Zmęczenie, brak koncentracji, zero energii – dzieci też doświadczają „jesiennego bluesa”

Z kim nie rozmawiam, wszyscy narzekają na ten szary jesienny kisiel, który widać za oknami, a właściwie na swoje współistniejące z nim samopoczucie. Gdy jesień przechodzi z fazy złoto-zachwycającej w szaro-ponurą, jesteśmy bardziej zmęczeni, brakuje nam energii, a wykonanie każdego zadania wymaga wysiłku znacznie większego, niż wcześniej. Rano wstajemy nieprzytomni, w ciągu dnia ochota na drzemkę jest większa niż ochota na kawę, która zresztą jakoś straciła swą pobudzającą moc. Głowa boli, trudno jest się skupić, pamięć nie za bardzo chce działać.

Taki „jesienny blues” mogą odczuwać zarówno dorośli, jak i dzieci. W niektórych przypadkach to nie tylko chwilowy spadek formy – jesienne zmęczenie, brak koncentracji i energii do działania może oznaczać tzw. depresję sezonową.

Dzieci doświadczają tego samego, co dorośli

Często wydaje nam się, że dzieciństwo to czas permanentnej wesołości i beztroski. Rodzicom i nauczycielom nierzadko zdarza się bagatelizować obniżony nastrój, smutek, czy zmęczenie dzieci. „Czym ty możesz być zmęczony, przecież twój jedyny obowiązek to nauka?!”. „Jakie ty możesz mieć zmartwienia, poważne problemy to mają dorośli”. Często nie dostrzegamy, że dzieci mierzą się z trudnościami podobnie do dorosłych. Stres, zmęczenie, frustracja, wypalenie, spadek nastroju – wszystko, czego doświadczają dorośli, jest też doświadczeniem dzieci. Więc jeśli nam, dorosłym, jest jesiennie trudniej, pamiętajmy, że dzieciom też.

Skąd ten jesienny spadek formy? Nie ma co do tego pewności, jednak specjaliści wiążą to zjawisko ze zmniejszoną ilością światła słonecznego. Szczególnie o poranku, kiedy jest jeszcze ciemno, nasz organizm nie dostaje naturalnego sygnału do działania, jakim jest światło słoneczne. Budzimy go więc właściwie przemocą, wytrącając z naturalnego rytmu snu i czuwania. Jesienne osłabienie ma też związek z naturalnym cyklem pór roku, w jaki wpisują się wszystkie żywe organizmy (ludzki też). Wyjaśnia to Agnieszka Sieczka w artykule opublikowanym na stronie Instytutu Psychologii Zdrowia Polskiego Towarzystwa PsychologicznegoW ciągu wielu wieków życie człowieka było bardzo mocno związane z naturą. Wiosenne i letnie miesiące sprzyjały zdobywaniu pożywienia, wzmożonej pracy, częstszym kontaktom towarzyskim czy podróżom. Natomiast jesienią i zimą, kiedy przyroda zamiera a dzień staje się krótszy, mniej było pracy, a tempo życia także naturalnie ulegało ograniczeniu. Człowiek wpadał w lekki stan „uśpienia”, spowolnionego metabolizmu oraz zmniejszonej energii i przygotowywał się do przetrwania zimy. Odkąd wynaleźliśmy elektryczność, możemy być aktywni przez cały rok. Możemy, a raczej musimy, bo wysokiej aktywności i produktywności oczekujemy od siebie i innych (w tym dzieci) nieustannie. Efektywność stała się wyznacznikiem naszej wartości, co zwiększa presję i utrudnia poradzenie sobie z jesiennym osłabieniem.

Jak pomóc dzieciom, gdy „jesienny blues” dokucza?

Kiedy widzimy, że z naszego juniora ulotniła się energia, a nastrój przypomina raczej melancholię niż beztroskę, zdobądźmy się na empatię i zrozumienie. Gdy dziesięciolatek półprzytomny plącze się rano w rękawach bluzy – pomóżmy, zamiast gderać. Gdy podczas śniadania dziecko „strzela focha” – przytulajmy, zamiast się irytować. Odpuśćmy trochę wymagań na rzecz zrozumienia i uznania, że wszyscy mamy prawo czasami czuć się słabsi. Kiedy uczniowie w klasie pokładają się w ławkach, nie mogą przebrnąć przez proste zagadnienia, nie mają energii by pracować nad projektem – nie myślmy o nich, że są leniwi. Zanim na nich nafukamy, przypomnijmy sobie nasze własne jesienne poranki.

Wszyscy wiemy, że program, że plan, że trzeba realizować. A jednak czasami warto zwolnić, dać sobie i dzieciom czas na uporanie się ze słabością, bez poganiania i presji. Zamiast pisać wypracowanie, może lepiej teraz posłuchać audiobooka, a wypracowanie odłożyć na przyszły tydzień. Zamiast zaczynać pracę nad nowym rozdziałem z podręcznika algebry, może lepiej spędzić lekcję na wspólnym rozwiązywaniu zagadek i łamigłówek, albo wyjść na spacer i – skoro już musi być trochę matematyki – zmierzyć szkolne boisko na wszelkie możliwe sposoby. Zamiast oczekiwać, że dzieci wyskoczą dziarsko z łóżek na pierwszy dźwięk budzika, może warto pięć minut wcześniej włączyć przyjemną muzykę, by obudziły się łagodniej. Zamiast poganiać je do wyjścia coraz bardziej poirytowanym głosem, może lepiej… spóźnić się do szkoły. A czasami nawet zaspać na pierwsze lekcje.

Czy to depresja?

Kiedy jesienny spadek nastroju się przedłuża, albo z upierdliwą regularnością nawiedza co roku, może to świadczyć o depresji sezonowej. Jeśli obniżony nastrój utrzymuje się przez większą część dnia i występuje codziennie niezależnie od czynników zewnętrznych, jeśli spada koncentracja, obniża się zaufanie i szacunek do siebie, obniża się energia, występuje większa męczliwość, kiedy pojawiają się zaburzenia snu (bezsenność lub nadmierna senność) i apetytu (spadek lub zwiększenie) – to może świadczyć o początku depresji.

W ciągu ostanich lat obserwowany jest wzrost zachorowań dzieci i młodzieży na depresję, a średnia wieku chorych obniża się. Depresja częściej występuje u dzieci, których rodzice cierpią na depresję. Również depresja sezonowa zdarza się u osób w każdym wieku. W swojej łagodnej postaci może dotykać także dzieci i młodzieży.

U dzieci w depresji obraz jest nieco innny niż u dorosłego. Drażliwość, brak chęci na zabawę, wycofanie z kontaktów społecznych. Dziecko może się gorzej uczyć albo przestać chodzić do szkoły, truno mu utrzymać koncentację uwagi, traci zainteresowanie rzeczami, które lubiło robić. Dzieci uciekają przed wysiłkiem (co my postrzegamy często jako lenistwo). Pojawiać się może złość, wrogość, lęk przed odrzuceniem, czasem wybuchy krzyku. Dzieci mogą się skarżyć na bóle głowy lub brzucha.

Jak odróżnić „zwykłe jesienne zmęczenie” od sezonowej depresji? Jeśli mamy wątpliwości, najlepiej spotkać się z psychologiem lub wybrać do psychiatry. Warto udać się do specjalisty, kiedy złe samopoczucie się przedłuża, kiedy mamy trudności w codziennym funkcjonowaniu i kiedy czujemy, że cierpimy. Cierpienie jest subiektywnym, ale bardzo ważnym wyznacznikiem, który powinien nas skłonić do poszukania pomocy.

Charakterystyczne objawy depresji:

  • obniżenie nastroju
  • ciągłe zmęczenie
  • obniżona aktywność, brak chęci do działania
  • większa senność, trudności z porannym wstawaniem
  • brak apetytu, lub zwiększony apetyt (szczególnie na węglowodany)
  • drażliwość
  • brak radości z codziennych przyjemności
  • problemy z pamięcią, koncentracją i myśleniem
  • utrata energii i sił
  • utrata zainteresowań
  • niechęć do pracy / nauki

Autorki:

Agnieszka Lorek-Groniewska – psychoterapeuta, psycholog, prowadzi terapię indywidualną, par, małżeństw, rodzin oraz dzieci i młodzieży w Centrum Terapii i Rozwoju PsycheBalans. Magister psychologii i ekonomii. Ukończyła 4-letnie szkolenie psychoterapeutyczne atestowane przez PTP oraz Studium Pomocy Psychologicznej dla Par, w którym uzyskała CERTYFIKAT Specjalisty w Zakresie Pomocy Psychologicznej dla Par.

c

IMG_2533c

Elżbieta Manthey – pomysłodawczyni i założycielka Juniorowa, dziennikarka, mama Tymona i Marysi, żona Krzysztofa. Współpracowała między innymi z miesięcznikiem GaGa, kwartalnikiem Twój Junior oraz z Gazetą Wyborczą.

c

c

foto: Pixabay

Zmęczenie, brak koncentracji, zero energii – dzieci też doświadczają „jesiennego bluesa”
5 (100%) 1 głosów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *