„Historie Mona Lizy” – sztuka współczesna dla Juniora

Mona2

Zachwyt – gdybym miał zrecenzować tę książkę jednym słowem, to wybrałbym właśnie to. Zachwyt od pierwszego spojrzenia na przepiękną szatę graficzną, zachwyt nad genialnie prostym pomysłem na przedstawienie współczesnego malarstwa, wreszcie zachwyt nad prostym językiem, którym tata tłumaczy córce fenomen malarstwa kolejnych twórców:

c

c

Mona3Tato, może byś mi opowiedział jakąś ciekawą historię?

– Ciekawą historię?

– Tak, wymyśl coś.

– No dobrze, opowiem ci historię malarstwa.

– To malarstwo ma swoją historię?

– Naturalnie, a naszym przewodnikiem po niej będzie „Mona Liza”, zwana też Giocondą, najpiękniejszy obraz świata.

– Dlaczego jest to najpiękniejszy obraz świata?

– Dlatego, że nikt nie potrafił uchwycić życia na twarzy człowieka tak, jak to uczynił Leonardo da Vinci na twarzy Mona Lizy. A życie to piękno.

Impresjonizm, ekspresjonizm, kubizm, abstrakcjonizm, suprematyzm, konstruktywizm, pop-art… W jaki sposób opowiedzieć dziecku o wszelkich „izmach”, by go nie zrazić pierwszym zdaniem? Dziecko to krytyk bezlitosny, jeśli go znudzimy, okaże to przeciągłym ziewnięciem, po czym pobiegnie bawić się piłką lub klockami. Mona4Autorem „Historii Mona Lizy” jest Piotr Barsony, współczesny francuski artysta malarz, projektant, grafik, autor ilustracji książkowych i komiksów. W swojej książce rozmawia ze swoją córką o Marcelu Duchampie i jego odwróconym pisuarze, o Francisie Picabii i jego technice transparencji czy Gerhardzie Richterze, który zatarł różnice pomiędzy dziełem sztuki a zwykłym reklamowym obrazkiem. Posługuje się klarownym, prostym językiem, z którego przebija ogromna wiedza o malarstwie, a jednocześnie wielki szacunek i po prostu miłość. Barsony traktuje młodego czytelnika z pełną powagą – nie używa dziecinnych zdrobnień, nie mizdrzy się, nie posyła sztucznych uśmiechów. Po prostu rozmawia jak doświadczony twórca ze swym młodszym kolegą po fachu.

Mona5Rozmawia i pokazuje! Barsony w genialny sposób odtworzył style poszczególnych artystów pokazując, jak Mona Lizę namalowałby Van Gogh, Matisse, Dix czy Lichtenstein. A przy okazji wplata w opowieść smaczki o życiu artystów, o klimacie epoki, w której tworzyli, o ich wzajemnych inspiracjach i odniesieniach do innych dzieł sztuki i zjawisk społecznych.

Wydawnictwo Muchomor poleca „Historie Mona Lizy” dla czytelników w wieku powyżej 10 lat. Ja bez wahania dodam, że jest ona po prostu dla wszystkich, którzy interesują się sztuką. Dla dzieci jest świetnie podanym wstępem do sztuki, znakomitym brykiem dla tych dorosłych, którzy interesują się nią amatorsko, a dla profesjonalistów – podpowiedzią, w jaki sposób rozmawiać o świecie sztuki z tymi, którym wydaje się hermetyczny i wyniosły. Bo świat sztuki w całym swoim bogactwie jest miejscem przyjaznym. Rzecz w tym, by wprowadził nas weń przewodnik kompetentny i sympatyczny. Taki jak Piotr Barsony.

c

Książkę poleca: Wojciech Musiał

Historie Mona Lizy

Piotr Barsony

Wydawnictwo Muchomor

Warszawa 2015

Mona1

„Historie Mona Lizy” – sztuka współczesna dla Juniora
5 (100%) 5 głosów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *