Pierwszy dzień w szkole – jak pomóc dziecku zmierzyć się z emocjami

„W nowej szkole” to książka, która powstała specjalnie z myślą o dzieciach idących do szkoły, napisana jest językiem trafiającym do dzieci w przedziale wiekowym 5-7 lat. Jest to bajka personalizowana, jej bohaterem jest konkretne dziecko, wymienione z imienia wielokrotnie w treści bajki. Matylda dostanie bajkę o Matyldzie, Kasia o Kasi, a Igor o Igorze. Dla dzieci czytanie bajki o nich samych jest wielką frajdą i dużym przeżyciem.

Książka opowiada o dziecku, które za kilka dni rozpocznie szkołę i czuje w związku z tym trochę radości, ale też trochę strachu przed czymś nowym. Zasypia i we śnie spotyka Stracha, który też się boi. Nasz bohater pomaga Strachowi oswoić się z jego lękiem przed szkołą, a przy okazji sam odkrywa, że… nie ma czego się bać. Historia jest napisana w formie bajki terapeutycznej – pomagając innym, nasz bohater znajduje swoje sposoby na oswojenie Lęku czy Tęsknoty; na poradzenie sobie z lenistwem czy poczuciem krzywdy.

Książka przeznaczona jest również dla rodziców, którzy często nie potrafią rozmawiać z dziećmi o emocjach. Każdy rozdział zakończony jest pytaniami, otwierającymi rozmowę z dzieckiem, jak rozumie pewne sytuacje, albo jak się może w nich czuć.

.

Pierwsy dzień w szkoleAutorką książki „W nowej szkole” jest Alicja Niemierko-Pająkpsycholog rodzinny, bajkoterapeuta, terapeuta systemowy w procesie.  Współpracuje z rodzinami,  szkołami i przedszkolami.  Jako założyciel fundacji „Lepszy Rodzic” promuje pozytywną dyscyplinę i rodzicielstwo przez zabawę.  Prywatnie:  mama dwóch córek, które jej bajki znają od lat. O emocjach związanych z pierwszym dniem w szkole rozmawia z nią Wojciech Musiał:

Jestem ojcem dwójki dzieci, które niedawno poszły do szkoły. Dwukrotnie więc przechodziłem proces posyłania dziecka do szkoły i dwukrotnie zauważyłem, że rodzice wykazują o wiele więcej niepokoju niż ich pociechy. Moje dzieci weszły w nowe środowisko zupełnie bezproblemowo, a w tym czasie rodzice zmagali się z piętrowymi konstrukcjami strachu, lęku i niepewności, które sami zbudowali sobie w głowach. W związku z tym moje pytanie brzmi: Kto się bardziej boi pierwszego dnia w szkole – dzieci czy rodzice?

W każdej rodzinie bywa inaczej. Ale rzeczywiście bardzo często jest tak, że to rodzice przekazują swoim dzieciom wiele lęków i obaw. Mądry rodzic znajdzie sposób na to, żeby uprzedzić dziecko o tym, co go może czekać, ale niekoniecznie dzielić się z nim własnymi lękami. A dorosłe obawy często biorą się stąd, że w momencie pójścia dziecka do szkoły w dużym stopniu tracimy kontrolę nad tym, czego i jak będzie ono uczone, jakie i jak trudne wymagania będą przed nim stawiane, jakie wartości będą mu przekazywane. Na poziom lęku rodzica mogą mieć też wpływ niemiłe wspomnienia związane z szkołą. Lęki dziecka natomiast wynikają z konfrontacji z nieznanym, dziecko boi się, bo nie wie, co je czeka. Rodzice powinni więc przedstawić mu szkołę jako wielką przygodę, pełną emocji o różnym zabarwieniu, i jasnych i ciemnych, ale w sumie bezpieczną i ekscytującą. Natomiast bardzo często dzieje się tak, że rodzice pokazują dziecku szkołę jako wyzwanie, trudność do pokonania, etap w życiu wymagający wytężonej pracy. To wszystko prawda, ale rozmawiając z dzieckiem o szkole pokazujmy mu ją w możliwie pozytywnym świetle, a wysiłek i problemy związane ze szkołą zostawmy na czas, gdy rzeczywiście się pojawią.

Pierwsy dzień w szkoleBo dziecko siłą rzeczy patrzy na świat oczami rodzica i przejmuje od niego jego sposób widzenia rzeczywistości – w barwach jasnych lub ciemnych…

W pierwszych latach życia dziecka rodzic jest dla niego soczewką, przez którą patrzy na świat. Często opowiadam rodzicom na warsztatach i spotkaniach, że początkowo dzieci w dużym stopniu składają się z ich słów, przekazów, odbioru rzeczywistości, z tego, jak rodzice reagują na daną sytuację. Siłą rzeczy dzieci przejmują od rodziców również obraz szkoły. Jedni mówią o niej: zobaczysz, jak będzie świetnie, a inni: zobaczysz, że będziesz musiał wstawać wcześnie rano, a tornister będzie ciężki. Jeśli rozmowa jest w tonie negatywnym, dziecko podświadomie nasiąka niechęcią do szkoły.

To jak wobec tego rozmawiać z dzieckiem o ciemnej stronie szkoły? Bo przecież tornister rzeczywiście będzie ciężki, dziecko będzie wcześnie wstawało i będzie musiało włożyć dużo wysiłku w naukę.

Najłatwiej poprzez wymyślone historie o rzeczach, które mogą się wydarzyć. Warto przy tym zadawać dziecku pytania: „Hm…, ciekawe jak to będzie, gdy trzeba będzie rano wstawać? Jak to będzie, gdy będziesz musiał nosić tornister? Ale nie martw się, pomożemy ci, zrobimy to wszystko razem”. Nie mówmy dziecku o przyszłych kłopotach. Sześcio- siedmiolatkom taka wiedza naprawdę nie jest do niczego potrzebna. Jeśli problemy się pojawią, rozwiązujmy je na bieżąco, ale nie obciążajmy dziecka naszymi obawami, zostawmy je dla siebie.

Jedne dzieci boją się szkoły bardziej, inne mniej. Od czego zależy poziom lęku dziecka?

Doświadczanie lęku jest cechą indywidualną, każde dziecko ma inny poziom wrażliwości na bodźce. Jeśli próg wrażliwości jest niski, dziecko może reagować napięciem na wszelkie nowe sytuacje, nawet jeśli nie są one nieprzyjemne. Warto przypomnieć sobie własne dzieciństwo, zapytać babcię lub dziadka, bo być może któreś z rodziców dziecka też tak silnie reagowało na nowe sytuacje. Autorefleksja rodzica: jak też w jego wieku byłem taki, też bałem się nieznanego, moje dziecko jest takie jak ja – może pomóc całej rodzinie w poszukiwaniu sposobów rozwiązania problemu. Niewskazane jest oczekiwanie od dziecka, że ma się zmienić samo: nie bój się, nie płacz, bo do szkoły iść trzeba i nic na to nie poradzisz. Dziecko, które doświadcza silnego lęku potrzebuje mądrego, cierpliwego towarzyszenia rodzica. Bo odważni to nie ci, którzy nie czują leku lecz potrafią się z nim zmierzyć i oswoić.

Pierwsy dzień w szkoleCzyli nie negujemy dziecięcych lęków, ale mówimy: Rozumiem, że się boisz, spróbuję ci pomóc.

Z własnym lękiem trzeba się spotkać i skonfrontować. Każdy z nas się czegoś boi. Pójście do szkoły można porównać z pierwszym dniem w nowej pracy. Najpierw powinniśmy się przyznać sami przed sobą, że się boimy, a potem zastanowić, co może się stać najgorszego oraz co by nam pomogło zwalczyć obawy. Często rozmawiam z dziećmi o ich lękach i po rozpoznaniu jakiejś silnej emocji wspólnie zastanawiamy się, co się może stać, gdy ten lęk się pojawia i o czym nas tak naprawdę informuje. „Bo ja nie wiem, jak to będzie” – dzieci często odpowiadają. „A jak może być? – pytam wtedy – „Wyobraźmy sobie, jak to będzie, gdy się tam już znajdziesz”. Rzeczywiście nie należy negować emocji, ale rozpoznać je, opisać i nawet zaprzyjaźnić się z nimi.

Większość rodziców samodzielnie poradzi sobie z lękiem dzieci. Ale w skrajnych przypadkach może być potrzebna pomoc specjalisty – psychologa dziecięcego. Kiedy powinna się zapalić czerwona lampka ostrzegawcza?

Jeśli dziecko długotrwale mówi, że się boi i że nie chce iść do szkoły. Jednorazowe czy nawet kilkukrotne sygnały nie powinny jeszcze nas niepokoić, ale jeśli dziecko powtarza to często, jeśli towarzyszy temu przerażenie, płacz, gdy wspomina się szkołę, to jest to wyraźny sygnał. Jeszcze bardziej niepokojące są bóle głowy, brzucha, drżenie kończyn, bezsenność lub pojawiające się nagle nocne moczenie – to już są objawy bardzo silnego lęku, tzw. fobii szkolnej, najczęściej pojawiające się już po rozpoczęciu roku szkolnego. Pojawieniu się jej sprzyjają wysokie wymagania rodziców, karanie za niepowodzenia, straszenie szkołą, nadopiekuńczość. Na szczęście sytuacje o takim natężeniu zdarzają się stosunkowo rzadko, ale jeśli te symptomy się pojawią, poszukajmy pomocy psychologa. Aczkolwiek nawet jeśli nie ma somatycznych objawów stresu, a jedynie dziecko przejawia silny niepokój, też warto poszukać pomocy fachowca, a przynajmniej poczytać na temat tego, jak pomóc takiemu dziecku poradzić sobie z jego emocjami. Dzieci w wieku szkolnym mogą unikać rozmów z dorosłymi. Dlatego rodzice powinni wypracować umiejętność rozpoczęcia rozmowy i „wyjęcia koreczka z emocjami”, żeby rozpoznać i oswoić dziecięcy niepokój.

Pierwsy dzień w szkoleKsiążka, którą Pani napisała, jest właśnie takim narzędziem, które ma pomóc rozpoznać i oswoić emocje związane z pójściem do szkoły.

Książa powstała dla mojej młodszej córki, która w tej chwili ma 5 lat i niebawem też pójdzie do szkoły, a inspiracją były rozmowy ze starszą córką, która już jest uczennicą. Jej założeniem było właśnie zdemaskowanie emocji, które mogą towarzyszyć pójściu do szkoły. Każde dziecko spotyka się ze strachem przed nieznanym, tęsknotą, czasami ze złym traktowaniem w szkole przez inne dzieci i nie bardzo rozumie, dlaczego zostało tak potraktowane, a czasami po prostu nie ma siły wstać wcześnie rano. Ta książka pomaga nazwać i przezwyciężyć lęki związane z takimi sytuacjami. Mówi też o tym, że słowa mają wielką moc: czasami mogą zranić, ale mogą też leczyć.

Są to krótkie opowiadania, w których emocje są spersonifikowane, ożywają i towarzyszą tytułowemu bohaterowi. Książka jest personalizowana, czyli jej bohaterem staje się dziecko, dla którego książka została zamówiona. Dla rodziców najbardziej przydatne będą pytania zawarte na końcu każdego rozdziału. One pomogą nazwać emocje i porozmawiać o nich. Często słyszę zdania: „Dziecko płacze, a ja nie wiem o co mu chodzi. Mówi, że się boi, a ja mam ochotę odpowiedzieć mu: Oj przestań się mazać, nie ma się czego bać”. Te pytania pomogą porozmawiać o tym, co tak naprawdę dzieje się w głowie dziecka. Wierzę, że najlepszym wsparciem dla dziecka jest jego własny rodzic.

A dla samych dzieci to możliwość napotkania siebie w pewnej wyimaginowanej sytuacji. Dziecko może się z nią zmierzyć, ale nie jest w tym pozostawione samo. Emocja jest spersonifikowana, staje się postacią w bajce i nagle okazuje się, że Strach też się boi, Tęsknota pojawia się, gdy kogoś się kocha, a Leń pomaga nam zmobilizować się i wstać z łóżka. Książka napisana jest dla dzieci, które dopiero pójdą do szkoły, ale spotkałam się też z bardzo pozytywnym odbiorem książki wśród rodziców drugoklasistów, którym pomogła przerobić pewne sytuacje z przeszłości.

Rozmawiał: Wojciech Musiał

Pierwsy dzień w szkole„W nowej szkole”

Autor: Alicja Niemierko-Pająk

Ilustracje: Dominika Wysmułek-Wolszczak

Wydawnictwo kUFFerek

.

Zdjęcia: kUFFerek, Dan Zen, Aaron Fulkerson, colesymark,
Możesz ocenić ten artykuł

One comment

  • 31 lat temu a pamiętam jak dziś. .. wielkie schody przed szkołą do pokonania, nowe dzieci i nudne przemówienie „jakiegoś Pana” puszczane przez megafon w całej Polsce. Nogi drzaly ale moja dłoń w mamy dłoni znalazła oparcie. Po tym dniu pakowanie nowiutki ego tornister z obrazkiem samochodu polonez. To był czas.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *