Plecak trzecioklasisty – 5 kg (dopuszczalne maksimum to ok. 3 kg), w klasie czwartej i piątej 6-8 kg (200% normy), siódmoklasiści noszą na plecach 8-10 kg (co byłoby w porządku, gdyby sami ważyli 80-100 kg). Szkolne plecaki naszych dzieci ważą o wiele za dużo. Maksymalna waga tornistra nie powinna przekraczać dziesięciu procent wagi dziecka. Zbyt ciężkie plecaki powodują problemy z kręgosłupem oraz zmiany przeciążeniowe w stawach kolanowych i skokowych. Sprawdzamy, dlaczego szkolne plecaki są takie ciężkie i co można zrobić, by je odchudzić.

Dlaczego dzieci noszą takie ciężkie plecaki?

Jest kilka powodów i wszystkie są istotne. Każdy z nich może prowadzić do określonych rozwiązań. Zacznijmy od tego, co dzieci noszą w swoich plecakach. Są w nich oczywiście podręczniki, ćwiczenia, zeszyty i piórnik oraz aktualnie omawiana lektura. Do tego strój na w-f (wraz z butami) i drugie śniadanie. Często także materiały dodatkowe – np. na plastykę, czy technikę. W szkolnym plecaku znajdziemy też często dziecięce „skarby”. Wcale nie mniej istotne od książek i zeszytów. Dzieci noszą swoje maskotki, zabawki, czasopisma i co tam jeszcze je interesuje, ponieważ jest to element życia społecznego w grupie rówieśniczej.

Zadania domowe. Żeby odrobić lekcje dzieci muszą zabrać do domu spory ciężar, szczególnie od klasy czwartej wzwyż, kiedy zadania domowe dotyczą wielu przedmiotów, z których każdy ma swój podręcznik, zeszyt i ćwiczenia.

Papier jest ciężki. Żeby podręczniki były kolorowe i atrakcyjne, są drukowane na dobrej jakości papierze, a ten jest po prostu ciężki.

Podział nauki na wiele przedmiotów. Historia, biologia, geografia, fizyka, chemia… Do każdego przedmiotu podręcznik i ćwiczenia oraz zeszyt. Podział wiedzy na tak wiele przedmiotów wprost przekłada się na obciążenie pleców uczniów, a ponadto utrudnia zrozumienie powiązań, między poszczególnymi dziedzinami. W Finlandii, która jest stawiana za przykład dobrego systemu edukacji, odchodzi się od podziału na przedmioty, na rzecz pracy projektowej i w blokach tematycznych. W niektórych polskich szkołach również jest stosowane takie rozwiązanie.

Komplet książek do każdego przedmiotu. Czy rzeczywiście muzyka i plastyka potrzebują podręcznika i ćwiczeń? A nawet język polski? Znamy szkoły, w których nie wszystkie przedmioty są nauczane z podręcznika. Są też takie (tak, w Polsce), w których w ogóle nie stosuje się podręczników, bo uczniowie… tworzą je sami.

Ciężar plecaka. Na rynku jest ogromny wybór plecaków i tornistrów szkolnych. Wśród nich są takie, które same w sobie sporo ważą – każdy dodatkowy element, usztywnienie, kieszeń, nóżki, stelaż – wszystko to waży i w sumie daje dodatkowe obciążenie. To samo dotyczy piórników – te „wypasione” zwykle są zauważalnie cięższe od prostych „jamników”.

Dziecięce „skarby”. One też swoje ważą. Dzieci potrzebują dzielić się z rówieśnikami tym, co je pasjonuje i jest to istotny element w ich relacjach społecznych. Często jednak zabrana w poniedziałek i zaprezentowana kolegom kolekcja piłkarskich kart potem zapomniana wędruje na plecach juniora przez cały tydzień, uzupełniana w dodatku o kolejne „gadżety” na kolejne dni – pluszaki, czasopisma, spinery, kostki rubika…

10 sposobów na odchudzenie szkolnego plecaka

Co możemy zrobić, żeby dzieci nie dźwigały codziennie ciężaru, który jest niebezpieczny dla ich zdrowia? Oto pomysły i rozwiązania sprawdzone przez naszych Czytelników oraz stosowane w niektórych szkołach.

1. Codziennie przed szkołą przeglądajmy plecaki razem z dziećmi. Sprawdźmy, co jest w środku, co jest potrzebne, a czego junior dźwigać nie musi. Zabawki, którymi chcą pochwalić się przed kolegami i koleżankami, kamienie o ciekawym kształcie znalezione w drodze do szkoły, farbki, podręczniki i zeszyty, które były potrzebne dnia poprzedniego, a których dziecko zapomniało wypakować itp., itd., zdarzają się również „kwiatki” w postaci spleśniałych kanapek czy owoców, które nie tylko obciążają tornister, ale go brudzą i mogą być niezdrowe. Róbmy codzienny przegląd wspólnie z juniorem, niech w plecaku zostanie tylko to, co jest potrzebne na ten konkretny dzień. Jeśli jest na to czas, można zważyć na domowej wadze to, co okazało się w plecaku niepotrzebne – dzieci świetnie się bawią przy ważeniu, a wynik na skali przemawia do ich wyobraźni.

2. Zamieniajmy ciężkie rzeczy na lżejsze. Lekki piórnik zamiast metalowego pudełka mieszczącego komplet kredek. Czy dwadzieścia cztery kredki to nie za dużo? Może wystarczy dwanaście… Jeśli to możliwe, zeszyty szesnasto- lub trzydziestodwukartkowe zamiast tych najgrubszych, w miękkich, a nie grubych sztywnych okładkach. Porozmawiajmy z nauczycielami, którzy wymagają grubych zeszytów dużego formatu i przekonajmy ich, że wiedza i umiejętności dzieci nie ucierpią, jeśli notatki będą robione w 16-kartkowym zeszycie formatu A5. Przy wyborze nowego plecaka sprawdźmy jego wagę. Na rynku dostępne są dziesiątki modeli dość mocno różniących się wagą. Dzieci domagają się konkretnego modelu? Zaproponujmy im wybór spośród kilku najlżejszych, któryś na pewno im się spodoba.

3. Wspólna wyprawka. Część przyborów, z których dzieci korzystają w szkole, można zakupić wspólnie i przechowywać w sali lekcyjnej. Bloki rysunkowe, kleje, nożyczki, kredki, farby… dzieci i tak zwykle pożyczają od siebie wszystko, więc zafundowanie klasie wspólnej „wyprawki”, z której korzystają wszyscy może być wygodne nie tylko ze względu na obciążenie plecaka, ale może też ograniczyć ciągłe gubienie kredek, ołówków czy kleju. Po skończonych zajęciach dyżurni sprzątają i odkładają wszystkie rzeczy do wyznaczonej szafki czy szuflady.

4. Naciskajmy na szkołę, żeby wyposażyła sale lekcyjne w szafki. W nich dziecko może zostawić wszystkie rzeczy, które nie są niezbędne do nauki w domu.

Wioletta Krzyżanowska, dyrektor SP 323 w Warszawie: Dzieci są przywiązane do swoich rzeczy, ważne jest dla nich poczucie własności, ale też dbanie o swoje książki i przybory. Uczniowie często nie chcą zostawiać swoich rzeczy w szkole we wspólnej przestrzeni, każde z nich potrzebuje indywidualnego miejsca. Nie chodzi o szafki w szatni, lecz w klasach, gdzie każde dziecko mogłoby zostawić swoje książki, piórnik, przybory plastyczne i inne skarby. Własna szafka czy szuflada w sali lekcyjnej dałaby dziecku poczucie, że jego rzeczy są bezpieczne i że następnego dnia na pewno znajdzie je tam, gdzie zostały schowane. W naszej szkole korzystamy z dwóch wersji podręczników – tradycyjnych papierowych oraz z multibooków, czyli elektronicznej wersji podręczników. Dzięki temu książki mogą zostać w szkole, a w domu dzieci mogą pracować na elektronicznej wersji. Ale to nie rozwiązuje w stu procentach problemu ciężkich plecaków. Potrzebne są inwestycje w szafki.

5. Uczniowie powinni zawsze mieć dostęp do swoich szafek (o ile już takie mają w swojej klasie). Młodsze klasy zwykle mają wszystkie zajęcia w jednej sali, ale od klasy czwartej zaczyna się wędrowanie po szkole z lekcji na lekcję, które tak naprawdę nie ma w wielu przypadkach uzasadnienia. Postarajmy się, by dyrekcja szkoły krytycznie przyjrzała się planom lekcji. Większość zajęć starszych klas tak naprawdę nie wymaga zmiany sali i może odbywać się w tym samym pomieszczeniu i można to tak zorganizować, by tylko na nieliczne lekcje (np. informatykę czy chemię) uczniowie przechodzili do pracowni, w której mają niezbędny do zajęć sprzęt. Zdecydowanie łatwiej jest jednemu nauczycielowi przechodzić z sali do sali, niż kiedy takie pielgrzymki po szkole uprawiają dziesiątki dzieciaków na każdej przerwie.

6. W porozumieniu z nauczycielami zacznijmy korzystać z podręczników elektronicznych.  Wiele wydawnictw ma w swojej ofercie multibooki i e-booki, czyli podręczniki elektroniczne. W niektórych dostęp do wersji elektronicznej jest bezpłatny dla osób, które kupiły wersję papierową, w innych multibooki/e-booki trzeba osobno dokupić. Ich treść jest taka sama (lub nieco wzbogacona), jak w wersji papierowej. Dziecko pracuje z książką w klasie i zostawia ją tam po lekcjach. W domu korzysta z komputera lub tabletu.

7. Jeśli szkoła ma szafki, a z jakiegoś powodu nie jest możliwe korzystanie z podręczników elektronicznych, możemy kupić dziecku drugi komplet podręczników do pracy w domu. To rozwiązanie oznacza dodatkowe koszty i zapewne zdecydują się na nie tylko nieliczni rodzice.

8. Rozmawiajmy z nauczycielami o ograniczeniu zadań domowych. Dzięki temu większość podręczników i zeszytów będzie można zostawić w szkole. Rezygnacja z zadań domowych to o wiele szerszy temat, lżejsze tornistry to tylko jedna z zalet takiego rozwiązania.

9. Spróbujmy namówić nauczycieli do całkowitej rezygnacji z podręczników. Możemy zacząć od plastyki czy muzyki, gdzie powinno się przede wszystkim malować, grać i śpiewać. W  dzisiejszym świecie, gdzie dostęp do informacji jest szeroki i powszechny, podręczniki to tylko jeden ze sposobów przekazania dzieciom wiedzy. Najłatwiejszy, ale nie najbardziej skuteczny. I również niekoniecznie najciekawszy. Może nauczyciel będzie chciał spróbować innych metod? Wielu nauczycielom może się wydawać rewolucyjnym pomysł lekcji języka polskiego bez podręcznika, a jednak jest on realizowany z dużym powodzeniem – w oparciu o lektury oraz wiele źródeł dostępnych w internecie, bibliotece i podsuwanych przez nauczyciela.

Ewa Radanowicz, dyrektor SP w Radowie Małym: W naszej szkole młodsze dzieci nie przynoszą do szkoły przyborów do zajęć … porostu są zakupowane przez szkołę i „czekają na dzieci” … Staramy się również nie korzystać/nie kupować tzw. zeszytów ćwiczeń co tez ma znaczenie dla wagi tornistra. Ale znam też różne rozwiązania ze świata … W szkole w Niemczech w Sandbergu uczniowie przynoszą do szkoły spakowane tornistry na cały tydzień i zabierają je ewentualnie w piątek jeśli jest potrzeba zrobienia czegoś w domu.

10. Jedna z naszych czytelniczek proponuje, by ogłosić strajk tornistrowy. To rozwiązanie jest najbardziej ekstremalne a zarazem wymaga współdziałania wszystkich rodziców w klasie. Każde z rodziców sprawdza maksymalną dopuszczalną wagę tornistra biorąc pod uwagę wiek, wzrost i wagę dziecka. Następnie stawiamy tornister na wadze i pakujemy go, żeby nie przekroczyć maksimum. W czasie lekcji nauczyciel przekonuje się, że dzieci nie mają podręczników ze względów zdrowotnych i z polecenia rodziców (dziecku powinniśmy wręczyć stosowne pisemne wyjaśnienie).

Szkoła bez prac domowych? Tak! Jak to zrobić? – rozmowa z Wiolettą Krzyżanowską dyrektorką SP 323 w Warszawie

Jak widać w kwestii odchudzania tornistrów wiele zależy od rodziców. Możemy samodzielnie podjąć różne kroki, ale najskuteczniejsza będzie zmiana funkcjonowania szkoły. Rezygnacja z zadań domowych wymagających korzystania z podręczników i zeszytów, praca z e-podręcznikami, wyposażenie szkoły w zamykane szafki indywidualne dla każdego ucznia.

Polskie szkoły coraz częściej dostrzegają potrzebę zmian, a najbardziej zdeterminowani nauczyciele wprowadzają je w życie. Czasami na własną rękę, czasami solidarnie w całej swojej szkole. Jednak problem zbyt ciężkich plecaków może być dla nich „niewidoczny”. O ile np. uciążliwość odrabiania zadań domowych ma wpływ na funkcjonowanie klasy, a więc i na komfort pracy nauczyciela, o tyle przeciążone tornistry przeszkadzają i szkodzą tylko dzieciom. Dlatego to od nas, rodziców, powinien wyjść impuls do zmian. To my, rodzice, powinniśmy rozmawiać z nauczycielami, podsuwać im rozwiązania i wywierać nieustanną presję – aż do skutku.

foto: Elżbieta Manthey