W-F – coraz większy problem

16552237640_eed83fac8a_o

Marnujemy wrodzone talenty dzieci – w tym talent do bycia aktywnym. Presja, oceny, nuda i schematyczność zajęć, brak wzorca aktywności ruchowej w rodzinie – to właśnie fundujemy naszym dzieciom. A potem się dziwimy epidemii otyłości i krzywych kręgosłupów.

Dzieci nie chcą uczestniczyć w zajęciach wychowania fizycznego z różnych powodów. Czasami to rodzice starają się o zwolnienie dziecka z zajęć ruchowych. Kondycja fizyczna młodych ludzi więdnie, za to rozkwita problem otyłości i związanych z nią chorób, jednak wciąż więcej robimy, by zniechęcić dzieci do sportu, niż by rozbudzić w nich pasję aktywności fizycznej. Zwolnienia z w-f – coraz powszechniejsze zjawisko, na które ostatnio zwraca uwagę MEN, to tylko część problemu.

Oceny

IMG_1994_2Kiedy obserwuję dzieci na podwórku, one wciąż się ruszają – biegają, skaczą, wspinają się na drzewa, robią niesamowite wygibasy na placu zabaw. Robią to chętnie, z zapałem i są coraz sprawniejsze. A potem idą do szkoły, gdzie dowiadują się, że po pierwsze – można biegać dobrze albo źle, po drugie – jeśli ktoś jest mniej sprawny od innych, to jest gorszy, po trzecie – to, co do tej pory było czystą przyjemnością, może stać się stresującym obowiązkiem. Dzieci mają potrzebę ruchu i nigdy nie przyszłoby im do głowy, że to, co jest tak naturalne można poddać ocenie. To trochę tak, jakbyśmy próbowali oceniać, kto lepiej je lub śpi. Czy ktoś jeszcze dziwi się, że dzieci mniej sprawne od innych wolą zrezygnować z zajęć w-f niż być poddawane presji i stygmatyzacji?

Są uczniowie, którzy mają same piątki i szóstki, a z w-f ledwie tróję. Często rodzice sami starają się o zwolnienie dziecka z zajęć ruchowych, żeby „nie psuć świadectwa”. Być może zmiana sposobu oceniania, o której mówiła ostatnio minister edukacji wpłynie pozytywnie na tę sytuację, jednak moim zdaniem oceny z w-f w ogóle powinny być zniesione. Zajęcia fizyczne powinny być przyjemnością ruchu, a nie sprawdzianem, kto jak daleko potrafi skoczyć.

Rodzice

8676503382_a83dbc4eae_oJeśli cała rodzina spędza czas wolny sportowo, to dla dziecka aktywność fizyczna jest oczywistym elementem życia. Nawet jeśli szkolny w-f jest mało fascynujący, to nie zniechęci dziecka do sportu. To trochę tak, jak z czytaniem książek – jeśli rodzice czytają, jeśli „w domu się czyta”, to dziecku nie przyjdzie do głowy, że można tego nie robić nawet jeśli szkolne lektury to nudne gnioty. Sięga po książki, bo są one oczywistym elementem świata, samodzielnie szuka takich, które są ciekawe.

Jeśli w rodzinie uprawia się sport – i nie mówię tu o wyczynach, lecz o rekreacji – to i dzieci będą fizycznie aktywne, przejmując wzorzec sportowego spędzania czasu od rodziców.

Wolny wybór

Czy to w domu, czy w szkole – każdą przyjemność i pasję można zniszczyć ubierając ją w gorset obowiązków. Rodzinne wycieczki rowerowe mogą  być wielką frajdą, ale mogą też być udręką. Kluczem jest presja, a właściwie jej brak. Dzieci chętnie angażują się w aktywność, na której wybór mają wpływ. Warto więc wybierać rodzaj aktywności uwzględniając zdanie małolatów. Jeśli junior nie chce jeździć na łyżwach, może polubi biegi przełajowe, hulajnogę lub aikido.

Nauczyciel

15353449973_d238df2187_oW szkole trudniej o jednomyślność w 30-osobowej klasie, tu jednak wielkie znaczenie ma osobowość, pasja i zaangażowanie nauczyciela. Z mojego dzieciństwa pamiętam pewną szkołę we wsi, gdzie spędzałam zimowe ferie. Podczas ferii szkoła była otwarta dla uczniów, odbywały się zajęcia w formie dość luźno prowadzonych półkolonii. Dołączyłam do nich na zaproszenie znajomego nauczyciela. Wszyscy, absolutnie wszyscy grali tam w tenisa stołowego i robili to z wielką przyjemnością. Też zaczęłam grać, a po dwóch dniach nie wyobrażałam sobie większej frajdy, niż mieć w dłoni paletkę i patrzeć jak mała biała piłeczka śmiga odbijając się po stole. Tę tenisową pasję rozniecił jeden nauczyciel. Jego zapał, chęć i umiejętna zachęta skierowana do uczniów przyniosły efekt na skalę masową.

Ruszmy się!

8136562063_3b3dd5a48e_kW-f prowadzony według utartego schematu rzadko bywa zachęcający. Oceny wystawiane w oparciu o czas, w jakim przebiegnie się 1000 metrów być może mobilizują do wysiłku, ale tylko tych, którzy mają szansę osiągnąć najlepsze wyniki, dla tych, których bieganie nie jest mocną stroną, ocena będzie demotywująca i frustrująca. Jeśli do tego rodzice nie zadbają o rodzinną, przyjemną aktywność fizyczną, dziecko z czasem straci naturalną chęć i pasję ruchu. Jeśli chcemy (a powinniśmy!) zadbać o zdrowie i dobrą kondycję naszych dzieci, zróbmy wszystko, by aktywność fizyczna była dla nich przyjemnością. Czasami wymaga to wysiłku, przełamania własnej niechęci, ale wyjdzie na zdrowie także rodzicom. Na pewno potrzeba zmian w szkolnym w-f. A czasami dobrze jest po prostu… nie przeszkadzać małolatom – pozwolić im na dzikie harce na podwórku, zamiast namawiać na dodatkowy kurs językowy, dać się namówić na wspólną wycieczkę rowerową, pójść w sobotę na osiedlowe boisko i pokopać razem piłkę.

c

tekst: Elżbieta Manthey

foto: woodleywonderworks (2), archiwum autorki, San Francisco Bicycle Coalition, Ian D. Keating
W-F – coraz większy problem
5 (100%) 1 głosów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *