Zrozumienie mechanizmu powstawania agresji jest szczególnie ważne dla rodziców, nauczycieli, pracodawców i innych osób „zarządzających” ludźmi. Zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Wyszydzanie, ocenianie, odtrącanie, pozbawianie pewności siebie czy komfortu popełniania błędu prowadzi do napięcia psychicznego, które nierzadko skutkuje pojawieniem się agresji. Często widzimy to w postaci przeniesienia agresji, np. wtedy gdy dziecko kłóci się z innym w szkole, po tym jak zostało „ocenione” przez swoich rodziców, albo wtedy gdy mąż wyżywa na swojej żonie frustracje spowodowane przez szefa w pracy. Takie osoby otrzymują łatkę niegrzecznych czy brutalnych, podczas gdy duża część ich zachowań jest automatyczna i wynika z wcześniejszych, przykrych doświadczeń.

Cała współczesna historia, a przynajmniej ta jej część, której uczymy się w szkołach, spisana została tak, jakby była domeną agresji. Tworzyli ją głównie biali mężczyźni w średnim wieku, agresją emanujący. Po przygnębiających doświadczeniach I Wojny Światowej Zygmunt Freud doszedł do wniosku, że tragiczne losy europejskiej cywilizacji wynikają z ludzkiej natury. Stwierdził, że agresja, która prowadzi do konfliktów zbrojnych, jest popędem, najbardziej pierwotną ludzką naturą. Tego typu twierdzenia długo uważane były za prawdziwe, bo i historia dostarczała ich potwierdzeń. Niestety twierdzenia o biologicznym uwarunkowaniu agresji legły również u podstaw zbrodniczych ideologii z rasizmem i nazizmem na czele, stając się samospełniającą się przepowiednią, a teoria „popędu agresji” pozostaje wciąż żywa jako jedno z uzasadnień egoizmu, leżącego u podstaw teorii kapitalistycznych.

Joachim Bauer w książce „Granica bólu” udowadnia, że Freud nie miał racji. Udowadnia, że agresja jest jedynie mechanizmem, zachowaniem, którego każdy z nas używa w sytuacji doświadczania bólu lub odrzucenia przez bliskich lub społeczność. Udowadnia, że rację miał Darwin, który za najważniejszy ludzki popęd uznawał potrzebę więzi i przynależności, a „aparat agresji człowieka […] służy podtrzymaniu więzi społecznych” (s. 47).

Autor „Granicy bólu” rozprawia się z mitami „popędu agresji” grzebiąc w naszych umysłach i w prehistorii. Zauważa, że budowa naszego ciała (brak cech charakterystycznych dla drapieżników) jak i dane dostarczane przez badaczy człowieka pierwotnego nie wskazują na istotną rolę agresji dla funkcjonowania człowieka. Przeciwnie, to współdziałanie i życie w grupie były dla naszych przodków kluczowe dla przeżycia. Kilka milionów lat temu człowiek był roślinożerny. Padał ofiarą znacznie częściej niż był drapieżnikiem. Przez miliony lat kolejne gatunki człowiekowatych specjalizowały się w jedzeniu roślin i owadów, a chroniły się przed niebezpieczeństwami dzięki współpracy i inteligencji. Sytuacja zmieniła się, ale też tylko częściowo, wraz z zapanowaniem nad ogniem i tworzeniem pierwszych narzędzi, a więc ok. 400 tys. lat temu. Nawet wtedy, jak dowodzi Bauer, mięso stanowiło drobne uzupełnienie diety ludzi pierwotnych.

Kolejne dowody prowadzące do obalenia teorii „popędu agresji” znajdujemy w naszych głowach, a to dzięki nowoczesnym metodom obrazowania funkcjonowania mózgu. Znamy już mechanizm powstawania motywacji (przyjemności/poczucia sensu życia), zarówno od strony neurologicznej jak i hormonalnej. Najnowsze badania wskazują, że układ ten jest szczególnie pobudzany przez interakcje społeczne. Poczucie przynależności do grupy społecznej czy rodziny, zaangażowanie emocjonalne, akceptacja, poczucie sprawiedliwości i zaufania czy w końcu odwzajemniona miłość, jak również ta platoniczna, okazują się najsilniejszymi naturalnymi stymulantami układu motywacji (nagrody). Odtrącenie, wyszydzanie, samotność, brak zaufania czy poczucie braku sprawiedliwości niosą z kolei tak duży ładunek emocjonalny, że nasz mózg traktuje je jak chorobę, prowadząc nierzadko do chorób bardziej „fizycznych”. Mózg interpretuje te zjawiska równie silnie jak ból fizyczny czy głód, wykorzystując swoje pierwotne struktury do reakcji. Jeśli te pierwotne mechanizmy nie zostaną zrównoważone przez bardziej „racjonalne” fragmenty kory przedczołowej mózgu, wtedy rodzi się agresja. Na jej powstawanie wpływ mają również testosteron (ogranicza kontrolną rolę kory przedczołowej) oraz oksytocyna (hormon więzi, powstający i warunkujący relacje społeczne).

Agresja sama w sobie jest interpretowana przez nasz mózg raczej jako rzecz nieprzyjemna. Jedyne sytuacje, gdy organizm (w szczególności układ nerwowy) interpretują agresję jako czynnik neutralny, mają miejsce, gdy prowadzi ona do zniesienia czynników sprawiających ból (fizyczny bądź psychiczny). Ma to miejsce głównie w sytuacjach, które prowadzą do wyeliminowania dużego stresu, np. przywrócenia subiektywnej sprawiedliwości. Współcześnie takie sytuacje rzadko mają miejsce, gdyż agresja jest kulturowo nieakceptowana, w związku z czym jest duszona, prowadząc do wybuchów, które wydają się niewytłumaczalne.

Pierwotnie agresja miała funkcje obronne (ochrona przed drapieżnikiem) lub informacyjne (nie zgadzam się na coś). Agresja nie była wykorzystywana, jak uważało wielu biologów i psychologów przełomu XIX i XX w., do tworzenia hierarchii i struktury na wzór wilczych watah. Badania grup pierwotnych wciąż żyjących na ziemi, wskazują na egalitarny i demokratyczny charakter ich struktur społecznych. Bauer twierdzi, że hierarchia (a wraz z nią agresja, jaką znamy dziś) pojawiła się w wyniku rewolucji neolitycznej, jako wynik powstawania dużych społeczności miejskich, specjalizacji zawodowej, a przede wszystkim pojawienia się własności (i wynikających z niej nierówności, zazdrości, poczucia braku sprawiedliwości). Jako mechanizmy kontrolne agresji powstały wtedy religia, prawo i normy moralne. Paradoksalnie szybki „postęp cywilizacyjny” nie mógłby się odbyć bez mechanizmów, których produktem ubocznym jest właśnie wzmożona agresja. Jednocześnie autor zauważa, że brak mechanizmów niwelowania agresji w zglobalizowanym świecie, szczególnie wobec wyzwań związanych z niszczeniem zasobów naturalnych, może doprowadzić do katastrofy.

Dzielenie się (swoim czasem, energią, poradą) może się ekonomicznie nie opłacać, ale nadaje sens życiu. Przyjmowanie czyichś porad, czasu, energii jest inwestycją w dobre samopoczucie darującego. Nie bójmy się dawać, nie krępujmy się brać.

 

autor: Borys Bińkowski – doktor geografii, pasjonat nauk wszelkich, edukator, nauczyciel, zwolennik racjonalnego patrzenia na rzeczywistość. Specjalizuje się w naukach przyrodniczych i historii. W działaniach edukacyjnych stawia na interdyscyplinarność i metody projektowe. Aktywnie uczy się nowych metod pracy z dziećmi. Działa naukowo w przestrzeni na pograniczu psychologii, edukacji i neuronauk. Jego pasją jest bieganie po krzakach z kompasem w ręku. Lubi też muzykowanie, w czasie którego nie rozstaje się z gitarą.

 

 

Granica bólu

Joahim Bauer

Wydawnictwo Dobra Literatura

 

 

Foto: Pixabay