Metamorfoza szkolnej stołówki

Stołówka w naszej szkole wyglądała zwyczajnie. A nawet – bardzo zwyczajnie. Była do tego stopnia zwyczajna, że nikt nie zwracał uwagi na jej wygląd. Tylko nowi rodzice zauważali, że jest tu dość smutno. Ale wiadomo: w szkole jest tyle do zrobienia, że odmiana stołówki nikomu nie była w głowie. Do czasu.

Pewnego dnia powrócił w rozmowach pomysł, by pomalować ściany. Bo przecież wszystkie dzieci co najmniej raz dziennie tu siedzą i byłoby miło, gdyby to miejsce trochę odświeżyć. Od słowa do słowa zebrała się grupa aktywistów. Przejrzeliśmy różne inspiracje w sieci, a po dyskusjach i burzy mózgów powstało kilka pomysłów. Rada Rodziców wyraziła zgodę na sfinansowanie zakupu farb i fototapety, więc w piątkowe popołudnie przystąpiliśmy do działania.

Zdjęliśmy firanki i zdemontowaliśmy karnisze (rolety są znacznie lepszym rozwiązaniem). Umyliśmy klosze lamp i pomalowaliśmy ściany oraz sufit. W sobotę dokończyliśmy malowanie i stołówka od razu nabrała pogodniejszego wyglądu. Na ścianie z boazerią zawiesiliśmy tablicę korkową na prace dzieci, do której przyczepiliśmy kartki z imionami przodowników pracy. Na tym zakończył się pierwszy etap działań, bo drugi okazał się nieco bardziej czasochłonny.

Wymarzyliśmy sobie na jedną ze ścian typograficzną mapę świata. Taką, by siedząc przy posiłku można było po niej błądzić wzrokiem odszukując nazwy krajów, co się zbyt szybko nie znudzi. Znaleźliśmy odpowiednią w sieci, zamówiliśmy, zapłaciliśmy i wtedy okazało się, że jej maksymalny wymiar to… 100 cm podstawy. Porażka! A jako że nigdzie podobnej fototapety nie mogliśmy znaleźć, jedna z mam (architektka) podjęła wyzwanie i narysowała potrzebną mapę. Udało się ją wydrukować i… trzeba było poczekać aż ojcowie znający się na przyklejaniu tapet będą mieć wolne popołudnie. W międzyczasie wydrukowaliśmy zdjęcia Misia – maskotki naszej dzielnicy Włochy – zrobione w różnych miejscach świata. Tak powstała galeria z podróży, która z czasem powiększy się o kolejne zdjęcia. Panie pracujące na stołówce także postanowiły ją przyozdobić – na parapetach oraz przy oknach gdzie wydawane są posiłki znalazło się wiele kolorowych drobiazgów. Zawiesiliśmy też listwę magnetyczną, na którą przyczepiane są magnesy-pamiątki z wycieczek dzieci oraz zegar, zrobiony ze starej deski do krojenia.

Nasza stołówka wygląda dziś zupełnie inaczej. Trzeba było widzieć miny dzieci, gdy odkrywały kolejne zmiany! A my po odmianie poidełka i stołówki powoli dojrzewamy do kolejnych zmian : )

Ile to kosztowało?

Rada Rodziców sfinansowała: wydruk fototapety (lateks premium z laminatem, format 284×195) + klej i grunt – 498 zł, farbę do ścian i akcesoria do malowania – 490 zł, ramki IKEA (format a4) – 60 zł. Projekt fototapety z mapą świata zrobiony został bezpłatnie przez mamę architektkę, wydruk zdjęć z misiem – bezpłatnie na drukarce jednego z rodziców. Malowanie ścian i przyklejenie fototapety: wolontariat rodziców i dyrektora. Tablica korkowa została zakupiona przez szkołę (ok. 150 zł).

Zmiana wyglądu świetlicy została zrealizowana w Szkole Podstawowej nr 227 w Warszawie (Dzielnica Włochy).

c

Autorka: Anna Olej-Kobus – Kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi. Dziennikarka, fotografka, podróżniczka i pilotka wypraw. Autorka licznych książek podróżniczych, w tym serii „Podróżowników” będących połączeniem twórczych przewodników i pamiętników dla dzieci. Mama dwóch juniorów, dzięki którym każdy dzień to nowe wyzwanie. Aktywistka w Dzielnicy Włochy, gdzie zajmuje się pozytywistycznym działaniem w szkole juniorów. Miłośniczka Namibii, Kena Robinsona, budżetu partycypacyjnego i pozytywnego podejścia do życia. Prowadzi portal Portal Małego Podróżnika , pisze bloga PippiAnna.

Metamorfoza szkolnej stołówki
5 (100%) 3 głosów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *