Rodzice to naturalni przewodnicy prowadzący dzieci po świecie, uczący je wszystkiego, co sami wiedzą i dbający o ich bezpieczeństwo, kiedy dzieci ten świat poznają. Przewodnictwo rodziców i ich wiedza, z której czerpią młodzi ludzie to jeden z filarów poznawania życia. Drugim jest samodzielne eksperymentowanie i odkrywanie – każde dziecko potrzebuje swobody i możliwości poznawania z dystansem od rodziców, bo poznając świat odkrywa też swoją odrębność i swoją niepowtarzalną tożsamość.

Tylko jak tu wypuścić małolata na samodzielne odkrywanie świata, kiedy wokół tyle niebezpieczeństw?! Może się przewrócić, gdy biega lub jeździ na rowerze. Może spaść z drzewa, na które się wspina. Może się zgubić, gdy pójdzie sam do sklepu. Może go ktoś zaczepić, sprawić przykrość, okraść. Że nie wspomnę o niebezpieczeństwach w sieci, o których trąbią wszystkie media. Rodzicielska wyobraźnia jest przebogata, jeśli chodzi o możliwe zagrożenia chyhające na dzieci. Czasami wydaje się, że nasza wyobraźnia ma specjalną część, która zajmuje się tylko generowaniem obaw o dzieci. Tyle że nasze obawy nie zmniejszą rzeczywistych niebezpieczeństw. Samo chronienie dzieci przed tym, co groźne, nie wystarczy. Naszą rolą jest chronić dzieci, ale równocześnie uczyć je obcowania z tym, co niebezpieczne, rozpoznawania niebezpieczeństwa, reagowania na nie i radzenia sobie z nim. Nasze zadanie to stopniowe oddawanie ochrony w ręce samych dzieci, tak, by kiedy dorosną potrafiły już same siebie skutecznie chronić.

Oprócz tej części wyobraźni, która zajmuje się produkcją obaw, mamy jeszcze charakterystyczny rodzicielski „instynkt pomocowy”, który każe nam rzucać się małolatowi z pomocą, gdy tylko zauważymy, że się z czymś zmaga. Przecież ja wiem, jak to zrobić, synku, ja ci pokażę, ja córeczko, zrobię to za ciebie, żebyś nie musiała się męczyć. Stop! W ten sposób może chwilowo ulżymy trudom młodego człowieka, ale z pewnością nie przygotujemy go do samodzielnego życia. Poza tym skąd pewność, że nasze sposoby są jedynie słuszne i najlepsze? Może dziecko próbując samodzielnie rozwiązać jakiś problem, odkryje metodę na jaką my byśmy nie wpadli? Może lepszą, może nie, ale na pewno jego własną. Ileż w takim odkryciu sprawczości, jak to buduje pewność siebie i umiejętność oceny własnych możliwości! Próby i zmagania temu właśnie służą – poznawaniu siebie i świata oraz relacji, jakie nas z nim łączą. Pomoc rodziców jest potrzebna wtedy… gdy naprawdę jest potrzebna, czyli kiedy dziecko nie wie, jak podjąć próbę, albo popada we frustrację i bezsilność. Dlatego zanim rzucimy się z pomocą, powinniśmy zostawić czas i przestrzeń na własne próby dziecka. Uważnie obserwować, by wyczuć moment, gdy frustracja będzie już trudna do zniesienia i wtedy delikatnie wkroczyć z ofertą wsparcia. Powinniśmy też uczyć dzieci, jak prosić o pomoc. One same najczęściej dobrze wiedzą, kiedy jej potrzebują. Muszą tylko wierzyć, mieć pewność, że mogą się do nas o nią zwrócić, że pomożemy nie oceniając, nie przejmując kontroli i w takim stopniu, w jakim dziecko tego potrzebuje.

Dla nas, rodziców, to może być spore wyzwanie, powstrzymać się od totalnej ochrony i nadmiarowej pomocy. Kochamy nasze dzieci i bardzo chcemy, by były szczęśliwe tu i teraz, cały czas. Trudno nam znieść ich frustrację, złość czy rozpacz, kiedy im coś nie wychodzi. Trudno nam znieść myśl, że może im coś grozić, choćby to miało być tylko otarte kolano, czy siniak na łokciu. Ale dla dobra dzieci – musimy się z tym zmierzyć. Pomocne mogą być tu kolonie i obozy wakacyjne. To taka przestrzeń, w której dzieci mają wystarczająco dużo swobody w odkrywaniu świata, a my mamy pewność, że jednak są pod dobrą opieką. 

Obozy i kolonie to pomost łączący obydwie potrzeby – rodzicielską: bezpieczeństwa i przewodnictwa oraz dziecięcą: swobody i samodzielności. Na obozach dzieci są pod opieką dorosłych, ale nie mamy i taty, a to wiele zmienia w sposobie eksploracji świata. Kadra obozowa jest kompetentna, troskliwa i uważna, ale żadnemu z instruktorów nie pęka serce, kiedy Grześ czy Staś po raz dwudziesty przegrywa walkę z żaglem na desce i gramoli się, by spróbować znowu. Instruktor nie traci oddechu, kiedy Zosia bierze do ręki igłę i nitkę, by uszyć coś podczas zajęć DIY. Instruktorzy i opiekunowie obozowi dają dzieciom wsparcie, pokazują sposoby, dają instrukcje, czujnie pilnują bezpieczeństwa, ale też dają dużo swobodnej przestrzeni na własne próby i zachęcają do samodzielności.

Szczególnie ważne może być doświadczenie obozowe dla dzieci między 7 a mniej więcej 12 rokiem życia. To jest ten czas, kiedy rodzicielska opieka wciąż jest intensywna, a młodemu człowiekowi brakuje jeszcze świadomości siebie i umiejętności, by asertywnie powiedzieć „Mamo, nie proszę o pomoc”, „Tato, tym razem sam sobie poradzę”. Nastolatki potrafią to już zrobić, choć nie zawsze z wielką gracją.

Dla 7-12 latków szczególnie polecam obozy BTA Kompas z cyklu Klub Urwisa. Już sama nazwa sugeruje, że tu się dzieje, tu się doświadcza, tu się testuje, a wszystko w ramach zabawy i w dobrym humorze. 

W Klubie Urwisa aktywnie i twórczo spędzamy wakacje, kierujemy się zainteresowaniami i pogłębiamy je – zapewniają organizatorzy z BTA Kompas. – Naszych Urwisów uczymy samodzielności, zaradności, kreatywności, a także pozwalamy na zadawanie nieskończonej ilości pytań. Dajemy upust nadmiarowi energii, podczas wspólnej zabawy oraz przeżywania nowych przygód. Dla nas najważniejszy jest wszechstronny rozwój dzieciaków! Staramy się pokazać im, jak ważne jest nawiązywanie kontaktów międzyludzkich, ich utrwalenie i utrzymanie, a także rozpowszechniamy wiedzę o świecie przyrody.

Organizatorzy przygotowali różnorodne programy, więc można wybrać taki obóz, który najlepiej będzie pasował do zainteresowań i upodobań dziecka. Dzieciom lubiącym eksperymentować, badać, budować i zgłębiać tajemnice otaczającego świata spodoba się Akademia Ciekawskich Urwisów. Odważni badacze przyrody lubiący aktwność docenią Kolonię z elementami survivalu, podczas której będą tropić zwierzęta po śladach, poznają sztukę maskowania, zbudują szałas, rozpalą ogniska, zagrają w gry terenowe, zaangażują się w turnieje sportowe. Na młodych ludzi, którzy potrzebują wyjątkowo wielkiej przestrzeni  do odkrywania świata czeka Obóz Przyrodniczo-Astronomiczny – tu będą mieli do dyspozycji cały kosmos, który będą obserwować i dowiadywać się o nim wielu rzeczy. Dzieciom którym bliskie są zagadnienia ekologii i dbania o planetę polecam EKOlonie. A że poznawać świat można na różne sposoby, BTA Kompas dla dzieci 7-12 letnich przygotował też obozy tematyczne, np. Obóz Fanów Lego, Obóz Piłkarsko-Przygodowy, Górska Przygoda z Plastyką, Obóz Młodych Mistrzów Kuchni, Obóz bez Smartfonów, czy Kolonia DIY – Zrób to Sam.

Hasło „Zrób to sam” pojawia się zresztą nie tylko w nazwie kolonii dla miłośników rękodzieła, lecz jest w ogóle wspólnym mianownikiem letnich wyjazdów dzieci. Zamiast „daj, ja ci pomogę”, na obozie znacznie częściej usłyszą „spróbuj sam, daj znać, jeśli będziesz potrzebować pomocy”. I na tym właśnie polega swoboda w odkrywaniu świata.

Cykl „Wakacyjny Kompas Juniorowa”, przygotowujemy wspólnie z BTA Kompas. Zebrane w nim artykuły poradnikowe z minionych lat aktualizujemy i uzupełniamy o nowe tematy, aby dać Wam porcję pomocnej wiedzy i inspiracji. Zajrzyjcie do sekcji Wakacyjny Kompas Juniorowa oraz śledźcie #wakacyjnykompasjuniorowa na Facebooku.