Każdy z nas czuje się w jakimś stopniu ograniczony gorsetem systemu, w którym pracuje. Być może nie podoba nam się podstawa programowa lub zasady organizujące życie w szkole. Być może kompromis, na który musieliśmy się zgodzić, uwiera nas niczym kamyk w bucie. Wielu z nas to idealiści, którzy chcieliby ochronić – w sobie i w swoich uczniach – radość poznawania świata. Pasję nauki tłamszoną nie poprzez celowe działanie ludzi, ale dlatego, że taka jest po prostu natura systemu. Jeśli więc czujesz, że kamyk w bucie uwiera cię za bardzo, mam dla ciebie kilka rad, jak poluźnić gorset nie rozwalając całego systemu.

Zrób własny research. Jedną z najskuteczniejszych metod uciszania niepokornego nauczyciela jest stwierdzenie, że wprowadzone zarządzenia mają solidne naukowe podstawy. Jeśli tak, nie wahaj się spytać o źródła, a potem bądź gotów poprzeć swoje pomysły własnymi dowodami. Bądź na bieżąco, stale uzupełniaj swoją wiedzę i nie bój się zadawać pytań. Nie pozwól też, by zawładnęło tobą poczucie, że jesteś „tylko zwykłym nauczycielem”. Nauczyciel – to duma i moc!

Bądź w stałym kontakcie z rodzicami. Większość rodziców jest przekonana, że szkoła zaprojektowana jest z możliwie największą korzyścią dla dzieci. To niekoniecznie prawda. Dlatego stwórz stronę internetową, na której będziesz tłumaczyć co się dzieje na twoich lekcjach, jakie masz wymagania wobec uczniów i z czego one wynikają, a także z jakimi trudnościami musisz się zmagać. Nie chodzi o to, by się wypłakiwać, ale o rzetelną informację. Rodzice to potężni sprzymierzeńcy, ale jak mają cię wesprzeć, jeśli się nie dowiedzą, co się dzieje?

Bądź uprzejmy. Często wydaje nam się, że im głośniej będziemy krzyczeć, tym skuteczniej zmienimy świat. Jednak awantury przeważnie odstraszają ludzi. Walcz więc o swoje z pasją i zaangażowaniem, ale szanując drugiego człowieka. Im więcej szacunku okażesz innym, tym więcej pomocy otrzymasz w zamian.

Bądź gotów na kompromis. Chęć zmian często idzie w parze ze stuprocentowym przekonaniem o słuszności naszych zmagań. Pamiętaj jednak, że inni również mogą mieć świetne pomysły. Podziel się własnymi rozwiązaniami, ale nie twierdź, że są najlepsze na świecie. Po prostu zaoferuj je innym, a potem uważnie przyjrzyj się temu, co dostaniesz w zamian. Może się zdarzyć, że cudze pomysły są lepsze.

Znajdź podobnych sobie. Jeśli nie ma ich w twojej szkole, rozejrzyj się dalej – może znajdziesz ich w innej szkole w twoim mieście, a może w zupełnie innym rejonie kraju. Nie zapomnij poszperać w internecie. Wielu z nich zapewne boi się odezwać i czeka na impuls – od ciebie. A fakt, że nie jesteś sam, pozwoli ci nie zwariować.

Zmieniaj system od wewnątrz. Gdy polecono mi, żebym wymagała od uczniów zapisywania postępów w czytaniu – prosiłam, by robili to zaraz po czasie na lekturę własną, jeszcze w szkole. W ten sposób nie obarczałam ich dodatkowym zadaniem domowym. Jeśli nie możesz przeciwstawić się poleceniu – znajdź sposób by je „rozmiękczyć”.

Spisz swoje „podstawy wiary”. Dokładnie przemyśl swoje pryncypia, zapisz je i umieść na widocznym miejscu w klasie. A potem postępuj zgodnie z nimi. Mając je stale przed oczami umocnisz się w swojej walce.

Od czasu do czasu popuść cugli. Być może któryś z twoich pomysłów jest zbyt radykalny. Poza tym jeśli wymagasz zmiany od innych, bądź gotów na zmianę w sobie. Nawet jeśli oznacza to np. stratę pieniędzy, które poświęciłeś w walce. Pieniądze są ważne, ale to nie one rodzą pasję i zaangażowanie.

Dowiedz się, dlaczego. Nowe wymagania zawsze pojawiają się w jakimś celu. Dowiedz się, co to za cel, być może będziesz mógł go osiągnąć w inny sposób. Przedstaw swoje pomysły i bądź przygotowany na ich obronę.

Nie gdybaj. Wszyscy jesteśmy świetni w domyślaniu się, dlaczego pojawiły się nowe wymagania i jak zareagowaliby nasi szefowie, gdybyśmy poszli o nich porozmawiać. Zamiast gdybać, po prostu pójdź i porozmawiaj. Zapytaj (w uprzejmy sposób!) o podstawy nowych wytycznych. Założę się, że w gabinecie szefa spotkasz nie wroga, ale sprzymierzeńca.

Angażuj swoich uczniów. To najlepsi adwokaci twojej sprawy. Blog, video, twitter, newsletter – sposobów by opisali, za co lubią szkołę, jest mnóstwo. A za dziećmi zawsze pójdą ich rodzice.

Nie działaj sam. Zapraszaj na swoje lekcje innych nauczycieli – niech zobaczą, co zdołałeś osiągnąć. Pamiętaj o pani bibliotekarce – któż cię wesprze w walce o zachowanie radości czytania, jeśli nie ona? Zapraszaj rodziców. W każdy możliwy sposób pokazuj pozytywny obraz swoich zajęć. Zyskasz mnóstwo sojuszników, którzy poprą cię w twoich zmaganiach.

Nie trać pasji i zaangażowania. Nie myl ich jednak z gniewem, chociaż nie ma nic złego w okazjonalnym pozbyciu się złej energii. Bądź uparty w dążeniu do swego celu, ale nie trać kontaktu z rzeczywistością – nikt nie lubi kaznodziejów przekonanych o swej nieomylności. Nie poddawaj się, zmiana wymaga czasu. Rób swoje nawet jeśli ci się wydaje, że jesteś zupełnie sam. Siej ziarno za ziarnem i cierpliwie czekaj na plony.

c

Pernille Ripp – amerykańska nauczycielka, która dokonała wielkiej zmiany w swoim sposobie uczenia (pisaliśmy o niej TU). Swoje doświadczenia i refleksje opisuje w blogu Blogging Through The Fourth Dimension. Jest też autorką książek Passionate Learners: Giving Our Classroom Back to Our Students i Empowered schools, empowered students.

Tłumaczenie: Wojciech Musiał

Źródło: Blogging Through The Fourth Dimension, przedruk za zgodą autorki.

Zdjęcia: Pixabay, Temari 09 (I'm Back)

 

 

 

Gdy system ogranicza – jak uczyć z pasją?
Możesz ocenić ten artykuł