Slow parenting – uważni rodzice, szczęśliwsze dzieci

Przeciętny Junior rozpoczyna swój dzień poranną bieganiną, najczęściej przy dźwiękach rodzicielskiego ponaglania. Pobudka, łazienka, śniadanie i szybki bieg do szkoły czy samochodu. Po lekcjach czas na zajęcia dodatkowe, zadania domowe, powtórki do sprawdzianów, czasem gdzieś wciśnie się rodzinny posiłek i po kilku stronach lektury oczy same zamykają się pod ciężarem całodziennych przeżyć. Brzmi znajomo? Wydaje się, że nie sposób od tego uciec. Podobnie dorośli – ciągle w biegu, kanapka złapana w przelocie, zimna kawa i wieczny niedoczas. A na dodatek niekończący się wyrzut sumienia: że za mało czasu spędza się z dzieckiem, ostatnia lektura to była książka kucharska przed rodzinną wigilią, a teatr to już nawet nie wiadomo jak wygląda.

Skąd się wzięło SLOW

pod-presja-dajmy-dzieciom-swiety-spokoj-b-iext3620463Kiedy w 1986 roku znana powszechnie restauracja fast food planowała otwarcie kolejnej placówki niedaleko Hiszpańskich Schodów w Rzymie, krytyk kulinarny Calo Petrini wyraził swój sprzeciw zakładając organizację Slow Food. Jej zadaniem jest promowanie dobrej jakości lokalnych produktów, stworzonych metodami tradycyjnymi, bez użycia nowoczesnych sztucznych środków, które choć zwiększają wydajność lecz obniżają jakość żywności.  Idee ruchu Slow Food bardzo szybko znalazły swoich naśladowców w innych dziedzinach życia. Obecnie możemy spotkać się z pojęciem slow work, slow gardering, slow city, a nawet slow e-mail. Powstał również slow parenting, zdefiniowany przez Carla Honoré w książce „Pod presją. Dajcie dzieciom święty spokój”, w której autor przygląda się z uwagą sytuacji dzieci w różnych zakątkach świata.

Presja nie sprzyja rozwojowi

Choć slow w dosłownym tłumaczeniu znaczy wolny/powolny, to jednak cała idea skupia się raczej na znalezieniu właściwego rytmu, odpowiedniego dla własnego stylu życia. Carl Honoré sprzeciwia się traktowaniu dziecka jako projektu zaplanowanego od dnia narodzin po dorosłość. Zwraca uwagę na przeładowanie dzieci zajęciami dodatkowymi i nauką, punktuje naddiagnozowalność różnego rodzaju zaburzeń oraz nadużywanie leków. A nade wszystko krytykuje presję wywieraną przez rodziców, często wynikającą z wygórowanych ambicji ale też marzeń o idealnym dziecku, stworzeniu mu idealnych warunków do rozwoju, zaprogramowaniu na sukces i sprawieniu, aby było perfekcyjne we wszystkim. Jednak sprostanie tej presji często jest wręcz niewykonalne.

ballet-1030921_640Sądzę, że większość dzieci bardzo chcę zadowolić swoich rodziców. Jednak oczekiwania są tak wysokie, że właściwie nie mają na to szans! – mówi Carl Honoré. – Jednym ze sposobów radzenia sobie jest wycofanie, rezygnacja lub bunt przeciwko rodzicom „mistrzom planowania”. Niektóre dzieci uciekają w alkohol i narkotyki aby poradzić sobie ze stresem. Wielu nie radzi sobie z ciężarem, stąd tak wiele dzieci cierpi na zaburzenia psychiczne począwszy od zaburzeń odżywiania i samookaleczenia. Oczywiście, niektóre dzieci karnie pochylają głowy i robią to czego się od nich oczekuje. (Charaktery 2011)

Wolniej nie znaczy bez energii

Slow parenting stawia rodzica w roli towarzysza dziecka, a nie głównego reżysera sceny jego życia. Codzienność to nie tylko obowiązki, nie wszystko musi być dopięte na ostatni guzik. Zdystansowanie się do wszechobecnej presji planowania i kontrolowania każdego kroku, daje szanse pogłębienia więzi rodzinnych, lepszego poznania własnego dziecka. Trzeba pamiętać, że slow nie znaczy nudno i bez energii! Zwolnienie tempa daje też szansę na zastanowienie się, w co tak naprawdę chcemy się angażować, wspiera dokonywanie świadomych wyborów przy jednoczesnym podążaniu za potrzebami swoimi i swoich dzieci, przybliża do osiągnięcia wewnętrznej równowagi i harmonii w rodzinie.

Jak „fast” zamienić na „slow”?

Jak we wszystkim zmiana wymaga czasu, ale każda podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Na początek warto zaplanować wspólny weekend, wycieczkę za miasto, spacer po lesie czy piknik. Dobrze jest też przyjrzeć się krytycznie grafikowi zajęć najmłodszych, przede wszystkim posłuchać ich głosu. Czy na pewno wszystkie aktywności są im miłe i potrzebne? Po pracy można zadać sobie pytanie o priorytety, choć w codziennej bieganinie zwolnienie wydaje się niemożliwe, może jednak są obowiązki, które dałoby się odpuścić, na rzecz wspólnego spaceru czy czytania książek. Dzieci, którym oddano person-916181_640czas do samodzielnego zagospodarowania, początkowo skarżą się na nudę. Muszą na nowo nauczyć się spontanicznej zabawy, odnaleźć pokłady kreatywności i nie ograniczonej przez dorosłych niezależności. Umiejętność wsłuchania się w swój wewnętrzny rytm, zamyślenia, zwolnienia gdy wymaga tego sytuacja, odpoczynku – to kompetencje, w które warto wyposażyć na przyszłość swoje dziecko.

Nowa moda czy nowa nazwa?

Można znaleźć stwierdzenia, że slow parenting, to nowa moda, która nie wywarła zbyt wielkiego wpływu na sposób wychowywania dzieci w Polsce. Dużo się mówi o wszechobecnej presji zarówno w edukacji (gdzie system niekończących się egzaminów, sprawdzianów i testów zmusza do wytężonej pracy, a często i dodatkowych zajęć wyrównawczych) jak i innych dziedzinach życia. Może jednak warto przyjrzeć się jak wyglądało dzieciństwo obecnych dorosłych, to z lat osiemdziesiątych: wspólne zabawy po lekcjach, wygłupy na trzepaku, wycieczki po osiedlach – luz i swoboda, która kończyła się nawoływaniem z okien gdy nadchodził wieczór i czas powrotu do domu. Niezależnie czy traktujemy ruch slow jako coś nowego czy zwracamy się do znanych wzorów z przeszłości warto zatrzymać się i zastanowić jakie wartości chcemy utrwalić w naszych dzieciach, co przekazujemy im przez własny przykład.

Dzieci szybko rosną ucząc się przez obserwacje i naśladownictwo. Slow parenting zachęca do uważności i zweryfikowania priorytetów, aby dzieciństwo naszych pociech nie mignęło nam jak  pociąg ekspresowy, bo nie będzie drugiej okazji, żeby do niego wsiąść.

c

Kinga Pukowskac

autorka: Kinga Pukowska – z wykształcenia specjalistka w zakresie żywienia człowieka, z zamiłowania doula i doradca chustowy, z powołania żona i mama trójki dzieci, obecnie edukowanych domowo. Swoje doświadczenia edukacji domowej opisuje na blogu Pozytywy Edukacji Entuzjastka Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Od lat wspiera młodych rodziców na początku ich nowej drogi. Prezes Fundacji Polekont – Istota Przywiązania.

c

foto: woodleywonderworks, Pixabay
Slow parenting – uważni rodzice, szczęśliwsze dzieci
5 (100%) 3 głosów

3 komentarze

  • Pingback: Slow parenting | Pozytywy Edukacji

  • Pingback: Slow life | W Kajzarowie

  • K

    Bardzo fajne podejście. Tylko smuci mnie to ze dzieci z lat 80tych znow wpadły w ,,fast” – praca w korporacji, efektywność , wyniki, sondaże, rozwój osobisty za wszelka cenę(tu pomoże ci coach od wszystkiego), wieczne porównywanie sie i bycie idealnym mężem , żona, matka itp., wyścig szczurów w rożnych aspektach życia 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *