Dolina Będkowska to wentyl bezpieczeństwa dla rodziców, którzy są bliscy morderstwa.

Każdy rodzic zna te chwile, w których ma ochotę zamordować własne dzieci. Swoje pociechy ukochane, słodkie maleństwa, które raz na jakiś czas zmieniają się w rozwrzeszczane, wydurniające się, głuche na łagodną perswazję potwory dźgające rozpalonym żelazem rodzicielską wytrzymałość. Leżąca nieopodal Krakowa Dolina Będkowska posiada zadziwiającą umiejętność zmiany diabelskich rogów z powrotem w anielska aureolę.

Mniej więcej w połowie doliny, u stóp imponującej ściany Sokolicy, znajdziemy Brandysówkę, czyli niewielkie schronisko dla wspinaczy skałkowych, dla których jest bazą wypadową na okoliczne ściany. Przy niej ulokowano niewielki grill bar z kilkunastoma drewnianymi stolikami, a obok, tuż przy bystrym nurcie Będkówki jest plac zabaw z huśtawkami, zjeżdżalnią i piaskownicą. Nad potokiem przerzucono niewielki mostek, znakomity do zabawy w mysie-patysie (patrz: Kubuś Puchatek). Całości dopełnia pole namiotowe dla tych, którzy chcieliby spędzić w dolinie więcej niż jedno popołudnie.

Jeśli jakimś cudem znudzi nam się siedzenie w spokoju, można pójść na spacer doliną lub na okoliczne malownicze wzgórza (jesteśmy w sercu Jury Krakowsko-Częstochowskiej). Istnieje spora szansa, że w czasie spaceru natrafimy na efektowną skamielinę. Amonitów jest tu zatrzęsienie. Dzieci będą wniebowzięte, a przy okazji to wspaniała lekcja historii naturalnej.

Zdecydowanie najfajniejszą opcją dla aktywnych (oprócz wspinaczki skałkowej) są rowery. Można ograniczyć się do kilkukilometrowej asfaltowej drogi biegnącej doliną (obowiązuje na niej ograniczony ruch samochodów), bardziej ambitni mogą spróbować wycieczek leśnymi ścieżkami. Uwaga – bywa stromo!

Godnym polecania miejscem jest też gospodarstwo rybne leżące u wylotu doliny, prowadzące sprzedaż świeżych ryb na wynos oraz restaurację z wiadomym menu.

Do Doliny Będkowskiej nie można wjeżdżać autem, wyjątkiem są tylko samochody mieszkańców oraz klientów Brandysówki. Jednak sądząc z liczby aut parkujących wzdłuż doliny w weekendy, zakaz ten nie jest szczególnie respektowany przez kierowców.

 

 

 

Foto: Jerzy Opioła – Own work, CC BY-SA 3.0