Jak rozwijać zdolności plastyczne dzieci

W każdym domu powinna znaleźć się ściana przeznaczona specjalnie do rysowania. Rozwijając umiejętności plastyczne dzieci kształtują kreatywność oraz poszerzają horyzonty myślowe – mówi Anna Podczaszy, instruktor plastyki, z którą rozmawia Wojciech Musiał.

.

Czy każde dziecko ma w sobie talent do rysowania?

Obserwując działania manualne nie można zakładać z góry czy dziecko ma talent czy nie. Proces rozwoju następuje stopniowo. Dodatkowo jeden woli kolor, drugi tylko rysunek, trzeci wykazuje zdolności konstrukcyjne (przestrzenne), czyli woli lepić. Krótko mówiąc nauczyciel (instruktor, lub mama w domu) powinien wychwycić potrzeby dziecka i stymulować w określonym kierunku.

Nie należy zmuszać do wykonywania prac, które dziecku nie sprawiają przyjemności, bo takie działania mogą przynieść negatywny skutek. Można zrazić i niczego nie osiągniemy.

W jaki sposób zdolności plastyczne rozwijają się z wiekiem?

We wczesnym okresie dziecko nie odzwierciedla rzeczywistości, ale rysuje wiedzę. Sztandarowym przykładem będzie rysunek oka: tu rzęsy wyglądają jak drabiny, bo dziecko wie, że rzęsa to kreska.

W późniejszym okresie (zwykle 5 – 6 klasa), poszerzają się zdolności widzenia. Rodzi się potrzeba realistycznego przedstawiania świata. Wtedy rzęsa przy oku zamienia się w ślad, cień, bo dziecko zaczyna obserwować. Rysuje to co widzi, a nie to co wie. Z czasem widzi więcej i więcej…

Pracownia plastyczna Anny Podczaszy w Dworku Białoprądnickim w Krakowie

Ta potrzeba realistycznego postrzegania świata jest początkowo oczywiście koślawa ale dążenie do realizmu oczywiste. Zatem jeśli sami nie umiemy pokierować dalszym rozwojem, a dziecko bardzo chce, to poślijmy naszą pociechę na zajęcia plastyczne. Tam instruktor poprowadzi dalej.

Wejdźmy w buty rodzica, który widzi, że jego maluszek zaczyna mazać po kartce i lubi to robić. W jaki sposób rodzice mogą zachęcać go do rozwijania tej zabawy?

Zazwyczaj dzieci lubią malować, lubią rysować, lubią lepić. Nie przeszkadzajmy im w tym. Pomagajmy. Tradycyjnym problemem rodzica jest permanentne bazgranie po ścianach. Świeżo pomalowane, a tu nagle pojawia się lalunia albo samochodzik. Mama włosy rwie – znowu szkoda w domu. Możemy temu zaradzić. Wygospodarujmy jedną ścianę w pokoju dziecka, pokryjmy specjalną farbą i niech smaruje ile chce. Ma prawo, ma taką potrzebę, to naturalne. I nie przejmujmy się, że się ubrudzi, to jego dzieciństwo. Wiem, że kłopot ale można temu zaradzić – fartuchy, folie, farby do malowania rękoma itd. – a dziecko ma radochę.

Czytałam kiedyś wywiad z pewnym artystą, który pozwolił swej córce swobodnie malować po ścianie. I nagle któregoś dnia wychylił się z okna balkonu i zobaczył, jak młoda rysuje kredą na chodniku ogromny obraz. I chociaż nie ogarniała wzrokiem całości, wszystko się składało, proporcje były zachowane.

We wczesnym okresie – nie poprawiajmy rysunków. Nie wymagajmy od naszej pociechy wyobrażenia schematycznego – że koń ma przypominać konia, człowiek człowieka, a niebo ma być niebieskie. Nie zawężajmy świata wyobraźni. Realizm przyjdzie z czasem. Korekta rysunku musi odbywać się delikatnie i z wyczuciem. Z jednej strony pielęgnujemy dziecięcy sposób widzenia świata – i to jest super. Z drugiej strony kształcimy, ale nie gwałtownie, obserwując postępy i potrzeby. Jeśli dziecko rysuje fioletowe drzewo, to niech tak rysuje, bo tak postrzega, bo tak mu podpowiada fantazja. Na realizm przyjdzie czas. Przy okazji, bez stresu poćwiczmy z dzieckiem rozpoznawanie kolorów. Pamiętajmy przy tym, że każdy człowiek jest inny i to jest w tym najcenniejsze.

Rodzice często zastanawiają się, czy nie posłać dziecka, które lubi rysować, na jakieś zajęcia plastyczne.

Jak najbardziej i to bez względu na zdolności. Na takich zajęciach dziecko pozna inne materiały, inne techniki, których w domu nie ma. Rozwinie umiejętności manualne, postrzeganie, wyobraźnię, no i popracuje w zespole, co jak wiemy jest nieodzowne w życiu. Ważne – dobry instruktor!, który zwróci uwagę na indywidualizm, skieruje na właściwą drogę, pokaże, pomoże, nie zniechęci.

A prozaiczna kwestia doboru materiałów? Jak ważne jest, żeby kredki, farby czy bloki były dobrej jakości?

Powszechne powiedzenie mówi: złej baletnicy przeszkadza rąbek od spódnicy. Ale w tym przypadku, jeśli dziecko dostanie naprawdę zły materiał, to się może zrazić. Przykład z czasów, gdy my byliśmy dziećmi: malowanie akwarelą, czyli farbką z dużą ilością wody, było tragedią. Mieliśmy do dyspozycji fatalne bloki rysunkowe. Nie dość że się kartka falowała, to jeszcze tworzyły się tzw. kluchy, czyli przemoczony rozwarstwiony papier. Coś okropnego. Do dziś pamiętam te paskudne obrazki zepsute przez zły materiał.

Ale jeśli dziecko dostanie specjalny papier do akwareli, dobry pędzelek, z którego nie wychodzi włosie – będzie inaczej, będzie pyszna zabawa. Mam oczywiście świadomość, że to nie jest tanie. Tak jak to bywa z wieloma materiałami plastycznymi. Niestety, czasem trzeba wyważyć pomiędzy ceną a jakością. Niekiedy tani materiał nie spełni naszych oczekiwań, a zrazi.

Ale przecież plastyka, to nie tylko rysunek i malarstwo.

Wiele prac plastycznych powstaje przez połączenie różnych materiałów ze sobą. I nie muszą to być gotowe, ładne i drogie gotowce kupione w sklepie. Pomóżmy dziecku gromadzić rozmaite materiały, które potem wykorzysta do swych prac plastycznych: guziki, koraliki, butelki plastikowe, nakrętki, szmatki. Oj, wymieniać by dużo. Przecież z guzika albo nakrętki będzie oczko dla pięknego misia! Takie tworzenie prac z przypadkowych materiałów raz, że przynosi frajdę, dwa – jest tanie, a trzy pobudza wyobraźnię.

A potem słyszę, od jednej i drugiej mamy: „Pani Aniu, syn dostał zadanie domowe. Ja blednę, zachodzę w głowę, jak mam mu pomóc, a on rozgląda się po domu, wybiera jakieś rzeczy, skleja je odpowiednim klejem, bo wie który klej do czego służy – i robi! I super. Piękna praca! I tego u Pani się tego nauczył”. No tak – taka jest rola instruktora – wystarczy czasem pokazać.

To jest droga miedziana blacha do tzw. repusowania, czyli techniki polegającej na wypychaniu metalu. A tu – puszki po napojach i aluminiowe formy do ciasta. Zamiast używać drogiej blachy miedzianej powstaje praca z taniej foremki. Efekt podobny.

Podsumowując: Z jednej strony zwracamy uwagę na jakość materiałów plastycznych (tam gdzie jest to potrzebne), ale z drugiej uczymy, jak wykorzystać powszechne przedmioty, które pierwotnie miały inne zastosowanie.

Piórko, korek, sznurek…

Drogie mamy – nie wyrzucajcie dziurawej skarpetki czy rękawiczki, bo z tego można zrobić pacynkę, którą dziecko będzie się bawiło przez lata. Dodatkowo cieszy, bo samo zrobiło!

Dzieci, które opuszczają Pani pracownię, lepiej sobie radzą bez względu na zawód? Na czym dokładnie polega ich przewaga?

Przykładów jest mnóstwo. Miałam w pracowni dziewczynę, która wybrała się na stomatologię, gdzie jednym z przedmiotów jest protetyka. Dzięki kształconej sprawności manualnej radzi sobie na nich znakomicie. Jest lepsza od pozostałych. A zawód chirurga? Proszę pomyśleć – czy sprawność manualna nie jest tu potrzebna?

A w przypadku osób pracujących umysłowo?

Z kształcenia plastycznego każdy nas odnosi pewne korzyści bez względu na zawód. To kwestia wyobraźni, twórczego myślenia oraz organizacji pracy. Przecież aby wykonać pracę plastyczną należy założyć jakiś cel, stworzyć właściwy warsztat pracy, wykonać pracę w określonej kolejności. Każdego z nas to dotyczy.

A wyobraźnia? Powszechnie mówi się, że artysta to taki człowiek „wyluzowany”. Ale myśli swobodnie, potrafi wyjść poza schemat, myśli nieszablonowo, twórczo. Jest kreatywny. Przecież tego oczekuje od nas życie.

.

Anna Podczaszy – instruktor ds. plastycznych w Centrum Kultury „Dworek Białoprądnicki” w Krakowie. Ilustrator bajek dla dzieci. Od wielu lat zajmuje się popularyzacją sztuki.

.

.

Zdjęcia: Wojciech Musiał, Elżbieta Manthey

Jak rozwijać zdolności plastyczne dzieci
5 (100%) 2 głosów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *