Szkoła z mocą – Gimnazjum Nr 1 w Gdyni

Szkoła marzeń – według rodziców

Program Szkoły z mocą zmieniania świata wyróżnia i wspiera na całym świecie szkoły, które rozwijają u dzieci i młodzieży nie tylko wiedzę, ale także kluczowe umiejętności społeczne, takie jak: empatia, uważność, praca w grupie, przywództwo, kreatywność i otwartość na zmiany. W Polsce szkół wyróżnionych tytułem Szkoły z mocą zmieniania świata jest 6. Jedną z nich jest Gimnazjum Nr 1 w Gdyni, które miałam okazję odwiedzić i porozmawiać z jego dyrektorem – Oktawią Gorzeńską. O czym? Ogólnie rzecz biorąc o tym, że się da. Da się tworzyć dobrą szkołę, lubianą przez uczniów, cenioną przez rodziców, inspirującą dla nauczycieli. Da się wprowadzać zmiany tam, gdzie są potrzebne. A w tych zmianach ważne jest nie tylko CO, ale i JAK. Oto niezwykle inspirująca rozmowa o tym, jak się robi Szkołę z Mocą.

Tytuł Szkoły z Mocą Zmieniania Świata otrzymało 6 polskich szkół. Co Was tak bardzo wyróżnia, że to właśnie „Jedynka” została nim uhonorowana?

Oktawia Gorzeńska - najbardziej lubi "salę bez drzwi", w której znajduje się m. in. skrzynka inspiracji.

Oktawia Gorzeńska – najbardziej lubi „salę bez drzwi”, w której znajduje się m. in. skrzynka inspiracji.

To zawsze była szkoła dobra, ale stawiająca tylko na wyniki. Pracuję w tej szkole od 16 lat, więc dobrze ją znam. Kiedy dwa lata temu zostałam jej dyrektorem, zmieniliśmy profil i znacznie większą uwagę zwróciliśmy na relacje tu panujące. Postawiliśmy na system wartości, który wspólnie tutaj tworzymy i wypracowujemy. Staramy się też zbliżyć szkołę i edukację bardziej do realnego życia. Teraz jest to szkoła, która owszem, stawia na wiedzę, ale wiedzę można dziś zdobyć z internetu. U nas fundamentem są umiejętności społeczne, żeby dzieci umiały współpracować, żeby umiały coś stworzyć, żeby proces tworzenia był różnie ważny, co efekt końcowy, a może nawet ważniejszy. Fundamentem są relacje, uczymy się ich wszyscy: nauczyciele, dyrekcja, rodzice, uczniowie. Uczymy się współpracy, współdecydowania i zmieniania szkoły w takie miejsce, w którym nam wszystkim jest dobrze.

Wiadomo, że jest to proces, nie zawsze łatwy. Polska szkoła jest szkołą wciąż bardzo tradycyjną, opartą na testach, wiedzy encyklopedycznej, stawiającą przede wszystkim na wyniki egzaminów. W takiej tradycji przebicie się z wartościami odwołującymi się do relacji bywa trudne. Tym bardziej, że mamy też duże problemy z wzajemną komunikacją. Czasami niektóre zmiany trudno jest wprowadzić, bo trzeba przebijać się przez narosłe latami stereotypy.

Szkoła z mocą zmieniania świata - jedna z sześciu w Polsce

Szkoła z mocą zmieniania świata – jedna z sześciu w Polsce

A co jest trudne w tym procesie zmian?

Jeżeli mówimy o zdrowym partnerstwie z młodzieżą, to wielu nauczycieli od razu odpowiada, że młodzież wejdzie nam na głowę, że dajemy za dużo wolności, że im się w głowach poprzewraca. A przecież współpraca i partnerstwo oznacza też zasady, pewien system wartości. I najtrudniej jest przekonać dorosłych, że młodzież można mądrze w to włączyć. Trudne jest też to, że bardzo boimy się błędu. Ten lęk i postrzeganie błędu jako czegoś złego i nieodwracalnego widać w młodych ludziach, ale przede wszystkim w dorosłych. My staramy się nauczyć, że jeśli popełnimy błąd, to wyciągamy z niego wnioski i idziemy dalej.

Ludzie – mówię tu o kadrze szkolnej – są przyzwyczajeni do podążania utartymi znanymi ścieżkami. Przełamanie rutyny bywa bardzo problematyczne. A dziś życie wymaga tego, żebyśmy byli elastyczni, umieli się dostosować, odnaleźć się w zmianie.

To rewolucyjne zmiany! Wszystko, co zaplanowałaś się udało?

Ja nie planowałam rewolucji. Myślałam o tych zmianach jako o procesie takim bardziej ewolucyjnym. Życie oczywiście to zweryfikowało i nastąpiła rewolucja. Chociaż na początku, kiedy planowaliśmy jakieś wydarzenia i mówiłam osobom koordynującym je – nauczycielom, rodzicom, czy uczniom – „Czuj się odpowiedzialny za to i działaj, to jest twoje pole działania”, to często kilkakrotnie jeszcze się upewniali – czy mogę? czy na pewno mam swobodę planowania i działania? Trochę trwało zanim ludzie uwierzyli i nabrali tego poczucia sprawstwa. Jeśli ktoś jest przyzwyczajony do funkcjonowania w świecie pełnym ograniczeń, to jest mu trudno się odnaleźć, kiedy nagle dostaje swobodę i przestrzeń. Widziałam więc u niektórych osób lęk i niedowierzanie. Ale teraz widzę, że bardzo dużo osób się przełamało. Nie boją się podejmować wyzwań, przychodzą ze swoimi pomysłami, kiedy zdarzy się błąd, siadamy i rozmawiamy o tym, wyciągamy wnioski.

Konik polski_12

Sala „bez telefonów” to pomysł uczniów. Tu chcą mieć przestrzeń wolną od elektroniki – porozmawiać, zjeść śniadanie, pobyć i pomyśleć.

Zrobiliśmy w tym roku ewaluację pracy szkoły. Ja wiem, że słowo „ewaluacja” jest teraz znienawidzone w edukacyjnym świecie. Powiedzmy więc, że była to warsztatowa refleksja. Poprosiłam kilka osób o moderowanie, zrobiliśmy to w formie kafejki wiedzy. I co ciekawe – bardzo dużo osób przyszło (w czasie wolnym) na to spotkanie i wszyscy bardzo się zaangażowali. Wszyscy też byliśmy zaskoczeni wynikami – tym, co wypracowaliśmy wspólnie. Okazuje się, że nawet jak się czasami ścieramy, różnimy się, zmiany niektórym przychodzą łatwiej, innym trudniej, to nasze rekomendacje były bardzo do siebie podobne i wypracowaliśmy cały katalog rzeczy, które w przyszłym roku będziemy zmieniać. Ewaluację przeprowadziły też dzieci – samorząd uczniowski. Poruszające było, w jak dojrzały sposób mówili o tym, co się w szkole dzieje, co by chciały zmienić.

Jak włączacie młodzież w ten proces zmian i tworzenia szkolnej wspólnoty i środowiska?

Mamy bardzo prężnie działający samorząd uczniowski. Przebudowaliśmy go tak, żeby działał faktycznie według zasad demokratycznych – cała szkoła wybiera swoich przedstawicieli, jest kampania wyborcza, wybierają swoich opiekunów. Spotkania samorządu i Rady Uczniowskiej odbywają się po lekcjach. Kiedy wypracowują jakieś rozwiązania, propozycje czy wnioski, przychodzą do mnie z propozycją – np. zorganizowania jakiegoś wydarzenia. Poza tym w „Sali bez Drzwi” postawiliśmy Skrzynkę Inspiracji, do której każdy może wrzucić swój pomysł odnośnie tego, co się w szkole dzieje, jest też Sznurek Pomysłów, na którym faktycznie różne pomysły się pojawiają. Konik polski_15Samorząd odpowiada za to, żeby te pomysły nie tylko sobie wisiały, ale żeby na Radzie Uczniowskiej zostały przegadane, a potem przychodzą do mnie i ustalamy szczegóły. Zdarzają się różnice zdań, ale one też okazują się wartościowe i pozwalają wypracowywać prawdziwie wspólne rozwiązania.

Czy uczniowie łatwiej niż dorośli wdrożyli się w ten nowy, proponowany przez Ciebie model szkoły, czy też potrzebowali okresu przejściowego?

Było różnie. Zeszłoroczne trzecie klasy to była młodzież, która znała jeszcze szkołę sprzed zmiany. Oni rozpoczynali pierwszą klasę w szkole nastawionej na wyniki i przygotowanie do egzaminów. Ten rocznik to były dzieciaki zadowolone ze zmian, zauważające to, co się dzieje, ale nie angażowali się osobiście, raczej byli obserwatorami.

A kolejne roczniki? To są dzieciaki przychodzące tu z różnych szkół. Jak się wdrażają w kulturę i zasady panujące w „Jedynce”?

Konik polski_7

Szkoła marzeń – według uczniów, nauczycieli i rodziców

To jest przede wszystkim kwestia nauczyciela, wychowawcy do którego trafiają. Wychowawca jest absolutnie kluczowy. Jeśli on stwarza w klasie przestrzeń do działania, do niestandardowych pomysłów, do sprawczości, motywuje do tego, żeby dzieci się angażowały, to uczniowie tę przestrzeń świetnie wykorzystują i chętnie się angażują.
Doświadczenie pokazuje też, że dzieciom nie wystarczy po prostu dać wolność, przestrzeń i „róbta co chceta”. Czasami potrzebują mentora, czasami lidera, czasami kogoś, kto ich nauczy działania, korzystania z wolności, brania odpowiedzialności, korzystania z demokracji. To się nie dzieje samo, z dzieciakami trzeba pracować. Zresztą również dorośli muszą uczyć się demokracji.

Jest w tym wszystkim miejsce na realizację programu nauczania?

Oczywiście! Realizujemy podstawę programową z każdego przedmiotu. Stawiamy jednak na metody adekwatne do tego, co wiemy np. o tym, jak funkcjonuje mózg, jak się uczy o współczesnym pokoleniu dzieci. Wybieramy metody, które uczą też umiejętności potrzebnych w życiu. Stosujemy metody aktywizujące – można pracować w grupach, w parach, można pracować projektowo. Podstawa programowa na tym nie cierpi. Oczywiście na początku zmiany nauczyciele muszą się zaangażować, poddać refleksji swoje metody działania, nauczyć się innych, ale potem to procentuje i te nowe metody sprawiają, że dzieci szybciej przyswajają wiedzę – wiem to z własnego nauczycielskiego doświadczenia. Te metody uczą nie tylko treści z programu, ale też uczą, jak się uczyć, uczą myślenia, rozwiązywania problemów, szukania rozwiązań, współpracy, projektów. Tego wszystkiego nie da się nauczyć robiąc jedynie wykład z prezentacją.

W szkołach, które zdecydowały się na zmiany w kierunku podobnym, jak u was, podkreśla się, że aby zmiany się powiodły, trzeba zacząć od stworzenia prawdziwej społeczności szkolnej złożonej z nauczycieli, rodziców i uczniów. Jak się tworzy taką wspólnotę?

W "sali bez drzwi" uczniowie sami zrobili kolaż promujący zdrowe odżywianie

W „sali bez drzwi” uczniowie sami zrobili kolaż promujący zdrowe odżywianie

Przede wszystkim trzeba budować poczucie identyfikacji, tożsamości – że szkoła to my. Żebyśmy zaczęli traktować szkołę jako miejsce, które razem tworzymy i za które wszyscy jesteśmy odpowiedzialni. Ale też które wszystkim nam służy. Ważne jest też, żeby wszyscy mieli poczucie sprawstwa, żeby czuli, że w tej wspólnej przestrzeni mogą działać i na nią wpływać. Bardzo ważny w takiej wspólnocie jest też lider. To musi być osoba, która ma wizję tego, co chce stworzyć i potrafi innych do tej wizji przekonać. Musi mocno stawiać na samorozwój, uważnie obserwować wszystkie procesy, które się dzieją, umieć inspirować ludzi do działania.

Dla dzieci w klasie kluczowy jest wychowawca, który też będzie liderem, a nie kwoką. Powinien być mądrym mentorem, który potrafi inspirować i poprowadzić, ale też – co nie mniej ważne – wycofać się i pozwolić działać samodzielnie. Bardziej moderator niż przywódca, ktoś jak coach. Nie oceniający, lecz inspirujący do samodzielnego myślenia.
Po dwóch latach dyrektorowania widzę, że ta moja wizja szkoły jako miejsca współtworzonego i wspólnoty, która jest za nie odpowiedzialna i ma poczucie sprawstwa – że ona się sprawdza. Nie było łatwo, nie jest łatwo, ale warto.

Co jest podstawą dobrych relacji w tej wspólnocie?

Konik polski_26

Misja szkoły – nie tylko na tablicy, ale przede wszystkim w codziennym życiu

Ważne jest, abyśmy mieli świadomość własnej wartości i kompetencji. Żebyśmy się szkolili i nabywali kompetencje, które są nam potrzebne w pracy z ludźmi. Żebyśmy zderzając się z problemami, czy konfliktami nie odwracali się i nie wycofywali do strefy komfortu. Dlatego mamy sporo szkoleń, ale też bez przesady. Obowiązkowe było szkolenie z komunikacji, natomiast cały szereg innych szkoleń, np. dotyczących kreatywności na lekcji czy wykorzystania metod aktywizujących, były dla chętnych. Ciekawe jest to, że na początku startowaliśmy z małą grupą, natomiast w drugim roku na szkolenia przychodziła już ponad połowa grona pedagogicznego, poświęcając swój wolny czas. Nie było za to żadnego wynagrodzenia. Widać, że buduje się w ludziach taki etos poszukiwania, wspólnoty i dzielenia się. Czują się też silniejsi i nie boją się podejmować wyzwań.

Ważna jest też dobra i mądra współpraca z rodzicami. Również edukowanie ich, by nie patrzyli na szkołę przez pryzmat doświadczeń z własnego dzieciństwa, lecz dostrzegli, że szkoła się zmieniła.

Jak zbudowałaś tę dobrą współpracę z rodzicami?

Na korytarzach mnóstwo zdjęć - pamiątek wielu zrealizowanych projektów i działań

Na korytarzach mnóstwo zdjęć – pamiątek wielu zrealizowanych projektów i działań

Zaczęłam od tego, że spotkałam się z Radą Rodziców i przedstawiłam im wizję rozwoju szkoły. Poprosiłam, by zgłaszali do niej swoje pomysły. I powoli, małymi krokami układaliśmy sobie współpracę. Zrobiłyśmy na przykład z przewodniczącą Rady Rodziców wspólne dyżury. Na pierwszy nikt nie przyszedł, ale na kolejnym już pojawili się goście. Od początku byłam też otwarta na spotkania z rodzicami. Druga sprawa – pracujemy nad wywiadówkami. Żeby nie były „uławkowione”, żeby przestrzeń też sprzyjała bliższym relacjom rodziców i wychowawcy. Robimy różne wydarzenia, zapraszamy rodziców do współorganizowania ich. Zrobiłam też na przykład tłusty piątek z dyrektorką, na który każdy mógł przyjść z pączkami, usiąść przy jednym stole, porozmawiać. Przyszło ponad dwadzieścia osób. Oczywiście nie mam kontaktu ze wszystkimi rodzicami, ale jestem otwarta i rodzice o tym wiedzą, że mogą przyjść, spotkać się, porozmawiać, ale też zgłaszać i realizować własne pomysły. Jedna mama – śpiewająca mama – zrobiła u nas koncert, inna zorganizowała warsztaty, na

"Jedynka" jest doceniana w wielu dziedzinach

„Jedynka” jest doceniana w wielu dziedzinach

których uczyliśmy się, jak dać drugie życie dżinsom. Mamy więc szereg niekonwencjonalnych spotkań, które pokazują, że relacje szkoły z rodzicami to nie tylko wywiadówki, nie tylko warsztaty z psychologiem.

A w sytuacjach trudnych?

Jestem zwolenniczką rozmowy i niezamiatania problemów pod dywan. Rodzice są różni, mają różne potrzeby i poglądy. Naszym zadaniem jest szukanie rozwiązań, które będą optymalne dla wszystkich, które będą stanowiły wspólny mianownik. Chociaż wiadomo, że czasami nie da się wszystkich zadowolić w stu procentach. Tu jest bardzo ważna rola lidera – wychowawcy klasy, czy dyrektora szkoły – żeby umieć wysłuchać, wejść w dialog, być na to otwartym, ale też, kiedy trzeba, umieć postawić granice. W szczególnie trudnych sytuacjach zwołuję zespół kryzysowy i wspólnie naradzamy się, co zrobić.

Wyzwania na kolejny rok?

Na pewno jeszcze większe włączanie rodziców, wzmacnianie ich roli z pójściem w kierunku mądrego partnerstwa. Nacisk na doskonalenie i rozwój grona pedagogicznego. Nacisk na pracę wychowawczą i rolę wychowawcy jako mądrego lidera, mentora prowadzącego i moderującego grupę. I komunikacja. To jest obszar, który jeszcze wymaga rozwoju i ulepszania. Tym bardziej, że od niej zależą wszystkie inne obszary.

This slideshow requires JavaScript.

c

Gimnazjum Nr 1 w Gdyni odwiedziła, z Oktawią Gorzeńską rozmawiała i zdjęcia zrobiła: Elżbieta Manthey

6 wyjątkowych polskich szkół (z mocą zmieniania świata)

Szkoła z mocą – Gimnazjum Nr 1 w Gdyni
5 (100%) 3 głosów

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *