Co czytają nastolatki: siedemnaście tomów wartkiej akcji

Cherub: Rekrut Roberta Muchamore to książka niemal perfekcyjna, choć z perspektywy kogoś, kto zna całą serię, uważam, że w pierwszej części autor dopiero się rozkręcał. Nie mam jej nic do zarzucenia i jeśli mielibyście w tym roku przeczytać jedną jedyną książkę, musi to być CHERUB. Jestem zdania, że nawet dorośli powinni sprawdzić ten tytuł. Dlaczego?

Cherub: Rekrut to pierwsza część serii złożonej z 17 książek (ostatnia została wydana w czerwcu zeszłego roku). Głównym bohaterem jest 12-letni James Choke, którego matka prowadzi jedną z największych grup przestępczych w Londynie. Gdy ta umiera, James trafia do domu dziecka. Tam nawiązuje nowe przyjaźnie, ale i spotyka wrogów… Następnie, za sprawą jednego z kolegów, trafia do CHERUBA – agencji wywiadowczej zrzeszającej nastolatków w wieku 12-17 lat. Przed chłopakiem wiele przeszkód do pokonania, przyjaciół do zdobycia i misji do wykonania. Pojawią się też oczywiście dorośli, którzy nie będą jego sprzymierzeńcami w przezwyciężaniu słabości i osiągnięciu celu.

Co jest głównym atutem powieści?

Po pierwsze, uważam, że realizm i dokładność, z jaką został przedstawiony świat bohaterów. Nie jest to żadna alternatywna czasoprzestrzeń, to rzeczywistość, z mnóstwem przestępców, którym nie zawsze dają radę „zwykłe” agencje, takie jak FBI i inne. Siłą organizacji, do której przystępuje James, jest fakt, że złoczyńcy traktują agentów CHERUB-a jak przeciętne dzieciaki, a nie doskonale wyszkolonych w każdym kierunku agentów.

Po drugie, Muchamore świetnie rozumie świat nastolatków, co daje się zauważyć na przykład w sytuacji, kiedy podczas jednej z podróży Laura pyta Jamesa, czy pogra z nią w Mario Kart. Za to w ósmej części, zatytułowanej Gangster, Gabrielle kwituje pewne wydarzenie krótkim, ale jakże zwięzłym – „zajekurdebiście”.

Postacie drugoplanowe (Shakeel, Kerry, Gabrielle i inni) są według mnie napisane lepiej niż główni bohaterowie niektórych książek. Żadnej nastoletniej dziewczyny w żadnej innej powieści nie polubiłem tak, jak Laurę, siostrę Jamesa. Do tego dochodzi Bruce Norris – miłośnik bicia ludzi i świetnie wyszkolony wojownik (swoją drogą, zauważyłem pewną ciekawostkę – Bruce pochodzi od Bruce’a Lee, a Norris oczywiście od Chucka Norrisa; nie dziwi więc fakt, że chłopak jest mistrzem sztuk walki) lub Kyle, o którym dowiadujemy się czegoś zaskakującego w drugiej części serii (Kurier).

Myślę, że to w dużej mierze dzięki naturalności bohaterów tak łatwo utożsamiłem się z Jamesem (pominę fakt, że jest niebieskookim blondynem, a ja brunetem z piwnymi oczami :)), a relacje między postaciami traktowałem jak te panujące wśród moich rówieśników. Magii CHERUB-a nie da się objaśnić w recenzji jednego tytułu z serii. Aby w pełni docenić, co oferuje nam Muchamore, powinno się zapoznać ze wszystkimi częściami. W trzech ostatnich (Republika, Anioł Stróż i Odwet) występuje co prawda inny, moim zdaniem gorszy zestaw bohaterów, ale to wciąż bardzo dobra lektura.

Nie da się opisać smutku i pustki, jakie czułem po przeczytaniu wszystkich tytułów. Miałem uczucie, że coś się skończyło, że już nigdy w życiu nie doświadczę czegoś podobnego, bo CHERUB to najlepsza seria książek, jakie czytałem.

O CHERUBIE można mówić jak o zjawisku, jak o całej serii zjawisk. Nie da się opisać najważniejszych wydarzeń i stosunków między postaciami bez całego mnóstwa tzw. „spoilerów” (czyli wyjawienia ważnych elementów, na przykład fabuły). Nie da się powiedzieć, czy to dobra, czy zła książka, bez wyjawienia pewnych wydarzeń. To naprawdę doskonała opowieść szpiegowska, tylko z dziećmi w roli głównej. Muszę na tym etapie wspomnieć, że w życiu przeczytałem setki książek (zdecydowana część z nich była dobra lub bardzo dobra), ale CHERUB jest jedyną serią, którą tak pokochałem. Trzecią część (Ucieczka) przeczytałem w jeden wieczór. Dwa razy. 320 stron.

c

c

W Internecie krąży cała masa tzw. „fanfic”, czyli historii osadzonych w danym uniwersum napisanych przez fanów. Zdecydowana większość z nich nie nadaje się do polecenia, ale znajdzie się parę nie najgorszych – warto sprawdzić, jeżeli ktoś (jak ja) odczuwa niedosyt po 16 CHERUB-ach. Siedemnastej części nie miałem okazji jeszcze przeczytać, bo jest świeża i chyba nie jest dystrybuowana w Polsce.

Uważam, że Cherub: Rekrut będzie się podobał nawet dorosłym. Namówiłem do przeczytania moją mamę. Ona również oceniła powieść bardzo dobrze. Jestem przekonany, że przypadnie ona do gustu wszystkim nastolatkom lubiącym wartką akcję, która niemal przez cały czas nie pozwala oderwać się od książki.

c

Autor recenzji: Piotr Dybowski – uczeń gimnazjum w Mińsku Mazowieckim

c

Cherub – seria

Robert Muchamore

Wydawnictwo Egmont

Książki dostępne także jako AUDIOBOOKI

c

 

 

Co czytają nastolatki: siedemnaście tomów wartkiej akcji
Możesz ocenić ten artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *