klasyczne i wspaniale podkreśla emocje i dylematy bohaterów oraz atmosferę miejsc i czasu. 

Drugą klasyczną pozycją, którą Wydawnictwo Jaguar wydało w formie graficznej jest „Folwark zwierzęcy” George’a Orwella w adaptacji brazylijskiego rysownika Odyra. To kolejna niezwykle ważna książka, a graficzna forma, jaką nadał jej Odyr sprawia, że jest jeszcze bardziej wymowna. Jednocześnie też zachęca do sięgnięcia po tę wielowymiarową opowieść młodszych czytelników, którzy mogą odkrywać jej znaczenie po swojemu, w zakresie, jaki jest dla nich zrozumiały. Moja dziesięcioletnia córka Marysia uznała, że komiksowy „Folwark zwierzęcy” to najlepsza książka, jaką w życiu czytała. Być może nie wszystkie niuanse i odniesienia są dla niej już teraz zrozumiale, ale z pewnością budzi się w niej wrażliwość na kwestie poruszone w tej ponadczasowej powieści.

Wzbudzić apetyt na literaturę

Kiedy powiedziałam mojemu synowi o graficznym wydaniu „Zabić drozda”, zaintrygowany od razu sięgnął po książkę. Miłośnik fantasy, który choć czyta bardzo dużo, rzadko sięga po pozycje spoza swojego ulubionego gatunku, tym razem zagłębił się w lekturze i zamyślił nad nią. „Mogę ją wziąć do szkoły? – zapytał. – Chciałbym pokazać ją pani od polskiego. I w klasie też”. I w ten sposób powieść sprzed ponad pół wieku odżywa trafiając z rąk do rąk zaintrygowanych nią młodych czytelników.

Filmy, audiobooki i inne formy mogą stanowić świetną zachętę do sięgnięcia po słowo drukowane, mogą zaintrygować, wciągnąć, wzbudzić apetyt poznawczy. Drugą część „Dziadów” Adama Mickiewicza klasa mojego syna najpierw poznała jako słuchowisko (przygotowane przez Stowarzyszenie Evviva l’arte i udostępnione na YouTube). Klimatyczne słuchowisko pełne tajemniczości, zaintrygowało mojego syna do tego stopnia, że chciał nie tylko przeczytać oryginalny utwór, lecz także dowiedzieć się więcej o jego powstaniu i autorze. W końcu, po rozmaitych dociekaniach, trzynastolatek orzekł: „Chciałbym niedługo przeczytać całość”. 

Romeo i Julia w filmowej adaptacji z 1996 roku z Claire Danes i Leonardem di Caprio w rolach głównych, pokazuje współczesnej młodzieży, że to tragedia o nich. Szekspirowską historię tragicznej miłości w filmie osadzono w realiach współczesnej wojny gangów, lecz pozostawiono oryginalny język. To samo dzieło w nowoczesnej formie stało się bliskie kolejnemu pokoleniu odbiorców. I niejeden nastolatek odkrywszy Romea i Julię w filmie, sięgnął po książkę, by poznać ich bliżej.

Opowiedzieć klasykę współczesnym językiem

Młodzież można zainteresować klasyką, trzeba tylko poszukać formy, jaka trafi do czytelników ery cyfrowo-obrazkowej. Kiedy pozwolimy klasycznym dziełom pokazać się w formie bliskiej współczesnym odbiorcom, w oczach młodych pojawia się zainteresowanie. To tak, jakbyśmy te klasyczne dzieła na nowo przetłumaczyli – z jednej strony pozostają te same, z drugiej jednak dostają nowe życie, wchodzą z całą mocą we współczesną kulturę, bo mogą mówić jej językiem. Nie tracąc przy tym własnego. Klasyka może być żywa nie wtedy, kiedy stoi na półce z etykietą „lektura obowiązkowa” i otaczana jest nabożną czcią z dystansu, lecz wtedy, kiedy bierzemy ją do ręki i próbujemy odkryć ją dla siebie, teraz, współcześnie, opowiedzieć ją własnym językiem, pomyśleć własną myślą. 

Komiks, film czy audiobook nie umniejsza wartości dzieła, ani nie jest pójściem na skróty. Jest odkrywaniem tegoż dzieła na nowo. Nie tylko małolatom zresztą. Komiksową wersję „Zabić drozda” i „Folwarku zwierzęcego” gorąco polecam wszystkim czytelnikom – i tym nastoletnim, i tym o trzydzieści lat starszym. Poświęcam im szczególną uwagę, bo w kontekście dzisiejszych wydarzeń i nastrojów społecznych, mowy nienawiści, uprzedzeń, nadużyć władzy, niepewności są to powieści wyjątkowo aktualne i poruszające. A komiksowa forma zbliża je do teraźniejszości jeszcze dobitniej. 

Zachęcam też, żebyście szkolną listę lektur wykorzystali jako pretekst, by szukać klasycznych dzieł w nowatorskich odsłonach i zobaczyć, która z nich okaże się wam najbliższa.

autorka: Elżbieta Manthey – założycielka Juniorowa, blogerka, dziennikarka, mama Marysi i Tymona. Pasjonatka dobrej edukacji – tropi nowinki i nowoczesne pomysły edukacyjne, angażuje się w różnorodne działania na rzecz lepszej edukacji. Propaguje wychowanie i edukację oparte na szacunku dla dzieci. Miłośniczka książek, również tych dla dzieci i młodzieży. Najlepiej odpoczywa odwiedzając ciekawe miejsca z rodziną i doświadczając świata wspólnie z mężem i dziećmi.

foto: Pixabay, Wydawnictwo Jaguar