Żółwie z Galapagos – „Ciężki coś pan, Panie żółwiu!”

Kiedy najstarszy z Juniorów oddalił się na swoją żeglarską przygodę, wraz z nim odleciała również słoneczna pogoda i spadł od dawna oczekiwany deszcz. A jak wiadomo „w czasie deszczu dzieci się nudzą, to od dawna znana rzecz”. Jednak nie nasze dzieci! Bo gdy za oknem aura nie sprzyja, w ruch idą książki i planszówki. W pierwsze deszczowe, wakacyjne przedpołudnie trafiła się nam okazja do wypróbowania nowej dla nas gry, o wdzięcznej nazwie Żółwie z Galapagos. Zadanie to przypadło siedmio- i dziesięciolatce, które nad wyraz zgodnie i samodzielnie przystąpiły do wczytywania się w instrukcję i rozkładanie planszy.

Żółwie z GalapagosOd razu mamy pierwszy duży plus – Żółwie z Galapagos mają prostą, czytelną instrukcję, z przykładami. Dzięki temu dziewczynki same zrozumiały, o co w rozgrywce chodzi i z dumą przedstawiały zasady gry rodzicom. Najkrócej rzecz ujmując gracze czyli żółwie opływają dookoła wyspy i przy każdym okrążeniu składają jaja. Ilość jak jest wskazana na karcie, którą gracz otrzymuje po pełnym okrążeniu wyspy. Po zakończeniu rozgrywki wygrywa ten gracz, który uzyskał najlepszy wynik w składaniu jaj.

O ilości pól o jaką przepłynąć ma żółw decyduje rzut kostką lub kostkami. Tu mamy element zarządzania ryzykiem, gdyż suma wyrzuconych oczek nie może przekraczać 7. A zatem: rzucamy pierwszą kostką, jeśli wypadnie 6 chyba nie warto ryzykować, ale jeśli wypadnie 1 to naturalne wydaje się użycie drugiej kostki. Wtedy sumę wyrzuconych oczek dodatkowo pomnożymy przez liczbę kostek (czyli 2). Jeśli w drugim rzucie padnie 2, w sumie mamy 3, pomnożone przez 2 daje nam 6. Jednak suma oczek (1+2) wydaje się być niezadowalająca, może warto próbować dalej? Jeśli na trzeciej kostce wypadnie 3 to suma oczek nie przekroczy 7 (1+2+3=6), a żółw przesunie się aż o 18 pól (6*3=18). Jednak jest ryzyko ze wypadnie nam 5 lub 6 oczek, a wtedy rzut uznawany jest za spalony (suma oczek przekroczyła 7), żółw musi wrócić na tratwę czyli pole startowe i rozpocząć wyprawę wokół wyspy jeszcze raz.

Żółwie z GalapagosDodatkową atrakcją jest wskakiwanie innym graczom na plecy. Jeśli pole, do którego doprowadziła nas liczba naszych oczek, zajmowane jest przez innego żółwia, wskakujemy mu na grzbiet. Kiedy będzie wykonywał swój ruch, przesuniemy się razem z nim. Takich pasażerów na gapę można zebrać nawet kilku!

Zarówno plansza jak i pionki dobrze się prezentują. Drewniane figurki od razu spodobały się dziewczynkom, a solidnie wykonana plansza ma szansę długo posłużyć. Dla urozmaicenia możemy grać w wersję dzienną lub odwrócić planszę na druga stronę i wyobrażać sobie jakby to było opływać wyspę nocą. Nie graliśmy jeszcze w Żółwie z Galapagos w dużej grupie, podobno niektórzy się skarżą, że przy 6-7 graczach czas oczekiwania na swoją kolej trochę się dłuży. Ale w naszym trzyosobowym zespole było sporo śmiechu i ekscytacji.

Żółwie z Galapagos to przyjemna rodzinna rozrywka o prostych zasadach i bardzo dobrym wykonaniu. Szybko można nauczyć w nią grać nowych graczy, a duża ilość żółwi na planszy sprzyja tworzeniu kolorowych stosów wskakujących sobie na grzbiety zwierzaków. Ogłaszamy zatem żółwiowe wakacje i wracamy do gry!

Żółwie z Galapagos

Żółwie z Galapagos

gra planszowa

liczba graczy: 2-7

wiek graczy: 7+

c

Kinga Pukowskac

autorka: Kinga Pukowska – z wykształcenia specjalistka w zakresie żywienia człowieka, z zamiłowania doula i doradca chustowy, z powołania żona i mama trójki dzieci, obecnie edukowanych domowo. Swoje doświadczenia edukacji domowej opisuje na blogu Pozytywy Edukacji Entuzjastka Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Od lat wspiera młodych rodziców na początku ich nowej drogi. Prezes Fundacji Polekont – Istota Przywiązania.

c

Możesz ocenić ten artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *