Stadion PGE Narodowy można zwiedzać. To niby rzecz oczywista, ale warta podkreślenia, ponieważ nie wszyscy zdają sobie sprawę, że stadion funkcjonuje nie tylko w czasie wydarzeń sportowych czy koncertów, ale po prostu na co dzień.

Stadion został zaprojektowany w taki sposób, aby mogły się na nim odbywać imprezy o najróżniejszym charakterze. A więc nie tylko piłka nożna czy koncerty. Na stadionie odbyły się już mecze żużlowe, hokejowe, motocrossowe, kartingowe, mecze siatkówki, zawody monster trucków, targi żeglarskie a nawet… zawody windsurfingowe! Płytę stadionu zalano wodą, ustawiono wielkie wentylatory i już! Pięćdziesiąt tysięcy osób mogło z bliska oglądać umiejętności surferów na ogół podziwiane z odległego brzegu lub na ekranach telewizorów.

O różnorodności PGE Narodowego przekonujemy się idąc tunelem dla VIP-ów. Prowadzi od specjalnego wejścia do przestronnego korytarza, z którego ważni goście przechodzą do swoich lóż. O nich za chwilę. Na razie kroczymy czerwonym dywanem i oglądamy zdjęcia przedstawiające różne wydarzenia, które odbyły się na stadionie. Nasza przewodniczka (Monika Borzdyńska, rzecznik prasowy stadionu) prowadzi nas do pomieszczenia, które znajduje się bezpośrednio przed wejściem na płytę stadionu. Zmierzamy tam windą i plątaniną korytarzy. Pytając, czy zdarza się komuś w nich zabłądzić, słyszymy, że każdy pracownik ma na telefonie apkę, która pomaga mu odnaleźć się w tym labiryncie. Kiwamy głową ze zrozumieniem i wkraczamy do tzw. mixed zone.

To jest przestronne pomieszczenie, w którym spotykają się drużyny piłkarskie po wyjściu z szatni. To właśnie tu w czasie transmisji z meczów oglądamy dwa szeregi piłkarzy przestępujących niecierpliwie z nogi na nogę w oczekiwaniu na wejście na murawę. Tu chwytają za rękę dzieci, przechodzą przez szklane drzwi i wchodzą na boisko. Jednak zanim to się stanie, najpierw muszą na stadion dojechać. Autokar wjeżdża do tunelu i zatrzymuje się bezpośrednio przy mixed zone. Stamtąd do szatni już tylko kilka kroków. W mixed zone stoją szeregi ławek rezerwowych. A właściwie foteli, bardzo wygodnych. Zaświadczył o tym Staszek rozparty w fotelu, na którym sam Ronaldo opłakiwał porażkę. Do mixed zone odsyłani są też piłkarze ukarani czerwoną kartką. Tu mogą dokończyć oglądanie meczu na jednym z telewizorów.

Ławki, a raczej fotele rezerwowych

A szatnia to pomieszczenie, w którym przy ścianach ustawiono w szeregu szafki z siedziskami. W czasie meczów w każdym boksie czekają na zawodników ich stroje. Mamy szczęście, bo w czasie naszego zwiedzania w boksach wiszą autentyczne koszulki piłkarzy naszej reprezentacji. Jeden z naszych juniorów niemal klęka przed tą z napisem „Fabiański”. Mooogęęęę? – pyta wzrokiem spaniela, chwyta ją jak relikwię i pozuje do zdjęć. Ale pamiątka!

Opuszczamy szatnię i wkraczamy na płytę stadionu. To najbardziej magiczny moment wycieczki. Spoglądamy na puste trybuny i wyobrażamy sobie jak to jest, gdy na nasz widok kilkadziesiąt tysięcy gardeł ryczy chóralne powitanie. Ciarki na plecach. Płyta boiska zrobiona jest z betonu. W czasie meczów piłkarskich układana jest na niej trawa – jednorazowy koszt to ok 400 tysięcy złotych. W ogóle liczby Narodowego oszałamiają. Miesięczne koszty utrzymania stadionu to ok. 4 miliony złotych! Ale – zapewnia przewodniczka – stadion na siebie zarabia, przede wszystkim dlatego, że jest obiektem uniwersalnym.

A nad płytą, w centralnym punkcie dachu, cztery ogromne telebimy zawieszone na potężnych, stalowych linach. Każdy ma ponad 50 metrów kwadratowych powierzchni, tyle co średnie mieszkanie w bloku. Nad nimi – ruchomy dach. Konstrukcja przypominająca pajęczynę rozsuwa się od obrzeży w kierunku punktu centralnego (czyli jak się otwiera to się zamyka). Nie można tego robić w czasie deszczu, dlatego trzeba wcześniej przewidzieć pogodę. Większość wydarzeń odbywa się przy otwartym dachu – dla lepszej wentylacji. Przy okazji dowiadujemy się, że słynne kilka lat temu plany wybudowania skoczni narciarskiej poszły do lamusa. Nie da się tego zrobić, ponieważ trzeba by naruszyć konstrukcję dachu. Trochę szkoda.

Na trybunach oglądamy też stanowiska komentatorów sportowych: kilka szeregów blatów, z których każde wyposażone jest w gniazdka elektryczne. A dla dzieci największą atrakcją tej części wspinaczka na samą górę trybun. Stąd widok jest najbardziej rozległy, Tu chcemy siedzieć w czasie meczu – orzekły zgodnie.

Ostatnim punktem wycieczki (znów windy i korytarze) są loże VIP. Otaczają pierścieniem stadion mniej więcej w połowie wysokości trybun, rozdzielając je na dolne i górne. Do lóż VIP prowadzi osobne wejście na stadion. Każda z nich zapewnia świetny widok na boisko, w każdej można zorganizować catering, a jeśli na meczu zionie nudą – zamknąć szklane drzwi i np. porozmawiać o interesach. Bo loże wykupują przede wszystkim firmy. To bardzo podnosi ich prestiż – tłumaczy przewodniczka.

Loża „Platynowa”

Największa, najlepiej położona (w połowie długości boiska) loża VIP zwana jest „Platynową” lub „Prezydencką” W czasie meczów reprezentacji piłkarskiej to tu prezes PZPN Zbigniew Boniek podejmuje gości. Skórzane kanapy i fotele, barek i stanowisko dla kucharza, ekrany, osobne toalety i mnóstwo miejsca dla co najmniej setki osób. Pięknie prezentuje się też loża kryształowa z efektownym żyrandolem z kryształków Swarovskiego. Ile kosztuje wynajęcie loży? – pytamy. Ceny są bardzo zróżnicowane, zależą od wielkości loży oraz długości najmu. Można skorzystać z niej na jedno wydarzenie, można wynająć na cały rok lub dłużej. Ale tanio nie jest. Przy pojedynczych wydarzeniach ceny zaczynają się od 1500 – 2000 zł za jedną osobę.

Wycieczka na PGE Narodowy była arcyciekawa i ekscytująca (koszulka z Fabiańskim!) ale też pozostawiła pewien niedosyt. Jak to jest, gdy stadion zapełniony jest publicznością? Jak brzmi kilkadziesiąt tysięcy gardeł dopingujących zawodników? Jaka energia unosi się w powietrzu? Jak przeżywa się mecz na żywo? Koniecznie musimy to sprawdzić!

 

INFORMACJE PRAKTYCZNE:

Stadion PGE Narodowy można zwiedzać przez siedem dni w tygodniu. Wycieczki odbywają się zawsze w towarzystwie przewodnika, oprócz polskiego możliwe są w sześciu innych językach. Ceny biletów zależą od rodzaju wycieczki. Bilety rodzinne kosztują od 27 do 112 zł. Wszystkie informacje o zwiedzaniu dostępne są TUTAJ.

Warto też zajrzeć TUTAJ, żeby zobaczyć panoramy stadionu i jego poszczególnych pomieszczeń.

 

Foto: Elżbieta Manthey i Wojciech Musiał

 

Wycieczka po PGE Narodowym – przygoda nie tylko dla fanów piłki
5 (100%) 2 głosów