„Milion lat w jeden dzień” – historia oswojona, a nawet pasjonująca

Kiedy moja sześcioletnia córka zasypuje mnie pytaniami o wszelkie możliwe (i niemożliwe) elementy świata, odkopuję w pamięci całą swoją zgromadzoną wiedzę – tę ze szkół i z całego życia. A i tak nie jestem w stanie odpowiedzieć na wiele jej pytań. Równie trudne pytania zadaje mój dziesięcioletni syn. Ten to jest dopiero dociekliwy! Rozmawiając z nimi zdaję sobie sprawę, jak wielu rzeczy nie wiem – takich drobnych, codziennych, jak to, co oznacza tabliczka z literą H stercząca na mijanym trawniku i tych bardziej naukowych, jak to skąd się wzięło pierwiastkowanie.

Gdy wpadła mi w ręce książka „Milion lat w jeden dzień” pomyślałam, że to skarbnica odpowiedzi na pytania moich dzieci. Mało tego – po tej lekturze będę w stanie zaimponować moim nieletnim wiedzą, która je zafascynuje. Na przykład, jak wyglądały toalety tysiąc lat temu, czym kiedyś myli się ludzie, jak pies stał się ulubionym domowym pupilem, dlaczego mówimy „Halo” odbierając telefon, kiedy ludzkość zaczęła nosić majtki i jak wyglądała pierwsza bielizna… „Milion lat w jeden dzień” to książka pełna historycznych i naukowych ciekawostek, powiązanych w spójnej narracji wyjaśniającej wiele elementów życia codziennego. I do tego ze sporą dawką humoru!

Historia w szkole to głównie historia rzezi i przemocy, ewentualnie bezpardonowych podłych podchodów motywowanych żądzą władzy. Bitwy wygrane i przegrane, powstania upadłe, królowie koronowani, obalani i uśmiercani. I walka – wciąż walka kogoś z kimś o coś. „Milion lat w jeden dzień” pokazuje historię zupełnie inną – historię tego, jak ludzie tacy jak my radzili sobie ze sprawami, z którymi i my sobie w codziennym życiu radzimy. To jest historia pomysłowości, wynalazczości, przedsiębiorczości i powszedniego ludzkiego sprytu. To jest historia tego, jak ludzie od tysiącleci potrafią rozwiązywać problemy, zaspokajać swoje potrzeby i wykorzystywać dostępne zasoby i nadarzające się okazje. Taka historia może spodobać się i wciągnąć Juniora. Chociaż „Milion lat w jeden dzień” nie jest książką dla dzieci. Jest pełna dowcipnych odwołań do kulturowych tropów, za którymi nadąży dorosły. Jednak mama czy tata może z powodzeniem i ku obopólnej uciesze czytać dziesięciolatkowi wybrane fragmenty, dzielić się poznanymi faktami. Z pewnością zaimponujecie swoim dzieciom inicjując przy kolacji dyskusję o majtasach angielskich królowych.

c

Milion lat w jeden dzień

Greg Jenner

Wydawnictwo Naukowe PWN

c

IMG_2533c

książkę poleca: Elżbieta Manthey – pomysłodawczyni i założycielka Juniorowa, dziennikarka, mama Tymona i Marysi, żona Krzysztofa. Studiowała filozofię i dziennikarstwo. Uwielbia książki, panoramę z Wielkiej Rawki w Bieszczadach, podróżowanie z mężem i dziećmi oraz spotkania z przyjaciółmi.

 

„Milion lat w jeden dzień” – historia oswojona, a nawet pasjonująca
Możesz ocenić ten artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *