Pierwszy raz w kinie – wspominamy kino naszego dzieciństwa

Pierwszy seans w życiu to chwila magiczna: gdy gasną światła, a my rozparci w o wiele za dużym fotelu (lub u rodziców na kolanach) zatapiamy się w baśniowym świecie wyświetlanym na ogromnym ekranie. Powspominajmy i zobaczmy, jak wspominają inni.

Stowarzyszenie Nowe Horyzonty – organizator Festiwalu Filmowego Kino Dzieci, którego trzecia edycja odbędzie się we wrześniu, przygotowało serię krótkich spotów filmowych, w których znane osobistości kina (reżyserzy, aktorzy oraz twórca festiwalu Kino Dzieci) wspominają swoje pierwsze wizyty w kinie oraz emocje towarzyszące pierwszemu obejrzanemu filmowi.

Przygotowaliśmy pięć spotów, do których zaprosiliśmy osoby związane z filmem (reżyserów i reżyserkę, aktorkę i twórcę festiwalu). Sięgamy w nich do ładnego, bliskiego także dorosłym (na pewno widzom horyzontowym) motywu – pierwszej wizyty w kinie, pierwszego obejrzanego filmu. To osobiste historie, wycieczki w przeszłość. Pokazujemy, jak film w nich został, co i jak pamiętają i przeżywają – mówi Ewa Muszkiet, PR Manager Festiwalu Kino Dzieci.

Spoty miały swoja światową premierę we Wrocławiu na niedawno zakończonym festiwalu T-mobile Nowe Horyzonty, teraz publikowane są online. Na razie dostępne są trzy filmy, wkrótce pojawią się kolejne. Oglądając może i my przypomnimy sobie, czym było dla nas kino w czasach naszego dzieciństwa?

 

 

Więcej o przedsięwzięciu: http://kinodzieci.pl/kino-to-czyli-kazdy-ma-swoja-historie/

c

A oto jak swoje kinowe dzieciństwo wspomina dziennikarz Juniorowa Wojciech Musiał:

Sięgając pamięcią do najodleglejszych zakątków mojego dzieciństwa stwierdzam, że nie jestem w stanie przypomnieć sobie mojego pierwszego filmu obejrzanego w kinie. Pamiętam natomiast doskonale pierwsze kino, w którym bywałem za każdym razem, gdy na afiszu pojawiał się nowy film przeznaczony dla młodego widza. Było to kino „Młodość” na ulicy Janka Krasickiego w Bydgoszczy, a czas to przełom lat 70-tych i 80-tych ubiegłego wieku.

kinoKino „Młodość” mieściło się na parterze szarego, gomułkowskiego bloku mieszkalnego, co miało pewną znaczącą konsekwencję. Otóż bileterką w nim była pewna zażywna pani w średnim wieku, która mieszkała piętro wyżej, w związku z czym pojawiała się w kasie w stroju mocno niezobowiązującym: w poliestrowym fartuchu kuchennym i kapciach, często z papilotami na głowie, a raz nawet w kremowej maseczce na twarzy. Co ciekawe, widok ten stał się dla nas, dzieciaków z osiedla Kapuściska, tak powszedni, że kompletnie nie zwracaliśmy uwagi na aparycję pani bileterki w danym dniu. Całą naszą uwagę pochłaniała kwestia biletów: kino było małe, na kilkanaście krótkich rzędów, a publiczności zdecydowanie więcej. Zwłaszcza gdy na afiszu lądowały takie hity jak „Powrót Mechagodzilli” czy „Zemsta Różowej Pantery”.

Spragniona filmu dzieciarnia zupełnie nie potrafiła uformować porządnej kolejki, zamiast tego tłoczyła się niemożliwie ściśniętym wachlarzem wokół niewielkiego okienka kasy. Kto miał twardsze łokcie, ten zdobywał bilet. A jeden mój sprytny koleżka potrafił zanurkować do podłogi, przeczołgać się pomiędzy nogami tłumu i wynurzyć tuż przy kasie. Wściekłe szturchańce zupełnie nie robiły na nim wrażenia. Odwrót z biletami w dłoni nie sprawiał już kłopotu: tłum rozstępował się chętnie wiedząc, że robi się miejsce dla kolejnego szczęśliwca.

kinoZ biletem w ręku wkraczało się na salę. O, przepraszam. Najpierw należało okazać legitymację szkolną. Pomocnik pani bileterki skrupulatnie kontrolował prawo do zakupu biletu ulgowego, więc jeśli ktoś zapomniał „legitki”, odchodził z nosem na kwintę. No chyba, że mieszkał na tyle blisko, by pofrunąć po nią do domu.

Sala kina „Młodość” była, jak wspomniałem, niewielka: kilkanaście krótkich rzędów twardych, drewnianych foteli skrzypiących z każdym poruszeniem. Za plecami wyraźny terkot projektora, a zimą obłoczki pary z ust zanim pomieszczenie nie nagrzało się od naszych ciał i emocji.

Kina „Młodość” od dawna już nie ma, ulica też nazywa się zupełnie inaczej, a blok, w którym się mieściło, teraz zamienił się w hotel asystenta miejscowej uczelni. A może to nie był ten blok, tylko któryś obok?

c

Źródło: Kino Dzieci

Zdjęcia: Thomas Berg, Tom Simpson, pixabay
Pierwszy raz w kinie – wspominamy kino naszego dzieciństwa
5 (100%) 4 głosów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *