W głowie się nie mieści. Inside out.

Bohaterowie kreskówek Pixara bardzo często nie są ludźmi. W najnowszym „W głowie się nie mieści” nie są nawet postaciami. To emocje: Radość, Gniew, Strach, Smutek i Odraza mieszkające w głowie pewnej jedenastoletniej dziewczynki i kształtujące jej dojrzewającą osobowość. Dla dzieci ich walka o szczęście dziewczynki jest pasjonującą, kolorową, pełną niebezpieczeństw historią z happy endem, dla dorosłych – to emocjonalne katharsis, piękny, choć chwilami bolesny powrót do własnych wspomnień i uczuć. A także znakomita lekcja neurologii, psychiatrii i psychologii.

Reżyser filmu Pete Docter zaprosił do współpracy Paula Ekmana, psychologa z University of California, autora teorii o ekspresji emocji (oprócz pięciu pokazanych w filmie są jeszcze zaskoczenie i zadowolenie).

c

c

Scenariusz – zdaniem Ekmana – znakomicie nadaje się, by pokazać dzieciom, co to są emocje i nauczyć je, w jaki sposób można sobie z nimi radzić. „Świadomość własnych emocji pozwala na ich kontrolę, dzięki czemu nie będziemy zalewać się łzami oglądając film” – napisał Ekman na poły żartobliwie w recenzji.

A powstrzymać się od uronienia łezki jest niezwykle trudno, zwłaszcza rodzicom z wysokim poziomem empatii. Radość, gniew, strach, odraza i smutek to nie w glowie sie nie miescitylko bohaterowie kreskówki, te same uczucia wirują również w widzach tworząc mieszaninę iście piorunującą. Ja co chwila ocierałem łzy i nie mogłem się powstrzymać przed porwaniem własnej córeczki z jej fotela i usadowienia jej na moich kolanach – bardziej dla mojego niż jej dobra…

Na szczęście końcowa scena z kotem wywołała śmiech i osuszyła wilgoć w oczach. Film oglądać do końca napisów!

P.S.

Wizualna strona „W głowie się nie mieści” to majstersztyk, jak zwykle u Pixara.

c

Autor: Wojciech Musiał

foto: materiały prasowe
W głowie się nie mieści. Inside out.
5 (100%) 2 głosów

One comment

  • Po nowym filmie Pixara oczekiwałam zdecydowanie więcej. Animacja była po prostu brzydka, a to co się działo na ekranie nudne. Szkoda, że zmarnowano tak dobry pomysł na film. Nie rozumiem tych owacji na stojąco na festiwalu w Cannes, nie rozumiem oceny 8/10 na Filmwebie. Mały Książę jest zdecydowanie lepszy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *