Nie tylko parówki i naleśniki – jak urozmaicić dietę rodziny i nie nudzić się w kuchni

Kiedy zrobię jakiś kulinarny wyczyn, w moim mniemaniu pyszny, jedno dziecko spędza posiłek na gmeraniu w talerzu i wydłubywaniu tego, co jego zdaniem nie nadaje się do jedzenia (np. kawałków mięsa, albo marchewki), drugie dziecię zaś, zanim zdąży choćby spróbować, jęczy „A nie mogłaś zrobić naleśników?”. Wszelka moja gimnastyka w kuchni w porze kolacji kończy się ostatecznie kluskami leniwymi, naleśnikami, makaronem albo plackami z bananami. Weekendowe obiady też są źródłem frustracji. Jedynie mąż zachwyca się wspierająco, ale cóż, kiedy i dzieci nakarmić trzeba. Efekt jest taki, że po pierwsze – w kuchni się nudzę, po drugie – martwię się, że moje dzieci mają monotonną dietę, a po trzecie – urabiam się po pachy przygotowując często trzy oddzielne posiłki, byle tylko małolaty coś zjadły. Nawet nie wiem, kiedy popadłam w ten kulinarny kierat.

Gdy od All About Life dostałam zaproszenie na warsztaty kulinarne z Katarzyną Błażejewską-Stuhr, mocno zarezonowało we mnie zdanie: Dowiesz się jak modyfikować potrawy tak, aby były w pełni odżywcze, bez konieczności gotowania kilku oddzielnych dań dla każdego. Pomyślałam, że zobaczę jakieś czary – może magiczne przyprawy, albo sposoby zrobienia trzech potraw w jednej. I chyba faktycznie odkryłam „magię” w kuchni i to dostępną dla każdego.

Niewielkie zmiany, wielki efekt

Kasia Błażejewska-Stuhr, dietetyki kliniczny i psychodietetyk, autorka wielu książek kulinarnych m.in. „Adios Kilogramos” Wydawnictwa Zwierciadło i orędowniczka zdrowego stylu życia, podzieliła się z nami wiedzą na temat zdrowego odżywiania i pokazała, jak wykorzystać ją w kuchni. Poznałam – niektóre zupełnie dla mnie nowe – produkty ekologiczne i naturalne, np. olej kokosowy, mus kokosowy, olej lniany, czy cukier kokosowy. Wprowadzając je do kuchni możemy zachować ulubione przez dzieci smaki, a jednak potrawy będą zdrowsze niż te przygotowywane na olejach rafinowanych czy z użyciem białego cukru. Drugim moim odkryciem były przyprawy – szeroki ich wybór na warsztaty zapewniła firma Kotanyi. Dziwię się, że dotąd na to nie wpadłam, skoro to takie proste: wystarczy klasyczną zupę pomidorową przyprawić w garnku tylko troszeczkę, a na stół wystawić kilka młynków z różnymi przyprawami – każdy z domowników może sobie dodać na swój talerz to, co mu pasuje – tata przyprawi sobie bardziej ostro mieszanką chili, moja córka doda sobie soli himalajskiej z pomidorami, synuś nieco suszonego czosnku, a ja zakręcę młynkiem z ziołami włoskimi. Nikt nie skrzywi się na pływające w talerzu okruszki ziół. Dla dzieci ta możliwość samodzielnego kształtowania ostatecznego smaku potrawy okazuje się bardzo atrakcyjna.

Zdrowa kuchnia wcale nie musi oznaczać totalnej rewolucji. To kolejne moje odkrycie. Podczas warsztatów zwróciłam uwagę nie tylko na składniki potraw, ale i na ich obróbkę. –  Poszukujemy lepszych produktów, często eko, sprawdzamy, skąd pochodzą i jaki jest ich skład. Bywa jednak, że zaniedbujemy proces przetwarzania naszych dań. Stosujemy niezdrowe techniki obróbki termicznej mięs i warzyw. Królują smażenie w tłuszczu i gotowanie w wodzie. Tymczasem warto spróbować gotowania na parze, pieczenia czy smażenia bez tłuszczu. Z dobrymi naczyniami nie jest to wcale trudne, a w ten sposób nasze eko produkty zachowają swoje naturalne wartości odżywcze i wzbogacą nas o to co dał im najlepszego natura – zwraca uwagę Tomasz Lis z Philipiak Milano.

Gotowanie nie lubi samotności

Warsztaty to była wspólna praca fantastycznych kobiet: blogerek i dziennikarek kulinarnych. To grupowe gotowanie pod kierunkiem Kasi Błażejewskiej-Stuhr niepostrzeżenie stało się dobrą zabawą. Bo gotowanie jest aktywnością towarzyską! Kiedy zmagam się w kuchni sama, czuję się urobiona i uwięziona, ale – teraz to sobie przypomniałam – wystarczy, że dołącza do mnie mąż, albo któreś z dzieci i… jest zupełnie inaczej, radośniej, swobodniej, milej. Oczywiście przygotowanie niedzielnego obiadu wspólnie z siedmiolatką może trwać nieco dłużej, niż kiedy mama sama uwija się w kuchni, ale warto zarezerwować sobie kwadrans czy pół godziny więcej, bo to jest zupełnie inna jakość bycia pośród garnków. Przygotowanie posiłku staje się okazją do budowania relacji, do rozmowy i do przekazania młodszemu pokoleniu odrobiny własnego doświadczenia.

Warsztaty zostały uwieńczone ucztą z przygotowanych dań i napojów: soków Słoneczna Tłocznia, tłoczonych ze świeżych owoców i warzyw, herbat ziołowo-owocowych Tetley o smaku jagody i acai, maliny z granatem czy rumianku z trawą cytrynową. To był czas na wymianę spostrzeżeń, przepisów i… numerów telefonów. Czas na spokojne pobycie w babskim gronie, z poczuciem wzajemnego zrozumienia i jakiejś specyficznej kobiecej mocy. – Jestem zachwycona atmosferą panującą podczas kursu – powiedziała Kinga Piwowarska z portalu Woman-news.pl. – Pozostaję też pod urokiem Kasi, która pomagała nam w przygotowywaniu wszystkich potraw. Na mnie spadło przyrządzenie deseru z owocami – w moim odczuciu to potrawa poranna, którą trzeba wstawić na chwilę do piecyka, a czas ten można wykorzystać na przykład na… umalowanie oczu.

Pomyślałam sobie wtedy, że nawet gdybym była mistrzynią kuchni, chętnie znów wybrałabym się na takie warsztaty. Żeby spojrzeć na codzienny obowiązek, jakim jest gotowanie, z innej perspektywy, żeby zobaczyć w tym, co wydawało się nudne, zupełnie inny wymiar, poczuć tę nutkę zabawy, dostać dawkę odświeżających inspiracji. Myślę, że można też czasami zrobić sobie takie „warsztaty” w domu z rodziną, może zaprosić przyjaciół, dać sobie czas na ten (zapominany często) towarzyski, rodzinny, międzyludzki wymiar przygotowywania posiłków.

c

Warsztaty z Katarzyną Błażejewską-Stuhr odbyły się 11 marca 2017 w studio kulinarnym Małe Przyjemności w Warszawie przy ul. Dzielnej 15.
Organizator www.allaboutlife.pl

Partnerzy:

 

IMG_2533c

autorka: Elżbieta Manthey – pomysłodawczyni i założycielka Juniorowa, dziennikarka, mama Tymona i Marysi, żona Krzysztofa. Studiowała filozofię i dziennikarstwo. Uwielbia książki, panoramę z Wielkiej Rawki w Bieszczadach, podróżowanie z mężem i dziećmi oraz spotkania z przyjaciółmi.

 

Nie tylko parówki i naleśniki – jak urozmaicić dietę rodziny i nie nudzić się w kuchni
Możesz ocenić ten artykuł

4 komentarze

  • dominika

    A ja polecam książkę „Zatrzymać dzień” – może nie ma tam dokładnych przepisów ale jest wiele cennych wskazówek odnośnie zdrowego jedzenia dla całej rodziny. Odżywiania, które pomoże nam a szczególnie dzieciom uchronić się przed niechcianymi chorobami. I może zainspirować do tworzenia ciekawych zdrowych dań 🙂

  • Krzysztof

    Wszystko fajnie, tylko że oprócz reklam nie widzę tu żadnych konkretów. Chciałem poczytać co zrobić dla dzieci zamiast parówek i/lub naleśników – i tak też mnie tu przyprowadził google – a w zamian dostałem garść linków sponsorowanych a ani jednego przepisu, przykładu potrawy dla dzieci. Pozdrowienia!

  • doraa

    Ach te reklamy. A miałam nadzieję na ciekawy artykuł… 🙁

    • Elżbieta Manthey

      Jedno drugiemu nie przeszkadza. Dlaczego miałabym przemilczeć produkty, które poznałam i które mi się spodobały? Kiedy spotykamy się z przyjaciółmi, też dzielimy się swoimi odkryciami – gdzie kupić dobre krewetki, która piekarnia robi dobry żytni chleb, jakie przyprawy warto dodać do gulaszu. Czy jest jakiś rozsądny powód, by takim samym doświadczeniem nie dzielić się z Czytelnikami?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *