Otyłe dziecko w klasie – to nie moja sprawa?

8409366544_cbffae9188_z

Moja rodzina odżywia się zdrowo, dzieci są szczupłe, sprawne i aktywne. W klasie są dzieci z nadwagą, ale to przecież problem ich rodziców, nie mój. Czy na pewno?

Problemy z nadwagą ma w tej chwili prawie jedna czwarta dzieci w wieku 7-12 lat. To znaczy, że w średniej wielkości szkole (5 klas na każdy poziom) z dzieci z nadwagą można by stworzyć 7-8 pełnych klas! To nie jest tylko problem zdrowotny, ale i społeczny.

Dzieci z nadwagą są mniej sprawne fizycznie od swoich rówieśników, niechętnie podejmują wyzwania związane z aktywnością fizyczną, mają w nich gorsze wyniki od kolegów. U chłopców w tym wieku ma to ogromne znaczenie, bo sprawność fizyczna jest bardzo ważnym kryterium akceptacji i pozycji w grupie. Dziewczynki natomiast zwracają uwagę na estetykę, więc i wśród nich te „pulchne” są często poza kręgiem akceptacji koleżanek. 2708811013_284b9f0f5c_zTo zjawisko przykre dla dzieci odrzucanych przez rówieśników, ale znaczące również dla pozostałych. To sytuacja, w której dzieci uczą się postępowania wobec „innych”. „Inny” czyli np. otyły kolega może być obiektem kpin, obojętnego odrzucenia ale możemy też pokazać dzieciom, że ktoś, kto jest słabszy w jednej dziedzinie, może być świetny w innej, jeśli damy mu szansę się wykazać. Dla rodziców „szczuplaków” i „normalsów” obecność otyłych kolegów w klasie jest wyzwaniem wychowawczym i egzaminem z etyki.

Ogólnoeuropejskie badanie obejmujące 16 tys. dzieci w wieku 2-9 lat wykazało, że aż 63 procent rodziców dzieci z nadwagą ocenia wagę swoich dzieci jako prawidłową. A to znaczy, że nie wprowadzą zmian w swoim i dzieci trybie życia i odżywiania bez impulsu i pomocy z zewnątrz. Klasa szkolna jest społecznością dzieci i rodziców, w której jedni mogą oddziaływać na innych. Jeśli „szczupła większość” wprowadzi modę na zdrowe jedzenie i aktywność fizyczną, jest szansa, że zmiana nawyków żywieniowych w pozostałych rodzinach zacznie się od dzieci, a może nawet obejmie rodziców.

5375283453_f24215c6eb_oDobrym pierwszym krokiem może być zasada „Nie przynosimy słodyczy do szkoły”. Powinna być powszechna oraz usankcjonowana przez nauczycieli i dyrekcję szkoły. No i przestrzegana, co przynajmniej na początku wymaga uważności wychowawców. Znam też szkołę, w której na świetlicy i stołówce zawsze dostępne są owocowe lub warzywne przekąski. Niektóre szkoły prowadzą zajęcia o zdrowym odżywianiu, które połączone z praktycznymi warsztatami kulinarnymi mogą być świetną inspiracją dla dzieci.

Dzieci „zanoszą” też do szkoły to, co mówi się w domu. Jeśli rozmawiamy o zdrowym odżywianiu, będą powtarzały to w szkole, w gronie kolegów i koleżanek. „Moja mama mówi, że marchewki są fit!”, albo „My nigdy nie chodzimy do McDonald’s, bo tam jest trujące jedzenie” – takie zdania powtarzane z przekonaniem przez większość dzieci w klasie, a szczególnie przez klasowych liderów, mogą wpłynąć na sposób myślenia zbyt dużo ważących dzieciaków.

Dlaczego w ogóle ma to nas obchodzić? Niech każdy dba o zdrowie własnych dzieci. W świecie, gdzie każdy z nas ma miliony swoich spraw na głowie myślenie o cudzych dzieciach wydaje się absurdem. Jeśli jednak spojrzymy na to w perspektywie kolejnych dziesięcioleci, w których nasze dzieci staną się dorosłe, nabiera to większego sensu. Z otyłych dzieci z dużym prawdopodobieństwem wyrosną otyli dorośli. Będą mieli problemy z nadciśnieniem, miażdżycą, sercem, wielu z nich jeszcze w dzieciństwie i na całe życie zachoruje na cukrzycę. Im więcej takich osób będzie w społeczeństwie, tym większe nakłady trzeba będzie ponosić na system opieki zdrowotnej. I będą to obciążenia, które dotkną wszystkich. Jeśli więc teraźniejsza empatia nie jest wystarczającym bodźcem, by zrobić coś dla otyłych kolegów naszych synów i córek, niech nią będzie ekonomiczna kalkulacja przyszłości naszych dzieci.

 

Do posłuchania: audycja zrealizowana przez Radioklinika.pl, w której na temat nadwagi i otyłości u dzieci wypowiadają się dr. n. med. Zbigniew Kułaga – kierownik Zakładu Zdrowia Publicznego Instytutu Pomnik–Centrum Zdrowia Dziecka i mgr Aneta Grajda – specjalista zdrowia publicznego, dietetyk.

autor: Ela Manthey

fot. Gaulsstin, David Robert Bliwas, Bruce Somers Jr
Otyłe dziecko w klasie – to nie moja sprawa?
5 (100%) 1 głosów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *