O jakich atrakcjach myślicie słysząc “Kraków”? Wawel. Smok. Sukiennice. Kościół Mariacki – to chyba najpopularniejsze skojarzenia. Tymczasem Kraków to nie tylko miejsce historyczne. Można tu znaleźć wiele bardziej „współczesnych” rozrywek. Wśród nich jest również Ogród Doświadczeń im. Stanisława Lema. 

Ogród ten to 6 ha zieleni, które zamiast kwiatów wypełniają instalacje zachęcające do eksperymentowania w pięciu kategoriach: optyka, hydrostatyka, akustyka, mechanika i magnetyzm. 

Wchodząc tam, trochę się bałam, że moja wiedza z dziedziny fizyki okaże się niewystarczająca, w zetknięciu z pytaniami moich dzieci. Na szczęście każda instalacja jest bardzo dobrze opisana. Więc jeśli pojawiały się jakieś pytania, a mama z tatą nie znali odpowiedzi, można było wspomóc się tabliczką. Początkowo jednak najczęstszym pytaniem było „A co tu się robi?” I muszę przyznać, że bardzo podobały mi się odpowiedzi, które dawały przymocowane przy instalacjach tabliczki. Prawie każda zaczynała się od „możesz”. „Możesz popchnąć…” „Możesz zakręcić…” „Możesz obserwować…” Nikt do niczego nie zmusza. Nikt z góry nie zakłada, że jest jedyny słuszny sposób przeprowadzania eksperymentu. Dopóki nie niszczysz niczego i nie robisz krzywdy innym zwiedzającym – próbuj! Z każdą kolejnym urządzeniem, moje dzieci coraz lepiej rozumiały tę zasadę i pytanie „a co tu się robi?” zadawały dopiero, kiedy ich własne próby nie pokazały niczego ciekawego. 

Oczywiście były też takie instalacje, które nie wzbudziły ich zainteresowania. Albo wzbudziły zainteresowanie w jednym, a w drugim – wcale a wcale. Przy niektórych konstrukcjach staliśmy więc długo, inne mijaliśmy po pobieżnym badaniu. To jednak właśnie jeden z naturalnych procesów nauki. Jeśli coś mnie zainteresuje, spędzam dużo czasu i energii, żeby zgłębić temat. Jeśli nie – ile bym nie siedział nad danym tematem, to i tak niewiele z tego wyniosę. Nie ma więc co liczyć na to, że odwiedzając takie miejsce pokażemy dziecku każde urządzenie, wytłumaczymy każdą zasadę, przekażemy całą wiedzę na temat praw fizyki. Tak się nie da. Jednak jestem pewna, że to co robiły w Ogrodzie Doświadczeń moje dzieci, to co usłyszały, nazwały lub tylko zaobserwowały, choć nie były w stanie tego nazwać, pomoże im lepiej rozumieć otaczający je świat, pomoże zaciekawić fizyką i jej prawami, utwierdzi w przekonaniu, że nauka jest ciekawa i przyjemna. 

Chętnie wrócilibyśmy tam jeszcze raz. 

A poza opisanymi przeze mnie instalacjami znajdziecie tu też – jak to w ogrodzie – trzy strefy przyrodnicze:

– Lem-birynt, czyli żywopłotowy labirynt wypełniony cytatami z twórczości Lema, w którym dzieci mogą szaleć do woli.

– Geo-gródek – czyli miejsce poświęcone skałom, które można znaleźć w architekturze Krakowa

– Zapachowo – to część, która rzeczywiście wygląda jak ogród, pełno tam pachnących kwiatów i roślin, które można wąchać do woli.

Do nich też warto zajrzeć w przerwie między eksperymentowaniem.

Więcej informacji, ceny biletów i godziny otwarcia znajdziecie na stronie Ogrodu.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

autorka: Ola Jurkowska – nauczyciel języka angielskiego, któremu praca w szkole uzmysłowiła, jak absurdalne może to być zajęcie. W trosce o własne dzieci stara się zatem na własną rękę szukać sensownych rozwiązań w tej dziedzinie. Prowadzi bloga o edukacji, wychowaniu i zabawie – www.naszekluski.pl.

Kraków dla ciekawskich juniorów – Ogród Doświadczeń im. Stanisława Lema
5 (100%) 2 głosów