Rodzice jak dzieci: komórka tak, kask nie!

Młody był wyraźnie zdegustowany moim uporem.
– Mamo, ale u nas nikt nie jeździ w kasku! – tu teatralny przewrót oczami.
– Jak to nikt nie jeździ? Zupełnie nikt? – drążyłam temat z uporem godnej lepszej sprawy patrząc na znudzoną i zdegustowaną minę młodego.
– No jeden chłopak w mojej klasie. JEDEN! Przecież ja umiem jeździć! – młody wykazywał ośli upór, zwany ładniej konsekwencją bronienia swego stanowiska do jeżdżenia bez kasku.

Jak to było? Jeden obraz wart jest 1000 słów. Zwłaszcza obrazek ruchomy. Posadziłam go przed komputerem i puściłam krótki filmik z zarejestrowanego wypadku rowerowego (do obejrzenia tutaj). Typowa scenka, jaka każdemu może się zdarzyć (OK, rowerzysta jechał szybko, ale sądzisz, że twój nastolatek będzie jechać rozważnie?). Młodemu rzednie mina, ale tylko na chwilę. bicycle-397960_640Bo przecież w kasku wygląda się głupio, niszczy fryzurę z takim mozołem układaną, no i ogólnie kask to dla mięczaków jest. Mama i tata w kasku to żaden autorytet, skoro koledzy jeżdżą bez kasku. Też tak myślisz? Albo dla świętego spokoju odpuszczasz? To koniecznie przeczytaj ten artykuł. 

Mam ochotę potrząsnąć rodzicami i wykrzyczeć do nich:
– Ludzie, co się z wami dzieje? Jesteście gotowi rzucić się na każdego, kto uniemożliwi waszemu dziecku noszenie komórki, bo umrzecie z niepokoju co z waszym dzieckiem. Ale zupełnie nie martwicie się, że jeździ bez kasku?! Bo oj tam, oj tam, przecież nigdzie daleko nie jedzie?

bicycle-863756_640Rzecz w tym, że wypadku przewidzieć się nie da (o czym zaświadcza choćby autor tego wpisu)

Przez dwa lata prowadziłam grupę wsparcia dla rodziców po stracie. I wierzcie mi – nie chcielibyście nigdy w takich spotkaniach uczestniczyć. Powiedzieć:
– Cześć, nazywam się Ania, mój syn miałby dziś 15 lat, ale dla mnie czas zatrzymał się pięć lat temu. Miał szelmowski uśmiech, zabójczą fryzurę, a ja nie miałam sumienia kazać mu jeździć w kasku…

Podczas spaceru popatrz wokół. Każda osoba bez kasku ma szansę znaleźć się w policyjnej statystyce: „prawie 90 procent śmiertelnych wypadków rowerzystów związanych jest z urazami głowy. Drążąc temat, można się przekonać, że niemal 80 procent rowerzystów ginących w ten sposób można by ocalić, gdyby jechali w rowerowym kasku”. (Dane z tego wpisu)

Czy chcesz, by do tej statystyki dołączyło też twoje dziecko?
A czy ty jeździsz w kasku?

15143438329_70359609ff_z

c

autorka: Anna Olej-Kobus, źródło: „PippiAnna – blog Anki Olej-Kobus”, przedruk za zgodą Autorki.

foto: Pixabay, AIP Foundation
Rodzice jak dzieci: komórka tak, kask nie!
2.5 (50%) 2 głosów

4 komentarze

  • mamakasia

    Moj 7 letni synek jechał rowerem „gaz do dechy ” żeby zaimponować swoją sprawnością. Na zakrecie nie wyrobil i wpadl na murek. Na kasku mial gruba ryse na ok. 10 cm. Ja tez gdy bylam dzieckiem nie wiedzialam co to kask. Dzis jesrem wdzieczna za to ze uratowal zycie mojemu synkowi.

  • kasia

    Widly z igły przyslowiowe. W jakim celu taki artykuł? Brzmi strasznie. Autorka mogla jeszcze napisac ile z tych 90 procentow to dzieci, o ktorych mowa. Ale lepiej brzmi i wygląda ogolna statystyka…Bezpieczeństwo tak ale nie daje sie zwariowac. Czemu nie podciagnac jazdy na wrotkach czu hulajnodze pod śmiertelne niebezpieczeństwo? Nie wiem jak to mozliwe, ze ja, ze pokolenie lat 70 i 80 kasków nie znalo a o dziwo żyjemy! Z resztą, nie tylko rzeczowych kasków nie znaliśmy…

    • Justyna

      Bo byl mniejszy ruch na ulicach na przykład. Mniej samochodów. Na wrotkach i na hulajnodze tez kask powinien być założony. Moje dzieci zakładają na każdą kołową atrakcję.

    • Olka

      Ignorancjo witaj… Nie było asfaltowych dróg, tym samym mniej krawężników. Nie było tyle samochodów, tym samym mniej idiotów w tych samochodach. Przewrócić się na rowerze w latach 70-tych, na polnej drodze, to trochę co innego niż przewrócić się na rowerze teraz, i walnąć głową o krawężnik.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *