Redakcja Juniorowa to ekipa nie tylko dziennikarska, ale i rodzicielska. W okresie przedświątecznym popadamy w prezentową gorączkę, jak wszyscy rodzice. Dziś postanowiliśmy – w tajemnicy przed dziećmi – pokazać Wam, co przygotowaliśmy dla nich pod choinkę, jakie mamy sposoby wybierania prezentów i dlaczego wybraliśmy akurat to, a nie co innego. Prezenty-pewniaki, prezenty-inspiracje i prezenty niekonwencjonalne… Zajrzyjcie pod nasze choinki.

c

c

IMG_2533Elżbieta Manthey – pomysłodawczyni i założycielka Juniorowa, dziennikarka, mama Tymona (lat 10) i Marysi (lat 6).

Moje dzieci dostaną coś wspólnego, coś, co lubią i coś inspirującego. To „coś wspólnego” to tzw. kulkownia, czyli zestaw konstrukcyjny do budowy toru, po którym turlają się małe kulki. Tymon i Marysia mają już jeden taki zestaw i bawią się nim wspólnie z niesłabnącym zapałem od kilku lat, postanowiliśmy więc podarować im komplet kolejnych elementów, dzięki którym będą mogli tworzyć jeszcze bardziej fantastyczne kształty kulkowych tras.

Coś, co lubią. Dla Marysi będzie pluszak – malutki z wielkimi oczami. Mnie one nie zachwycają, ale moja córka je uwielbia. Dla Tymona – t-shirt z motywem z najnowszej części Star Wars. Będzie lans w szkole 😉

Coś inspirującego. Tymon dostanie zegarek. Mamy nadzieję, że taki gadżet zainspiruje go do lepszej organizacji własnego czasu. Marysia natomiast dostanie zestaw do zrobienia mini-ogródka. Już kilka razy rozpędzała się, by hodować roślinność doniczkową, ale jakoś do tej pory się nie złożyło. Myślę, że teraz projekt „Domowy ogródek” ma szansę powodzenia.

I jeszcze jeden prezent – dla dzieci, ale też dla całej naszej rodziny. Będzie to rodzinna wyprawa do term w Mszczonowie. Jakiś czas temu podczas jednej z naszych rozmów przy kolacji zastanawialiśmy się nad najlepszymi prezentami. Pomysł wspólnej wyprawy dzieci uznały za prezent fantastyczny, dodając, że najfajniej byłoby, gdybyśmy się wybrali do jakiegoś parku wodnego, w którym jeszcze nie byliśmy. Bardzo się cieszę, że dla moich dzieci czas spędzony wspólnie na przyjemnościach ma wartość porównywalną, a nawet większą niż wiele zabawek, czy innych materialnych gadżetów.

c

Wojciech Musiał – współzałożyciel Juniorowa, dziennikarz radiowy (i nie tylko), tata Stasia (lat 9) i Zosi (lat 7).

Lego – to słowo powraca jak mantra przed każdymi świętami w rodzinie Musiałów. Na pytanie o życzenia prezentowe Staś (lat 9) i Zosia (lat 7) co roku odpowiadają tak samo i co roku są przeszczęśliwe, gdy wręczona paczka zawinięta w ozdobny papier wydaje z siebie znajomy grzechot. Inna sprawa, co konkretnie jest w środku. Obie nasze pociechy wciąż jeszcze piszą listy do św. Mikołaja (a ich rodzice mają mnóstwo lekko złośliwej frajdy z podtrzymywania w nich wiary w tę postać). A w listach – lista bożonarodzeniowych życzeń.

Św. Mikołaj czyta oba (obie) listy bardzo uważnie, a potem i tak robi po swojemu: bo życzenia mocno przekraczają jego budżet, bo w sklepie akurat była promocja na jakieś inne zestawy, bo zna Stasia i Zosię tak dobrze, że wydaje mu się, że dzieciom bardziej spodoba się inny zestaw klocków. Dopóki dzieci w niego wierzą, takie numery przechodzą w rodzinie Musiałów bez problemu. A gdy już przestaną wierzyć… no cóż, tym będziemy się martwić w przyszłości.

Najważniejsze, że dzieci co roku wydają piski radości na widok prezentów. Miał być traktor, a jest prom kosmiczny? Tata! Suuuuper! Jest cudowny! Zbudujemy go razem? Zosia wtóruje: Mamo, zobacz, dostałam cukiernię Lego Friends! Podoba ci się? Jeszcze jak!

A potem jest długie, wspólne budowanie do końca wigilijnego wieczoru.

c

Joanna Maj-KirszJoanna Maj-Kirsz – recenzuje dla Was książki dla dzieci, absolwentka polonistyki i filozofii, nauczycielka, mama Helenki.

Helenka, która właśnie skończyła roczek, przeżywa wielką fascynację ptakami. Mieszkamy wysoko, na ósmym piętrze, więc nasza córeczka ma niczym nieograniczony widok na całe krakowskie niebo. W naturalny sposób jej uwagę przykuwa więc wszystko co lata: gawrony, sroki, gołębie, wróble i inne skrzydlate zwierzęta, a także samoloty, które co chwila zmierzają w stronę lotniska w Balicach.

Tak więc Helenka w tym roku znajdzie pod choinką ptaszki. Będą to ptaszki w klatce, ale nie prawdziwe, żywe ptaki, bo nie chcemy więzić żadnego stworzenia w czterech ścianach (w przyszłości być może będzie piesek). Mamy zamiar wspólnie uwolnić ptaszki z klatki i pozwolić im na swobodne „fruwanie” po całym domu.

A ponieważ informację o fascynacji Helenki opowiedzieliśmy całej rodzinie, spodziewamy się, że pod choinkę zleci się więcej skrzydlatego towarzystwa. Czy nie obawiamy się nadmiernego świergotu? Wiadomo, że współczesne zabawki lubią grać i śpiewać, co po pewnym czasie staje się torturą. Na szczęście Helenka grających zabawek nie lubi, więc nawet jeśli taka się trafi, to wyłącznik pozostanie w pozycji OFF.

I jeszcze jeden ptasi prezent. Zakamarki wydały właśnie „Ilustrowany inwentarz ptaków”. To będzie wspólny prezent – trochę dla Helenki, a trochę dla jej mamy…

c

received_1316953434984695Anita Dybowska – w Juniorowie pisze o wychowaniu i edukacji, nie boi się trudnych tematów, jest lektorem i metodykiem, mama trójki dzieci – lat 15, 8 i 3.

Nic tak nie wprowadza mnie w świąteczny nastrój, jak wybieranie prezentów… dla moich dzieci oczywiście. W zasadzie lepszym określeniem byłoby – sprawdzanie na liście, czy wszystko już kupiłam, bo listy do Mikołaja powstają u nas na kilka tygodni przed Bożym Narodzeniem. Zwykle większość prezentów kupuję według listy, ale staram się też wplatać coś czego się nie spodziewają.

W tym roku moje najstarsze dziecko dostanie zapewne kontroler do play station, bo stary uległ zniszczeniu. Nie ukrywam, że sama ucieszę się z niego. Może w końcu nauczę się grać w jedną z ulubionych gier syna- Fifę. Jako, że cała nasza rodzina to fani futbolu- czas chyba na rodzinne rozgrywki.

Średnia córka, jako potencjalny astronom (na temat kosmosu wie już więcej niż ja) dostanie między innymi kolejną książkę o tej tematyce. „Mały astronom” autorstwa Grzegorza Karwasza wywarł na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Pojęcia wyjaśnione są w sposób prosty, a całość wydaje się być napisana językiem czytelnym dla ośmiolatka. Jest też ładnie zilustrowana.

Jako że w naszej rodzinie uwielbiamy planszówki, a dawno nie uzupełnialiśmy zasobów, postanowiłam podarować Młodej (choć oczywiście sama również liczę na dobrą zabawę) grę „5 sekund”. Wygląda na to, że jest dynamiczna i może wywołać wesoły nastrój. Pod choinką córka znajdzie też przybory plastyczne (bardzo lubi rysować i kolorować).

Najmłodsza lubi naklejki, zabawy w piasku i robienie ciasta, postanowiłam podarować jej piasek kinetyczny i książeczkę z setkami naklejek. Z tym, że zadanie w niej polegać będzie nie na wklejaniu obrazków według wzoru, ale na dowolnym umieszczaniu zwierząt i przedmiotów na ilustracjach farmy. Sama będzie więc mogła zaplanować przestrzeń – nie lubi wpisywać się w żadne ramy. Nie mogłam też nie dokupić kolejnej figurki konika z serii Collect do jej sporej już kolekcji. To pierwsze zabawki w życiu mojej trzylatki, po które od pewnego czasu sięga codziennie i które potrafią dać jej nawet kilkadziesiąt minut nieprzerwanej uciechy. Pod choinką znajdzie się też dla niej pierwsza gra – wybrałam „Kota w worku” (wydawnictwa Granna,) którego kiedyś uwielbiał mój syn.

c

Jeśli macie ochotę – podzielcie się z nami swoimi pomysłami, a po Świętach napiszcie, które z prezentów wywołały największy entuzjazm. A teraz już czas na ubieranie choinki!

Co dostaną pod choinkę dzieci Juniorowa?
5 (100%) 1 głosów