Kiedy junior wyjeżdża na obóz czy kolonie, chyba każdy rodzic czuje pokusę, by dowiedzieć się, co się tam dzieje. Co dzieci robią, kim są wychowawcy, jakie zajęcia się odbywają… A gdyby tak podgląd z kamery? A może codziennie zadzwonić i zapytać „Co dziś robiłeś, synku?”, „Jak ci minął dzień, córeczko?”. Wszystkim, którzy są ciekawi, jak wakacyjny obóz wygląda „od środka”, rąbka tajemnicy uchyla Airis Kamińska –  Mistrz Gry na obozach rpgowych BT Orion. 

(Kto jeszcze nie wie, co to znaczy „rpgowych”, może poczytać o tym TUTAJ).

W 7 osobowej kadrze za program RPG Junior sezonu 2018 odpowiadało trzech wychowawców: Dżonny, Kacper i Szadow, którzy sami kiedyś stawiali swoje pierwsze rpgowe kroki podczas podobnych wyjazdów. Teraz jeden pracuje w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie, pozostali są studentami wyższych uczelni, ale ich pasja do RPG jest wciąż żywa i podczas wakacji przekazują ją kolejnym pokoleniom młodych graczy.

Miejsce obozu też jest nieprzypadkowe. Zieleniec, zimą zagłębie narciarskie, latem zostaje zagarnięty przez obozowiczów. Malowniczo położona w paśmie Gór Orlickich miejscowość (te mgły unoszące się rano nad wzgórzami!) charakteryzuje się unikalnym w Polsce klimatem zbliżonym do alpejskiego. Po latach współpracy z miejscowymi ośrodkami przyjeżdża się tam jak w odwiedziny do ulubionych krewnych.

Obóz zaczyna się oczywiście od apelu, podczas którego poza regulaminem, kwestiami bezpieczeństwa czy przedstawieniem rządzących obozowym życiem zasad, ustalane są też sprawy dla obozowiczów najważniejsze – kto będzie z kim i w co grał. Złożenie dobrej drużyny to podstawa, więc trzeba dobrze wybadać potrzeby graczy, zarówno jeśli chodzi o system (Mistrzowie Gry przedstawiają rozmaite możliwe światy i konwencje) jak i o oczekiwania względem rozgrywki. Wiadomo, że jedni bardziej lubią zagadki logiczne, inni wartką akcję, jeszcze inni lubią się pośmiać albo bać, jak podczas oglądania horroru. Kadra musi się nieźle nagłowić, żeby wziąć pod uwagę wszystkie te elementy, ale pod koniec pierwszego dnia drużyny zawsze są już złożone i rozpoczynają się zajęcia w mniejszych grupach i tworzenie postaci.

Następnego dnia rano wciąż trwają przygotowania do sesji. Zwłaszcza początkujący gracze wymagają szczególnej uwagi. Nie wystarczy sama prelekcja wyjaśniająca o co właściwie w tych RPG-ach chodzi. Trzeba jeszcze pomóc w wymyśleniu tej pierwszej postaci, wytłumaczyć w przystępny sposób mechanikę, wypełnić wspólnie kartę postaci, wyjaśnić na czym polega granie drużynowe, odpowiedzieć na milion pytań i wątpliwości. Po obiedzie zaczynają się pierwsze rozgrywki. Ośrodek nagle milknie, tylko zza zamkniętych drzwi pokojów słychać cichą muzykę tła, głosy Mistrzów Gry, którzy zaczynają snuć opowieści i zaraz potem głosy graczy, zaaferowane, przejęte, często na początku jeszcze nieśmiałe – ale to się szybko zmienia. Będą krzyki radości i krzyki rozpaczy, głośny śmiech i przejmująca cisza, długie narady i szybkie decyzje. Gra toczy się w małych grupach, zazwyczaj 4-5 osobowych, więc siłą rzeczy między osobami z tej samej drużyny tworzą się najsilniejsze więzy. Ale reszta obozu nie zostaje odcięta – w końcu co to za przygoda, jeśli nikomu się o niej nie opowiedziało! Przy posiłkach co chwila słychać “a u nas na sesji to…”.

Z całą resztą obozu też się gra – w larpy. To inny rodzaj gier wyobraźni, który, podobnie jak sesje RPG, polega na wcielaniu się w role i wspólnym tworzeniu historii, ale w trochę inny sposób. W larpie zazwyczaj bierze udział więcej osób, używane są odpowiednie stroje i rekwizyty, a odgrywanie bardziej przypomina teatr improwizowany. Nie ma siedzenia przy stoliku i opowiadania. Jeśli twoja postać wstaje – wstajesz. Jeśli wskakuje na stół, żeby wygłosić płomienną przemowę – wskakujesz na stół i przemawiasz. Jeśli staje do pojedynku – nie ma rady, trzeba wyciągać mieć (rzecz jasna z pianki).

Podczas obozu odbyły się dwa larpy, oba napisane przez kadrę specjalnie na potrzeby grupy. Pierwszy w konwencji pirackiej, podczas którego rozbitkowie ze statku “Chciwość morskich tułaczy” eksplorowali Wyspę Tysiąca Pękniętych Czaszek, szukając fragmentów mapy prowadzącej do skarbu i walcząc ze strzegącym go Nieumarłym Kapitanem. Drugi larp to jedno z najważniejszych wydarzeń obozu, bo odbywa się już od lat na Srebrnej Górze, w siedemnastowiecznej twierdzy zarezerwowanej na ten wieczór tylko dla uczestników obozu. Tajemnicze podziemia, przestronny dziedziniec i widok na zachodzące nad wzgórzami słońce sprawiają, że naprawdę łatwo przenieść się do świata wyobraźni – w tym przypadku do ponurego świata Warhammera, gdzie właśnie grupa najmłodszych uczestników udaremniła plany mrocznych kultystów!

Głosy wśród obozowiczów są podzielone. Część uważa, że to  wycieczka autokarowa i srebrnogórski larp jest punktem kulminacyjnym obozu, ale większość chyba jednak za najważniejszy moment uważa finały kampanii RPG. Przecież to wtedy domykają się tworzone przez cały turnus historie i emocje sięgają zenitu.

Gry fabularne to nie wszystko. Codziennie odbywają się zajęcia dodatkowe, nastawione na rozbudzanie kreatywności. Na przykład cykliczne warsztaty światotworzenia. Kto by pomyślał, że 11 i 12-latki z własnej woli spędzą łącznie prawie 10 godzin, wymyślając własne światy do gier RPG? Pomysły zaskakiwały różnorodnością. Z jednej strony archipelag latających nad oceanem wysp, z drugiej kontynent zbudowany w całości z cukru i cukierków. A co powiecie na świat w kształcie dysku, który rzucają między sobą dwaj bogowie? Obozowicze wymyślali wszystko, od kosmologii i fantastycznych ras, przez geografię i politykę aż po nowe alfabety i zwyczaje. Pomysły nie trafiły do szuflady – jeden z obozowiczów poprowadził sesję RPG (pierwszą w życiu!) w wymyślonym razem z kolegami świecie podczas obozowego konkursu na najlepszego Mistrza Gry. Zdobył wyróżnienie za wyjątkowo udany debiut!

 

Poza konkursem na Mistrza Gry, podczas którego uczestnicy prowadzili sesje swoim kolegom i koleżankom pod oceniającym okiem kadry, odbył się też konkurs na Najlepszego Gracza. Odgrywanie scenek – poważnych i komediowych – przed całym obozem, w dodatku w parze z wybranym kadrowiczem na pewno było stresujące, a jednak chętnych nie brakowało.

Przez cały turnus odbywał się też wyścig po Punkty Chwały. Codziennie (a czasem i kilka razy dziennie) na drzwiach kadrówki pojawiało się nowe Wyzwanie. Czasami było to zbieranie kolorowych żetonów, przemyślnie ukrytych dookoła budynku, a czasami zadania kreatywne, na przykład narysowanie fuzji puzona z palladynem. Rysowania było zresztą więcej, bo odbył się też konkurs na najwierniejszy portret postaci, a dodatkowo można było poćwiczyć rękę podczas warsztatów kaligrafii piórem oraz pędzlem. Juniorów zaskoczyły też zajęcia kulinarne, podczas których robiliśmy bezalkoholowe i przesłodkie piwo kremowe z Harrego Pottera i warsztaty “kuchennej alchemii”… którą dorośli nazywają po prostu kuchnią molekularną.

Kadra zadbała o sporą dawkę ruchu. Jeśli tylko pogoda dopisywała codziennie odbywały się zajęcia na świeżym powietrzu, w tym nauka szermierki bronią bezpieczną oraz łucznictwo.

Na koniec turnusu odbył się tak zwany Apel Poległych, na którym zostały wręczone nagrody i pamiątkowe koszulki – z grafiką autorstwa dawnego obozowicza Radka, który teraz jeździ z Orionem jako ratownik medyczny. Jak widać, jeśli raz przyjedzie się do Zieleńca, wraca się bez końca!

 

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

 

Airis Kamińska – z wykształcenia japonistka, zawodowo koordynator obozów młodzieżowych, wychowawca i Mistrz Gry oraz pilot wycieczek do Japonii. Moją największą pasją są gry RPG, właściwie nie ma tygodnia, żebym nie zagrała albo nie poprowadziła przynajmniej jednej sesji. Uważam, że warto je promować, więc można spotkać mnie na rozmaitych konwentach fantastyki, gdzie prowadzę prelekcje i warsztaty. Poza tym lubię pokraczne lwy, dobre książki i kaligrafować w tengwarze.

 

 

Biuro Turystyki Orion od 1992 roku organizuje wakacje dla dzieci i młodzieży z pasją. To prekursor obozów RPG-owych w Polsce, który od początku skupił się na tworzeniu progamów związanych z konkretnymi zaintersowaniami młodych ludzi. Miłośnikom fantastyki i gier fabularnych oferuje fantastyczne obozy RPG/Battle/Larp, a fanom azjatyckiej kultury i popkultury kreatywne obozy Otaku i taneczny obóz K-pop oraz młodzieżowe wycieczki do Japonii i Korei Południowej.

 

Co robi junior na wakacyjnym obozie – relacja z wyjazdu
5 (100%) 3 głosów