Tata w sieci – recenzja

1

Ekrany są wszędzie. Otaczamy się nimi od rana do wieczora. Najpierw sprawdzamy prognozę pogody plus szybki rzut oka na fejsika i może jeszcze na tytuły newsów, potem spędzamy przy nich długie godziny w pracy narzekając na problemy ze wzrokiem i bóle pleców, ale gdy wracamy do domu, wpatrujemy się w nie dla relaksu, bo fajny film, bo czat, bo gra online… Nasze dzieci, dla których obecność ekranów jest już czymś zupełnie naturalnym, obserwują nasze zachowania i nas naśladują. A potem denerwujemy się, że zamiast brykać na świeżym powietrzu dzieciaki wolą stukać w klawiatury. A skąd niby mają wiedzieć, że przesadzają, skoro ich rodzice robią tak samo!?

„Tata w sieci” wydawnictwa Muchomor to książka przeznaczona dla młodszych juniorów, którym rodzice jeszcze czytają książeczki lub którzy sami zaczynają składać pierwsze zdania. To prosta historia taty pingwina, który nie rozstaje się ze swym laptopem. Od rana do wieczora czyta newsy, sprawdza pocztę, odwiedza swoich 532 przyjaciół na Icebooku. Jego synek próbuje nawiązać z tatą kontakt, ale to trudniejsze niż wyprawa na biegun. Tata jest całkowicie pochłonięty surfowaniem po sieci i nie zwraca uwagi ani na synka, ani na żonę, ani właściwie na żaden aspekt rzeczywistości. Na przykład na niestabilną krę, na którą wszedł z dziobem w ekranie. Kra oderwała się i wyniosła tatę na otwarte morze. Oczywiście pingwiny świetnie pływają, ale co z komputerem? Zostawić komputer, żeby się utopił!?

Historia kończy się szczęśliwie, tatę wyratował niedźwiedź, który został jego realnym (nomen omen) przyjacielem. Dzięki tej przygodzie tata zrozumiał, że jest potrzebny rodzinie i że prawdziwe życie dzieje się poza siecią. Od tej pory komputera używa do surfowania, ale po śniegu. Oczywiście razem z synkiem, który jest najszczęśliwszym pingwinkiem na świecie, bo tata do niego wrócił.

Napisałem, że to książka dla dzieci, ale to tylko po części prawda. Mam wrażenie, że ta niewielka książeczka jest przede wszystkim dla dorosłych, którym przypomina, co jest w życiu najważniejsze. A więc nawet jeśli wasz junior będzie chciał samodzielnie przeczytać te historię, tym razem zaproponujcie, że zrobicie to razem. A gdy odstawicie już tę książeczkę na półkę, to niech stoi na widocznym miejscu – jako memento.

c

Autor: Wojciech Musiał

„Tata w sieci”

Tekst i ilustracje: Philippe de Kremmeter

Wydawnictwo Muchomor 2016

This slideshow requires JavaScript.

Dzieci i młodzież w cyfrowym świecie

 

Możesz ocenić ten artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *