7:00 – półprzytomny Junior patrzy tępo na kanapkę i kakao, nie wiedząc, co z nimi począć. Dwie ulice dalej jego koleżanka z klasy zapada w drzemkę podczas zakładania bluzki. A rodzice marzą o choćby jednym poranku, kiedy wystarczy raz powiedziane “ubierz się”. Raz, a nie sto pięćdziesiąt razy.

Małe dzieci często zrywają się skoro świt gotowe do zabawy, czego nie można powiedzieć o rodzicach słaniających się z niewyspania przez pierwsze lata życia pociechy. A potem pociecha wędruje do szkoły i nagle traci chęć do wstania z łóżka wczesnym rankiem. Rozważania o przyczynach takiej niefortunnej zmiany zostawmy na inną okazję. Dziś będzie praktycznie, czyli: co zrobić, żeby poranki z Juniorem były łatwiejsze – dla niego i dla nas. Oto kilka pomysłów – nie cudotwórczych, ale być może pomocnych:

Pobudka czyli jak wyciągnąć dziecię z łóżka?

Muzyka

Dźwięki muzyki pozwalają na łagodne wyjście ze snu. Możemy włączać radio 10 minut przed planowaną pobudką i pozwolić, by przez ten czas melodia stopniowo wybudzała Juniora. Nasze “dzień dobry, pora wstawać” ma wtedy szansę dotrzeć do wstępnie wynurzonego ze snu umysłu. Muzyka też może nieco złagodzić poranny zły humor – możemy pokusić się o stworzenie własnego zestawu pobudkowych utworów, takich, które junior lubi, które pozytywnie nastrajają i dodają energii. Taką playlistę najlepiej stworzyć wspólnie.

Własny budzik

Czasami prezent w postaci budzika bywa bardzo motywujący. Mając własny budzik, młody człowiek czuje się doroślejszy, może naśladować rodziców, przejęcie odpowiedzialności za własne wstawanie może być dla niego wartością. Dodatkowym atutem będzie na pewno wygląd budzika pasujący do aktualnych pasji i zainteresowań Juniora.

Zegar świetlny

Nie każdy budzik musi brzmieć jak wiertarka. Światło też potrafi obudzić – delikatniej i skuteczniej. Wystarczy zegar świetlny (albo zwykła lampka z regulacją jasności), który zaczyna świecić coraz mocniej na kwadrans przed pobudką. Ciało samo dostaje sygnał, że pora wstawać. W efekcie Junior otwiera oczy nie dlatego, że coś go wyrwało ze snu, ale dlatego, że naprawdę poczuł, że zaczyna się dzień.

Masaż

Dość mocny, uciskowy masaż rąk, dłoni, pleców, nóg pobudza czucie głębokie i równocześnie relaksuje. Wypróbowałam na własnym Juniorze – bardzo lubi tę metodę budzenia i po kilku dniach zaczął sam się jej domagać. Sprawdźcie, jak mocny ucisk jest najlepszy dla waszego dziecka i które części ciała lubi mieć masowane. Oczywiście, potrzeba na to dodatkowych kilku minut o poranku, ale jeśli skutecznie dobudzimy juniora w sposób dla niego przyjemny, jest szansa, że kolejne punkty porannego programu przebiegną sprawniej i szybciej.

Opowieści

“Pewnego dnia przydarzyło mi się coś dziwnego…”, czy “Ależ to była zabawna sytuacja, posłuchaj…” brzmi znacznie przyjemniej niż “Wstawaj, czas do szkoły”, prawda? Moje dzieci uwielbiają, kiedy im coś opowiadam. Najlepiej historie z mojego dzieciństwa. Taka poranna opowieść może działać lepiej niż muzyka, budzik i masaż razem wzięte. Najskuteczniejsze są historie zabawne – śmiech jest doskonałym sposobem na dobry początek dnia.

Zwierzaki do zadań specjalnych

Jeśli w domu jest kot, pies albo nawet królik – warto je włączyć do porannego scenariusza. Zwierzęta mają naturalny talent do budzenia – mruczenie, merdanie ogonem czy ciepły nos na policzku skutkują lepiej niż najgłośniejszy budzik. Poza tym trudno być markotnym, kiedy dzień zaczyna się od głaskania futrzastego przyjaciela.

Poranna niespodzianka

Zamiast „wstawaj, bo się spóźnimy!” – „zobacz, co dziś czeka na ciebie przy śniadaniu!”. To może być rysunek z żartem, miły liścik, naklejka z ulubionym bohaterem albo mini łamigłówka do rozwiązania. Drobiazg, który wprowadza odrobinę zabawy w poranek i sprawia, że wstawanie nie kojarzy się tylko z obowiązkiem, ale też z przyjemnością i ciekawością.

Pobudka to dopiero początek

Wstaję czasami o siódmej, ale budzę się nie wcześniej niż o dwunastej. Znacie ten stan – ciało niby się rusza, pozycja niby pionowa, ale przytomność umysłu żadna. Jak ożywić Juniora błąkającego się pomiędzy wczorajszymi skarpetkami a śniadaniem? Jak pomóc mu ogarnąć kolejne czynności niezbędne do wykonania przed wyjściem do szkoły? Rodzicielskie “Pospiesz się!” to sposób najpowszechniejszy, co nie znaczy, że najbardziej skuteczny. Spróbujcie więc kilku alternatyw.

Lista rzeczy do zrobienia

Poranki są łatwiejsze, kiedy wszystkie czynności odbywają się zawsze w tej samej kolejności. Wtedy nie trzeba zastanawiać się nad każdym kolejnym krokiem, można działać “na autopilocie”. Dodatkowym wsparciem może być magnetyczna tablica, albo tabela z naklejkami przypięta do ściany – forma dowolna, byle podobała się małolatom. W tabeli wpisujemy lub ilustrujemy graficznie wszystkie poranne czynności. Rano, po wykonaniu każdej z nich Junior zaznacza to w tabeli, dzięki czemu o niczym nie zapomni.

Przygotowanie

Ubranie, zeszyty, książki, strój na w-f i co tam jeszcze potrzeba, można przygotować poprzedniego wieczora. Na rano zostaje wtedy mniej do zrobienia, mniej do myślenia i… mniej do zapomnienia. Wypróbowałam – to naprawdę bardzo ułatwia poranki.

Ruch na start

Czasem ciało śpi jeszcze długo po tym, jak oczy się otworzą. Wtedy przyda się krótka „poranna rozgrzewka” – przeciąganie się, skoki, wymachy ramion, może nawet taniec do ulubionej piosenki. Wystarczy minuta ruchu, by włączyć energię i odgonić senność. Zamiast poganiania: „rusz się wreszcie!”, można zaprosić do zabawy – „ciekawe, kto dziś zrobi więcej pajacyków!”.

Poranny rytuał wyboru

Niektóre dzieci buntują się rano, bo czują, że wszystko jest im narzucane: „ubierz się, zjedz, umyj zęby, pośpiesz się…”. Wprowadzenie choć odrobiny wyboru może zdziałać cuda. Niech Junior sam zdecyduje, z którego kubka wypije kakao, którą bluzę dziś założy albo czy najpierw zje śniadanie, czy się ubierze. Dwa warianty do wyboru – nie więcej – dają dziecku poczucie wpływu, a rodzicom spokój. Prosty sposób na poranek bez kłótni.

Poranek na czas – z przyjemnym finałem

Niektóre dzieci reagują źle na presję czasu, ale dobrze na… zabawę z czasem. Ustalcie wspólnie, że jeśli Junior zdąży się ubrać i zjeść do określonej godziny, zostaje chwila na coś miłego: wspólne czytanie, gra w „kto pierwszy mrugnie” albo przytulenie pod kocem. To nie musi być nagroda materialna – ważne, że poranek kończy się czymś, o co warto się postarać. Przez długi czas u nas było to czytanie na głos (przeze mnie) fragmentu książki. Nawet jeśli mieliśmy czas tylko na pół strony – dzieciaki i tak miały motywację, by się sprawnie wyszykować do wyjścia. Czytaliśmy już z butami na nogach i pewni, że wszystko, co trzeba było zrobić i spakować zostało zrobione i spakowane. Oczywiście to wymagało sprawności i dobrej organizacji także ode mnie. Jeśli to ja się grzebałam, a dzieci były gotowe przede mną, tego dnia przedłużaliśmy wieczorne czytanie. tak czy tak – miały poczucie wygranej i nagrody.

Śniadanie

Rutyna

Podziwiam rodziców, którzy o poranku improwizują urozmaicone śniadania dla dzieci. Tym, u których (tak jak u mnie) fantazja kulinarna budzi się koło południa, lepiej sprawdzi się śniadaniowy schemat: obmyślony i uzgodniony z dziećmi wcześniej, coś co na pewno lubią. Coś łatwego i szybkiego w przygotowaniu. Na przykład kanapka i kakao. Albo jogurt z musli. Albo płatki z mlekiem. Zawsze to samo, albo maksimum dwie opcje do wyboru. Nie wymagajmy od dzieci, ledwo obudzonych i ledwo przytomnych, odpowiedzi na pytanie “co chcesz na śniadanie?”. Jeśli ustalimy, że zawsze jest kanapka i kakao, może będzie to mało urozmaicone (co można nadrobić pozostałymi posiłkami w ciągu dnia), ale pozwoli uniknąć konfliktu (bo junior nie wie, co chce zjeść, bo się zastanawia za długo, bo nie słyszy pytania, bo nie odpowiada, bo chce coś, czego akurat nie ma, albo coś zbyt pracochłonnego). Blady świt to nie jest dobry moment na kreatywne myślenie – nie wymagajmy go ani od dzieci, ani od siebie.

Minutnik

Wiele dzieci lubi się ścigać – nawet z samym sobą. Inne – jak moje – mają naukowe podejście do życia i lubią prowadzić obserwacje i pomiary. Mierzenie czasu poszczególnych czynności i notowanie wyników w kalendarzu może być mobilizujące. Stosowaliśmy ten sposób przez dłuższy czas z zadziwiającymi sukcesami, dopóki Junior nie zorientował się, że nie jest w stanie pobić swojego rekordu ubierania się (56 sekund).

Czas i zrozumienie

Bez względu na to, jakich sposobów chwycimy się, by przebrnąć przez poranek, najważniejsze jest, żeby i sobie, i dziecku dać tyle czasu, ile potrzeba na poranne czynności. Niektórzy wykonują je sprawniej, inni grzebią się i potykają o własne nogi. Niektórym wystarczy pół godziny, innym potrzeba dwa razy tyle. Tak jest i z dziećmi, i z dorosłymi. Okażmy więc dzieciom nieco empatii, zamiast się wściekać. Być może poganianie i krzyki są skuteczne, ale psują humor na cały dzień, a relacje między rodzicami i dziećmi na o wiele dłużej. Zróbmy więc miejsce dla ciepłego zrozumienia naszych Juniorów – “grzebią się”, bo jest im trudno, a nie żeby zrobić nam na złość.

W piątek wieczorem – zanim zacznie się weekendowy luz – porozmawiajcie o porankach z ostatniego tygodnia. Co działało, a co nie? Może muzyka była za głośna, a może śniadanie jednak lepiej smakuje po ubraniu się? Dzieci często same mają świetne pomysły, wystarczy ich wysłuchać. Wspólne ustalenie planu na kolejny tydzień sprawia, że czują się współautorami, a nie ofiarami porannego pośpiechu.

Nie zapominajmy też o sobie. Niewyspany rodzic to bomba zegarowa – łatwo wpada w złość i nie ma dostępu do swoich zasobów cierpliwości i empatii. Zadbajmy o swój wypoczynek i o to, by i dla siebie znaleźć dobry sposób na pobudkę. Poranki w szkolnym i pracowym rytmie są trudne – tego raczej nie zmienimy, póki dzieci chodzą do szkoły, a my pracujemy. Ale możemy się postarać, by tych trudności nie piętrzyć, by nie nakręcać nieprzyjemnych emocji. Wystarczająca ilość snu w wygodnym łóżku i dobrze przewietrzonym pokoju to inwestycja w lepszy i nieco łatwiejszy poranek całej rodziny.

Sposoby na ułatwienie sobie i dzieciom przebrnięcia przez poranek często “się zużywają”. Działają dobrze przez jakiś czas, a potem tracą swą moc. Wtedy potrzebny jest inny, nowy sposób, który swoją nowością i świeżością pobudzi juniora do porannych działań. Skąd brać tyle pomysłów? Rozmawiajmy z innymi rodzicami – wszyscy zmagamy się z porankami i wiele rodzin wypracowuje ciekawe, odkrywcze strategie tych zmagań. Dzielmy się nimi.

c

foto: Tomas, Elliot Bennett


Odkryj więcej z Juniorowo

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.