Rowery i hulajnogi stają się coraz bardziej popularne w ruchu miejskim i nie tylko. Małolaty poruszają się po ścieżkach, chodnikach, uliczkach i jezdniach również innymi wehikułami – hoverboardy, deskorolki – tradycyjne i elektryczne, przebojem są też elektryczne hulajnogi. Możliwości przemieszczania się jest więc sporo, a nastolatki chętnie je testują. Niezależnie od tego, czy dziecko jeździ na hulajnodze, rowerze, deskorolce okazjonalnie, pokonuje w ten sposób codziennie drogę do szkoły, czy też godzinami wywija salta w skateparku, chcemy by było bezpieczne. I powinniśmy o to zadbać.

Zapewnienie juniorowi sprawnego sprzętu, odpowiedniej wiedzy o bezpieczeństwie jazdy i przepisach oraz wyposażenie go w kask i stanowcze przykazanie noszenia go na głowie, to podstawa, ale powinniśmy pomyśleć jeszcze o pewnym aspekcie: 

a co, jeśli małolatowi jednak przydarzy się kraksa?

Co, jeśli jadąc na hulajnodze zderzy się z rowerzystą, albo z pieszym i mocno się poturbuje, o wstrząśnieniu mózgu nie wspominając? Co, jeśli na swoim hoverboardzie fiknie tak nieszczęśliwie, że złamie sobie rękę? To nie są przyjemne myśli, ale nasza rodzicielska rola polega między innymi na tym, żeby się z nimi zmierzyć i zrobić wszystko, by w razie potrzeby zarządzić i taką sytuacją. Wiemy przecież, jak bujną wyobraźnię mają nasz dzieci, jak impulsywnie podejmują decyzje i jak niewielkie jeszcze mają doświadczenie w przewidywaniu konsekwencji swoich działań. Dlatego właśnie małolatowi może przyjść do głowy szalony zjazd na łeb na szyję deskorolką po długiej poręczy, albo… no właśnie, mojej wyobraźni nie wystarcza, żeby przewidzieć pomysły, jakie juniorom mogą przyjść do głowy. Zresztą, nawet jeżdżąc rozsądnie i ostrożnie dziecko może ulec wypadkowi – przez nieuwagę, małe doświadczenie lub dlatego, że na drodze czy w skateparku nie jest samo, lecz ma za towarzystwo innych użytkowników na kółkach, którzy mogą nie zachować odpowiedniej ostrożności. No i ostatnia sprawa. Większość tych urządzeń – hulajnóg, deskorolek itp. – ma małe kółka co oznacza, że wszystkie nierówności, dziury itd. w jezdniach i chodnikach, które nie są problemem dla rowerzystów, są bardzo częsta przyczyną poważnych wypadków tzw. skaterów.

Przemyślmy więc wszystko wcześniej

Możemy minimalizować ryzyko, ale nie da się go całkowicie wykluczyć. Mamy jednak wpływ na to, jak poradzimy sobie z konsekwencjami takiego zdarzenia i o to możemy zadbać zawczasu. Najpierw trzeba się zastanowić, co będzie nam potrzebne w razie wypadku, jaki ciąg zdarzeń uruchomi wypadek juniora na rowerze, hulajnodze czy deskorolce.

Jeśli dziecko się potłucze, czy złamie rękę lub nogę, będzie potrzebna szybka pomoc lekarska, być może gips, potem rehabilitacja. Będziemy chcieli zapewnić juniorowi pomoc medyczną jak najszybciej i jak najlepszej jakości. Żeby nie czekać godzinami na SORze z obolałym dzieckiem i z masą własnych lęków, być może zdecydujemy się opłacić konsultacje i potrzebne zabiegi. Czasem nawet korzystając z publicznej opieki zdrowotnej i tak płacimy za np. lekki gips, czy ortezę, temblak, czy inny sprzęt medyczny. Rehabilitacja też może nas kosztować – albo czas, albo pieniądze, a często jedno i drugie. Poza tym poturbowany junior będzie miał przerwę w szkole – ktoś musi się nim zaopiekować, co oznacza, że albo któreś z rodziców weźmie wolne z pracy, albo wynajmiemy opiekunkę. Szczęście w nieszczęściu, jeśli możemy liczyć na pomoc rodziny w nagłej sytuacji, ale to nie jest reguła.

Wypadek juniora to cała masa spraw do ogarnięcia. I zdecydowanie łatwiej je ogarnąć mając do dyspozycji przeznaczone na ten cel pieniądze. Mam na myśli ubezpieczenie NNW, czyli ubezpieczenie następstw nieszczęśliwych wypadków, które zapewnia nam wypłatę odszkodowania, jeśli dziecko złamie rękę, nogę, czy doświadczy innego rodzaju uszczerbku na zdrowiu. Taki zastrzyk gotówki w momencie pojawienia się niespodziewanych potrzeb i wydatków pozwala zachować stabilność domowego budżetu i oszczędzi nam nieco zmartwień. 

Polisę NNW dla dziecka możemy wykupić w szkole, albo indywidualnie – szczegółowo pisałam o tym tu: https://www.juniorowo.pl/ubezpieczenie-szkolne-nnw-nie-jest-obowiazkowe-czy-warto-je-oplacic/

Wybierając polisę koniecznie trzeba zwrócić uwagę na kilka punktów:

  • suma ubezpieczenia – jaka jest maksymalna kwota odszkodowania, jaką możemy uzyskać oraz jaki jej procent otrzymamy w przypadku konkretnego urazu – suma ubezpieczenia to górna granica odszkodowania za najcięższy, śmiertelny wypadek, w dokumentach polisy znajdziecie natomiast dokładny opis, jakie kwoty przysługują przy jakich urazach – i to jest dla nas ważniejsze; w wielu kartach produktów zresztą te kwoty są widoczne „na pierwszy rzut oka”,
  • zakres ubezpieczenia – jakie szkody polisa obejmuje i jaką pomoc otrzymamy w razie wypadku,
  • wykluczenia – jakie sytuacje są wyłączone z ochrony ubezpieczeniowej (mogą to być np. wypadki powstałe w wyniku uprawiania sportów ekstremalnych, albo pod wpływem alkoholu),
  • jakie dodatkowe usługi zapewni ubezpieczyciel w razie wypadku – może to być np. umówienie konsultacji lekarskiej, transport poszkodowanego, dostawa leków, pokrycie kosztów korepetycji związanych z powypadkową nieobecnością w szkole itd.

Wszystko to jest opisane w OWU, czyli Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia oraz – w wersji prostszej i bardziej przyjaznej w czytaniu – w karcie produktu. Warto porównać kilka polis i wybrać taką, która najlepiej odpowiada naszym potrzebom. W tym wypadku najniższa cena nie powinna być pierwszym kryterium wyboru, bo polisy najtańsze mają też najniższe sumy ubezpieczenia i najwęższy zakres świadczeń. Lepiej zacząć od zastanowienia się i policzenia, ile pieniędzy dodatkowo wydamy, jeśli dziecko złamie rękę lub nogę – na opiekę medyczną, transport, opiekę w domu, rehabilitację, korepetycje itp. Wiedząc, jakie są nasze potrzeby, dopasujmy do nich sumę ubezpieczenia i jego zakres.

Tym bardziej, jeśli dziecko jest sportowo aktywne, jeśli uprawia sport w ramach zajęć klubu sportowego – polisa musi to uwzględnić. 

Więcej na temat ubezpieczenia NNW przeczytaj tu:

https://nawypadekgdy.pl/nnw-jak-to-dziala-ubezpieczenie-nieobowiazkowe-ale-przydatne/

O NNW dla dzieci – szkolnym i indywidualnym:

https://nawypadekgdy.pl/nnw-dla-dziecka-w-szkole/

A co ze szkodami, jakie junior wyrządzi innym uczestnikom wypadku? 

Kiedy juniorowi zdarzy się rowerowa czy hulajnogowa kraksa, może on odnieść obrażenia na własnym ciele, ale też może poturbować innego użytkownika drogi. Jadąc na hulajnodze, rowerem, czy na deskorolce, dziecko może wpaść na innego rowerzystę, skatera czy pieszego. Jeśli to nasze dziecko spowodowało wypadek, poszkodowany może domagać się od nas odszkodowania – za zniszczony sprzęt, ubranie, czy rzeczy osobiste oraz za obrażenia ciała. Jeśli w takiej kraksie nasz junior wpadnie np. na przechodnia, wytrąci mu z ręki smartfona, który potłucze się lądując na chodniku – będziemy zobowiązani naprawić szkody.

Za szkody spowodowane przez dzieci odpowiadają rodzice

Każdy, kto wyrządzi z własnej winy szkodę innej osobie ma obowiązek ją naprawić. Rodzice ponoszą odpowiedzialność za wszelkie szkody wyrządzone przez ich dzieci – zarówno na terenie budynku, gdzie mieszkają, osiedla, szkoły, jak i w ruchu drogowym (w którym zawiera się też ruch chodnikowy). W praktyce oznacza to, że jeśli nasze dziecko coś zniszczy, musimy pokryć koszty naprawy lub odkupić zniszczoną rzecz. Jeśli wybije szybę w szkole – powinniśmy sfinansować wstawienie nowej, jeśli w twórczym szale pomaluje sąsiadowi drzwi w barwną tęczę – musimy doprowadzić drzwi do stanu sprzed aktywności naszego dziecka lub wymienić na nowe na nasz koszt.

Każdą szkodę, jaką nasze dziecko wyrządzi powinniśmy naprawić na nasz koszt lub zrekompensować ją poszkodowanemu. Często udaje się to zrobić w ramach ugody, jeśli jednak nie dogadamy się z poszkodowanym, może on domagać się od nas odszkodowania sądownie.

Jeśli dziecko ma mniej niż 13 lat – to my ponosimy za nie pełną odpowiedzialność. Juniorom powyżej 13 lat można już przypisać winę, co oznacza, że dziecko może odpowiadać za wyrządzone szkody nawet z przyszłego swojego majątku – czyli komornik będzie mógł zająć część jego pierwszej pensji, gdyby doszło do naprawdę poważnego wypadku z winy naszego nastolatka.

Przed poniesieniem finansowych konsekwencji wyrządzonych szkód ochroni nas polisa OC (odpowiedzialności cywilnej) w życiu prywatnym. Tak jak samochodowe OC, dzięki któremu nie musimy z własnej kieszeni finansować naprawy auta, które zdarzyło nam się przez nieuwagę uszkodzić. Polisa OC w życiu prywatnym przykładowo pokryje koszty malowania, kiedy zalejemy sąsiadowi mieszkanie. Sfinansuje wstawienie nowej szyby, jeśli naszemu dziecku zdarzy się posłać piłkę prosto w okno pani z parteru. Pozwoli odkupić zniszczoną kurtkę czy spodnie komuś, na kogo nasz pies rzuci się z zębiskami. Jeśli pies pogryzie bogu ducha winnego przechodnia – odszkodowanie z naszej polisy OC pokryje koszty leczenia. Polisa OC w życiu prywatnym zadziała również, kiedy nasz junior nie opanuje swojej hulajnogi czy roweru i wpadnie na elegancką panią, której wytrąci z rąk laptopa, pobrudzi płaszcz i zwichnie rękę. Zakup laptopa – w całości lub części – pokryje odszkodowanie, czyszczenie płaszcza w pralni także, podobnie jak koszty leczenia zwichniętej ręki.

Eksperci PIU radzą: OC w życiu prywatnym obejmuje szkody, które mogą wyrządzić nasze dzieci, do wysokości sumy ubezpieczenia. Jednak wszystko zależy od polisy, którą kupiliśmy – polisy różnią się między sobą. Dobierzmy warunki ubezpieczenia, tak, by jak najlepiej chronić się od skutków takich zdarzeń. Sprawdźmy też w OWU (Ogólne Warunki Ubezpieczeniaza co dokładnie odpowiada ubezpieczyciel.

Wypadek – co robić?

Dziecko, by poruszać się po drogach publicznych, musi mieć kartę rowerową. To pierwszy warunek, którego musisz dopilnować. Drugi, to wpoić dziecku zasady bezpieczeństwa i porozmawiać o tym, jak się zachować, gdyby jednak doszło do wypadku. 

Eksperci PIU radzą: Co zrobić, gdy dojdzie do wypadku? Pomóc poszkodowanym – jeśli komuś coś się stało, pierwsza sprawa to pomoc medyczna i wezwanie pogotowia. Jeśli pomoc medyczna nie jest potrzebna, dziecko musi się jak najszybciej skontaktować z rodzicami. Będzie trzeba wymienić się danymi z poszkodowanym przechodniem, podać numer polisy. To poszkodowany będzie zgłaszał szkodę. Czy policja jest potrzebna? Niekoniecznie. Ważne, żeby rodzice zareagowali szybko. Warto też na miejscu zrobić zdjęcia uszkodzeń, to pomoże ubezpieczycielowi w likwidacji szkody lub nam, gdyby przechodzień próbował dochodzić niekoniecznie uzasadnionych roszczeń.

Warto przeczytać:

Tu znajdziesz więcej informacji na temat ubezpieczeń OC w życiu prywatnym:

https://nawypadekgdy.pl/ubezpieczenie-oc-w-zyciu-prywatnym-dlaczego-warto-je-wykupic/

A ten tekst podsuń swojemu nastolatkowi:

https://nawypadekgdy.pl/z-glowa-na-karku-i-rekoma-na-kierownicy-czyli-swiec-przykladem-jadac-jednosladem/ 

 

Artykuł powstał we współpracy z Polską Izbą Ubezpieczeń, na podstawie poradnika prowadzonego przez ekspertów Izby: nawypadekgdy.pl – dziękuję za wsparcie merytoryczne! 

Junior na hulajnodze, rowerze, deskorolce – wypadki się zdarzają, pomyśl o nich zawczasu
5 (100%) 2 głosów