Dzieci chcą się bawić, my chcemy, żeby się uczyły. Czy można to jakoś pogodzić? Można. To, co dla dzieci będzie frajdą, przyjemnością, zabawą, może jednocześnie uczyć. Taka nauka w zabawie, mimochodem, często jest znacznie bardziej efektywna, niż tradycyjne „wkuwanie”. Przez gry i zabawy można nauczyć niemal wszystkiego. Nawet tabliczki mnożenia!

Kiedy ja chodziłam do szkoły, tabliczki mnożenia trzeba było nauczyć się na pamięć. Wielokrotne powtarzanie, odpytywanie przez rodziców, potem zaliczanie przed całą klasą. Nawet dziś, po wielu latach, to wspomnienie budzi we mnie niechęć. Wiele dzieci nadal uczy się matematyki w ten sposób, zniechęcając się do niej już na początku szkoły. A przecież matematyki można uczyć inaczej!

Gra w karty – frajda i matematyka w jednym

Czy wiecie, że kiedy gramy w karty, albo w gry planszowe, kształtujemy strategiczne i logiczne myślenie i trenujemy umiejętności matematyczne? Przyszło wam kiedyś do głowy, że partyjka remika czy układanie pasjansa to nie tylko relaks, ale też lekcja matematyki? Pewnie nie myśleliście o tym w ten sposób. Ja też nie, dopóki nie zobaczyłam Kart Grabowskiego.

Karty Grabowskiego zostały wymyślone, by wspomóc dzieci i uprzyjemnić im naukę tabliczki mnożenia, dodawania i odejmowania, logicznego i strategicznego myślenia. Ale Karty Grabowskiego służą nie tylko do nauki, to przede wszystkim przyjemna zabawa, wciągająca rozrywka. Nauka odbywa się niepostrzeżenie. Dzięki temu Karty Grabowskiego pokazują matematykę z atrakcyjnej strony i budują pozytywne skojarzenia.

Karty Grabowskiego występują w trzech różnych zestawach: „Dodawanie i odejmowanie”, „Tabliczka mnożenia” oraz „Gry logiczne”. Do tego mamy przewodniki z opisami proponowanych gier i zabaw karcianych, a nawet pasjansów. Gier jest wiele, są wśrod nich bardziej dynamiczne i spokojniejsze, proste i bardziej skomplikowane o różnym stopniu trudności. Każdy znajdzie tu coś dla siebie. 

Grajmy w domu i w szkole

Karty Grabowskiego można wykorzystać w domu – rodzinne rozgrywki sprawią przyjemność i dzieciom, i dorosłym – oraz w szkole. To nie tylko zabawa dla ośmiolatków zmagających się z nauką podstaw matematyki, ale też umysłowa gimnastyka rozwijająca logiczne i strategiczne myślenie u nastolatków. Rodzinna rozgrywka może być pomysłem na jesienne czy zimowe popołudnie, zamiast kolejnego filmu w telewizji, czy gry na komputerze. Gry towarzyskie nie tylko rozwijają myślenie i umiejętności matematyczne czy strategiczne, ale też integrują, tworzą przestrzeń na budowanie relacji i więzi.

W szkole gra Kartami Grabowskiego może być zarówno zasadniczym elementem lekcji, jak i świetną rozgrzewką dla umysłu na jej początku. Zaspani o poranku uczniowie z szybko i z przyjemnością pobudzą umysł do pracy partyjką gry w Karty Grabowskiego – wystarczy 5-10 minut, a taka rozgrzewka sprawi, że potem praca będzie bardziej efektywna i sprawna. Nie tylko na lekcji matematyki. 

„Karty Grabowskiego stworzył Andrzej Grabowski, mój Tata”

Karty Grabowskiego stworzył Andrzej Grabowski, mój Tata – opowiada Mateusz Grabowski, właściciel Kart Grabwskiego. – Tata był nauczycielem matematyki. Jego ogromną pasją było nauczanie poprzez zabawę. W swoją pracę zawsze wkładał wiele serca – dzięki czemu potrafił dotrzeć do każdego dziecka. Na początku lat 90. rozpoczął pracę jako nauczyciel matematyki w szkole podstawowej. Zauważył, że tabliczka mnożenia stanowi dla dzieci duży problem. Postanowił im w tym pomóc. Wymyślił karty do gry – dzisiaj znane jako Karty Grabowskiego. Dzieci pokochały pomysł uczenia się tabliczki mnożenia poprzez taką formę zabawy. Ja natomiast na Kartach się wychowałem. Mam z nimi wspaniałe wspomnienia. Wiem, jak dużo mi dały pod kątem umiejętności matematycznych, ale nie tylko. Dzięki nim nauczyłem się wygrywać, przegrywać i przestrzegać zasady fair-play. Z perspektywy czasu widzę, że wiele godzin (i tak naprawdę lat) grania w karty, a tym samym spędzania czasu z rówieśnikami było dla mnie nauką bezcenną.

Mateusz Grabowski rozwija ideę swojego Taty razem z siostrą, Justyną. Dzięki nim dzieci i młodzież mogą nie tylko łatwiej uczyć się matematyki, ale też polubić ją i oswoić, zobaczyć, że w gruncie rzeczy matematyka jest świetną umysłową zabawą dla każdego.

Czy do nauki potrzeba dużo pracy, czy raczej… dużo zabawy?

Kiedy dzieci są małe, to że się bawią jest dla nas naturalne i oczywiste. Jednak kiedy dzieci zaczynają edukację – w szkole, a nawet już w przedszkolu – zaczynamy postrzegać zabawę jako stratę cennego czasu. Rośnie w nas przekonanie, że zamiast się bawić, lepiej żeby dziecko czegoś się nauczyło, czegoś, co mu się przyda w życiu, czy choćby w szkole. To przekonanie wynika z naszej troski i z tego, że bardzo, bardzo nam zależy na tym, by nasze dzieci dobrze przygotować do życia.

Jednak dzieci najlepiej uczą się właśnie przez zabawę, również odpoczywają w zabawie, rozwijają swoje umiejętności w zabawie, w zabawie kształtują kompetencje, uczą sie swoich emocji, bycia i współpracy z innymi… Zabawa jest najcenniejszą i najbardziej pożyteczną aktywnością dzieci – tych młodszych, ale i tych starszych.

Skoro chcemy nauczyć dzieci tego, co uważamy za potrzebne i ważne, wykorzystajmy zabawę i jej niezwykłą edukacyjną moc. Kartami Grabowskiego możemy bawić się i grać razem z dziećmi, wiedząc, że to, co sprawia im wielką radość – zabawa i nasze towarzystwo – ma też wymiar edukacyjny. 

 

Artykuł powstał we współpracy z: 

zdjęcia: Elżbieta Manthey

Gramy w Karty Grabowskiego czyli frajda z matematyki
5 (100%) 3 głosów