Edukacja według Kena Robinsona – kreatywne szkoły

3381403094_633f526b5c_b

Ken Robinson powiedział mi niedawno, że przez długi czas dziwiła go popularność, jaką zdobyła jego prelekcja „Czy szkoły zabijają kreatywność?”, którą wygłosił na konferencji TED w 2006 roku. To najbardziej popularne wystąpienie w historii konferencji TED, dziś ma ponad 35 milionów odsłon na samej stronie TED. Szacuje się, że łącznie widziało ją ponad 300 milionów ludzi z ponad 200 krajów świata. Konferencja TED już wtedy była chyba najbardziej prestiżowym tego rodzaju wydarzeniem na świecie. Występowali tam wybitni naukowcy, politycy i przedsiębiorcy, jak Bill Gates, Bill Clinton, Al Gore, Stephen Hawking czy Anthony Robbins, poruszając niezwykle palące tematy. A jednak zdecydowanie najpopularniejsze okazuje się wystąpienie stosunkowo mało znanego gościa, który mówi o edukacji.

To oczywiście prawda, że wystąpienie Robinsona jest niezwykle ciekawe i przy okazji zabawne, ale trudno tłumaczyć tym aż taką popularność. Ken Robinson doszedł do wniosku, że jego wystąpienie tak szybko się rozpowszechnia, ponieważ edukacja jest dla nas aż tak ważna. To, w jaki sposób kształcimy dzieci i co robią z nimi systemy publicznej edukacji tak bardzo leży ludziom na sercu, że wciąż pokazują sobie nawzajem jego prezentację.

c

c

Wiele osób twierdzi, że choć jego wykłady są bardzo inspirujące i często zabawne, to Ken Robinson nie mówi w nich, co można zrobić, żeby poprawić stan rzeczy. Jego odpowiedzą na ten zarzut jest najnowsza książka: „Kreatywne Szkoły. Oddolna Rewolucja, która zmienia edukację”. Prezentuje w niej swoją koncepcję edukacji ekologicznej, której podstawowe założenia chciałbym tu zaprezentować.ken robinson kreatywne szkoły

Ken Robinson o celach edukacji

Ken Robinson uważa, że dziś musimy przede wszystkim na nowo odpowiedzieć sobie na pytanie: po co jest edukacja? Ludzie mają na ten temat bardzo różne poglądy, a cele, dla których systemy publicznej edukacji powstały, nie przystają już do naszych czasów. Dopóki nie osiągniemy porozumienia co do tego, po co w ogóle kształcimy młodych ludzi, będzie nam trudno mówić o metodach czy procesach. Dlatego rozpoczyna książkę od określenia czterech najważniejszych jego zdaniem celów edukacji.

Cel gospodarczy

Edukacja publiczna od zawsze realizowała cele gospodarcze, niezależnie od tego, czy nam się to podoba czy nie. Jednym z najważniejszych powodów, dla których systemy publicznej edukacji w ogóle powstały, było wykształcenie siły roboczej, która zapewni krajowi dobrobyt. Jednak jest też drugi aspekt celu gospodarczego. Edukacja ma pomóc młodym ludziom stać się w przyszłości niezależnymi finansowo. Niestety dzisiejsze systemy edukacji publicznej w dużej mierze zawodzą w realizacji tego celu. Świadczy o tym fakt, jak wielu młodych ludzi nie może znaleźć zatrudnienia, albo zatrudnia się znacznie poniżej swoich kwalifikacji. Przyczyną nie zawsze jest brak miejsc pracy na rynku.

Kilka lat temu firma IBM opublikowała badanie, w ramach którego przeprowadzono ankietę wśród 1800 liderów organizacji w ponad 80 krajach. Pytano o to, jakie cechy są dziś najbardziej potrzebne w ich firmach. Najczęściej pojawiały się dwie odpowiedzi. Po pierwsze: zdolność do przystosowywania się do zmian. Świat zmienia się dziś niezwykle szybko i przystosowywanie się do tego tempa jest dla organizacji kluczowe. Jest dużo przykładów firm, które popadły w kłopoty dlatego, że nie potrafiły przystosować się wystarczająco szybko.

Drugą najczęściej wymienianą przez liderów organizacji cechą była kreatywność, a więc zdolność do generowania nowych pomysłów i znajdowania nowych rozwiązań problemów. Niestety są to cechy, których pracodawcy bardzo często nie znajdują wśród absolwentów szkół i uniwersytetów.

4196670612_808393a590_zPolska gospodarka w dużej mierze opiera się na małych i średnich przedsiębiorstwach. Dziś sam prowadzę małe przedsiębiorstwo i zauważam, że jak wielu umiejętności, które są na co dzień potrzebne w takiej pracy, zupełnie nie uczy się w szkole. Chodzi na przykład o szeroko rozumianą umiejętność realizowania długoterminowych projektów – a więc zdolność do wykreowania projektu, określenia potrzebnych działań, rozplanowania go w czasie, zrealizowania i rozliczenia. Innymi takimi umiejętnościami są: zarządzanie swoim czasem, wyznaczanie sobie celów czy praca z ludźmi. Dziś praca bardzo wielu osób wiąże się z ciągłym obcowaniem z innymi, a jednak ze szkoły pamiętam niewiele okazji do tego, żeby współpracować. Najwięcej takich okazji stwarzał sport, a poza tym współpraca sprowadzała się najczęściej do rozwiązania krótkiego zadania z kolegą z ławki.

Cel kulturowy

Drugim z najważniejszych celów edukacji, jakie wymienia Ken Robinson, jest cel kulturowy. Nasze społeczeństwa stają się coraz bardziej zróżnicowane kulturowo i jesteśmy świadkami tego, jakie konflikty mogą powodować różnice na tle światopoglądowym. To, jak nasze społeczeństwa poradzą sobie z tym zróżnicowaniem w przyszłości zależy przede wszystkim od tego, jak przygotujemy do tego młodych ludzi.

Cel społeczny

Dyrektor mojego liceum i mój nauczyciel historii często powtarzał, że „demokracja ma sens wtedy i tylko wtedy gdy obywatele są aktywni”. Dziś wiemy, że nie nauczymy dzieci postaw obywatelskich prowadząc zajęcia z wiedzy o społeczeństwie. Aby nauczyć dzieci aktywności i współodpowiedzialności za swoją społeczność szkoła musi być miejscem, w którym takie postawy się praktykuje.

Cel osobisty

Ostatni cel, o którym mówi Ken Robinson, to cel osobisty. Od niego tak naprawdę wychodzi i to ten cel stał się inspiracją dla jego wystąpienia na konferencji TED. Ken Robinson jest głęboko przekonany, że każdy człowiek rodzi się z ogromnymi pokładami naturalnych talentów i że większość z nas traci z nimi kontakt w miarę dorastania, a jedną z głównych tego przyczyn jest edukacja. Jak ujął to w wystąpieniu:

Wielu niezwykle utalentowanych, genialnych, kreatywnych ludzi nie uważa siebie za takich, ponieważ to, w czym byli dobrzy, nie było w szkole doceniane, albo było wręcz napiętnowane.

Ten argument Robinsona bardzo do mnie przemówił, ponieważ po skończeniu szkoły czułem się właśnie taką osobą. Uważałem, że w wielu rzeczach jestem dobry, ale w niczym najlepszy, że wiele rzeczy lubię, ale nie mam prawdziwej pasji. Dlatego nie miałem pojęcia, na jakie chcę pójść studia. Z braku lepszego pomysłu poszedłem na prawo, ale już po kilku miesiącach zdałem sobie sprawę, że to zupełnie nie dla mnie.
Byłem do tego stopnia sfrustrowany, że zacząłem za wszelką cenę szukać swojej drogi.

Przez kolejne dwa lata próbowałem więc najróżniejszych rzeczy. Dla zabawy przetłumaczyłem książkę. Potem znalazłem pracę jako krupier w kasynie. Później postanowiłem wyjechać do USA, żeby tam pracować i podróżować. Po powrocie zajmowałem się tłumaczeniami technicznymi. Potem pracowałem w hostelu w górach i gdzieś w międzyczasie trafiłem na tę słynną prelekcję Kena Robinsona na konferencji TED.
Po obejrzeniu prelekcji chciałem dowiedzieć się o autorze czegoś więcej i trafiłem na jego książkę „Uchwycić Żywioł. O tym, jak znalezienie pasji zmienia wszystko”. Tytuł mówił dokładnie o tym, czego szukałem, więc chciałem ją jak najszybciej przeczytać, a ponieważ nie było wydania polskiego, kupiłem wydanie oryginalne.

Książka okazała się tak inspirująca, że jeszcze zanim skończyłem czytać postanowiłem ją przetłumaczyć, a w ciągu kolejnych kilku miesięcy zrodziła się w mojej głowie myśl, że skoro mam trochę oszczędności to mógłbym sam wydać książki Robinsona w Polsce. Więc założyłem firmę i do dziś z wielką satysfakcją prowadzę wydawnictwo. Popełniłem po drodze chyba wszystkie możliwe błędy, ale także zdałem sobie sprawę, że moją pasją już od młodych lat była literatura, choć wszystkim moim szkolnym nauczycielom udawało się to przeoczyć. Z wyjątkiem jednej nauczycielki języka polskiego, która uczyła nas w czwartej klasie szkoły podstawowej – ona rzeczywiście widziała we mnie talent i bardzo mnie wspierała, ale niestety w czasie letnich wakacji zmarła, a pani, która przyszła ją zastąpić, miała zupełnie odmienne podejście do nauczania.

Myślę, że bardzo wielu młodych ludzi kończąc szkołę średnią znajduje się w takiej sytuacji jak ja. Właśnie dlatego Robinson mówi, że: Najważniejszym celem edukacji jest pomóc dzieciom zrozumieć świat; zarówno świat wokół nich, jak i ich świat wewnętrzny – świat ich talentów, pasji i ambicji.

W jaki sposób edukacja ma realizować te cztery cele? Aby odpowiedzieć na to pytanie, musimy najpierw zastanowić się, czym edukacja w ogóle jest.

Istota edukacji

W książce „Oblicza umysłu. Ucząc się kreatywności” Ken Robinson cytuje Petera Brooka, jednego z najbardziej wpływowych reżyserów teatralnych XX wieku. Brook uważał, że teatr zbyt często jest dla widzów tylko sposobem na spędzenie wieczoru, który i tak przeleci i o którym następnego dnia zapomną, dlatego w swojej twórczości starał się, by przedstawienia wywierały na ludzi jak największy wpływ. W swojej książce „Pusta przestrzeń” zastanawia 7801139126_0406d09cd4_zsię nad tym, co zrobić, żeby teatr rzeczywiście był dla widza przemieniającym doświadczeniem. Pisze, że przede wszystkim musimy określić, co jest esencją teatru. Zastanawia się więc co można usunąć z typowego przedstawienia teatralnego, aby ono nadal było teatrem. Dochodzi do wniosku, że na pewno możemy usunąć kurtyny, oświetlenie, nagłośnienie i całą scenę – wiele przedstawień obywa się bez tego i zawsze tak było. Możemy też usunąć kostiumy, rekwizyty i całą obsługę. Możemy nawet pozbyć się scenariusza i reżysera – jest przecież wiele improwizowanych przedstawień. Jedynym, czego nie możemy usunąć, są aktorzy w przestrzeni i widzowie, którzy ich oglądają. I może to być tylko jeden aktor i jeden widz, ale to są niezbędne i nieredukowalne elementy teatru.

Jak pisze Ken Robinson, analogia do edukacji jest jasna: Istotą edukacji jest relacja pomiędzy uczniem a nauczycielem. Jeśli to nie działa, system nie działa. Jeśli uczniowie się nie uczą, edukacja się nie odbywa. Być może odbywa się coś innego, ale nie jest to edukacja. Dlatego, jeśli chcemy zmienić edukację, musimy skupić się na tym, żeby uczynić tę relację jak najlepszą i jak najbardziej produktywną. Aby to zrobić, musimy zastanowić się nad tym, w jaki sposób ludzie tak naprawdę się uczą i jak pracują najlepsi nauczyciele.

Uczenie się

Jedną z najważniejszych rzeczy dotyczących uczenia się, jakie powinniśmy sobie uświadomić, jest to, że dzieci są uczniami z natury. Rodzą się z niezwykle chłonnymi umysłami i z ogromnym apetytem na zdobywanie wiedzy i umiejętności. I jak na ironię ten apetyt zaczyna zanikać, kiedy zaczynamy je edukować – czyli umieszczać je w budynkach przeznaczonych do nauki i wpajać im wiedzę i umiejętności, które naszym zdaniem są im potrzebne, i których naszym zdaniem by się nie nauczyły, gdybyśmy zostawili je samym sobie.

Pokazany w głośnym filmie „Alfabet” André Stern – człowiek, który nigdy nie chodził do szkoły – w maleńkiej książeczce zatytułowanej „Manifest ekologii dzieciństwa” pisze o tym, że dla dziecka tak naprawdę nie ma różnicy pomiędzy nauką a zabawą. 4263942203_a4e0b3170b_zZwraca też uwagę na to, że odkrycia w dziedzinie neurobiologii doprowadziły niektórych do wniosku, że nasz mózg jest jak mięsień i że rozwija się w tych obszarach, w których jest intensywnie wykorzystywany. Zaobserwowano bowiem u współczesnej młodzieży rozwój obszaru mózgu odpowiedzialnego za pracę kciuka. Ale kolejne badania nie potwierdziły istnienia takiej bezpośredniej zależności. Okazuje się, że nasz mózg rozwija się najszybciej w tych obszarach, w których używamy go z entuzjazmem.


André Stern o dzieciństwie bez szkoły


Zmieniając edukację musimy pamiętać, że uczenie się w dużej mierze przebiega samo, a zadaniem pedagoga jest rozbudzanie i podtrzymywanie tego naturalnego apetytu na zdobywanie wiedzy.

Nauczanie

Na całym świecie nie ma szkoły, która byłaby lepsza niż pracujący w niej nauczyciele.
Jak pisze Ken Robinson, w ciągu całej swojej kariery przekonał się, że nauczanie jest formą sztuki. Nie wystarczy znajomość przedmiotu – jest oczywiście konieczna, ale nie jest wystarczająca. Oprócz niej nauczyciel musi potrafić rozbudzić zainteresowanie, zaangażować uczniów, podsycić ich entuzjazm i 3212901165_d6e07da91b_ozarazić swoją pasją do przedmiotu.
Wiele osób zwraca uwagę, że w teorii być może brzmi to przekonująco, ale trudno to zrobić mając w klasie 35 lub 40 uczniów. Książka „Kreatywne szkoły” jest pełna przykładów nauczycieli, którzy robią właśnie to – osiągają wspaniałe rezultaty w trudnych warunkach, w dużych klasach, w ubogich dzielnicach, mając do dyspozycji niewielkie zasoby. Ale myślę, że większość z nas zna takie przykłady z własnego doświadczenia.

Dla mnie takim przykładem był nauczyciel religii z gimnazjum. Do mojej klasy, z racji rejonizacji, chodziły dzieci z najbiedniejszej dzielnicy w mieście. Większość moich kolegów to byli chłopcy z rozbitych, ubogich rodzin, którzy często już w gimnazjum musieli na siebie zarabiać. Można sobie wyobrazić, że stanowiliśmy grupę, której religia nie mogłaby obchodzić mniej. A jednak nasz nauczyciel religii – franciszkanin – potrafił zbudować z nami taką relację, że przez trzy lata prowadził angażujące lekcje i realizował swój program. Było to coś, co zupełnie nie udawało się naszej nauczycielce matematyki.

Więc, jak twierdzi Ken Robinson, aby ulepszyć edukację, musimy przede wszystkim skupić się na procesach uczenia się i nauczania oraz na tym, aby stworzyć jak najlepsze warunki dla rozwijania się relacji pomiędzy uczniem a nauczycielem. Jak to zrobić? W tym celu potrzebujemy nowej metafory dla edukacji.

Edukacja ekologiczna

3239739042_5e69ff60a3_oKen Robinson dotychczas często porównywał edukację do procesu produkcji przemysłowej. W książce „Kreatywne szkoły” pisze, że lepszą metaforą obecnego systemu jest rolnictwo przemysłowe. Jednym z najważniejszych celów rolnictwa przemysłowego jest zwiększenie plonów. Osiąga się ten cel tworząc ogromne, monokulturowe gospodarstwa, oraz stosując chemiczne nawozy i pestycydy. W kategoriach uzysku rezultaty są spektakularne, a korzyści dla ludzkości niekwestionowane, jednak wszystko to dzieje się kosztem ogromnej degradacji środowiska. Zdaniem Robinsona, w edukacji robimy coś podobnego – staramy się za wszelką cenę sprawić, by jak najwięcej młodych ludzi skończyło szkołę i poszło na studia. Osiągamy na tym polu rezultaty, ale dzieje się to kosztem tłumienia naturalnego entuzjazmu i potencjału uczniów i nauczycieli, a w dodatku wiele osób zatrzymujemy w systemie przy pomocy chemicznych leków.

Alternatywą dla rolnictwa przemysłowego stał się nabierający na sile ruch na rzecz rolnictwa ekologicznego. Jego filarami są cztery zasady:

 

  • Zdrowie – zdrowie wszystkiego, co jest związane z rolnictwem jest równie ważne i trzeba unikać wszelkich praktyk, które temu zdrowiu szkodzą.
  • Ekologia – procesy rolnicze muszą być spójne z cyklami i procesami zachodzącymi w naturze.
  • Sprawiedliwość – każdy podmiot, którego proces dotyczy, musi być traktowany sprawiedliwie.
  • 3548387199_66a909c012_zOstrożność – wszelkie potencjalne zmiany należy rozpatrywać w kategoriach obecnego oraz przyszłego wpływu na środowisko.

Cztery zasady edukacji ekologicznej

Ken Robinson uważa, że te cztery zasady powinny stanowić także filary edukacji, którą nazywa edukacją ekologiczną:

  • Zdrowie – edukacja ekologiczna dba o rozwój i zdrowie całej osoby ucznia, zarówno pod względem intelektualnym, jak i fizycznym, społecznym i duchowym.
  • Ekologia – edukacja ekologiczna szanuje naturalne procesy rozwojowe, zarówno w każdym uczniu, jak i w całej społeczności.
  • Sprawiedliwość – edukacja ekologiczna daje możliwość rozwinięcia indywidualnych talentów każdemu uczniowi, niezależnie od jego sytuacji życiowej, a także szanuje rolę i odpowiedzialność tych, którzy z uczniami pracują.
  • Ostrożność – edukacja ekologiczna stwarza optymalne warunki do rozwoju uczniów kierując się troską, doświadczeniem i praktyczną mądrością.

Książka Kena Robinsona „Kreatywne szkoły” jest pełna przykładów nauczycieli, szkół i inicjatyw, które osiągają wspaniałe rezultaty w nauczaniu na różne sposoby, kierując się właśnie tymi zasadami. Nie ma bowiem jednego słusznego sposobu kształcenia młodych ludzi. W edukacji ekologicznej chodzi o zmianę sposobu myślenia o uczeniu i nauczaniu. Jeśli nakierujemy nasze myślenie na to, by relacja między uczniem a nauczycielem miała się dobrze, to cały system będzie miał się dobrze.

14327910926_beed7df259_zBo ostatecznie w edukacji chodzi o ludzi – o konkretne dziewczyny i chłopców, którzy mają swoje talenty, pasje i pragnienia – i o to, żeby dać im szansę rozwinięcia się w taki sposób, żeby mogli osiągnąć w życiu spełnienie i poczucie tego, że dają z siebie to, co mają najlepszego.

Oczywiście wszystko to, o czym Robinson mówi, nie jest nowe. Dlatego podtytuł jego książki brzmi „oddolna rewolucja, która zmienia edukację”. Ta rewolucja już trwa – wyłania się z działań ludzi, od dołu. Bo rewolucje nie czekają na ustawy. Odgórnie można stwarzać warunki i dawać bodźce, ale prawdziwa zmiana pochodzi od tych, którzy rzeczywiście wykonują całą pracę. Dlatego:

Niezależnie od tego, czy jesteś uczniem, nauczycielem, rodzicem, dyrektorem szkoły czy politykiem, jeśli w jakikolwiek sposób jesteś zaangażowany w edukację, możesz być częścią zmiany.

cglowny_bohater

autor: Aleksander Baj – prowadzi Wydawnictwo Element, tłumaczy i wydaje m.in. książki Kena Robinsona. Na trzecim roku studiów prawniczych, zafascynowany prelekcją Kena Robinsona na konferencji TED oraz jego książką „Uchwycić Żywioł”, postanowił zawiesić studia i założyć wydawnictwo, żeby wydać tę książkę w Polsce.

foto: woodleywonderworks, Kevin Jarrett, Ana N R, Socially Responsible Agricultural Project, David Woo, jacinta lluch valero
Edukacja według Kena Robinsona – kreatywne szkoły
5 (100%) 19 głosów

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *