Jak dużą odległość z miejsca, w którym mieszkasz, musisz pokonać, by znaleźć się wśród dzikiej przyrody? Czy możesz tam dojść na piechotę? Jeśli tak, masz wiele szczęścia – być może współcześni rodzice są ostatnim pokoleniem, które w dzieciństwie doświadczyło bliskiego kontaktu z przyrodą i jest w stanie zapewnić go swoim dzieciom. Według World Future Society zespół deficytu natury jest jednym z ważniejszych problemów w skali globalnej.

Niezależnie od tego, czy mieszkają na wsi, czy w mieście – dzieci spędzają na zewnątrz porównywalnie niewiele czasu. Kontakt z przyrodą jest bardzo ważny dla ich zdrowia, jednak zmienia się sposób doświadczania przez nie natury. Coraz mniej czasu i pełnej obecności w otoczeniu przyrody. Nawet na zewnątrz młodzi ludzie ciągle są online, co utrudnia korzystanie z jej dobrodziejstw. Richard Louv w książce Ostatnie dziecko lasu porusza szerokie spektrum zagadnień składających się na zespół deficytu przyrody. Pyta m.in. o to, czy na zewnątrz jest jeszcze dla dzieci coś ciekawego, czy musi istnieć wyraźny podział na to, co miejskie i to, co naturalne oraz czy jesteśmy świadomi skutków odcięcia od natury.

Naturalna terapia

Pomyśl o swoim ulubionym miejscu w otoczeniu przyrody z dzieciństwa. Czy twoje dziecko ma taką przestrzeń? Czy potrafisz nazwać gatunki roślin i zwierząt żyjących w twojej najbliższej okolicy? Jak często spacerujesz? Według autora Ostatniego dziecka lasu to zbyt duże tempo życia, a nie brak czasu czy nieumiejętność jego organizacji sprawia, że zaczyna nam brakować doby, żeby ze wszystkim zdążyć. Rodziny mają za mało wspólnego czasu nie tylko na integrujące wyprawy, np. pod namiot, ale nawet na poznawanie najbliższej okolicy. Tymczasem natura jest niezbędna dla właściwego rozwoju psychofizycznego i stanowi swoiste antidotum na dzisiejszy świat. Pozbawianie – siebie i dzieci – kontaktu z przyrodą to oderwanie od piękna. Otoczenie natury pozwala wypocząć, poradzić sobie ze złością i zdenerwowaniem. Terapia przyrodą jest elementem leczenia, a jej osobiste doświadczanie – bardzo często w samotności – pomaga dojść do siebie. Niezwykle kojący jest wpływ otwartych przestrzeni, niezagospodarowanych, dzikich terenów i kontemplacja krajobrazu – patrzenie z wysoka lub dostrzeganie linii horyzontu. Warto podkreślić, że istnieje zależność między ćwiczeniami fizycznymi a zdolnością koncentracji, a bardzo często aktywność fizyczną podejmują te dzieci, które wychodzą na zewnątrz.

Wskaźnik przyrody w otoczeniu

Co widzisz, kiedy patrzysz przez okno? Czy w twoim domu są żywe rośliny? Patrzenie na żywe organizmy uspokaja, łagodzi napięcie, wywołuje optymizm. Sztuczny wystrój galerii handlowych – wodospady i donice z roślinami, które mają udawać przyrodę – chcą przyciągać klientów bazując na głębokiej tęsknocie człowieka do natury. Podobnie sklepy ze sztucznymi roślinami, będące smutnym przykładem tego, jak bardzo potrzebujemy i jak chcielibyśmy w potrzebie doświadczania przyrody pójść na skróty. Jednak to prawdziwe uprawianie ogródka może mieć uzdrawiający wpływ na nasze życie; sztuczna przyroda nie wymaga trudu, by ją zobaczyć i poznać.

Zamiast płaskich i nudnych placów zabaw otoczonych budynkami, dzieci powinny móc korzystać z ogrodów zabaw czy naturalnych i nieuporządkowanych placów przygodowych.

Zamiast tabletów w samochodach zaproponujmy im dosłowne kino drogi. Ani dzieciom, ani dorosłym nie wystarczą pośrednie – oparte tylko na dwóch zmysłach – doświadczenia, na których opierają się media elektroniczne. Często to właśnie rodzice, którzy są informatykami podkreślają, że przez ekran komputera nie można doświadczyć wszystkich aspektów człowieczeństwa. 

„W przeciwieństwie do telewizji przyroda nie zabiera nam czasu, ona go rozszerza”

Uczymy się poprzez działanie, budowanie, doświadczanie – takie zdobywanie informacji jest dużo bardziej wartościowe niż to zapośredniczone przez różne urządzenia (a dzikie miejsca kryją w sobie nieokreślone bogactwo wiedzy). W otoczeniu natury zyskujemy dużo więcej. Przyroda uspokaja, ale jednocześnie stymuluje; pobudza do działania wszystkie zmysły równocześnie kojąc. Sprawia, że jesteśmy bardziej odporni na stres i depresję. Samotność, która też jest potrzebna, by spotkać się z własnymi myślami, zupełnie inaczej smakuje na zewnątrz. Dzięki przyrodzie, która nas pielęgnuje, łatwiej zdystansować się w stosunku do bieżących wydarzeń. Zabawa na świeżym powietrzu nigdy nie jest bezproduktywna – dzieci mają szanse przepracować swoje problemy. Odkrywanie przyrody sprzyja praktykowaniu uważności i odzyskiwaniu zadziwienia światem. To wśród przyrody możliwe jest doświadczenie transcendencji, poczucia, że jest coś, co nas przekracza. Nie tylko dzieci, ale również nauczyciele zyskują na zajęciach w terenie. A dzięki dobrej energii i świeżemu spojrzeniu będą bardziej odporni na wypalenie zawodowe.

„Zabawki” o częściach swobodnych

Prawo do takiej zabawy, jaką miały poprzednie pokolenia – niekoniecznie czystej, ale swobodnej – to nie to samo co zorganizowane zajęcia sportowe. Tymczasem często sami dorośli dyskredytują wolne zabawy i niezorganizowany czas. Szkoła ma być produktywna, dlatego coraz bardziej brakuje w niej przestrzeni na zajęcia i czynności, których efektów nie można zmierzyć, a przynajmniej nie w krótkim czasie. Louv podkreśla znaczenie wolnego, niezaplanowanego czasu w dzieciństwie zbyt uporządkowanym przez rodziców, którzy obawiają się o spowolnienie (sic!) rozwoju dziecka.

W odróżnieniu od zaplanowanych treningów, w swobodnej zabawie występują bardzo zróżnicowane działania oparte na aktywności i zaangażowaniu emocjonalnym, wymagające uruchomienia wyobraźni.

Dzieciom lepiej służą nietypowe place zabaw z nierówną powierzchnią i dzikimi terenami – pozwalają ćwiczyć zręczność i koordynację ruchową. Aktywność wśród dzikiej przyrody bazuje na częściach swobodnych: patykach, kwiatach, piasku, ziemi czy trawie. Niezdefiniowane elementy otwierają autorską zabawę i zachęcają do twórczości, rozwijają kreatywność. W tego typu zabawach zauważa się mniej rywalizacji, a więcej współpracy; grupie zaczynają przewodzić nie osoby najsprawniejsze fizyczne, ale te najbardziej pomysłowe i twórcze – zupełnie inaczej niż na zorganizowanych placach zabaw ze sprzętem określonego przeznaczenia.

Przeprowadzka w góry zamiast leków

Bardzo prawdopodobne, że naturalna terapia może łagodzić objawy ADHD, a być może wynika ono z narzucania dzieciom konieczności przebywania z dala od przyrody. W tradycyjnej szkole  bazuje się na tzw. uwadze ukierunkowanej, którą odróżnia się od uwagi mimowolnej (czyli fascynacji). Zbyt wiele pierwszej prowadzi do zmęczenia, impulsywności i dekoncentracji. Za to właśnie fascynacja światem przyrody wycisza i regeneruje po intensywnym wykorzystaniu uwagi ukierunkowanej. W mieście słyszymy wszystko równocześnie, podczas gdy w otoczeniu przyrody – widzimy, słuchamy, wąchamy i dotykamy. W lesie czy nad rzeką  uruchamiamy wszystkie zmysły. Przerwa na spacer w czasie pracy umysłowej przyczynia się do lepszych wyników i bardziej pozytywnego nastawienia do świata, a ponadto skłania do poszukiwania innych niż komputery źródeł wiedzy. Przyroda to właściwie nieskończone bogactwo materiału empirycznego. Przy czym na pierwszym miejscu stawiamy własne doświadczenie i analizę, a potem łączenie informacji i wyciąganie wniosków. Poznawanie zjawisk atmosferycznych to też odczuwanie wiatru na skórze, zapachu deszczu, ciepła słońca słońca czy burzy. Bliskość natury budzi świadomość tego, że żyjemy i jesteśmy częścią czegoś, co nas przekracza.

Nie mów „uważaj”, tylko „bądź uważny”

Przyroda pomaga ćwiczyć się w rozpoznawaniu niebezpieczeństwa i szacowaniu ryzyka. Jeśli to możliwe, dzieci powinny móc nauczyć się funkcjonować zarówno w mieście, jak i na wsi – umieć oceniać sytuację i być świadomym zagrożeń w obu środowiskach. Inteligencję przyrodniczą przejawiają dzieci zainteresowane praktycznym poznawaniem przyrody, które porządkują informacje o florze i faunie oraz z entuzjazmem opiekują się zwierzętami. Nie jest łatwo zainteresować je światem wirtualnym, bo gadżety nie są w stanie uruchamiać wszystkich zmysłów. Na wrażliwości na naturę bazują takie ruchy edukacyjne jak Montessori. Popularność zyskują „zielone przedszkola”, czyli te, w których dzieci bawią się na zewnątrz każdego dnia, korzystając z dobroczynnego działania trawy i drzew. Co z dziećmi w wieku szkolnym? Może można zorganizować półgodzinny spacer po parku przed lekcjami? Niezbywalne prawo dzieci do zabawy w otoczeniu natury wiąże się z przekonaniem autora Ostatniego dziecka lasu co do tego, że przyszłością edukacji będą lekcje w terenie. Otoczenie dzikiej przyrody wysyła obcującym z nią przekaz: nie musisz dopasowywać się do żadnego wzorca, możesz być sobą, budząc instynktowną pewność siebie.

Ekofobia

Jak i dlaczego zakazujemy dzieciom swobodnego kontaktu z naturą? Jak są do niego zniechęcane? Richard Louv wskazuje na ograniczenia prawne, prawo własności, obsesje związane z porządkiem (np. na osiedlach) czy obawy przed zniszczeniami (np. podczas wspinania się na drzewa). Świadomość postępującej degradacji środowiska naturalnego jest niewątpliwie ważna.

Jednak dzieci uczą się w szkole o zagrożeniach na skalę globalną, a nie mają świadomości problemów środowiska naturalnego w najbliższym otoczeniu.

Konkretne doświadczenie natury powinno poprzedzać lub uzupełniać studiowanie z dziećmi problemów z innej części kuli ziemskiej. Będziemy szanować to, co znamy, co potrafimy nazwać, dlatego tak istotne są zajęcia w terenie. Musimy założyć, że podczas zabawy w otoczeniu przyrody coś może się uszkodzić (złamane gałęzie, podeptana trawa), ale ta strata nie jest tak ważna jak więź, która się nawiązuje. By dzieci mogły zostać przyrodnikami i ekologami konieczne jest doświadczenie przyrody z bliska, na własnej skórze. Źródłem pasji jest bowiem osobiste doświadczenie. To ono może uświadomić ślad węglowy, który po sobie pozostawiamy i spowodować zmianę stylu życia polegającą np. na umożliwieniu dzieciom pokonywania drogi do szkoły, do przyjaciół czy do parku rowerem. 

„Lepiej dobrze poznać jedną górę niż wspiąć się na wszystkie”

/przysłowie indiańskie/

Spróbujcie przez cały rok regularne odwiedzać jedno wybrane miejsce w otoczeniu przyrody.  Obserwujcie, jak się zmienia, jak wygląda w różnych porach roku, w deszczu i słońcu. Punktem wyjścia do budowania własnych zasobów wiadomości niech będzie obserwacja i zapisywanie spostrzeżeń w dzienniku – to postawa badawcza. Dziecko w roli naukowca to sedno edukacji przez doświadczenie. Oczywiście ważny jest autorytet dorosłego przewodnika, który zna się na przyrodzie, gatunkach drzew i rozpoznaje ptaki. Ale niech nie odbiera nam entuzjazmu fakt, że nim nie jesteśmy – zawsze możemy się uczyć razem z dzieckiem i wspólne czytanie przyrodniczych książek.

To zachwyt i satysfakcja są zaraźliwe, nie sucha wiedza, a dzieci zapamiętują przygody przeżywane razem, spontaniczne, pełne entuzjazmu.

Przywołanie miłych chwil i pozytywnych przeżyć na łonie natury może pomóc w stresujących sytuacjach – można próbować je magazynować, by mieć z czego czerpać. Projektując otoczenie szkół i przydomowych ogrodów, warto postawić ekologię przed estetyką; dzieci potrzebują krzaków, kałuż, nierównego terenu, nie tylko boisk. Wartości ekologiczne są bliskie świadomemu i odpowiedzialnemu rodzicielstwu i ruchom, których celem jest np. zapewnienie każdej rodzinie parku w najbliższym sąsiedztwie. Nie mniej ważne jest szerzenie idei prostoty, minimalizmu i powrotu do ziemi. Mądra cywilizacja stawia na parki a nie tylko centra handlowe; ceni uważność a nie pośpiech; afirmuje życie na mniejszą skalę.

W XIX wieku słowa „nuda” nie było w żadnym słowniku

Nuda może być co prawda twórcza, ale trzeba odróżnić ją od otumanienia umysłu telewizją i elektroniką. W pierwszym przypadku może być konstruktywna i prowadzić do działania, a w drugim ciągle pozostawia uczucie niedosytu i potrzebę kolejnych bodźców. Na końcu książki Ostatnie dziecko lasu znajdziemy sto bardzo inspirujących pomysłów na działanie i wiele adresów stron, które mogą inspirować  Mnie szczególnie spodobało się szukanie swojego intymnego miejsca do medytacji, czytanie na dworze i mikropodróże, czyli np. biwakowanie w ogródku. Poza tym prognozowanie pogody, obserwowanie oraz fotografowanie ptaków. Richard Louv zachęca do refleksji i proponuje konkretne zagadnienia do dyskusji na różnych poziomach naszej wspólnej odpowiedzialności.

 

 

Ostatnie dziecko lasu. Jak uchronić nasze dzieci przed zespołem deficytu natury

Richard Louv

Wydawnictwo Mamania

 

autorka: Joanna Maj-Kirsz – absolwentka polonistyki i filozofii, nauczycielka. Jest przekonana, że dobra literatura dedykowana dzieciom może przynieść wiele korzyści również dorosłym. Pisanie o niej sprawia jej satysfakcję i przyjemność. Lubi kawę, LP3 i poznawanie nowych miejsc. Spełnia się rodzinnie. W Juniorowie pisze o dobrej literaturze dla dzieci.

Czy twoje dziecko ma kontakt z naturą? – co nam uświadamia Richard Louv w „Ostatnim dziecku lasu”
5 (100%) 3 głosów