Jeśli myślicie, że waszej szkoły problem przemocy nie dotyczy, to prawdopodobnie jesteście w błędzie – o czym przekonuje Lucyna Kicińska, wieloletnia koordynatorka Telefonu Zaufania dla Dzieci i Młodzieży 116 111, w rozmowie, którą opublikowaliśmy niedawno w Juniorowie (https://www.juniorowo.pl/przemoc-w-szkole/). Dziś druga część tej rozmowy, poświęcona konkretnym działaniom, jakie szkoła może i powinna podjąć, by przeciwdziałać przemocy – tej, o której już wiadomo i tej, która jeszcze pozostaje ukryta.

Jakie działania może i powinna podjąć szkoła, jeśli zdarzają się w niej przypadki zachowań przemocowych?

Warto zacząć działania wcześniej, nie czekając, aż coś się wydarzy. Dobrym początkiem jest opracowanie i przyjęcie w szkole procedury przeciwdziałania przemocy. Podczas zebrania rady pedagogicznej zastanówmy się, co zrobimy, jeśli w naszej szkole wydarzy się sytuacja przemocowa oraz co będziemy robić, żeby zapobiegać takim sytuacjom. Trzeba opracować plan działań i określić, kto co robi i kto jest za co odpowiedzialny. To jest też moment, żeby dowiedzieć się, czego potrzebujemy, żeby taką wspólnie przyjętą procedurę realizować i kto ma kompetencje potrzebne do jej realizacji, a kto powinien je zdobyć. Może się na przykład okazać, że w szkole nie ma ani psychologa ani pedagoga, i nikt nie jest w stanie realizować zadań tych profesjonalistów.  I wtedy dyrektor już wie, że powinien umówić się z poradnią psychologiczno-pedagogiczną, że w razie potrzeby specjalista z poradni przyjdzie do szkoły i wesprze działania. 

Wiem, że wiele osób może zniechęcić się czytając te słowa – opracowanie procedury reagowania w sytuacji przemocy rówieśniczej to konkretna, dodatkowa praca do wykonania, ale inwestycja czasu i wysiłku na początku zaprocentuje później. Bo kiedy już coś się wydarzy, będziemy wiedzieć, co robić, jak działać i kto co ma robić. I zareagujemy jak trzeba, czyli skutecznie.

W stworzeniu procedury chodzi nie tyle o stworzenie dokumentu, co o opracowanie sekwencji działań na wypadek sytuacji przemocowej. Jak takie działania powinny wyglądać – opowiedzmy o takiej procedurze w szczegółach, jak ona działa?

Zaczyna się od tego, co nazywamy ujawnieniem. Czyli albo widzimy jakąś sytuację przemocową, albo ktoś nam o niej mówi (najczęściej świadek). Oczywiście trzeba zareagować od razu. Ale też kiedy coś się wydarzy i wiemy, że jest potrzeba dalszego działania (a zwykle jest), trzeba stworzyć notatkę służbową.

Notatka służbowa brzmi bardzo biurokratycznie.

Ale jest potrzebna. Notatka służbowa nie jest po to, żeby się przed kimś wykazać, czy żeby mieć „podkładkę” jak przyjdzie kontrola. Notatka służbowa ma nam w całym procesie pracy w danej sprawie pomóc, jest źródłem informacji dla nas. Pracując z daną sytuacją dalej, będziemy często potrzebowali przypomnieć sobie, co kto powiedział, kiedy i komu. Powiem o tym jeszcze przy dalszych krokach procedury. W pierwszej notatce nauczyciel, pedagog lub psycholog pisze, czego się dowiedział, kiedy, w jaki sposób i od kogo. Oddziela też fakty, czyli to czego się dowiedział lub widział, od własnych spostrzeżeń, wniosków, przemyśleń. Czyli: „przyszła do mnie uczennica czwartej klasy i powiedziała, że wydarzyło się to i to”. To są fakty. W osobnym akapicie natomiast „ a ja myślę, że to i tamto” – tu jest miejsce na nasze przypuszczenia, obserwacje, domysły, które budujemy na podstawie tego, co powiedziała uczennica i naszej wiedzy czy wcześniejszych obserwacji.

Co dalej powinno się zdarzyć?

Dobrze jest od razu włączyć w działania jeszcze jedną dorosłą osobę. To może być drugi nauczyciel, pedagog szkolny. To ułatwi i usprawni działania. I od razu trzeba ustalić, kto się będzie zajmował tą sprawą i jaki mamy obieg informacji – kiedy i jak informujemy się nawzajem o tym, co się wydarzyło i o kolejnych krokach. 

Informujemy też dyrektora, że wydarzyła się taka sytuacja, kto się będzie nią zajmował i kiedy poinformujemy o kolejnych działaniach (na przykład w każdy piątek przyjdziemy i powiemy, czy napiszemy, co się w danej sprawie wydarzyło). Dyrektor powinien być regularnie informowany o naszych działaniach, żeby w momencie, kiedy na przykład zgłoszą się do niego rodzice zaangażowanych dzieci ze swoimi uwagami, albo trzeba będzie interweniować na drodze sądowej, nie był zaskoczony. 

Mamy pierwszą notatkę, stworzyliśmy zespół, który zajmie się sprawą i umówiliśmy się, jak będziemy sobie przekazywać informacje, żeby każdy był na bieżąco. Co dalej?

Kolejnym krokiem jest rozmowa z każdym z zaangażowanych w tę sytuację dzieci. Najpierw rozmawiamy ze sprawcami, potem ze świadkami, a na końcu z ofiarą. Z każdym osobno, w cztery oczy. Rozmowy są po to, żebyśmy się dowiedzieli, co się wydarzyło i poznali spojrzenie dzieci na tę sytuację. Nie jest ich celem zmiana zachowania dzieci uwikłanych w przemoc, tylko zebranie informacji. W tych rozmowach powinien znaleźć się też element wsparcia dla dziecka (dla każdego, również sprawcy) i psychoedukacji – nazwanie przemocy, okazanie zrozumienia dla sytuacji, w jakiej znalazło się dziecko, jego emocji, nazwanie deficytu, o którym nam opowiedziało, a który sprawił, że dziecko funkcjonowało w danej roli – oraz informacja, że będziemy dalej pracować nad tą sprawą.

Jeśli zaangażowanych w sytuację dzieci jest więcej i niektóre będą musiały poczekać na rozmowę, to ważne żeby nie wywoływać ich z klasy po kolei, tylko od razu zabrać wszystkich i każde z nich umieścić w innym miejscu, w którym będzie mogło poczekać – jedno może być w gabinecie psychologa, drugie w pokoju pielęgniarki, trzecie u dyrektora, czwarte w pokoju nauczycielskim itd. Ważne, żeby dzieci nie miały kontaktu ze sobą, oraz by były pod opieką dorosłych. 

Po każdej rozmowie robimy od razu notatkę – czego się dowiedzieliśmy, kto, co, kiedy, jak i gdzie. Od razu – to ważne – bo za chwilę będziemy prowadzić rozmowę z kolejną osobą i powinniśmy potem wiedzieć, co która z nich powiedziała. Każdy będzie przecież opowiadał nam o danym zdarzeniu ze swojej perspektywy.

Po wszystkich rozmowach spotykamy się z drugim nauczycielem, czy pedagogiem, który jest włączony w zespół zajmujący się tą sprawą i prowadził rozmowy z częścią dzieci, i omawiamy, czego się dowiedzieliśmy. Analizujemy też, z jakiego powodu poszczególne dzieci zachowały się tak, jak się zachowały, jak się czuły, co myślały o sobie i innych. Na podstawie zebranych informacji badamy i analizujemy ich deficyty, które doprowadziły do pojawienia się przemocy. Nie chodzi tylko o funkcjonowanie sprawców, ale także niereagujących, lub nieskutecznie reagujących świadków, oraz dzieci, które przemocy doświadczyły. 

Warto podkreślić, że te rozmowy nie mają być reprymendami. Dzieci nie mają słyszeć, że źle zrobiły, ani „co wam przyszło do głowy”, ani nie mają być karane. Te rozmowy mają nam pozwolić dokładnie poznać sytuację z perspektywy każdego z dzieci (a te perspektywy mogą być różne). Są też momentem, kiedy powinniśmy nazwać przemoc oraz deficyty, które doprowadziły dzieci do tej sytuacji (o deficytach i mechanizmach, które doprowadzają do przemocy mówiłyśmy szczegółowo w pierwszej części rozmowy – link). Kolejny krok, jaki powinniśmy wykonać to…

Stworzenie planu pomocy dla każdego dziecka uwikłanego sytuację- dla sprawcy, dla ofiary i dla świadków. Dla każdej osoby osobno. Nie zapominamy o uwzględnieniu w tych planach również reszty klasy.

W planie pomocy powinniśmy uwzględnić takie informacje jak: jakie jest nasilenie sytuacji przemocy, jaka jest jego rola w zaistniałej sytuacji, czy udział dziecka był incydentalny, czy powtarzalny, warto przeanalizować pozycje, jakie dziecko zajmuje w szkolnych i pozaszkolnych grupach rówieśniczych (ofiary, sprawcy, świadka), mocne strony dziecka, niezaspokojone potrzeby, środowisko rodzinne. W planie określamy jakie dziecko ma deficyty i który deficyt będziemy zaopatrywać przy pomocy jakich narzędzi – tworzymy harmonogram konsultacji, spotkań, oddziaływań – w naszej szkole i poza nią. Warto uwzględnić też mocne strony dziecka i wykorzystywać je do wspierania pozytywnych zachowań. Planujemy też, kiedy będziemy monitorować efekty działań i jak długo cały proces powinien trwać. Na etapie tworzenia planu pomocy może się okazać, że potrzebujemy jeszcze dodatkowych informacji, np. o sytuacji domowej – możemy wtedy spotykać się z dziećmi ponownie i prowadzić kolejne rozmowy.

Jakie działania możemy zaplanować i podjąć?

Jest ch całkiem sporo:

  • zmiana sposobu pracy z klasą podczas lekcji (np. więcej pracy projektowej, w grupach)
  • spotkania ze szkolnym psychologiem, pedagogiem;
  • warsztaty tematyczne prowadzone w klasie;
  • tematyka godzin wychowawczych dostosowana do potrzeb grupy;
  • spotkania ze specjalistami zewnętrznymi;
  • pomoc zorganizować pomoc terapeutyczną dla dziecka, które jej potrzebuje, poza szkołą.

Narzędzia, po jakie możemy sięgać mogą być dostępne w szkole (np. praca metodą projektową, warsztaty antydyskryminacyjne, spotkania) lub poza szkołą (np. psychoterapia).

To wygląda dość skomplikowanie. Czy każdy nauczyciel będzie w stanie opracować taki plan?

Jeśli nauczyciel ma wątpliwości przy tworzeniu planu pomocy, czy na którymkolwiek innym etapie rozwiązywania sytuacji przemocowej, może zadzwonić pod 800 100 100 – Telefon Zaufania dla Rodziców i Nauczycieli – gdzie uzyska podpowiedzi i porady dotyczące danej sytuacji i możliwości działań.

Kiedy już mamy gotowy plan pomocy to…

Kiedy plan pomocy jest gotowy, rozmawiamy o nim z każdym dzieckiem, mówimy, jakie dostrzegamy u niego deficyty, co będziemy w związku z tym robić, jak będziemy się nimi zajmować, kto będzie dla dziecka osobą, do której może przyjść i porozmawiać. 

Kolejny etap to spotkanie z rodzicami, przedstawienie im problemu, opisu wydarzeń i planu pomocy. Spotkanie indywidualne, z rodzicami każdego dziecka osobno, a nie zebranie klasowe, albo grupy rodziców, których dzieci były zaangażowane w daną sytuację. Elementem tej rozmowy mogą być wskazówki działań dla rodziców oraz oczekiwania wobec nich. Kontraktujemy się z rodzicami na konkretne działania także z ich strony. Na przykład na to, że w określonym czasie zorganizują dla dziecka terapię psychologiczną. Najlepiej, jeśli wskażemy, jaki to powinien być rodzaj terapii i damy namiary na konkretne poradnie czy terapeutów. Taką rozmowę z rodzicami przeprowadza psycholog lub pedagog szkolny, wychowawca klasy, dyrektor szkoły. 

Jak rodzice reagują na przykład na informację, że ich dziecko jest sprawcą przemocy?

Rodzice mogą zareagować różnie na taką rozmowę i informacje o tym, że ich dziecko jest uwikłane w sytuację przemocową, a szczególnie na informację, że ich dziecko jest sprawcą przemocy. Często zdarza się, że nie wierzą lub zaprzeczają takiej możliwości. I tu bardzo pomocne mogą się okazać nasze skrupulatnie robione notatki z rozmów i spotkań, wcześniej wypracowana polityka przeciwdziałania przemocy w szkole, statut szkoły, do których możemy się odwołać.

Czy rodzic może się nie zgodzić na zaproponowany plan?

Może zgłosić swoje uwagi, ale jeśli zupełnie nie zgodzi się na działania, my i tak musimy je podjąć – – przecież wiemy o przemocy, znamy deficyty dzieci. W trudnych przypadkach braku współpracy ze strony rodziców możemy powiadomić sąd rodzinny. Zwykle kiedy rodzice słyszą o takiej perspektywie, zgadzają się na zaplanowane działania. Ale nie zawsze wykonują swoją ich część. Dlatego ważne jest zaplanowanie, kiedy będziemy monitorować, czy i co zostało zrobione. Jeśli plan nie jest realizowany na spodziewanym poziomie, bo np. rodzic zapisał dziecko na terapię, ale wciąż czeka na miejsce, to warto zastanowić się nad modyfikacją planu. Jeśli jednak rodzic nie podejmuje żadnych działań, na jakie się umówiliśmy, wspiera agresywne zachowania dziecka, to  powinniśmy, powiadomić o tym sąd. A dokładniej – złożyć wniosek o wgląd w sytuację dziecka lub jego rodziny. 

Co sąd może zrobić w takim przypadku?

Na przykład ograniczyć prawa rodzicielskie w taki sposób, że to sąd podejmie decyzję o psychoterapii dziecka. Sąd ma cały wachlarz różnych możliwości i stosuje je w zależności od sytuacji, po jej rozpoznaniu. 

Te działania wyglądają na długotrwałe i wymagające sporego zaangażowania od nauczycieli. Naprawdę trzeba stosować tak rozbudowaną procedurę w przypadku kiedy na przykład jakieś dziecko dokucza swojemu koledze?

Jeśli zajmiemy się sytuacjami dokuczania, czy izolowania kogoś w klasie, albo wrzucenia „dla żartu” czyichś zdjęć do sieci, to unikniemy w przyszłości znacznie poważniejszych problemów. Próby samobójcze dzieci wynikają z nierozwiązanych wcześniej sytuacji dokuczania, czy wyśmiewania. Sytuacje, w które trzeba już zaangażować policję i prokuratora rozwijają się z dokuczania, czy robienia sobie żartów z kolegi lub koleżanki. Przemoc, na którą skutecznie nie reagujemy będzie eskalować. 

Procedura o której rozmawiamy bywa czasochłonna i wymaga zaangażowania, ale jest skuteczna. Często nauczyciele wolą stosować działania szybsze, doraźne, ale one niestety nie są skuteczne. A kiedy zaczną korzystać z tej procedury, to praca przynosi trwałe efekty. 

Najczęściej popełnianym błędem w szkołach jest pójście na skróty po ścieżce własnych przekonań i opinii. To znaczy przejście od momentu ujawnienia sytuacji przemocowej jak najszybciej do ukarania winnych. Za szybko chcemy sądzić i zwykle wydajemy wyroki na podstawie tego, co nam się wydaje, bez rzetelnego zebrania informacji. A kiedy zaczynamy rozmawiać z zaangażowanymi osobami, kiedy wysłuchamy tego, jak każde z dzieci postrzega daną sytuację, to okazuje się, że nic nie jest takie oczywiste, jak nam się wydawało na początku. I dopiero wtedy możemy dotrzeć do przyczyn problemów. Innym błędem jest to, że dzieci nie dostają żadnej informacji o tym, co zamierzamy zrobić, czy co się będzie działo w sprawie. Mają wtedy poczucie, że dorośli nic nie robią, nie reagują na sytuację przemocową.

A to jest nasza, dorosłych odpowiedzialność, by tworzyć środowisko, w którym przemocy nie będzie.

Przeciwdziałanie przemocy to jest obowiązek szkoły. Nauczycieli zobowiązują do tego między innymi zapisy Karty Nauczyciela, ale także prawo. Więc po pierwsze – trzeba przestać mówić „nas to nie dotyczy”. Po drugie – opracować szkolną politykę i procedurę przeciwdziałania przemocy. Można tu skorzystać ze wsparcia specjalistów – Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę prowadzi program „Chronimy dzieci” (https://chronimydzieci.pl). To jest program certyfikacji placówek edukacyjnych, które podejmują działania na rzecz ochrony dzieci przed przemocą. Jest całkowicie bezpłatny. Jeżeli szkoła zgłosi się do takiego programu, uzyska pomoc w opracowaniu i wdrożeniu polityki ochrony dzieci przed przemocą, będzie widziała jak wdrażać konkretne procedury.  W ramach programu są między innymi organizowane szkolenia dla nauczycieli, ankieta, która pozwala zdiagnozować, jakie działania już w szkole są podejmowane, a jakie jeszcze trzeba wdrożyć, weryfikacja opracowanej polityki antyprzemocowej przez specjalistów z Fundacji. 

Warto skorzystać z takiego wsparcia. Namawiamy więc nauczycieli i dyrektorów szkół, żeby nie odkładali problemu przemocy szkolnej na później. Profilaktyka ma tu ogromne znaczenie. 

 

Rozmawiała Elżbieta Manthey – założycielka Juniorowa, blogerka, dziennikarka, mama Marysi i Tymona. Pasjonatka dobrej edukacji – tropi edukacyjne nowinki i nowoczesne pomysły, pisze o tym, co można zrobić, by edukacja dorosła do wyzwań XXI wieku, angażuje się w różnorodne działania na rzecz lepszej edukacji. Propaguje wychowanie i edukację oparte na szacunku dla dzieci. Najlepiej odpoczywa odwiedzając ciekawe miejsca z rodziną i doświadczając świata wspólnie z mężem i dziećmi.