Rodzinne wyprawy: Drezyny Regulice

Jakie jest wasze pierwsze skojarzenie z hasłem „drezyna”? Zapewne będzie to obrazek niewielkiej, czterokołowej platformy napędzanej – niczym stara pompa strażacka – wahadłową wajchą, którą dwie osoby naciskają w pocie czoła i w bólu pleców. Pojazdy Lokalnej Kolei Drezynowej w Regulicach wyglądają nieco inaczej, jak skrzyżowanie czterokołowej platformy z rowerowym tandemem. Za napęd odpowiadają dwie osoby, które zasiadają z przodu na rowerowych siodełkach. Zamiast kierownicy (żarty w stylu „Uważaj, jak kierujesz!” to integralny element przejażdżki) mamy podpórki na dłonie. Osoba z prawej strony obsługuje hamulec (porządny – tarczowy, hydrauliczny). Tylną część platformy zajmuje ławka dla pasażerów, z przodu jest jeszcze spory kosz na bagaże. Pomalowane na żółto drezyny sprawiają wrażenie bardzo solidnych, budzących zaufanie konstrukcji.

Na wycieczkę ruszamy w konwoju czterech drezyn. Na tej z przodu oprócz wycieczkowiczów podróżuje również nasz przewodnik wyposażony w policyjny lizak, jaskrawą kamizelkę oraz gwizdek. Zanim ruszymy, kilka słów na temat bezpieczeństwa: jedziemy w dziesięciometrowych odstępach, na przejazdach kolejowych przewodnik steruje ruchem, w czasie jazdy nie siadamy na krawędzi drezyny, a hamulec powinna obsługiwać osoba dorosła. Powietrze przecina pojedynczy, ostry gwizd – ruszamy!

„Stotrójka” to linia łącząca Trzebinię z Wadowicami. Trasę wybudowano w 1899 roku, służyła do transportu ludzi oraz towarów, między innymi melafirów (skały podobne do bazaltu) z pobliskiego kamieniołomu. Linia obecnie jest nieczynna, z wyjątkiem ruchu towarowego na odcinku Spytkowice-Okleśna (do Zakładów Chemicznych w Alwerni). Nasza trasa wiedzie od stacji Regulice najpierw w jednym kierunku, do stacji Nieporaz, potem zawracamy, mijamy Regulice i dojeżdżamy do stacji Alwernia, skąd wracamy do Regulic. W sumie 11,2 km. To trasa dłuższa, w rozkładzie jest jeszcze krótszy wariant siedmiokilometrowy.

Pierwszy odcinek jest najbardziej wymagający, bo wiedzie pod górkę. Na szczęście nie bardzo stromą, chociaż trasa biegnie po górzystej okolicy. Drezyna porusza się z prędkością kilku kilometrów na godzinę napędzana mięśniami… naszych dzieci. Oboje juniorzy zgodnym chórem odmówili nam dostępu do siodełek i postanowili sami pedałować. Żadna siła nie byłaby w stanie ich stamtąd ściągnąć! Rodzice umościli się więc na tylnej ławeczce i podziwiają okolice: pokryte świeżą zielonością wzgórza, zadbane obejścia, stare, nieczynne perony lokalnych stacyjek, wiadukty i przejazdy kolejowe. Gdy linia przecina drogę, nasz przewodnik daje sygnał do zatrzymania, pewnym krokiem wkracza na przejazd i wstrzymuje na chwilę ruch. Nasz konwój śledzą zdumione spojrzenia kierowców, tych pozamiejscowych.

Po niecałej godzinie docieramy do końca torów, po drodze zmieniając się kilkukrotnie przy pedałach (szeroka platforma drezyny umożliwia swobodną i bezpieczną zamianę w czasie jazdy). Na torach zamontowano urządzenie, które szybko odwraca wagoniki. Teraz ci, którzy jechali na końcu, prowadzą nasz konwój. Generalnie warto zająć właśnie pierwszy lub ostatni wagonik, dzięki temu w drodze towarzyszy nam przewodnik, z którym można porozmawiać. Ci z środkowych drezyn tej szansy nie mają. Teraz jazda to czysta przyjemność, bo jedziemy z górki. Dzieci, nieco wymęczone pedałowaniem, powróciły do okupacji siodełek.

Po drodze robimy przerwę na zwiedzanie niewielkiej, prywatnej winnicy Czak. Jej właścicielka oprowadza nas po stoku tłumacząc tajniki produkcji wina. W końcu docieramy do tłoczarni, gdzie można kupić produkowane tu wino (25 zł za butelkę). Potem dalsza jazda do drugiego końca linii i z powrotem do Regulic.

Jak było? Fenomenalnie! Piękna okolica, świeże powietrze plus jazda tak nietypowym pojazdem to mieszanka, która zapewnia wyjątkowo intensywne doznania. Po dwugodzinnej wyprawie byliśmy umiarkowanie zmęczeni i bardzo, bardzo zadowoleni. Gorąco polecam przejażdżkę Lokalną Koleją Drezynową Regulice!

 

Wojciech Musiał – z wykształcenia jestem nauczycielem języka angielskiego, od lat pracuję jako dziennikarz radiowy, m.in. w Radiu Kraków, RMF Classic i Złotych Przebojach. Jestem ojcem Stasia i Zosi. Lubię tematy związane ze zdrowiem, rodzinnym podróżowaniem, a szczególnie bliski jest mi temat stymulowania dziecięcej samodzielności. Poza tym lubię jazz, jogę i święty spokój. Nie znoszę braku poczucia humoru, hałasu a także specyficznego  zapachu, który powstaje z połączenia wystygłej herbaty z ogryzkiem od jabłka.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

INFORMACJE PRAKTYCZNE

Regulice to niewielka miejscowość w Małopolsce położona niedaleko Alwerni, między Krakowem a Chrzanowem. Najwygodniej można dojechać autostradą A4, z której zjeżdżamy na węźle Rudno i potem kilka minut jedziemy lokalnymi drogami. Na miejscu jest kilka parkingów, w tym tuż przy stacji kolejowej Regulice.

Przejażdżka krótszą trasą kosztuje 40 zł a dłuższą 60 zł za drezynę. W ofercie są też wycieczki połączone ze zwiedzaniem Winnicy Czak oraz Ekomuzeum Garncarstwa a także wycieczki dla szkół i grup zorganizowanych połączone z różnymi warsztatami.

Przed wyjazdem najlepiej zarezerwować drezynę poprzez stronę internetową. Płatność tylko gotówką.

Jazda drezyną rozgrzewa, i to jak! Naprawdę warto pamiętać o napojach, zwłaszcza w cieplejsze dni. Wysiłek na trasie określiłbym jako umiarkowany, tzn. nasze dzieci (9 i 11 lat) były w stanie rozpędzić drezynę i napędzać ją przez dłuższy czas, nawet pod górkę. W trakcie jazdy można się swobodnie zmieniać (siodełka są regulowane), więc każdy spokojnie da radę.

www.drezynyregulice.pl

 

Zdjęcia: archiwum autora

Rodzinne wyprawy: Drezyny Regulice
5 (100%) 3 głosów