Wszystkich Świętych za nami, dynie posprzątane, więc najwyższy czas zabrać się za przygotowanie świątecznego występu. W końcu mówią, że “It’s the most wonderful season of the year”…! Od ponad 10 lat śledzę praktyki związane z przygotowywaniem przedstawień przedszkolnych na Święta, ale również Dzień Matki, pasowanie na przedszkolaka i inne okazje. Dziś dzielę się z Wami ciemnymi stronami tych, wydawać by się mogło, radosnych wydarzeń.

Jingle Bells po raz… 544633!

Dzieci będą ćwiczyć program wystąpienia codziennie przez ok. 3-4 tygodnie. Zakładając, że zajmie im to godzinę dziennie, daje to około 20 roboczogodzin. Jeśli Ty poświęcił(a)byś 20 godzin, aby nauczyć się czegoś nowego, byłby to pewnie sformalizowany kurs zakończony certyfikatem, którym można pochwalić się w CV i na LinkedIn. Twoje dziecko mogłoby w tym czasie przeżyć wartościową przygodę edukacyjną – zgłębić wiedzę o nieznanym gatunku zwierząt, eksplorować kosmos albo poznać flagi świata. Gdyby ten czas przeznaczyć na ćwiczenie umiejętności, która ma swoje kontinuum, czyli np. matematyki, rysowania lub gry na instrumencie, po 20 godzinach pracy dziecko zobaczyłoby realne efekty swojej pracy. A tymczasem Twój przedszkolak poświęca właśnie ten czas na śpiewanie trzech niezbyt skomplikowanych piosenek w kółko.

Próby do przedstawienia są dla małych dzieci najzwyczajniej w świecie… nudne. Przez miesiąc śpiewają tę samą piosenkę i nie do końca rozumieją, dlaczego wychowawczyni każde im mocniej machać rączkami. W scenariuszach z podziałem na role oczekiwanie na swoją kolei jest dla przedszkolaków wyjątkowo mało ekscytujące. A kiedy w przedszkolu pojawia się nuda, za rogiem czają się też problemy z zachowaniem. Większość prób do przedstawień, w których uczestniczyłam, kończyła się frustracją nauczycielek na niesubordynację dzieci będącą efektem nudy. W każdej grupie znajdzie się na pewno kilkoro dzieci, dla których takie powtarzalne zadania będą wciągające, ale będą też takie, dla których wysiedzenie w ciszy i spokoju obserwując kolegów jest praktycznie niewykonalne. Dla nich próby to piekło na ziemi, które dodatkowo potęgują stygmatyzację dzieci z wyzwaniami jako “źle zachowujące się”.

Aktor, czy rekwizyt na scenie?

Gdybyśmy zrobili ranking “najfajniejszych” przedstawień przedszkolnych, na pewno wysoką notę zajęłyby wszystkie z serii “zabawne”. Jaś przebrany za żuczka, Marysia deklamująca wierszyk z żarcikiem, którego sama nie rozumie, a do kompletu grupa tańczące “pocieszną” choreografię. Niestety często na takich występach nie śmiejemy się z dziećmi, a… z dzieci. Obsadzanie dzieci w komediowych rolach rzadko odbywa się za ich świadomą zgodą, ich głos rzadko brany jest pod uwagę. Na stole pojawiają się argumenty typu “załóż czapkę z uszami, chociaż nie chcesz – przecież piesek musi mieć uszka!”, podczas gdy dziecko nie miało szansy zdecydować, czy w ogóle chce tym pieskiem być. Zupełnie inny klimat ma przygotowywanie komediowych występów ze starszymi dziećmi, które są świadome swojego ciała, ruchu i przywar i np. podczas licealnych przedstawień świadomie decydują się na obsadzenie w rolach humorystycznie interpretujących ich cechy charakterystyczne. Takie wydarzenia mogą pozytywnie wpływać na budowanie pewności siebie dziecka, w przeciwieństwie do przedstawień przedszkolnych, gdzie przedszkolaki traktowane bywają przedmiotowo.

Na przedstawieniach obowiązuje też zazwyczaj zasada obowiązku udziału. Powód jest bardzo prozaiczny – jeśli nauczycielka zgodziłaby się na nieuczestniczenie jednego dziecka, prawdopodobnie w kolejnych minutach wykruszyłaby się po kolei cała grupa, bo udział w przygotowaniach jest dla dzieci naprawdę mało interesujący! 

Nauczycielskie zastaw się a postaw się

Przedszkolne przedstawienie to okazja do popisu dla nauczycielek, które prześcigają się w ręcznie robionych dekoracjach, kostiumach i zaangażowaniu w przygotowanie dzieci. Można pokusić się o stwierdzenie, że wychowawczyni zależy na sukcesie przedstawienia dużo bardziej, niż dzieciom, które nie do końca jeszcze poznawczo rozumieją koncept występu publicznego i jego społeczny odbiór. Dla przedszkola jest to często jedyna okazja, żeby pokazać rodzicom efekty swojej pracy (co jest oddzielnym tematem, ale o tym za chwilę!). Zdarza się, że podczas układania repertuaru zaczyna się mała wojna podjazdowa – ale jak to, jeśli pani od angielskiego przygotowała trzy piosenki, to z tańców też muszą być trzy! W zeszłym roku nasza grupa zaśpiewała w sumie sześć piosenek, to w tym musi być co najmniej osiem, żeby nie było obciachu! Przedstawienie często przybiera formę “pokazu”, w którym jak już pisałam wyżej, dzieci nie są pełnoprawnym współautorem, a marionetkami. W naszym 10-letnim doświadczeniu współpracy z przedszkolami w ramach speak:art wielokrotnie powtarzał się problem, że angielska piosenka w ogóle nie pasuje do scenariusza, ale przecież MUSI BYĆ, żeby rodzice zobaczyli, że dzieci coś w tym przedszkolu robią! W efekcie piosenka po angielsku czy hiszpańsku była doklejana na samym końcu sztucznie wydłużając program. W ekstremalnych przypadkach występy trzy- czy czterolatków potrafiły trwać grubo ponad godzinę! Wracając do pierwszego omawianego tematu, wyobraźcie sobie teraz ile czasu poświęciły dzieci na próby…!

It’s the most.. stressful day of the year!

To, że przygotowania i próby nie są dla dzieci frajdą, już wiemy. Niestety, im dalej w las, tym więcej stresogennych czynników. Dzień występu jest nerwowy dla całego przedszkola, co od rana udziela się dzieciom, przez co funkcjonują na wysokim poziomie energii i napięcia, są bardziej zaczepne i pobudzone. Normalnym zachowaniem dla tego etapu rozwojowego jest, że dziecko, które zobaczy swoich rodziców nie chce zostać z grupą i wyjść na scenę, tylko wolałoby biec do rodziców, wyściskać ich i zostać z nimi na widowni. Aby temu zapobiec większość przedszkoli stosuje politykę “chowania” dzieci przed przedstawieniem, aby nie widziały zbierających się na widowni rodziców. Dzieci jednak nie są głupie, czują atmosferę podekscytowania, próbują podglądać przez drzwi i wypatrują swojej mamy i taty, choć są od nich przymusowo oddzieleni. Nie pachnie mi to zbytnio rodzicielstwem bliskości ani uważnością na potrzeby i emocje dzieci… Pamiętam kuriozalną sytuację, kiedy na początku mojej nauczycielskiej przygody prowadziłam występ mojej grupy trzylatków i zauważyłam, że jeden z chłopców nie może skupić się na swojej roli, bo wypatruje na widowni swoich rodziców i ewidentnie nie może ich zlokalizować. Pomyślałam, tak jak on, że pewnie nie przyszli i bardzo się zdziwiłam, kiedy zobaczyłam jego mamę po zakończonym przedstawieniu. Zapytałam ze zdziwieniem, czy była na przedstawieniu, na co ona ze spokojem powiedziała, że oczywiście, była od początku, ale siedziała z tyłu przykryta chustką, bo gdyby jej syn ją zobaczył o dalszym jego występowaniu nie byłoby mowy. 

Jako kontrargument można by powiedzieć, że to akurat fajnie, że dzieci uczą się radzić sobie ze stresem związanym z wystąpieniami publicznymi. Oczywiście się z tym zgadzam, ale uważam też, że dla przedszkolaków nie jest to jeszcze ten etap rozwoju emocjonalnego. Odwagę do wystąpień publicznych trzeba zbudować w sobie świadomie, a nie poprzez bycie wypchniętym na scenę wbrew swojej woli. Nie mogę też zapomnieć, jakie słabe wsparcie emocjonalne otrzymała od swoich rodziców dziewczynka, która panicznie bała się wejść na scenę stojąc już w przebraniu bociana, a jej mama zdecydowanym głosem tłumaczyła, że jeśli tego nie zrobi, nie przyjdzie do niej w tym roku Mikołaj i może zapomnieć o prezentach.

Telekamery

No dobra, wydarzyło się, jesteś już zastygłym ze stresu i przerażenia trzylatkiem postawionym na scenie w przebraniu muchomora. Ktoś inny teraz mówi, śpiewacie piosenkę, jakoś to będzie. Spróbuj zamknąć oczy i wyobrazić sobie, co widzi dziecko w takiej sytuacji. Uśmiechnięte, wspierające twarze rodziców? Absolutnie! Dzieci stoją przed ścianą z nagrywających telefonów komórkowych i wpatrujących się w ekrany rodziców. Rodzice nie patrzą na dzieci, kontrolują czy równo im się nagrywa. Doświadczyłam tego pierwszy raz występując z moją grupą w ursynowskim przedszkolu w 2014 roku i od tej pory obserwuję, że ten trend trwa. Wielu profesjonalnych muzyków zabrania na swoich koncertach nagrywania nie z powodu obawy o prawa autorskie, a z dbałości o uważność na tu i teraz swoich słuchaczy. Ogromnie brakuje tego na przedszkolnych przedstawieniach. A przecież to my, rodzice, jesteśmy przykładem dla naszych dzieci, to od nas uczą się zachowań społecznych.

Słabo dobrane KPI

A po co te nagrania? A żeby pokazać babciom, dziadkom i wszystkim koleżankom z pracy. Niby fajnie, że celebrujemy ważne momenty dla naszych dzieci. Polecam jednak najpierw zapytać dzieci, czy na pewno sposób w jaki to robimy jest zgodny z nimi. Obie moje córki na etapie przedszkolnym przechodziły przez fazę “nie rób mi zdjęć” no i absolutnie “nie pokazuj babci”. Choć może nam się wydać to niezrozumiałe, bo przecież ta nasza żabcia Julcia wyglądała prze-słod-ko, warto zadać sobie pytanie czy jesteśmy gotowi uszanować zdanie Julii. To też dobry moment na refleksję, dlaczego nasza córka nie chce pokazywać bliskim nagrań ze swojego występu. Nie jest z niego dumna? Może się okazać,  że… przypomina jej to okropny moment, w którym nie czuła się dobrze, była do czegoś zmuszona i najchętniej by o tym jak najszybciej zapomniała. Chwalenie się takimi zdjęciami czy nagraniami może też wzbudzić w dzieciach poczucie, że należy robić rzeczy przeciwko sobie, aby zadowolić innych (“no jak to Ci się nie podobało, przecież byłaś taką uroczą żabką!”).

Zidentyfikowanie ostatniego już kawałka tej układanki wymaga od nas spojrzenia na sprawę nieco szerzej. Wspominałam wcześniej, że w wielu przedszkolach przedstawienia są jedyną formą pokazania rodzicom efektów pracy dzieci, dlatego presja na to, aby wyszły świetnie jest tak duża. Warto, aby rodzice i bliscy doceniali rozwój dziecka, zdobytą wiedzę i kształtujące się kompetencje, bo właśnie to jest efekt wytężonej pracy dzieci i nauczycielek, a nie jednorazowy występ. Warto, aby przedszkole miało opracowane formy prezentowania rodzicom postępów i osiągnięć dziecka. Świetną formą jest portfolio ucznia, czyli zbiór prac z dłuższego okresu czasu, a nawet całego roku szkolnego pokazujący progres ucznia. Innym pomysłem może być regularne przygotowywanie krótkich relacji z codziennej pracy, np. wideo pokazujących dzieci śpiewające piosenkę miesiąca czy bawiące się w edukacyjną grę. Czasem wystarczy też najprostsza forma pisemna, czyli krótki newsletter informujący czego dzieci uczyły się w ostatnim miesiącu. To daje o wiele lepszy wgląd w postępy dziecka, niż jeden występ.

Co możesz zrobić?

Jako rodzic

Przede wszystkim dopytaj w przedszkolu z wyprzedzeniem, czy i jakie przedstawienia będą przygotowywane. Dowiedz się, ile będą trwały przygotowania i czy nie będą kolidowały z regularnymi zajęciami. Często zdarza się, że w tym kilkutygodniowym okresie prób praktycznie wszystkie zajęcia edukacyjne są zawieszone na rzecz wielogodzinnych przygotowań do przedstawienia!

Mając taką wiedzę, uzgodnij ze swoim dzieckiem czy ma ochotę zaangażować się w ten projekt. Warto zachęcić dziecko, bo przedszkolne przedstawienie to wielkie wydarzenie – dzieci będą przebrane w kostiumy, do przedszkola przyjdą wszyscy rodzice, a czasem też dziadkowie i babcie. Żeby wszystko świetnie wyszło potrzeba jest dużo pracy, dlatego wszystkie dzieci będą wiele razy ćwiczyć piosenki i wierszyki. Uprzedź dziecko, że może to być czasem nudne.

Jeśli Twoje dziecko jest podekscytowane perspektywą przygotowania przedstawienia – to świetnie! Jeśli jednak okazuje, że go to nie interesuje albo czujesz, że wywołuje to w nim onieśmielenie – nie ma sensu naciskać. Poinformuj wychowawczynie, że dziecko nie jest gotowe i na Waszą prośbę nie będzie brało udziału w przedstawieniu. Dowiedz się, co będzie robić w czasie prób – oby nie obserwować występującą grupę. Pierwsze dziecko nieuczestniczące w przygotowaniach może być odbezpieczeniem bomby wychowawczej w grupie i siłą rzeczy skłoni wychowawczynie do włączenia bardziej demokratycznego podejścia do zarządzania grupą.

W dniu przedstawienia koniecznie przyjdź wraz z dzieckiem obejrzeć występujących kolegów i dopingujcie ich głośnymi brawami! Po występie porozmawiaj z dzieckiem, zapytaj o jego wrażenia i czy wiedząc już jak cały ten proces wygląda, chciałoby zaangażować się przy kolejnej okazji. Niektóre dzieci potrzebują więcej czasu, aby zbudować w sobie gotowość do wystąpień publicznych i być może potrwa to aż do etapu szkolnego. A inne nigdy nie będą czuły się dobrze na scenie – tak samo jak dorośli! 

Bez znaczenia, czy Twoje dziecko występuje czy nie – porusz na forum rodziców temat zdjęć i video. Zapytajcie w przedszkolu, czy jest szansa na zatrudnienie profesjonalnego fotografa, który zrobi dobre jakościowo zdjęcia z występu i jedno, kompletne nagranie całości. Dzięki temu zyskacie wartościową pamiątkę, a w ważnym dla dzieci czasie występu skupicie się na nich, a nie na ekranie telefonu.

Jako nauczyciel 

Wszystko w Twoich rękach! Zastanów się, czy klasyczny występ w układzie scena i widownia to coś, co będzie służyło Twoim uczniom. Spotkałam się z już z naprawdę ciekawymi alternatywami! Kluczem do sukcesu będzie przeniesienie ciężaru z “występu” na włączenie rodziców do wspólnych aktywności. Możecie zorganizować świąteczny wieczorek, kiedy dzieci i rodzice wspólnie śpiewają znane i lubiane piosenki siedząc w kręgu albo wspólne warsztaty plastyczne z ozdabiania pierników czy przygotowywania ozdób świątecznych. Nie ma wątpliwości, że takie wydarzenie będzie dla dzieci dużo większym przeżyciem i atrakcją, niż stresujący występ na scenie! Znam też przedszkola, które zrezygnowały z formuły zapraszania rodziców i pompowania bańki stresu i napięcia. Jeśli wraz z dziećmi chcecie przygotować okolicznościowy występ, możecie po prostu nagrać go na video (pozwalając sobie na tyle powtórek ile dzieci będą potrzebowały) i wysłać rodzicom np. w Wigilię, do wspólnego obejrzenia przy świątecznym stole.

Jeśli mimo wszystko wolisz (lub musisz!) pozostać przy klasycznej formie występu, postaraj się oddać jak najwięcej decyzyjności i inicjatywy w ręce dzieci. Grupa optuje za występem w stylu pirackim zamiast piosenek o śnieżynkach? Jeśli to ich kręci, to czemu nie! Wszystko, co zrobicie za zgodą i decyzją dzieci będzie dla nich ważniejsze i bardziej wartościowe.

Ustal z dyrekcją, czy macie możliwość zatrudnienia na ten event fotografa. Jeśli przedszkole nie ma na to budżetu, warto wyjść z inicjatywą niewielkiej składki od rodziców. Możesz też zaproponować fotografowi transakcję wiązaną, w której on uwieczni występ za darmo, a Wy dacie mu możliwość zaaranżowania mini-studia na świąteczne sesje rodzinne, z których rodzice będą mogli skorzystać przed i po przedstawieniu.

Autorka: Ada Chmielewska – właścicielka szkoły językowej speak:art. Z wykształcenia psycholożka i edukatorka. Absolwentka Teaching English to Young Learners na UW i certyfikowana przez Cambridge lektorka języka angielskiego. Jako edukatorka pracowała w Indonezji, Wielkiej Brytanii i Chinach. Trenerka nauczycieli na konferencjach, warsztatach i webinarach. Inicjatorka i liderka międzynarodowych projektów wspierających edukację.