Pod namiot z dziećmi – co warto wiedzieć, mieć i znać

namiot

Rodzinne wakacje na kempingu pod namiotem: Jaki namiot wybrać? Jakie skompletować wyposażenie? Jak się ubrać? Który kemping wybrać? Redaktorzy Juniorowa, którzy w ten sposób spędzają wakacje, dzielą się swoimi doświadczeniami. Weryfikuje je Anna Olej-Kobus, podróżniczka, autorka serii Podróżowników oraz Portalu Małego Podróżnika.

Jeśli na rodzinne namiotowe wakacje wybieramy się samochodem, możemy sobie pozwolić na dość swobodny wybór namiotu oraz różnych akcesoriów. Ograniczeniem jest pojemność bagażnika, ale nie musimy się martwić o to, czy udźwigniemy cały zabrany ze sobą sprzęt, jak to ma miejsce przy wyprawach nie-samochodowych. O wędrówkach z namiotem na plecach oraz o podróżowaniu pociągiem lub autobusem napiszemy innym razem, dziś zajmiemy się rodzinną wyprawą na kemping pod namiot samochodem.

Zanim wyjedziemy

Wyprawa w nieznane – bardzo romantyczne. Ahoj przygodo! Trochę jednak tego romantyzmu ubywa, kiedy wieczorem docieramy na kemping i okazuje się, że nie ma na nim miejsca, żeby skorzystać z prysznica trzeba mieć garść dwuzłotówek, a najbliższe gniazdko elektryczne znajduje się w sąsiedniej wsi. Do tego na tylnym siedzeniu jęczy dwójka zmęczonych podróżą i głodnych juniorów. Romantyczną wyprawę z przygodami dobrze jest do pewnego stopnia zaplanować. Warto więc wcześniej dowiedzieć się kilku rzeczy:

namiotDokąd jedziemy – gdzie jest wybrany przez nas kemping, czy zapewnia dostęp do jeziora (jeśli to dla nas ważne), ciszę, czy jest blisko plaży itd. Sprawdźmy, czy lokalizacja kempingu spełni nasze wakacyjne potrzeby i wyobrażenia o udanym wypoczynku. Poza tym warto znać wskazówki dojazdu (często opisane na stronach internetowych kempingów), jeśli okaże się, że tej akurat miejscówki nasza nawigacja nie ogarnia.

Wyposażenie miejscowe – przed wyjazdem zadzwońmy do administracji kempingu i wypytajmy o wyposażenie: jak zorganizowany jest dostęp do prądu (czy każde stanowisko ma osobne gniazdo), czy będziemy mieli dostęp do kuchni i jak jest wyposażona, jak wyglądają sanitariaty, co z ciepłą wodą, czy jest na miejscu pralka, świetlica, plac zabaw… i co nam jeszcze przyjdzie do głowy. Warto też dowiedzieć się, co będzie dodatkowo płatne (bywają np. prysznice z automatami wrzutowymi na monety).

Jeśli wyruszamy na wakacje z psem, zapytajmy o możliwość przyjazdu ze zwierzęciem – nie wszystkie kempingi są otwarte dla czworonogów. Dowiedzmy się też, czy na pewno możemy liczyć na miejsce – czy trzeba je rezerwować wcześniej (może warto to zrobić)? I jeszcze – w jakich godzinach można przyjechać – nie każdy kemping przyjmie nowych gości w środku nocy.

Zarezerwowanie miejsca na kempingu to dobry pomysł. Po pierwsze dlatego, że w sezonie wakacyjnym kempingi bywają wypełnione po brzegi. Nawet kemping na tysiąc stanowisk może odmówić przyjęcia niespodziewanych gości z powodu braku miejsc. Po drugie warto sobie zarezerwować konkretne miejsce, które będzie komfortowe. Licząc na łut szczęścia możemy wylądować z naszym namiotem na przykład tuż obok kempingowych sanitariatów, a wtedy będzie trzeba znieść dodatkowe „atrakcje” w postaci wędrujących wciąż do i z łazienek tłumów, toaletowych odgłosów i – co gorsza – zapachów.

Kiedy już miejsce wybrane, czas skompletować potrzebny sprzęt.

Jaki namiot wybrać?

Oferta namiotów jest obecnie bardzo szeroka – od najmniejszych dwójek po prawdziwe „stodoły” mieszczące osiem–dziesięć osób. Gdy wybieramy namiot dla rodziny kusi nas, by był on naprawdę duży, aby swobodnie pomieścił wszystkie wakacyjne bambetle. Pamiętajmy jednak, że największe namioty mają swoje ograniczenia: np. wymagają odpowiednio dużego miejsca na kempingu, a o takie może być trudno w wakacyjnym tłoku, zajmują więcej miejsca w samochodowym bagażniku i dłuższy jest też czas ich rozstawiania i składania. Ten ostatni punkt ma szczególne znaczenie, gdy przyjdzie nam rozstawiać lub zwijać namiot w czasie deszczu.

Z naszego punktu widzenia (rodzina 2+2) idealnym rozwiązaniem jest namiot z przedsionkiem i dwiema sypialniami. Można kupić model, w którym obie sypialnie mieszczą po dwie osoby albo taki, w którym jedna mieści dwie osoby a druga, nieco większa, trzy. W tym przypadku zyskujemy dodatkowe miejsce na bagaż. W niektórych modelach namiotów sypialnie stykają się ścianami, a przedsionek jest z przodu, w innych przedsionek stanowi centrum namiotu, a sypialnie umieszczone są po dwóch jego stronach. Te pierwsze bardziej się sprawdzą, gdy junior wymaga naszej troski w nocy – wtedy wystarczy przeturlać się z jednej sypialni do drugiej, bo wspólna ściana z reguły nie jest przyszyta do podłogi. Jeśli junior jest już samodzielny – namiot z sypialniami rozdzielonymi przedsionkiem będzie się sprawdzał znakomicie.

Przedsionek to namiotowy „living room” w przypadku niepogody (a w naszym kapryśnym klimacie wakacje bez deszczu to jednak rzadkość). Dlatego dobrze jeśli jest na tyle przestronny, by pomieścił stolik i krzesełka. Z praktyki wiemy, że jest to też miejsce wyjątkowo podatne na wakacyjny bałagan. Z tym można sobie poradzić na kilka sposobów. Na przykład kupując turystyczną komodę, która pozwoli na zapanowanie przynajmniej nad kuchennymi akcesoriami. Można też wykorzystać plastikowe składane skrzynki – pomieszczą zarówno prowiant, jak i kuchenne szpargały można też wyłożyć do nich ubrania, żeby nie kotłować codziennie garderoby w czeluściach plecaka.

Kiedy już kupicie namiot, koniecznie trzeba wypróbować go „na sucho”. W ogródku lub na trawniku przed blokiem nauczmy się go rozkładać i składać. Taka próba generalna oszczędzi potem stresu. Próbne rozłożenie namiotu u nas trwało dobre dwie godziny, choć instrukcja mówiła o czterokrotnie krótszym czasie. Potem – owszem – osiągnęliśmy lepszy wynik, jednak niezbędne było poznanie sprzętu i nabranie wprawy. I tę wprawę lepiej szlifować w kontrolowanych warunkach, niż dopiero na kempingu (na przykład późnym wieczorem w deszczu po sześciu godzinach jazdy samochodem).

Wyposażenie kuchenne

Kemping kempingowi nierówny. Na niektórych znajdziemy kompletnie wyposażone kuchnie, inne ograniczą się do miejsca na ognisko. Jeśli nie znamy wyposażenia naszego obozowiska lub jeśli planujemy zmieniać miejsce biwakowania, warto zabrać ze sobą butlę gazową z palnikiem. Najlepiej podwójnym, ale i pojedynczy pozwoli sprawnym kucharzom na upitraszenie dwudaniowego obiadu. Turystyczne butle gazowe nadal można bez kłopotu kupić (w internecie). Gorzej z napełnianiem – większość stacji LPG nie napełnia takich butli, trzeba trochę poszukać. Dwukilowa butla powinna swobodnie wystarczyć na 2-3 tygodniowy wyjazd. Kupując butlę upewnijmy się, że ma ważny atest. Jeśli nie – w punkcie napełniania będziemy musieli dopłacić ok. 20 zł za legalizację.

Pod namiotem sprawdzi się komplet plastikowych naczyń turystycznych, ale jeśli ktoś uważa to za zbędny wydatek, zwykłe talerze też się sprawdzą. Polecamy natomiast metalowe kubki, w których można podgrzać coś na kuchence. Jednak uwaga – metalowe kubki nagrzewają się, więc można oparzyć się gorącym uchwytem.

Czajnik elektryczny – nie jest niezbędny, ale jeśli ktoś nie lubi czekać na poranną kawę…

Prowiant

Kiedy jako nastolatki spędzaliśmy wakacje pod namiotami, trzeba było zaopatrzyć się w zapasy na tydzień lub dwa. Z bieszczadzkiej głuszy czy mazurskich chaszczy do sklepu było daleko, a zaopatrzenie tegoż bywało nader skromne. Dziś nie musimy martwić się o wakacyjny prowiant, tym bardziej, jeśli wyruszamy na wakacje samochodem i w każdej chwili możemy „skoczyć” do sklepu, w którym – nawet w maleńkich wioskach – znajdziemy szeroki wybór potrzebnych artykułów. Jeśli jednak nie chcemy skakać do sklepu codziennie, a zamiast tego wolimy delektować się ekologiczną ciszą lub moczyć w jeziorze, przeznaczmy na zapasy spożywcze dwie plastikowe skrzynki, które ustawimy w najbardziej zacienionym miejscu namiotu. Wybierajmy produkty trwałe – makarony, ryż, kasze, dania pasteryzowane w słoikach, produkty niewymagające przechowywania w lodówce. Lepiej sprawdzają się małe opakowania, których zawartość zjemy na jeden posiłek i nie będziemy przechowywać po otwarciu.

Spanie

Zdecydowanie polecamy dmuchane materace. Dla rodziców (jeśli lubią) może być podwójny, dla juniorów raczej pojedyncze, dzięki czemu unikniemy bratersko-siostrzanych kłótni. Karimaty czy maty samopompujące zajmują niewiele mniej miejsca, a nie zapewnią nawet minimum komfortu. Są po prostu twarde jak kamień, o czym redakcja Juniorowa przekonała się w młodości na własnym ciele.

Materac dmuchany może posłużyć również do pływania w jeziorze (trzeba sprawdzić instrukcję). A do dmuchania materaca zdecydowanie polecamy pompkę. Ręczną lub elektryczną, wszystko jedno, byle była. Kto kiedyś nadmuchał kilka materaców z rzędu, wie, jaka to mordęga. Pompka przyda się też do nadmuchania kół ratunkowych, piłek plażowych itp., a nawet do rozdmuchania żaru w ognisku czy grillu.

Śpiwory – najfajniejsze są puchowe. Są ciepłe, lekkie, a po zwinięciu zabierają niewiele miejsca. Ich wadą jest wysoka cena (za dobrej klasy śpiwór zapłacimy minimum 300 zł). Wybierając śpiwór zwróćmy uwagę, czy da się go całkowicie rozpiąć. W ciepłe noce rozpiętym śpiworem można się przykryć jak kołdrą. Śpiwory typu „mumia” z reguły na to nie pozwolą.

Jeśli chodzi o spanie – pamiętajmy, że pod namiotem dzień zaczyna się wcześnie. Raz – namiot nie zapewnia żadnej izolacji przed hałasem. Dwa – wstające słońce szybko ogrzewa wnętrze namiotu, w którym robi się gorąco jak w piekarniku.

Ubranie

Wśród rzeczy, które zwykle zabieramy na wakacje, jest kilka takich, które przydadzą się szczególnie:

Rzeczy szybkoschnące – koszulki, spodnie, skarpetki, bluzy a nawet ręczniki zrobione ze specjalnego materiału, który schnie w kilka chwil. W deszczowe dni wilgoć mocno daje się we znaki.

A poza tym:
Ciepłe dresy i bluzy – w zimne noce śpi się w nich wygodnie.
Plastikowe klapki – zwłaszcza pod wspólne prysznice.
Czapki z daszkiem – na polu namiotowym trudniej schować się przed słońcem.

Kurtki przeciwdeszczowe – koniecznie. I niech będą naprawdę nieprzemakalne.

Kalosze – jeśli tylko zmieszczą się w wakacyjnym bagażu. Gdy pogoda nie rozpieszcza, kalosze mogą okazać się bezcenne.

Wyposażenie dodatkowe

Składany stolik i krzesełka dla każdego członka rodziny. Nie zawsze będziemy mogli rozbić się przy drewnianym stole z ławą, dlatego warto zainwestować w taki komplet.

Latarki – wiadomo. Ale warto też zaopatrzyć się w lampę, którą będziemy mogli zawiesić pod sufitem namiotu. Można kupić specjalną, turystyczną na baterie, ale sprawdzi się też niewielka domowa lampka z klipsem, którą podłączymy do gniazdka.

Przedłużacze. Co najmniej dwa. Jeden dłuuuuuugi, 50m lub więcej, dzięki czemu będziemy mogli obozować w miejscu odległym od skrzynki elektrycznej. Im bliżej skrzynki, tym większy tłok. Drugi przedłużacz 2-3m koniecznie z kilkoma gniazdami.

Saperka, dzięki której szybko okopiemy namiot. Kto raz przeżył zalanie namiotu w czasie nawałnicy, ten już zawsze będzie się okopywał. A poza tym dobra saperka to uniwersalne narzędzie, którego można używać na dziesiątki sposobów.

Plastikowa miska – do mycia naczyń, siebie oraz do przepierki.

Sznurek i klamerki – do suszenia ubrań i ręczników.

Zmiotka i szufelka – pomogą utrzymać w czystości podłogę namiotu. Brudzi się zwłaszcza przedsionek.

Apteczka – a w niej koniecznie coś na komary. Odstraszacz oraz maść łagodząca ukąszenia.

Stopery do uszu – przydadzą się każdemu członkowi rodziny, bo na polach namiotowych bywa głośno, a namiot nie izoluje od hałasu.

Siekiera – niewielka, ale naostrzona, idealna do przygotowania ogniska oraz do wbicia namiotowych śledzi w twardy grunt.

Scyzoryk – do wszystkiego, a zwłaszcza do wycinania łódeczek z kory 🙂

I na koniec pamiętajmy, że jeśli tylko nie wybieramy się na biegun północny lub do amazońskiej dżungli, zawsze w bliższym lub dalszym pobliżu będzie sklep, w którym uzupełnimy to, czego zapomnieliśmy lub o czym zupełnie nie pomyśleliśmy. Udanego odpoczynku!

c

autorzy:

IMG_2533c

Elżbieta Manthey – pomysłodawczyni i założycielka Juniorowa, dziennikarka, mama Tymona i Marysi, żona Krzysztofa. Studiowała filozofię i dziennikarstwo. Uwielbia książki, panoramę z Wielkiej Rawki w Bieszczadach, podróżowanie z mężem i dziećmi oraz spotkania z przyjaciółmi. Współpracowała między innymi z miesięcznikiem „GaGa”, kwartalnikiem „Twój Junior”, pisze dla Gazety Wyborczej.

c

.

Wojciech Musiał – Współzałożyciel Juniorowa. Z wykształcenia nauczyciel języka angielskiego, ale niepraktykujący. Dziennikarz radiowy, obecnie pracuje w Radiu Kraków, wcześniej w RMF Classic i w Złotych Przebojach. Ojciec Stasia i Zosi, mąż Anetki. Lubi jazz, jogę i święty spokój. Nie lubi braku poczucia humoru, hałasu i zapachu, który powstaje z połączenia wystygłej herbaty z ogryzkiem od jabłka.

c

Anna Olej-Kobus – Kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi. Dziennikarka, fotografka, podróżniczka i pilotka wypraw. Autorka licznych książek podróżniczych, w tym serii „Podróżowników” będących połączeniem twórczych przewodników i pamiętników dla dzieci. Mama dwóch juniorów, dzięki którym każdy dzień to nowe wyzwanie. Aktywistka w Dzielnicy Włochy, gdzie zajmuje się pozytywistycznym działaniem w szkole juniorów. Miłośniczka Namibii, Kena Robinsona, budżetu partycypacyjnego i pozytywnego podejścia do życia. Prowadzi portal Portal Małego Podróżnika , pisze bloga PippiAnna.

foto: Pixabay

 

Pod namiot z dziećmi – co warto wiedzieć, mieć i znać
5 (100%) 2 głosów

One comment

  • Klara

    Ja przede wszytskim patrzę na namiot, śpiwory i jakąs przenosna kuchnie, z reszta sobie mozna poradzic jakos. Namiot musi byc szybko rozkladany ale mega stabilny i wytrzymaly i taki mam od Spokey. Do tego śpiwory, które zapewnią odpowiednie ciepło, ale też nie będą ograniczac ruchów;) no i kuchenka, dzięki której chociaż raz dziennie zjedzą coś ciepłego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *