Słuchanie czy posłuszeństwo – o co naprawdę chodzi w wychowaniu

25242168976_99baf05a22_h

W dyskusjach rodzicielskich wielokrotnie przewija się temat posłuszeństwa. Posłuszne dzieci – takie, którym można łatwo wydać polecenie, a one wykonują je bez szemrania. Dzieci idealne, które raz upomniane nie dłubią nigdy więcej w nosie, nie wchodzą do domu w brudnych butach, nie krzyczą, nie hałasują, nie przerywają innym rozmowy, po prostu słuchają. Tylko czy dzieci, które słuchają to to samo co posłuszne dzieci?

c

Posłuszeństwo czyli ubierz się, bo mi jest zimno

Według słownika języka polskiego posłuszeństwo to poddawanie się czyjejś woli. Posłuszeństwo w odniesieniu do dzieci wydaje się oczywiste, bo przecież to normalne, każdy musi znać swoje miejsce: są dzieci i są rodzice. Dzieci, jak świat światem, muszą wykonywać polecenia dorosłych, którzy chcą dla nich jak najlepiej. Muszą się podporządkować woli starszego bo on wie lepiej, on się zna, a dziecko jeszcze nie.
Zastanawiające jest to wszechobecne przekonanie, że dorosły wie lepiej. Przejawia się to od najwcześniejszych lat dziecinnych, na przykład gdy z uporem maniaka zmarznięta mama ubiera biegającemu rozgrzanemu kilkulatkowi sweterek, który ten równie uparcie z siebie ściąga. I często przyczepia mu się łatkę nieposłusznego dziecka. Bo przecież dorosły wie lepiej, że jest zimno i trzeba się ubrać.

Dzieci są ludźmi już teraz

„Dzieci nie będą dopiero, ale są już ludźmi, tak, ludźmi są, a nie lalkami: można przemówić do ich rozumu, odpowiedzą nam, przemówmy do serca, odczują nas.” (J. Korczak)

Zastanawiając się nad słowami Korczaka, czytając książki Jaspera Juula czy Agnieszki Stein, a przede wszystkim słuchając własnej intuicji i pamiętając jak to było samemu być dzieckiem, dochodzę do prostych wniosków: dziecko, które słucha to niekoniecznie posłuszne dziecko. Można wręcz zaryzykować stwierdzenie, że posłuszeństwo niekoniecznie idzie w parze ze słuchaniem.

Opierając się na teorii więzi obecnej w coraz powszechniej znanym modelu Rodzicielstwa Bliskości oraz obserwując relacje w rodzinach, wyraźnie widać gdzie i kiedy doświadczamy słuchania, a kiedy pojawia się tylko posłuszeństwo. To ostatnie wydaje się być rozwiązaniem krótkotrwałym, choć wygodnym. Bezsprzeczny autorytet rodzica (lub innego dorosłego), w obliczu którego bez zbędnych dyskusji młody człowiek wykonuje to, czego się od niego oczekuje. Lecz czy właśnie o takie dzieci naprawdę nam chodzi? Bezkrytyczne, bezwolne, idące za głosem starszego?

Grzeczne dziewczynki nie radzą sobie z trudnościami

Słuchaj, jeśli chcesz być słuchany

Słuchanie to coś innego. I wydaje się być czynnikiem, który rzeczywiście ułatwia trudny proces wychowawczy. Jest jednak wymagające i na co dzień bywa trudne.

Definicja słownikowa słowa „słuchać” mówi w pierwszej kolejności o świadomym odbieraniu wrażeń dźwiękowych, potem o odbieraniu i rozumieniu czyjejś wypowiedzi, a dopiero na trzecim miejscu można powiedzieć o byciu posłusznym czemuś lub komuś. Jednak dwa pierwsze znaczenia wydają się być właśnie tym czym słuchanie odróżnia się od posłuszeństwa.

Dzieci uczą się przez przykład, naśladowanie postaw, kopiowanie zachowań dorosłych. Słuchanie zaczyna się w nas, dorosłych. Już od pierwszych dni życia kochający rodzic staje się wyczulony na potrzeby swojego maleństwa. Wysyłane przez niemowlęta sygnały są dość szybko prawidłowo odczytywane przez uważnego opiekuna. Popularne noszenie w chuście, wspólne spanie i spędzanie czasu pomagają poznać nowego członka rodziny, nauczyć się jego charakteru, towarzyszyć w poznawaniu świata. Słuchając i podążając za dzieckiem odkrywamy, często zapomniane przez nas dorosłych, przestrzenie. Słuchając dziecka w szacunku uczymy go szacunku dla innych, zasady wzajemności, porozumienia, współpracy.

portrait-of-a-child-1616564_640Słuchanie ma swoją ciemną, a raczej trudną, stronę. Dziecko słuchające, niekoniecznie jest posłuszne, nie zawsze wykonuje polecenia wydawane przez rodzica. Czasem dyskutuje, a czasem wręcz odmawia. Gotowość na dziecięce „nie” to trudna sztuka rodzicielska. Więcej o niej napisał Jasepr Juul w swojej książce „Nie z miłości”. Jak ważna jest nauka mówienia „nie”, zarówno dla rodziców, którzy nieba przychyliliby swoim dzieciom, jak i dla najmłodszych, którzy w życiu będą mieć wiele sytuacji, w których twardo trzeba powiedzieć „nie”, nie ulegając presji środowiska, kolegów, idąc za tłumem.

Jeśli wychowujesz do posłuszeństwa, nie oczekuj samodzielnego myślenia

Dzieci, które słuchają i są wysłuchiwane czasami nie są posłuszne, jednak nie można powiedzieć, iż nie współpracują. Gotowość na odmowę i uszanowanie jej przez dorosłego daje nam wielki oręż relacji i więzi, którą budujemy z naszym potomstwem. Zauważając potrzeby najmłodszych członków rodziny, możemy liczyć na zrozumienie też swoich potrzeb. Gdy dzieci widzą, że na czymś naprawdę bardzo nam zależy współdziałają, bo wiedzą, że w sytuacji odwrotnej mogą liczyć również na nas. Nawet gdy początkowo zgoda na nasza prośbę nie do końca była im po drodze.

Warto zadać sobie pytanie, jakiego dorosłego pragniemy spotkać za kilkanaście lat? Czy cenimy krytyczne myślenie, umiejętność podejmowania samodzielnych, czasem trudnych decyzji? Czy nie o umiejętność dyskusji, argumentacji i rzeczowego przedstawiania swojego punktu widzenia właśnie nam chodzi? Wymagając bezwarunkowego posłuszeństwa zdecydowanie ograniczamy przestrzeń samodzielności. Wchodzenie w polemikę z nauczycielem czy rodzicem nie musi oznaczać braku szacunku, lecz może być objawem refleksji, samodzielnego myślenia i krytycznego spojrzenia. Stawanie w obronie poszkodowanego kolegi wymaga odwagi do wyrażania własnego zdania, a czasem porzucenia komfortowej pozycji „bycia w cieniu grupy”.

c

Kinga Pukowskac

autorka: Kinga Pukowska – z wykształcenia specjalistka w zakresie żywienia człowieka, z zamiłowania doula i doradca chustowy, z powołania żona i mama trójki dzieci, obecnie edukowanych domowo. Swoje doświadczenia edukacji domowej opisuje na blogu Pozytywy Edukacji Entuzjastka Rodzicielstwa Bliskości oraz Slow Parenting. Od lat wspiera młodych rodziców na początku ich nowej drogi. Prezes Fundacji Polekont – Istota Przywiązania.

c

foto: Amanda Tipton, Pixabay
Możesz ocenić ten artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *