Z tatą w podróży

DSC_0981

Uważają, że z dziećmi można bez trudu zwiedzić cały świat. Od opcji all inclusive wolą niecodzienne wyprawy – rowerem wzdłuż wybrzeża, samochodem przez Namibię, trekking w Himalajach. O tym, dlaczego warto podróżować rodzinnie i jak się do tego przygotować, opowiadają Krzysztof Kobus i Piotr Fogel.

c

c

Dlaczego podróżujecie z dziećmi?

Piotr Fogel: Podróżowanie od zawsze było ważną częścią naszego życia i trudno sobie wyobrazić, żebyśmy żyli bez niego, bo mamy dzieci. Wychowujemy je między innymi po to, żeby przekazać im pewne wartości. Dla nas wartością jest podróżowanie, a priorytetem – pokazanie dzieciom tego, co sami lubimy robić, i tego, że świat jest różnorodny i ciekawy. Pracujemy, by potem przeznaczyć zarobione pieniądze na jakiś interesujący wyjazd. Pokazać chłopcom miejsca, których nie będą mogli zobaczyć z nikim innym, zarówno te bliskie, jak i te bardzo odległe.

Krzysztof Kobus: Znam podróżników, którzy przestali wyjeżdżać, kiedy zostali rodzicami. Gdy rezygnujesz dla dziecka z czegoś, co kochasz, musi się to odbić na waszej relacji. Dobrze jest więc wciągać dzieci w swoje pasje. To ważne dla obu stron. Moja żona Ania i ja jesteśmy fotografami i dziennikarzami turystycznymi. Skoro my jedziemy fotografować jakieś piękne zabytki, krajobrazy, to dlaczego chłopcy mieliby zostawać w domu? Jestem szczęśliwy, że mogą podróżować ze mną, bo dzięki temu spędzamy razem więcej chwil. Żeby naprawdę być tatą, trzeba mieć na to czas od początku wspólnego życia. Potem, kiedy grupa rówieśnicza nabiera coraz większego znaczenia, może się okazać, że ten wcześniejszy czas przegraliśmy i nie da się go nadrobić. Patrzę na znajomych, którzy ciężko pracują, żeby ich rodziny miały wszystko, ale za to widują swoje dzieci przez godzinę dziennie.

Bycie tatą w podróży jest inne od bycia tatą w domu?
IMG_1716

Słowiński Park Narodowy doskonały na wspólną wędrówkę (fot. E. Manthey)

Krzysztof Kobus: W domu kiedy dziecko do nas przychodzi, często słyszy „zaraz” albo „za chwilę”. A przecież ono czegoś potrzebuje. Tu, teraz, natychmiast, a nie za godzinę. W podróży jest inaczej. Wtedy jestem zdecydowanie lepszym tatą. Nie muszę co chwila odbierać telefonu, wysyłać maili. Mam dla dzieci czas. Podróż to taki moment, kiedy jesteśmy normalni, prawdziwi i zdecydowanie lepsi dla siebie niż na co dzień, kiedy to głównie siedzi się przy komputerze, goni zadania…

Piotr Fogel: W domu wszyscy mamy wiele ważnych obowiązków: odrabianie lekcji, zajęcia dodatkowe, sprzątanie pokoju, zakupy. W podróży jest więcej czasu na rozmowy, pokazywanie świata, wspólne pójście na ciacho. Nie angażują nas codzienne problemy. Wtedy mogę być wyłącznie tatą, a nie „tatą policjantem” – strażnikiem obowiązków.

Niektórzy mówią, że nie ma sensu zabierać dzieci w podróż, bo i tak nic nie zapamiętają. 

Piotr Fogel: To są stereotypy. Dzieci są takimi samymi ludźmi jak dorośli i tak samo lubią poznawać świat. Nie znam żadnego, które by nie lubiło podróżować. Ponadto podróż to czas intensywnego kontaktu dzieci z nami.

DSC_0257

Plantacje winorośli na Wyspach Kanaryjskich (fot. P. Fogel)

Krzysztof Kobus: A dziecko bardzo potrzebuje bliskości rodziców. I lubi, kiedy coś się dzieje. W podróży ma rodziców przez całą dobę i mnóstwo ciekawych zdarzeń. Dzieci nie zapamiętają niuansów orientalnej architektury, ale doskonale pamiętają, gdzie byliśmy na tradycyjnych lodach w Turcji. Dla nich podróże to wiedza w pigułce, i to wiedza przez doświadczenie, a nie abstrakcyjna. Ostatnio podczas wędrówki w górach widzieliśmy jednego dnia sześć salamander! Chłopcy mogli przyjrzeć się z bliska, jak takie zwierzę wygląda. Z pewnością zapamiętają to lepiej niż obrazek w książce.

Piotr Fogel: Można, oczywiście, o różnych sprawach z dziećmi rozmawiać, opowiadać im o świecie, ale zawsze najlepiej to pokazać. A co z tych podróży w nich zostanie? Czas pokaże. Z całą pewnością mogę powiedzieć, że dzięki nim moi chłopcy dużo lepiej rozumieją świat niż my w ich wieku, bo mają o wiele więcej możliwości poznawania go. Decydując się na wyjazd z Krzyśkiem w Himalaje, chciałem, by oprócz widoku niesamowitych gór doświadczył też prawdziwej różnorodności świata, trudnej do zobaczenia w Europie. By przekonał się, że nie wszędzie jego rówieśnicy mają tak łatwo jak w Polsce. Spotkał dzieci, które nie chodzą do szkoły, bo muszą pomagać rodzicom – np. zbierać i suszyć odchody jaków, które wykorzystuje się jako opał – zajmować się młodszym rodzeństwem, pracować na polach.

Czy podróżowanie z dziećmi jest trudne?
DSC_0009

Krzysiek w Himalajach (fot. P. Fogel)

Krzysztof Kobus: Ziemia jest w tej chwili tak mała i prosta, że pojechanie na dowolny koniec świata nie jest niczym ekstremalnym. Oczywiście, są kraje trudniejsze do samodzielnego zwiedzania. Jeśli jedzie się w Etiopii i ma się pięć godzin opóźnienia, bo po drodze trzy razy zmienialiśmy koło, to należy się cieszyć, że to tylko pięć godzin, a nie na przykład spędzenie nocy na pustyni. Taki jest urok podróżowania po tym kraju i nie warto się spinać ani histeryzować, tylko to przyjąć.

Piotr Fogel: Zwiedzanie z dziećmi nawet bardzo odległych krajów nie jest niczym ekstremalnym, o ile zachowamy podstawowe zasady bezpieczeństwa, higieny i zdrowego rozsądku. Jestem pewien, że wiele osób chciałoby podróżować z dziećmi po świecie w taki sposób jak my. W pierwszej kolejności trzeba przełamać barierę strachu przed tym, co nas spotka w obcym miejscu. Pamiętajmy, że w innych krajach turystyka też się rozwija – lepiej lub gorzej, ale się rozwija. Tak samo jak w Polsce są hotele, schroniska, sklepy, apteki, szpitale oraz funkcjonuje komunikacja.

Zawsze najłatwiej jest wykupić jedną z ofert biur podróży, tyle że dla nas pobyt w fabrykach wypoczynku jest nudny.

Wszystkomające miejsce na wakacje

Co doradzalibyście rodzicom, którzy chcą podróżować z dziećmi tak jak Wy?

Piotr Fogel: My, dorośli, patrzymy na miejsca, które zwiedzamy, zupełnie inaczej niż dzieci. Dla nas słowińskie wydmy są unikatową formą nadmorskiego pejzażu, a dla dziecka może to być po prostu góra piachu, na którą musi się wspiąć. I czasami może zwyczajnie nie mieć na to ochoty. Trzeba się z tym liczyć.

IMG_1879

W Muzeum Kolejnictwa w Kościerzynie wszystkiego można dotknąć (fot. E. Manthey)

Krzysztof Kobus: Dzieci są ciekawe świata, ale też mają na jego poznawanie własne pomysły. Czasem takim pomysłem wcale nie jest zwiedzanie zabytków, tylko piaskownica albo huśtawka. Należy to uszanować, dać dziecku czas na to, co jest dla niego ważne. Podczas wyjazdów bardziej my dostosowujemy się do dzieci niż one do naszych planów. Jeśli chcą zbudować model łodzi, a nie zwiedzać czwartą świątynię na Bali, to siedzimy na plaży i budujemy model.

Piotr Fogel: Ważne jest też, aby podróże były różnorodne. Nie może być tak, że tylko idziemy przez cały dzień. Po drodze powinna być jakaś przygoda, coś ciekawego do zobaczenia. To nawet nie musi być nic spektakularnego. Kiedy byliśmy w Stambule, między innymi popłynęliśmy tramwajem wodnym do Azji – niby ten sam kraj, a już inny kontynent. Z punktu widzenia dorosłych nie było to nic wyjątkowego – trochę jak pojechanie w Warszawie na Pragę. Jednak świadomość bycia na innym kontynencie jest fajna, stanowi przygodę!

Ale chyba nie każda przygoda jest dobra dla dzieci? 
IMG_1321

Jura Krakowsko-Częstochowska – szczyty na miarę ośmiolatka (fot. E. Manthey)

Piotr Fogel: Trzeba brać pod uwagę kondycję dzieci, swoją zresztą też. Mały człowiek może przejść spore odległości, ale ważne jest, żeby go nie zamęczyć. Dziecko przejdzie jednego dnia 12-15 kilometrów, ale 30 na pewno nie. Widziałem w Słowińskim Parku Narodowym rodziców, którzy ciągnęli dzieciaki pieszo z Łeby na wydmy, a przecież można było kilka kilometrów podjechać. Kiedy dzieciaki w końcu na te wydmy dotarły, to były już okropnie zmęczone, nie cieszyła ich nawet „największa polska piaskownica”. W ten sposób można dziecku obrzydzić podróżowanie na wiele lat.

Krzysztof Kobus: Tak, łatwo je przetrenować. Nawet wspaniałą pasją. Najpierw jest fajnie, jest zabawa, a potem często rodzic zaczyna cisnąć, żeby trenować, podnosić poprzeczkę. I z pasji robi się obowiązek, a wtedy dziecko się zniechęca. Tak można zepsuć wszystko: pływanie, nurkowanie, aikido, wspinaczkę…

Wyjazdy z dziećmi wymagają szczególnego przygotowania?
DSC_0208

Krzysiek w trakcie wyprawy wzdłuż polskiego wybrzeża Bałtyku, Rewal (fot. P. Fogel)

Piotr Fogel: Trzeba mieć pewne minimum wiedzy przed wyprawą. Na przykład kiedy z Krzysiem postanowiliśmy pojechać rowerami wzdłuż polskiego wybrzeża, musieliśmy wziąć pod uwagę to, że w Polsce większość wiatrów wieje z zachodu. A wiadomo, że łatwiej jest jechać z wiatrem niż pod wiatr. Dlatego pojechaliśmy ze Świnoujścia do Fromborka, a nie odwrotnie. Wyprawę w Himalaje planowaliśmy przez rok. Przez ten czas Krzyś dostawał prezenty urodzinowo-imieninowo-świąteczne związane z podróżą: śpiwór, kije trekkingowe… Byliśmy na spotkaniach i pokazach slajdów o Himalajach, czytaliśmy, rozmawialiśmy o tym, jak będzie, co nas może spotkać. Na wszelki wypadek odpuściliśmy zimowy wyjazd na narty, żeby kontuzja nie popsuła naszych himalajskich planów.

Krzysztof Kobus: Nawet jeśli wybieramy się z dziećmi do Legolandu, to trzeba się przygotować i wiedzieć na przykład, że wiele atrakcji, ze względów bezpieczeństwa, jest dostępnych dla dzieci od pewnego wieku, a właściwie wzrostu. Jeśli pojedziemy tam z małym dzieckiem, będzie rozczarowane, że nie wszędzie wejdzie, a my będziemy wściekli, że zorganizowaliśmy wyprawę życia, ponieśliśmy koszty, a tu się okazuje, że nie możemy z niej w pełni korzystać.

Dokąd więc najlepiej pojechać z dziećmi? Macie swoje patenty na udaną wyprawę?

Krzysztof Kobus: Najlepszy patent na podróżowanie z dziećmi to przyroda i przygoda. Na przykład Namibia, 9 tys. kilometrów samochodem z namiotami na dachu – dla naszych synów to był raj. Codziennie ognisko, grill, przygotowywanie drewna, rozpalanie, mnóstwo różnych krajobrazów, zwierzęta na wyciągnięcie ręki. Ciągle coś się działo.

DSC_0655

Urodziny Grześka obchodziliśmy na Górnym Śląsku, w Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu (fot. P. Fogel)

Piotr Fogel: Z dziećmi można pojechać niemal wszędzie. Najciekawsze miejsca to nie zawsze są te z listy UNESCO. Wawel, owszem, jest super, szczególnie gdy chcemy porozmawiać o historii, ale jak pójdziemy z dzieckiem do komnat z arrasami, to z całą pewnością dużo czasu poświęcimy na tłumaczenie, dlaczego nie można niczego dotykać. Polecam często odwiedzany przez nas Górny Śląsk. Jest tam Szlak Zabytków Techniki, na który składają się obiekty przemysłowe, bardzo różnorodne i niezwykle ciekawe. I, co najważniejsze, to świetna opcja na brzydką pogodę, bo większość odwiedzanych obiektów jest zadaszona. W Zawierciu jest huta szkła, której zwiedzanie przypomina oglądanie programu „Galileo”, za którym dzieci przepadają. Wszystko działa, więc na żywo obserwujemy cały cykl produkcyjny: od miejsca, gdzie wsypywany jest piasek do pieca, w którym surowiec się topi, przez linię do seryjnej produkcji wyrobów szklanych i pana wydmuchującego kształty ze szklanej gorącej masy, aż po gotowe produkty, które są pakowane do pudełek. Myślę, że tak naprawdę to każde miejsce jest dobre, żeby pojechać tam z dziećmi – wszystko zależy od naszej wyobraźni

 

c

rozmawiała: Elżbieta Manthey

c

DSC_0981

c

Piotr Fogel 

– z wykształcenia geograf, z zawodu urbanista, z pasji podróżnik. Tata 12-letniego Krzysia i 9-letniego Grzesia. Z żoną Anią pokazują synom Polskę i świat. Realizuje czasem szalone i niecodzienne pomysły podróżnicze, np. rowerową wyprawę z Krzysiem  ze Świnoujścia do Fromborka, trekking w Himalajach czy zdobywanie Korony Gór Polskich.

c

EGIPT_SAKKARA_piramidy_2189_TP

c

Krzysztof Kobus 

– fotograf, dziennikarz i podróżnik. Zwiedza świat razem z żoną Anią i synami – Michasiem (10 lat) i Stasiem (9 lat). Swoje wyprawy opisują na portalu Mały Podróżnik, a zdjęcia, jakie robią, można zobaczyć na TravelPhoto.

c

cgaga_logo_niebieskie2

Wywiad ukazał się w miesięczniku Gaga w listopadzie 2014.

foto: Piotr Fogel, archiwum autorki
Z tatą w podróży
5 (100%) 2 głosów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *