Na „Alfabet niepodległości” składa się kilkadziesiąt haseł pokazujących zarówno najważniejsze postaci i wydarzenia tamtego okresu, jak i szczegóły mniej oczywiste, ale za to znakomicie oddające ducha i energię dwudziestolecia międzywojennego. Dopełnieniem są rysunki Joanny Gębal nawiązujące do polskiej awangardy – opowiada autorka Anna Skowrońska, z którą rozmawiał Wojciech Musiał.

Pani książka powstała z oczywistych powodów: w tym roku przypada setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. Ciekawi mnie jednak, kim jest jej odbiorca. Dla kogo ją pani napisała?

Napisałam ją dla dzieci w wieku około 10-12 lat, które jeszcze nie poznały w szkole zbyt wiele historii współczesnej. Ta książka ma im zapewnić podstawę wiedzy o tamtych wydarzeniach. Każde hasło jest odrębną całością, ale równocześnie razem tworzą one obraz procesu odzyskiwania niepodległości i tworzenia nowego państwa. Obraz, który pokazuje przyczyny i skutki: dlaczego odzyskanie niepodległości było takie ważne, jak długo Polska była pod zaborami, co to były zabory, jak I wojna światowa przyczyniła się do zmian politycznych w Europie itp.

Dla dzieci w tym wieku to dość trudne tematy. A w dodatku gdy dzieci są zmuszane do nauki, to stawiają opór. Czy wobec tego pani książka zdoła przekonać je, że historia może być ciekawa i atrakcyjna?

Mam taką nadzieję. Rzeczywiście często podręczniki szkolne często kojarzą się z czymś nudnym i dzieci je odrzucają. W mojej książce nie znajdą przydługich elaboratów wypełnionych datami. W każdym haśle starałam się stworzyć obraz tłumaczący daną sytuację. Są hasła, które musiały pojawić się obowiązkowo: Paderewski, Piłsudski, Dmowski… Są też takie, które nie były kluczowe dla odzyskania niepodległości, ale dopełniają historię tamtego czasu, np. Smak mówiący o potrawach czy Eskadra Kościuszkowska, która nie miała wielkiego znaczenia militarnego w czasie wojny polsko-bolszewickiej, ale założył ją i jednym z głównych pilotów był Amerykanin, który później został producentem filmowym i wyprodukował pierwszą wersję King-Konga.

Hasło Smak, o którym pani wspomniała, jest bardzo symboliczne. Odnosi się nie tylko do potraw, ale do smaku odzyskanej niepodległości.

Bardzo mi zależało na tym, żeby oddać tę niesamowitą energię tamtego czasu. To, że artyści nagle uruchamiali swoją wyobraźnię i tworzyli dzieła niezwykłe. Tu oczywiście trochę wybiegam w przyszłość, bo np. jest hasło Transatlantyk o Batorym, który powstał dopiero w 1935 roku. To, że pojawiła się też myśl techniczna. Że ludzie z bardzo różnych środowisk i zapatrywań politycznych potrafili wspólnie dążyć do celu, jakim było odzyskanie niepodległości. Potrafili zrezygnować z własnych ambicji politycznych, żeby budować państwo od podstaw. Później te różnice się ujawniały, nawet w bardzo gwałtowny sposób, stąd obecność hasła Narutowicz. Ale postanowiłam nie opisywać już tego co się działo w polskim sejmie, zamachu majowego i innych ciemnych stron drugiej Rzeczpospolitej. Wystarczy, że hasłem o Narutowiczu zaznaczyłam, że te ciemne strony też były.

Pokazuje też pani różnice, które wynikały z pozostałości po trzech różnych zaborach.

Inny był system miar czy rozstaw szyn kolejowych. Ale piszę też o tym, że ludzie, którzy przez ileś pokoleń żyli w stanie sprzeciwu wobec narzuconej władzy, nauczyli się nieufności. Policjant czy nauczyciel przestał być zawodem zaufania publicznego. I nagle ci ludzie obudzili się we własnym kraju mając wciąż tę pozaborową mentalność. Musieli więc sobie poradzić i z tym problemem.

Bardzo jasną stroną książki jest szata graficzna autorstwa Joanny Gębal nawiązująca do polskiej awangardy międzywojennej.

Współpraca z Joanną była czystą przyjemnością. Joasia z jednej strony zanurzyła się w dwudziestoleciu, z drugiej przetworzyła je na swój sposób. Tam, gdzie trzeba, potrafiła stworzyć obrazy bardzo symboliczne, ale zawarła w nich również mnóstwo humoru. Polecam Kasztankę, ukochaną klacz Piłsudskiego, która po śmierci została wypchana i wyeksponowana w Muzeum Narodowym stając się symbolem tamtej epoki. Joanna narysowała ją z kasztanów, dzięki czemu całe nadęcie zniknęło.

A może to nie jest książka dla dzieci, ale raczej dla rodzin do wspólnego głośnego czytania.

Mam taką nadzieję! Stąd również obecność „Twojego hasła”, które pojawia się nie na końcu książki, ale w środku. Chcę namówić dzieci, żeby porozmawiały z rodzicami czy dziadkami. Oczywiście osoby, które pamiętały odzyskanie niepodległości, już nie żyją, ale na pewno jest wiele rodzinnych historii, w których przetrwały ich opowieści, może są jakieś zdjęcia. Chciałabym pokazać czytelnikowi, że historia nie jest oderwana od codzienności, ale jest częścią naszego życia, że historia każdej rodziny wpisuje się w historię Polski i na odwrót.

 

Anna Skowrońska – od 16 lat prowadzi wspólnie z Katarzyną Radziwiłł wydawnictwo Muchomor, które specjalizuje się w biografiach i książkach historycznych, promując publikacje z dobrym tekstem i ciekawą artystycznie grafiką. Jako jedna z pierwszych oficyn wydawniczych wprowadziła na polski rynek książki filozoficzne dla dzieci i młodzieży. Książki wydawnictwa otrzymały prestiżowe nagrody (Bologna Ragazzi Award, Ksiązka Roku IBBY, Złote Jabłko BIB). Anna Skowrońska jest autorką książek historycznych dla dzieci: „Alfabet Niepodległości” został napisany z okazji stulecia odzyskania niepodległości a Alfabet Polski wydany w dwóch wersjach językowych: polskiej i litewskiej, opowiada o historii i kulturze Polski.

 

Alfabet niepodległości

Tekst: Anna Skowrońska

Ilustracje: Joanna Gębal

Projekt graficzny: Emilia Pyza

Wydawnictwo Muchomor

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Czytaj też:

Alfabet polski – symbole naszego kraju nieobiektywnie

 

„Alfabet niepodległości” – czy historia Polski może być ciekawa?
5 (100%) 1 głosów