Szkolna przestrzeń – tu można coś zmienić

Tę historię dedykuję tym wszystkim, którzy uwierzyli słowom Kena Robinsona: Kimkolwiek i gdziekolwiek jesteś, masz siłę, by zmieniać system. („Kreatywne szkoły”). W tym przypadku chodziło nie tyle o system, co wygląd szkoły, ale że otoczenie wpływa na nas, stąd warto podejmować działania, by szkoła – jako miejsce gdzie dzieci spędzają tak dużo czasu – była coraz ładniejsza. To także dowód na to, że każda zmiana składa się z wielu drobnych działań (i tylko ten, kto nie jest w to zaangażowany, może pomyśleć, że przychodzą one bez trudu!).

Dzięki inicjatywie Wodociągów Warszawskich w szkołach podstawowych w Warszawie montowane są poidełka. W końcu i w szkole nr 227 w Warszawie pojawiło się źródełko. Pierwszy tydzień to był szał i wszystkie dzieci na każdej przerwie umierały z pragnienia 🙂 Potem się uspokoiło i nie byłoby o czym pisać, gdyby pewnego dnia, ktoś nie zwrócił uwagi, że to miejsce wygląda dość smutno.

I jeszcze ta nastrojowa dziewczynka…

Od czego kreatywność? Szybko zrobiłam wizualizację i posłałam do szkoły, byśmy się razem zastanowili, jak to miejsce ozdobić. Żeby była jasność – nie umiem robić wizualizacji, wyszło tak:

Odzew był natychmiastowy. Wokół źródełka zawisły prace dzieci. Zrobiło się lepiej, choć do ideału jeszcze daleko. Krok do przodu (czyli odmiany) zrobiony!

I tu do dzieła wkroczył nasz kochany Pan Woźny, który pewnego pięknego popołudnia pomalował kawałek ściany. Chciał uwidocznić źródełko, by jakieś dziecko na nie nie wpadło. Tę ścianę było widać z daleka! Chyba nawet aż za dobrze…

Trzeba przyznać, że choć kolor nie zyskał powszechnego uznania, to wywołał dyskusję: jak to miejsce powinno wyglądać? Burza mózgów i mieliśmy ze 30 koncepcji. Trzeba było wziąć pod uwagę dwa główne problemy: nasza szkoła nie ma za dużo funduszy (bo uczy się u nas 200 dzieci więc mamy też odpowiednio mniejsze dotacje i składki rodzicielskie) oraz brakuje nam ochotników do działania. Zatem kilka bardzo ambitnych pomysłów musieliśmy z żalem pożegnać. Ale jeden bardzo się nam spodobał: fototapeta z morskimi motywami. Rada Rodziców zgodziła się sfinansować zakup, zaś wizualizacja zrobiona przez mamę Renatę była wspaniała:

Tyle że ta wizualizacja była „na bogato” i nie uwzględniała dość skromnego budżetu Rady Rodziców. Niestety na tak dużą fototapetę nie było nas stać. A szkoda…

Poprosiliśmy zatem o skromniejszą wersję. Nadal wyglądało to nieźle! Pozostały wyzwania:

a. Jakie są dokładne wymiary, by zamówić odpowiedni kadr fototapety?

b. Kto podejmie się przyklejenia jej na ścianę?

Wymiary Renata zrobiła błyskawicznie (dzięki czemu wiadomo było jak wykadrować zamówienie, by nam źródełko nie wyszło w środku ryby):

Powyżej wersja skromniejsza. W odróżnieniu ode mnie Renata doskonale radzi sobie z wizualizacjami.

Po kilku dniach poszukiwań okazało się, że w jednej klasie są dwaj ojcowie, którzy mają doświadczenie z tapetami i podjęli się naklejenia jej na ścianę. Zatem zamówiłam fototapetę, po pięciu dniach ją odebrałam (oszczędziliśmy na kurierze), przywiozłam do szkoły i dziś nasze źródełko wygląda tak:


Tadam! Jest sukces!

Dzieci były zachwycone! Po jakimś czasie nad źródełkiem zawisły elementy scenografii z przedstawienia o Olku Dobie (namalowane przez utalentowaną mamę). To nie ostatnia zmiana, bo uczennice i uczniowie z klasy 1a szykują się by zrobić przepiękną rafę koralową. I jestem pewna, że to nie ostatni pomysł na upiększenie tego miejsca! Miejsca do działania mamy jeszcze, że ho, ho, ho! – jakby to powiedział św. Mikołaj 🙂

Ile to kosztuje?

Zakup fototapety (lateks premium z laminatem, format 170×150) – 360 zł, klej – 29 zł, grunt – 30 zł (sfinansowane przez Radę Rodziców). Wizualizacje zrobione bezpłatnie przez mamę architektkę. Przyklejenie: w czynie społecznym wykonane przez dwóch ojców.

Zmiana wyglądu źródełka została zrealizowana w Szkole Podstawowej nr 227 w Warszawie (Dzielnica Włochy).

c

c

Autorka: Anna Olej-Kobus – Kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi. Dziennikarka, fotografka, podróżniczka i pilotka wypraw. Autorka licznych książek podróżniczych, w tym serii „Podróżowników” będących połączeniem twórczych przewodników i pamiętników dla dzieci. Mama dwóch juniorów, dzięki którym każdy dzień to nowe wyzwanie. Aktywistka w Dzielnicy Włochy, gdzie zajmuje się pozytywistycznym działaniem w szkole juniorów. Miłośniczka Namibii, Kena Robinsona, budżetu partycypacyjnego i pozytywnego podejścia do życia. Prowadzi portal Portal Małego Podróżnika , pisze bloga PippiAnna.

Szkolna przestrzeń – tu można coś zmienić
5 (100%) 1 głosów

One comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *