„Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Stella Nostra” już w kinach

Dwie zwaśnione włoskie rodziny plus wielka miłość. Romeo i Julia? Nie tym razem. Choć skojarzenie z szekspirowską tragedią jest oczywiste, ta historia nie jest tragiczna – to 80 minut przygody i humoru, przyprawionych nutką tajemnicy i sporą dawką zagadki.

Są takie książki dla dzieci, które czyta się garściami! O, przepraszam – seriami. Z niesłabnącą przyjemnością, najlepiej na głos rodzinnie, bo podobają się i dzieciom, i dorosłym. Martin Widmark z pewnością ma przepis na takie opowieści. Jego Biuro detektywistyczne Lassego i Mai to bestsellerowa seria książek o przygodach dwójki przyjaciół – Lassego i Mai, którzy w małym miasteczku Valleby prowadzą swoje biuro detektywistyczne. Dzieciaki świetnie sobie radzą z rozwiązywaniem zagadek kryminalnych, przy okazji chłonąc wiedzę o życiu, ludziach, świecie. Okazuje się, że opowieści o dwójce amatorów tajemnic i przygód nie tylko świetnie się czyta, ale też znakomicie ogląda. Najlepiej w kinie.

Lasse i Maja doczekali się trzech pełnometrażowych filmów o swoich przygodach oraz serialu. Jeden z filmów – Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Stella Nostra – właśnie wchodzi do ogólnopolskiej dystrybucji. I podobnie jak w przypadku książek, a może nawet jeszcze bardziej niż one – zauroczy zarówno tych młodszych, jak i całkiem dorosłych widzów.

c

c

Lasse i Maja tym razem mierzą się nie tylko z zagadką kryminalną. Ta sprawa angażuje ich osobiście – chodzi bowiem o szczęście ich przyjaciół. To od dwójki młodych detektywów zależy, czy Dino i Sara w końcu staną na ślubnym kobiercu. A przeszkody zdają się mnożyć przez pączkowanie. Na początek okazuje się, że przesympatyczny, trochę ciapowaty Dino i słodka jak landrynka ze szczyptą chili Sara to potomkowie dwóch wielkich sycylijskich rodów. Zwaśnionych oczywiście, jak to bywa z sycylijskimi rodami. Kiedy rodziny dwojga młodych przybywają do Valleby na ich ślub, atmosfera staje się napięta. Ale czegóż się nie robi dla szczęścia młodych. Ostatecznie można nawet zakopać topór wojenny. Matki Chrzestne obu rodów (w polskiej wersji przemawiające glosami Małgorzaty Kożuchowskiej i Agnieszki Dygant) zgadzają się, by prezentem ślubnym dla młodych był cenny klejnot – Stella Nostra – symbolizujący mafijną władzę, o który rodziny od wieków rywalizują. W rękach Sary i Dina Stella Nostra zakończyłaby odwieczny spór, a w miejsce rywalizacji zapanowałaby zgoda. Happy end? Biuro detektywistyczne Lassego i Mai Stella NostraO nie. Nie po kwadransie filmu! Stella Nostra bowiem znika w bardzo tajemniczy sposób wywołując furię obu włoskich matron. Wzajemne oskarżenia o kradzież klejnotu zdają się ostatecznie pogrzebać nadzieje nie tylko na zgodę rodzin, ale i na ślub Sary i Dina. Do akcji wkraczają więc Lasse i Maja, którzy zrobią wszystko, by ocalić miłość swoich przyjaciół.

Dynamiczna akcja, moc przygód, zagadka wcale nie łatwa do rozwikłania – a wszystko to w nieco odrealnionej, kolorowej scenerii miasteczka. Trochę jakby bajkowy, niedosłowny plan wypełniony pełną ekspresji grą aktorów, którzy przedstawiają swoje postaci z mocnym, ale pełnym sympatii mrugnięciem oka. Dzięki temu dzieci mogą mieć dystans do tej kryminalnej historii z sycylijską mafią w roli głównej. A dorośli mogą bez skrępowania doskonale bawić się i śmiać na filmie dla dzieci. Bo przecież od początku do końca wiadomo, że to wszystko jest na niby. Choć zaangażowanie i dobra zabawa widzów są na wskroś prawdziwe.

Film Biuro detektywistyczne Lassego i Mai. Stella Nostra  jest  laureatem Złotego Żuka (nagroda przyznawana corocznie przez Szwedzki Instytut Filmowy za wybitne osiągnięcia w dziedzinie filmu) i laureatem nagrody publiczności na Festiwalu Kino Dzieci 2016. Honorowy patronat nad polską premierą filmu objęła Ambasada Szwecji.

c

autorka: Elżbieta Manthey

Możesz ocenić ten artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *